Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Mroczna strona Marvela

Esensja.pl
Esensja.pl
Sto piętnasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Marvel Horror” jest nietypowy. Choć pojawiają się w nim Spider-Man i Ghost Rider, jego głównym tematem wcale nie są superbohaterowie. Powiedziałbym, że nawet odwrotnie.

John Buscema, Sal Buscema, Chris Claremont, Gary Friedrich, Archie Goodwin, Gil Kane, Stan Lee, Mike Ploog, Roy Thomas, Herb Trimpe, George Tuska, Len Wein, Marv Wolfman
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #115: Marvel Horror›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #115: Marvel Horror
Tytuł oryginalnyMarvel Horror
Scenariusz
Data wydania19 kwietnia 2017
RysunkiGeorge Tuska, Gil Kane, Herb Trimpe, Sal Buscema, Mike Ploog, John Buscema
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-282-0356-3
Format216s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Do tej pory mieliśmy już w Kolekcji kilka tomów przekrojowych, które nie skupiały się na konkretnym bohaterze / grupie bohaterów, ani historii. Prezentowały za to pojedyncze zeszyty wybranych serii, co miało nas wprowadzić w klimat czasu w jakich powstały. Mam tu na myśli zbiory „Początki Marvela: Lata sześćdziesiąte” (WKKM – 68) i „Początki Marvela: Lata siedemdziesiąte” (WKKM – 110). Teraz dołącza do nich „Marvel Horror”, czyli przegląd opowieści grozy, jakie Dom Pomysłów zaczął seryjnie publikować na początku lat 70.
Eksplozja horroru na łamach komiksów Marvela nastąpiła zaraz po tym, jak nieco poluzowano niezwykle restrykcyjne przepisy dotyczące cenzury w historiach obrazkowych. Na straży ich przestrzegania stał Comics Code Authority, który pilnował by młodzież nie była zbytnio deprawowana. Jedną z żelaznych reguł był zakaz wykorzystywania postaci rodem z literatury grozy, jak wilkołaki, wampiry, czy zombie. Sytuacja zaczęła zmieniać się na przełomie lat 60 i 70. Za rewolucją obyczajową, poszła rewolucja w komiksie. Pierwsza próba wprowadzenia elementu dotychczas zakazanego była dość nieśmiała, albowiem chodziło o pojawienie się wampira Morbiusa w „The Amazing Spider-Man 1 vol. 101” z 1971 roku. Ponieważ nie spotkało się to z reakcją obrońców moralności, nastąpił prawdziwy wysyp historii o Draculi, wilkołakach, mumiach, potworze Frankensteina i innych. Ich próbki znajdziemy właśnie w „Marvel Horror”.
Niemniej sam początek tomu może nieco zmylić, ponieważ skupia się na perypetiach Ghost Ridera. Z dzisiejszego punktu widzenia nic specjalnie szokującego się tam nie dzieje (zwłaszcza w porównaniu z takim „Kaznodzieją” Gartha Ennisa), ale pewnie w latach 70. prezentowanie w komiksie piekła, diabła i robienie z jego syna jednego z głównych bohaterów musiało być odważnym krokiem. Jest to pozycja przeznaczona tylko dla badaczy przeszłości Marvela, ponieważ nie powala ani pod względem scenariusza, ani szaty graficznej. Mnie najbardziej irytowało to, że choć zasadniczo cała przedstawiona akcja dzieje się w nocy, kiedy to Johnny Blaze zamieniał się w Ghost Ridera, to kolorystyka kadrów bardziej wskazywała na środek dnia.
Następnie otrzymujemy wspomniany debiut Morbiusa. Być może zeszyt ten jest ważny z historycznego punktu widzenia, ale nie sprawdza się jako samodzielna historia. Jest to bowiem część dłuższej opowieści poświęconej Pajączkowi, któremu wyrosły dodatkowe dwie pary rąk. Niemniej sam wampir wypada całkiem przekonująco i czuć, że jest to postać z potencjałem. Ciekawostką jest, że choć komiks ten pochodzi z 1971 roku, gdy dokładnie przyjrzeć się reprintowi jego okładki, widać tam datę „1992”.
Następnie przechodzimy do clou programu, czyli wariacji na temat klasyków grozy. Nie mamy tu bowiem do czynienia z prostym przełożeniem na obrazkowy język powieści Brama Stockera, czy Mary Shelley. To bardziej własna wizja mitów bazująca na kulturowych stereotypach w niewielkim tylko stopniu wykorzystująca literackie pierwowzory. Niestety są to rzeczy nierówne i obok tych klimatycznych, trafiają się niewypały. Do tych udanych zaliczyłbym występ Draculi i potwora Frankensteina. Z przyjemnością sięgnąłbym po dalsze losy tych postaci. Gorzej jeśli chodzi o Mumię i Wilkołaka. Zwłaszcza zeszyt poświęcony temu drugiemu ciągnie się niemiłosiernie, a wyjątkowo brzydkie rysunki nie ułatwiają lektury. Na tym tle dość nijaki Brat Voodoo wypada niezbyt przekonująco i w zasadzie zapomina się o jego przygodach zaraz po lekturze.
Jednak bezapelacyjnie najbardziej udanym, powodującym dreszczyk emocji segmentem jest ten poświęcony powstaniu Man Thinga – kreatury z bagien (konkurencyjny Swamp Thing z DC zadebiutował dopiero dwa miesiące później). Spory w tym udział niespotykanej w ramach WKKM czarno-białej grafiki, potęgującej klimat.
Nie będę ukrywał, że z „Marvel Horror” najbardziej ucieszą się zbieracze i maniacy komiksu (a podwójnie, jeśli do tego są pochłaniaczami kina grozy klasy B i w dół), niemniej historie są opowiedziane na tyle barwnie, że nawet przeciętni śmiertelnicy znajdą w nich coś dla siebie. Poza tym to przyjemna odskocznia od tradycyjnych superbohaterów serwowanych w Kolekcji.
koniec
16 września 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie jestem bohaterem
Marcin Osuch

23 II 2018

Komiks z afrykańskimi przygodami Corto uważałem za najlepszy z dotychczas wydanych w Polsce. Po ponownej lekturze podtrzymuję tę opinię.

więcej »

Pieniądze to nie wszystko
Albert Walczak

22 II 2018

Komiksy o Kaczorze Donaldzie, jak i innych disneyowskich bohaterach postrzegane są głównie jako proste opowieści rysowane z myślą o najmłodszych czytelnikach. Istnieje jednak komiks z kaczką w roli głównej, który potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagających fanów historyjek obrazkowych. To oczywiście wyróżnione w 1995 r. prestiżową Nagrodą Willa Eisnera „Życie i czasy Sknerusa McKwacza” Dona Rosy.

więcej »

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Solówka Rosomaka – runda druga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: 99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 60 najgorszych okładek płyt 2017 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mocarny Conan w blasku chwały
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O pierwszym Angliku, który został Japończykiem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.