Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Człowiek pociągający za sznurki

Esensja.pl
Esensja.pl
Tylko jedna komiksowa postać na pytanie dotyczące tego co czuje, kiedy zmuszona jest zastrzelić przeciwnika, który być może jest dobrym człowiekiem, ale sytuacja życiowa sprawiła, że źle wybrał złą stronę barykady, odpowiada jednym słowem: „odrzut”. Jest nią Nick Fury, któremu poświecono dwudziesty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela.

Stefano Caselli, Jonathan Hickman, Jack Kirby, Stan Lee
‹Superbohaterowie Marvela #20: Nick Fury›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperbohaterowie Marvela #20: Nick Fury
Scenariusz
Data wydania27 września 2017
RysunkiJack Kirby, Stefano Caselli
PrzekładAgata Ostrowska
Wydawca Hachette
CyklSuperbohaterowie Marvela
ISBN978-83-2820-960-2
Format200s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Spośród wszystkich postaci Marvela Nick Fury jest tą, która przeszła na przestrzeni lat największą metamorfozę. Został wymyślony przez niezmordowany duet – Stan Lee/Jack Kirby i poza imieniem i nazwiskiem w niczym nie przypominał ponurego dowódcy S.H.I.E.L.D., który to wizerunek na dobre zakotwiczył w zbiorowej świadomości czytaczy komiksów. Nie posiadał nawet swojej firmowej przepaski na oku.
Zadebiutował w 1963 roku od razu we własnej serii „Sgt. Nick Fury and His Howling Commandos”. Pierwszy zeszyt znalazł się na początku omawianego tomu kolekcji Hachette. Prezentuje on przygody specjalnej grupy uderzeniowej „Wyjący Komandosi” w czasie II Wojny Światowej. W ten sposób szefostwo Marvela chciało nawiązać do swojej przeszłości, kiedy to Kapitan Ameryka, Namor i inni bohaterowie Złotej Ery komiksu walczyli z Adolfem Hitlerem. Nie spodziewajcie się więc zbyt wyszukanego scenariusza i realizmu na miarę „Szeregowca Ryana”. To bardziej klimaty „Bękartów wojny” Quentina Tarantina, gdzie bohaterowie dziesiątkują Nazistów, samemu wychodząc z opresji niemal bez szwanku. Sam Nick Fury jest przedstawiony jako narwany amerykański bohater, który z granatami rzuca się na czołgi. Nie wygląda na takiego, co to mógłby ogarnąć największe tajemnice Ziemi i strzec jej bezpieczeństwa jedynie przez pociąganie za sznurki.
Takiego Fury’ego otrzymujemy w pozostałej części komiksu, czyli sześcioodcinkowej opowieści „Nick Fury: Agent niczego”, która ukazała się w ramach eventu „Tajni agenci”, będącego częścią jeszcze większego przedsięwzięcia, jakim był „Dark Reign”. Oryginalnie ukazała się w 2009 roku, a więc zaraz po „Tajnej inwazji”, kiedy to okazało się, że świat superbohaterów jest inwigilowany przez kosmiczną rasę Skrulli. Nick popadł wtedy w niełaskę, a zarzucano mu, że wraz z S.H.I.E.L.D. nie wykrył zagrożenia. Agencję rozwiązano, a jego zdymisjonowano. W jej miejsce powołano nową formację – H.A.M.M.E.R., której dowódcą został Norman Osborn. Fury jednak się nie poddał i postanowił z ukrycia wypełniać swoje obowiązki. Zwłaszcza, że Hydra, z którą walczył niemal całe życie poczuła szansę dla siebie i przystąpiła do ataku. By przeciwstawić się zagrożeniom, jednooki zwrócił się o pomoc do starych kamratów z Wyjących Komandosów, a także uruchomił tak zwanych Tajnych Agentów, którzy rekrutowali się z młodych, niedoświadczonych ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach, jak Quake, Slingshot, Stonewall, Hellfire, czy Druid.
Jako fragment większej całości „Agent niczego” sprawdza się bardzo dobrze, będąc pomostem między kolejnymi przełomowymi wydarzeniami. Niestety nie bardzo radzi sobie w formie odrębnej opowieści. Jest to zatem kolejny przypadek, kiedy osoby dobierające pozycje, jakie mają ukazać się w ramach kolekcji Superbohaterowie Marvela, nie wzięli pod uwagę, że jej cechą miało być prezentowanie poszczególnych postaci ze świata Marvela w sposób zrozumiały nawet dla laika.
Pozostawiając jednak tę kwestię nieco z boku, należy uczciwie przyznać, że początek fabuły również nie wypada specjalnie przekonująco. Przez pierwsze trzy zeszyty nie dzieje się nic pasjonującego. Szczęśliwie potem akcja zaczyna przyspieszać, by w końcówce zaserwować kilka ciekawych zwrotów akcji. Co ciekawe współautorem scenariusza jest Brian Michael Bendis, z którym zwykle jest odwrotny problem – po intrygujących początkach kreśli wymuszone finały. Z drugiej strony i w omawianej pozycji nie do końca jest satysfakcjonujący, albowiem sporo wątków pozostało nierozwiązanych, a całość sprawia wrażenie wstępu do dalszych opowieści: „Wake the Beast”, „The Last Ride of the Howling Commandos”, „Night” i „Wheels Within Wheels”.
Komiks nieźle natomiast wypada od strony graficznej. Odpowiedzialny za rysunki i tusz Stefano Caselli nie jest może jakąś wielką indywidualnością w świecie Marvela, ale rzemiosło ma całkiem nieźle opanowane i zgrabnie radzi sobie w takiej sensacyjnej fabule. Mam też wrażenie, że bardziej lubi członków Hydry niż Tajnych Agentów, ponieważ w ich odtworzenie włożył więcej serca.
Jak już wspomniałem niniejsza pozycja najbardziej zadowoli wiernych fanów. Zwłaszcza, że jest to jeden z grubszych tomów kolekcji. Ci, którzy wcześniej z Nickiem Furym nie mieli do czynienia lepiej zrobią, jeśli zaopatrzą się w rewelacyjne komiksy ze scenariuszem i rysunkami Jima Steranko z drugiej polowy lat 60., które ukazały się w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela (tomy 80 i 95, wciąż do zdobycia u wydawcy).
koniec
7 października 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie jestem bohaterem
Marcin Osuch

23 II 2018

Komiks z afrykańskimi przygodami Corto uważałem za najlepszy z dotychczas wydanych w Polsce. Po ponownej lekturze podtrzymuję tę opinię.

więcej »

Pieniądze to nie wszystko
Albert Walczak

22 II 2018

Komiksy o Kaczorze Donaldzie, jak i innych disneyowskich bohaterach postrzegane są głównie jako proste opowieści rysowane z myślą o najmłodszych czytelnikach. Istnieje jednak komiks z kaczką w roli głównej, który potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagających fanów historyjek obrazkowych. To oczywiście wyróżnione w 1995 r. prestiżową Nagrodą Willa Eisnera „Życie i czasy Sknerusa McKwacza” Dona Rosy.

więcej »

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Solówka Rosomaka – runda druga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: 99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 60 najgorszych okładek płyt 2017 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mocarny Conan w blasku chwały
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O pierwszym Angliku, który został Japończykiem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.