Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

John Buscema, Sal Buscema, Chris Claremont, Gary Friedrich, Archie Goodwin, Gil Kane, Stan Lee, Mike Ploog, Roy Thomas, Herb Trimpe, George Tuska, Len Wein, Marv Wolfman
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #115: Marvel Horror›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #115: Marvel Horror
Tytuł oryginalnyMarvel Horror
Scenariusz
Data wydania19 kwietnia 2017
RysunkiGeorge Tuska, Gil Kane, Herb Trimpe, Sal Buscema, Mike Ploog, John Buscema
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-282-0356-3
Format216s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Mroczna strona Marvela

Esensja.pl
Esensja.pl
Sto piętnasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Marvel Horror” jest nietypowy. Choć pojawiają się w nim Spider-Man i Ghost Rider, jego głównym tematem wcale nie są superbohaterowie. Powiedziałbym, że nawet odwrotnie.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Mroczna strona Marvela

Sto piętnasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Marvel Horror” jest nietypowy. Choć pojawiają się w nim Spider-Man i Ghost Rider, jego głównym tematem wcale nie są superbohaterowie. Powiedziałbym, że nawet odwrotnie.

John Buscema, Sal Buscema, Chris Claremont, Gary Friedrich, Archie Goodwin, Gil Kane, Stan Lee, Mike Ploog, Roy Thomas, Herb Trimpe, George Tuska, Len Wein, Marv Wolfman
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #115: Marvel Horror›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #115: Marvel Horror
Tytuł oryginalnyMarvel Horror
Scenariusz
Data wydania19 kwietnia 2017
RysunkiGeorge Tuska, Gil Kane, Herb Trimpe, Sal Buscema, Mike Ploog, John Buscema
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-282-0356-3
Format216s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Do tej pory mieliśmy już w Kolekcji kilka tomów przekrojowych, które nie skupiały się na konkretnym bohaterze / grupie bohaterów, ani historii. Prezentowały za to pojedyncze zeszyty wybranych serii, co miało nas wprowadzić w klimat czasu w jakich powstały. Mam tu na myśli zbiory „Początki Marvela: Lata sześćdziesiąte” (WKKM – 68) i „Początki Marvela: Lata siedemdziesiąte” (WKKM – 110). Teraz dołącza do nich „Marvel Horror”, czyli przegląd opowieści grozy, jakie Dom Pomysłów zaczął seryjnie publikować na początku lat 70.
Eksplozja horroru na łamach komiksów Marvela nastąpiła zaraz po tym, jak nieco poluzowano niezwykle restrykcyjne przepisy dotyczące cenzury w historiach obrazkowych. Na straży ich przestrzegania stał Comics Code Authority, który pilnował by młodzież nie była zbytnio deprawowana. Jedną z żelaznych reguł był zakaz wykorzystywania postaci rodem z literatury grozy, jak wilkołaki, wampiry, czy zombie. Sytuacja zaczęła zmieniać się na przełomie lat 60 i 70. Za rewolucją obyczajową, poszła rewolucja w komiksie. Pierwsza próba wprowadzenia elementu dotychczas zakazanego była dość nieśmiała, albowiem chodziło o pojawienie się wampira Morbiusa w „The Amazing Spider-Man 1 vol. 101” z 1971 roku. Ponieważ nie spotkało się to z reakcją obrońców moralności, nastąpił prawdziwy wysyp historii o Draculi, wilkołakach, mumiach, potworze Frankensteina i innych. Ich próbki znajdziemy właśnie w „Marvel Horror”.
Niemniej sam początek tomu może nieco zmylić, ponieważ skupia się na perypetiach Ghost Ridera. Z dzisiejszego punktu widzenia nic specjalnie szokującego się tam nie dzieje (zwłaszcza w porównaniu z takim „Kaznodzieją” Gartha Ennisa), ale pewnie w latach 70. prezentowanie w komiksie piekła, diabła i robienie z jego syna jednego z głównych bohaterów musiało być odważnym krokiem. Jest to pozycja przeznaczona tylko dla badaczy przeszłości Marvela, ponieważ nie powala ani pod względem scenariusza, ani szaty graficznej. Mnie najbardziej irytowało to, że choć zasadniczo cała przedstawiona akcja dzieje się w nocy, kiedy to Johnny Blaze zamieniał się w Ghost Ridera, to kolorystyka kadrów bardziej wskazywała na środek dnia.
Następnie otrzymujemy wspomniany debiut Morbiusa. Być może zeszyt ten jest ważny z historycznego punktu widzenia, ale nie sprawdza się jako samodzielna historia. Jest to bowiem część dłuższej opowieści poświęconej Pajączkowi, któremu wyrosły dodatkowe dwie pary rąk. Niemniej sam wampir wypada całkiem przekonująco i czuć, że jest to postać z potencjałem. Ciekawostką jest, że choć komiks ten pochodzi z 1971 roku, gdy dokładnie przyjrzeć się reprintowi jego okładki, widać tam datę „1992”.
Następnie przechodzimy do clou programu, czyli wariacji na temat klasyków grozy. Nie mamy tu bowiem do czynienia z prostym przełożeniem na obrazkowy język powieści Brama Stockera, czy Mary Shelley. To bardziej własna wizja mitów bazująca na kulturowych stereotypach w niewielkim tylko stopniu wykorzystująca literackie pierwowzory. Niestety są to rzeczy nierówne i obok tych klimatycznych, trafiają się niewypały. Do tych udanych zaliczyłbym występ Draculi i potwora Frankensteina. Z przyjemnością sięgnąłbym po dalsze losy tych postaci. Gorzej jeśli chodzi o Mumię i Wilkołaka. Zwłaszcza zeszyt poświęcony temu drugiemu ciągnie się niemiłosiernie, a wyjątkowo brzydkie rysunki nie ułatwiają lektury. Na tym tle dość nijaki Brat Voodoo wypada niezbyt przekonująco i w zasadzie zapomina się o jego przygodach zaraz po lekturze.
Jednak bezapelacyjnie najbardziej udanym, powodującym dreszczyk emocji segmentem jest ten poświęcony powstaniu Man Thinga – kreatury z bagien (konkurencyjny Swamp Thing z DC zadebiutował dopiero dwa miesiące później). Spory w tym udział niespotykanej w ramach WKKM czarno-białej grafiki, potęgującej klimat.
Nie będę ukrywał, że z „Marvel Horror” najbardziej ucieszą się zbieracze i maniacy komiksu (a podwójnie, jeśli do tego są pochłaniaczami kina grozy klasy B i w dół), niemniej historie są opowiedziane na tyle barwnie, że nawet przeciętni śmiertelnicy znajdą w nich coś dla siebie. Poza tym to przyjemna odskocznia od tradycyjnych superbohaterów serwowanych w Kolekcji.
koniec
16 września 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o komiksach: „Szła dziewczynka bardzo mała przez ciemny las…”
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 X 2018

