Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Gou Tanabe
‹Nawiedziciel mroku›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNawiedziciel mroku
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2017
RysunkiGou Tanabe
Wydawca Studio JG
Cena29,99
Gatunekmanga
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Ciemność widzę
[Gou Tanabe „Nawiedziciel mroku” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ku uciesze fanów twórczości samotnika z Providence, Tanabe Gou kontynuuje swoją przygodę z utworami Lovecrafta. Otrzymujemy oto trzeci tom serii tworzonej na podstawie opowiadań mistrza grozy. Do tej pory ukazały się już dwa albumy – „Ogar i inne opowieści” oraz „Kolor z innego wszechświata”, teraz przyszedł czas na „Nawiedziciela mroku”.

Paweł Ciołkiewicz

Ciemność widzę
[Gou Tanabe „Nawiedziciel mroku” - recenzja]

Ku uciesze fanów twórczości samotnika z Providence, Tanabe Gou kontynuuje swoją przygodę z utworami Lovecrafta. Otrzymujemy oto trzeci tom serii tworzonej na podstawie opowiadań mistrza grozy. Do tej pory ukazały się już dwa albumy – „Ogar i inne opowieści” oraz „Kolor z innego wszechświata”, teraz przyszedł czas na „Nawiedziciela mroku”.

Gou Tanabe
‹Nawiedziciel mroku›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
100,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNawiedziciel mroku
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2017
RysunkiGou Tanabe
Wydawca Studio JG
Cena29,99
Gatunekmanga
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Tym razem japoński mangaka wziął na warsztat ostatnie samodzielnie stworzone przez Lovecrafta opowiadanie – napisanego w 1935 roku, a opublikowanego rok później „Nawiedziciela mroku”. Ta wersja tytułu nawiązuje oczywiście do tłumaczenia Macieja Płazy z wydanego w 2012 roku przez wydawnictwo Vesper zbioru „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści”. W wydanej w 2004 w ramach Biblioteki Grozy roku książce „Zew Cthulu” tytuł tego opowiadania przetłumaczono natomiast – mniej trafnie – jako „Duch ciemności”. Na wstępie trzeba jeszcze odnotować, że recenzowanym w tomie znalazły się dwa utwory. Poza tytułowym, mamy tu także – w charakterze prologu – opowiadanie „Dagon” z roku 1917. Oba opowiadania dzieli zatem osiemnaście lat, co w przypadku przedwcześnie przerwanej aktywności twórczej Lovecrafta jest okresem równym eonom. „Dagona” pisał rozpoczynający dopiero swoją pisarską drogę autor, znany dotychczas w środowisku dziennikarzy amatorów niemal wyłącznie ze swych niezwykle krytycznych esejów i recenzji, „Nawiedziciel mroku” to już natomiast dzieło pisarza o mocnej pozycji wśród twórców literatury niesamowitej. Z tym opowiadaniem wiąże się zabawna historia, wspomniana przez S.T. Joshiego w monumentalnej biografii Lovecrafta. Było ono mianowicie swoistym żartem literackim. Pisząc je mistrz grozy zrewanżował się swojemu przyjacielowi Robertowi Blochowi za jego utwór zatytułowany "The Shamber from the Stars", w którym główny bohater – wzorowany na Lovecrafcie pisarz zajmujący się tworzeniem literatury pulpowej – zostaje zabity. W tej sytuacji główny bohater „Nawiedziciela mroku”, Robert Blake (!) oczywiście również musiał zginąć w dramatycznych okolicznościach.
Nie jest to żaden spojler, gdyż właśnie od tej informacji zaczyna się cała opowieść. Po tym, jak już czytelnik zobaczy zmasakrowaną twarz zmarłego pisarza zmarłego w niewyjaśnionych okolicznościach w swoim pokoju, siedząc przy biurku, autor sięga do pozostawionych przez niego notatek, by na ich podstawie zrekonstruować zdarzenia, które doprowadziły do tragedii. Dowiadujemy się zatem, że Blake powrócił do Providence po dłuższej nieobecności i miał zamiar odnaleźć tu spokój potrzebny do pracy twórczej. Liczył na to, że przeniknięta duchem historii atmosfera tego miasta pobudzi jego wyobraźnię i będzie sprzyjała tworzeniu niezwykłych opowiadań i malowaniu fantastycznych obrazów. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem. Blake napisał pięć, dobrze przyjętych przez krytykę opowiadań oraz namalował siedem obrazów. Kiedy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, mężczyznę zaczęła fascynować tajemnicza wieża kościelna usytuowana na wzgórzu Federal Hill. Widoczna z okna jego pracowni budowla w jakiś niewytłumaczalny sposób zaczęła go przyciągać. Aż wreszcie uległ narastającej pokusie i zdecydował się ją odwiedzić. Choć odnalezienie kościoła i dostanie się do jego wnętrza okazało się znacznie trudniejsze niż początkowo przypuszczał, Blake wreszcie osiągnął swój cel. Niestety ta wizyta stała się źródłem wielu problemów, a ukryte tam w uśpieniu zło czerpiące swą siłę z ciemności zaczęło nawiedzać pisarza i doprowadziło do jego śmierci. Choć trzeba odnotować, że Lovecraft pozostawia otwartą sprawę tego, czy w momencie śmierci Blake faktycznie był jeszcze sobą…
„Nawiedziciel mroku” w adaptacji Tanabe Gou pozostaje fascynującym studium pogrążania się w szaleństwie i zmierzania ku nieuchronnej zagładzie. Czytelnik od początku wie, jaki los spotkał głównego bohatera, może zatem skupić się na śledzeniu procesu, który do tego doprowadził. Autor mangi w mistrzowski sposób oddaje atmosferę opowiadania Lovecrafta dokładając do niego świetną oprawę graficzną. Rysunki wręcz toną w tuszu i kolejnych warstwach rastrów, tworząc niezwykle mroczny klimat. Sekwencje przedstawiające złowieszczy kościół i ukryte w nim mroczne siły zła są niezwykle sugestywne. Szczególne wrażenie robią doskonale skomponowane rozkładówki. Można je traktować wręcz jako samodzielne ilustracje nadające się do publikacji w jakimś zbiorze opowiadań Lovecrafta, ale ich prawdziwa siła tkwi rzecz jasna w sekwencyjnym usytuowaniu. Na przykład dwuplanszowy rysunek ukazujący tonące w ciemnościach miasteczko, nad którym góruje złowieszczy kościół sam w sobie wywołuje dreszcz przerażenia, ale dopiero kontekst - wyjaśniający rolę ciemności i eksponujący moment jej zapadnięcia - nadaje mu element prawdziwej trwogi.
Manga Tanabe Gou pozostaje godną polecenia wariacją na Lovecraftowskie tematy. Twórca umiejętnie przenosi specyficzną prozę samotnika z Providence na komiksowe plansze nadając jej nieco bardziej dynamiczny charakter i dodając do niej niezwykle efektowną wizualnie, gotycką stylistykę. Dzięki temu komiks czyta się doskonale i nie trzeba być fanem Lovecrafta, by docenić mroczną atmosferę strachu i przerażenia przenikającą tę mangę i narastającą z każdą kolejną stroną. Sympatykom twórczości mangaki nie pozostaje zatem nic innego jak cierpliwie czekać na kolejne pozycje z tej serii.
koniec
30 października 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Za Troy!
Paweł Ciołkiewicz

