Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Głos suwerena wysłuchany

Esensja.pl
Esensja.pl
To już oficjalnie potwierdzone - Wielka Kolekcja Komiksów Marvela została po raz kolejny przedłużona. I bardzo dobrze, ponieważ dzięki temu możemy poznać pominiętą wcześniej pozycję poświęconą Adamowi Warlockowi autorstwa Jima Starlina. W sto dwudziestym pierwszym tomie znajdziemy jej pierwszą część.

Jim Starlin
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #121: Warlock. Część 1›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #121: Warlock. Część 1
Tytuł oryginalnyWarlock. Part One
Scenariusz
Data wydania12 lipca 2017
RysunkiJim Starlin
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2821-225-1
Format152s. 175×262mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
To chyba pierwszy taki przypadek w historii Kolekcji Hachette, że firma zareagowała na prośby fanów i zamiast trzymać się wyznaczonego z góry terminarzu publikowania kolejnych tomów, zdecydowała się złamać tę zasadę. Niewątpliwie jest to trafna decyzja co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze, ponieważ Kolekcja w ostatnim czasie zaliczyła tendencję spadkową, po drugie, ponieważ poznamy nowego bohatera, którego solowych przygód do tej pory nie śledziliśmy, a po trzecie, ponieważ historia wymyślona i narysowana przez Jima Starlina jest jednym z najjaśniejszych momentów w historii Marvela.
Adam Warlock zadebiutował w 1967 roku w „Fantastic Four # 67”. Różnił się jednak znacznie od współczesnej wersji, do tego nie miał jeszcze imienia i nazwiska. Wtedy istniał jako On. Następnie za jego transformację zabrali się Roy Thomas i Gil Kane, zamieniając go w mesjasza świata znajdującego się na Przeciw-Ziemi. Jednak to dopiero Starlin sprawił, że Warlock stał się pełnokrwistą, odrębną postacią.
Autor był wtedy w szczytowej formie. Przed chwilą doprowadził do reanimacji innego kosmicznego marvelowskiego herosa – Kapitana Marvela i to samo postanowił zrobić z Warlockiem. Nie chciał jednak powielać swoich pomysłów i poszedł inną drogą niż w przypadku przedstawiciela rasy Kree. Nie zrezygnował z religijnej otoczki, jaka towarzyszyła postaci, ale znacznie pogłębił jej osobowość. Sprawił, że potężne moce, jakimi włada nie biorą się znikąd i ich używanie wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Wykreował również kolejnego po Thanosie potężnego antagonistę – Magusa (a także Gamorę, która obecnie dzięki „Strażnikom Galaktyki” przeżywa drugą młodość).
To już nie była kosmiczna i futurystyczna wariacja na biblijne tematy, jak miało to miejsce wcześniej, a dość ponura refleksja na temat religii i mechanizmów ich funkcjonowania, polegających głównie na zniewoleniu i indoktrynowaniu myślących inaczej. Biorąc pod uwagę, że komiks ten powstał w 1975 roku, należy docenić odwagę z jaką porusza tak trudny tematy. Ponieważ obowiązywała wtedy jeszcze cenzura nałożona na komiksy przez Comics Code of Authority, aby uniknąć ingerencji wydawcy w swoje pomysły Starlin specjalnie oddawał kolejne plansze możliwie jak najpóźniej, by nie było szans na wprowadzenie korekt. Ryzyko się opłacało, ponieważ otrzymaliśmy ambitną i przede wszystkim udaną opowieść, wymykającą się utartym schematom.
Warto również odnotować, że poza tym, iż Jim Starlin jest świetnym scenarzystą, równie sprawnie posługuje się rysunkiem w wyniku czego „Warlock” jest jednym z najlepiej narysowanych komiksów w historii WKKM. Choć jego styl cechuje nieco archaiczny sznyt, to jednak mnogość detali, zwłaszcza w kosmicznych sceneriach, nawet dziś robi piorunujące wrażenie.
Owszem, można się czepiać, że w każdym zeszycie, składającym się na niniejszy tom powtarzane jest, co wydarzyło się do tej pory, a ilość dialogów i przypisów, może dzisiejszego czytelnika wprawić w osłupienie, ale w żadnej mierze nie umniejsza to zalet tego komiksu. Ciekawszego nawet od przygód Kapitana Marvela, co samo w sobie stanowi już wystarczającą rekomendację. Dzięki ci Hachette!
koniec
12 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Niewinna jest, kiedy śni
Paweł Ciołkiewicz

16 II 2018

Chwat Gnat wspólnie ze swoimi kuzynami – Kancjuszem oraz Chichotem kontynuuje niesamowitą przygodę. Zdarzenia nabierają tempa, a w dolinie robi się coraz niebezpieczniej. Powracają demony przeszłości, a wojna znów wisi w powietrzu.

więcej »

Nasz człowiek w Rio Klawo
Konrad Wągrowski

14 II 2018

„Binio Bill” to jeden z ulubionych bohaterów czytelników „Świata Młodych”. Jak jednak po latach bronią się humorystyczny western Jerzego Wróblewskiego i jego najbardziej udany bohater?

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Barbarzyńska przyjemność
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Solówka Rosomaka – runda druga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: 99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 60 najgorszych okładek płyt 2017 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mocarny Conan w blasku chwały
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O pierwszym Angliku, który został Japończykiem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.