Jeżeli ktoś pamięta tę piosenkę o zdemoralizowanym Czerwonym Kapturku, to mamy wiadomość: ukazał się komiks, do którego byłaby zupełnie niezłym podkładem muzycznym. Chociaż jeszcze lepszy byłby ostry metal…

więcej »

Pasek a sprawa polska
Paweł Ciołkiewicz

17 X 2018

„Polska mistrzem Polski” to zbiór satyrycznych pasków komiksowych, które zdążyły już narobić sporego zamieszania. A mówiąc dokładniej, zamieszania narobiła darmowa wersja tej publikacji opublikowana przy okazji ubiegłorocznego Festiwalu Komiksowa Warszawa.

więcej »

To Chłopaki pilnują Strażników
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 X 2018

Garth Ennis nienawidzi superbohaterów. O tym jak bardzo, możecie przekonać się po raz kolejny, sięgając po pierwszy tom cyklu "Chłopaki" z podtytułem "Jak na imię tej grze", który ukazał się w Polsce za pośrednictwem wydawnictwa Planeta Komiksów.

więcej »

Polecamy

To całkiem… zupełnie… idiotyczne!

Kadr, który…:

To całkiem… zupełnie… idiotyczne!
— Marcin Knyszyński

Jestem w domu!
— Marcin Knyszyński

Zły, zły tyranozaur
— Marcin Osuch

Pewien głąb wkręca się w głąb
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tort bardzo piętrowy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadry odnalezione #1
— Marcin Osuch

Warszawa od podwórka
— Wojciech Gołąbowski

Promem przez Wisłę
— Wojciech Gołąbowski

Nie całkiem w stronę zachodzącego słońca
— Wojciech Gołąbowski

Uciekaj, myszko, do dziury…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Pożegnanie Wielkiego Dekonstruktora
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jedno oko na Maroko
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobieta na stanowisku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Filmy rządzą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ci nudni superbohaterowie i Gościu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Elektroniczny morderca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Niszczyciel Kolekcji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najlepsza stylówa w mieście
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deadpoolem w płot
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nietzsche nie żyje. Thor
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Conan: Conan średniak
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan korsarz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Topory ociekające krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Poczuj klimat heroic fantasy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Nagie piersi i fryzura księżniczki Lei
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: W pustyni i na dzikim zachodzie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan na nostalgiczną nutę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Koszmary Conana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Klasyka klasyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Spiski, piękne kobiety i kanibale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Zagraj to jeszcze raz Sam: Potszebujesz krifi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To Chłopaki pilnują Strażników
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan średniak
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Knajpiana Kapela Oddech Silnika Sierżanta Hetfielda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan korsarz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Sułtan swingu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Topory ociekające krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za siedmioma rzekami, za siedmioma gore'ami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Plus, nie minus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nigdy orłem, ani reszką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.