24 V 2020

Można było się tego spodziewać – drugi tom wydania zbiorczego „Odysei Lanfeusta” znów przynosi solidną porcję zwariowanych przygód okraszonych dosadnym i dwuznacznym humorem. Dla miłośników fantasy to nadal lektura obowiązkowa. Niezobowiązująca i bezpretensjonalna rozrywka na najwyższym poziomie.

więcej »

Pilot śmigłowca: Pożegnanie z Rosińskim
Marcin Osuch

24 V 2020

Rok 1976 był przełomowy w karierze Grzegorza Rosińskiego. Wystartował magazyn „Relax”, gdzie rysownikowi zaproponowano stanowisko kierownika artystycznego. Do tego doszły kontakty z wydawcami belgijskimi i perspektywa kariery na rynku frankofońskim. To oznaczało rezygnację z niektórych zobowiązań w Polsce, między innymi z „Pilota śmigłowca”.

więcej »

Człowiek, który gapił się na rzeczy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 V 2020

„Miasto wyrzutków: Mężczyzna, który gromadził rupiecie” to komiks, który łatwo przegapić w bogatej ofercie, jaką obecnie możemy cieszyć się na rynku. Warto go jednak poszukać, bo to kolejna świetna pozycja wydawnictwa Non Stop Comics.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Kolor cierpienia
— Paweł Ciołkiewicz

„Nie umarło, co spoczywać w uśpieniu wieki całe może”
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Za Troy!
— Paweł Ciołkiewicz

Ludzie są stworzeni z marzeń
— Paweł Ciołkiewicz

Grzechy ojców
— Paweł Ciołkiewicz

Nawiedzone miasteczka na prowincji
— Paweł Ciołkiewicz

„Człowiek potężny i nieszczęśliwy może tworzyć tylko horrory”
— Paweł Ciołkiewicz

Co wy tam palicie?
— Paweł Ciołkiewicz

Kwartet egzotyczny
— Paweł Ciołkiewicz

Cześć bohaterom
— Paweł Ciołkiewicz

Kwarantanny ciąg dalszy
— Paweł Ciołkiewicz

Byliśmy żołnierzami
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.