Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (2)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zgodnie z obietnicą kolejna porcja porcja komiksowych króciaków w listopadzie.

Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (2)
[ - recenzja]

Zgodnie z obietnicą kolejna porcja porcja komiksowych króciaków w listopadzie.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Agnieszka ‘Achika’ Szady [50%]
Pewnie mnóstwo czytelników odczyta tytuł jako „Magią i masakrą”, co zresztą najzupełniej pasuje, bo rozlewu krwi jest tam znacznie więcej, niż makijażu. Bohaterkami są cztery poszukiwaczki przygód: elfia czarodziejka Hannah, uzdrowicielka Dee, hipsterska krasnoludka Violet (zgoliła brodę zanim stało się to modne, ma szaliczek i markowy miecz, którego „używa ironicznie”) oraz hobbitopodobna włamywaczka Betty. Osią fabuły pierwszego tomu jest poszukiwanie osoby lub osób, którym zależy na zgładzeniu wszystkich lokalnych drużyn poszukiwaczy przygód przez zlecanie im zadań będących w istocie pułapkami. Dzieje się to w dość eklektycznym świecie, gdzie realia przypominają późny renesans, uzbrojenie jest średniowieczne, kuchnia w domu bohaterek niemal współczesna, a jedna z postaci trzecioplanowych nosi koszulkę z obrazkiem. Ach, nie można też nie wspomnieć o magicznym odpowiedniku telefonu komórkowego, na który do Hannah dzwoni jej mamusia. Jednym słowem, trudno to wszystko traktować stuprocentowo poważnie, a co starszym czytelnikom przypomnieć się mogą publikowane niegdyś tu i ówdzie „kwiatki z sesji RPG”.
Roc Upchurch rysuje kreską dość ostrą, z tłem komputerowo rozmazanym, by dawało złudzenie głębi. Co dziwne, okładka jest utrzymana w zupełne innym i – nie waham się stwierdzić – lepszym stylu, ponieważ kadry czasem sprawiają wrażenie nabazgranych w pośpiechu, co szczególnie widać w przypadku postaci na drugim i trzecim planie: wyglądają jak manekiny z patyków i niekiedy mają bardzo nienaturalne pozy. Jeżeli ktoś nie zwraca uwagi na takie szczegóły, ma szanse polubić ten komiks.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Osuch [70%]
Trzeci album z przygodami Antka Srebrnego odchodzi o tematyki martyrologicznej wchodząc w obszar chwały oręża polskiego. Główny bohater nie czekając na generała Andersa sam siebie wyprowadza ze Związku Radzieckiego na Bliski Wschód. Tam trafia do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich generała Stanisława Kopańskiego i bierze udział w walkach przeciwko „Lisowi Pustyni” czyli samemu Erwinowi Rommlowi. Wraz z całą brygadą odznacza się podczas obrony Tobruku. W trakcie pustynnych przygód spotyka starych znajomych, zarówno tych dobrych jak i złych.
„Szczury Tobruku 1941r.” całkiem sprawnie wprowadzają młodego czytelnika w dosyć skomplikowaną sytuację jaka zapanowała w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie po upadku Francji. Antek wraz z całą Brygadą zostaje wyposażony w sprzęt brytyjski i wysłany zostaje na jeden z najtrudniejszy odcinków obronnych pustynnej twierdzy. Warto tutaj przypomnieć, że od upadku Francji była to pierwsza, lądowa zwycięska bitwa polskiego oręża.
Graficznie i edycyjnie album ten utrzymuje wysoki poziom całej serii. Lektura wciąga nie tylko dzieciaki ale też dorosłych.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Agnieszka ‘Achika’ Szady [70%]
Co prawda docelowej grupie czytelników polska wersja tytułu raczej nie skojarzy się z filmem Nikity Michałkowa ale i tak uważam, że lepszym tłumaczeniem „Mon coup d′soleil, c′est toi!” byłoby coś w rodzaju „Jesteś moim promyczkiem”. Okładka sugeruje, że siódmy tom serii będzie opowiadał o wakacjach Wendy i Marine, a to tylko mniej więcej ¼ zeszytu (za to na plaży w tle znów jest Calvin i Hobbes; w innych miejscach odnaleźć można też wewnętrzne nawiązania), reszta to typowe scenki składające się głównie z bójek – w jednej nawet dziewczynki aranżują takową jako lekarstwo na nudę. Zabawne jest przekręcanie słów przez Marine, na przykład „Wendy mnie wypatruposzy!”, ale najbardziej ze wszystkiego podobają mi się wściekłe miny jej siostry.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Agnieszka ‘Achika’ Szady [80%]
Polska manga o Japonio-Szkocji, zaludnionej wyłącznie mężczyznami i chłopcami, choć niektórzy wyglądają jak dwunastoletnie dziewczynki w plisowanych spódniczkach udających kilty? Brzmi jak coś, co można wymyślić po zażyciu dużej ilości nielegalnych substancji, a reakcje potencjalnych nabywców zapewne wahają się pomiędzy „tego powinno się zakazać” a „OMG, muszę to mieć”. W każdym razie ten pastisz komiksów typu shōjo (zakochana licealistka pokona wszelkie trudności, bo zdobyć serce wybranka) w wersji yaoi (obie strony romansu są chłopakami) jest moim zdaniem… no, po prostu słodki. I pełen ciepła. A mówi to osoba, która na mangach nie zna, na anime tylko trochę, zaś czytanie czegokolwiek od ostatniej strony uważa za pastwienie się nad odbiorcą. Rysunki Katarzyny Stasiowskiej są profesjonalne i bardzo ładne – oczywiście, jeżeli się akceptuje tę specyficzną stylistykę. Zachwyciło mnie też staranne odtworzenie tradycyjnych japońskich wnętrz, potraw i dekoracji. Na dodatek autorki nie poprzestały na żartach z shōjowych stereotypów (liczne kompromitacje w obliczu ukochanego, wredny kolega z klasy, problemy rodzinne), ale stworzyły spójny, wciągający scenariusz, który oczywiście sam w sobie jest parodią – w tym przypadku głównie filmów o szalonych naukowcach. Tom kończy się dramatycznym zawieszeniem akcji, a dramatyzm pogłębia niepewność, czy i kiedy kolejna część się ukaże… A szkoda byłoby przerywać tak dobrze zapowiadający się cykl, szczególnie, że już samo miejsce akcji przyprawiło mnie o radosny chichot: rzut kłodą, berety i dudy w tradycyjnej japońskiej wiosce? Chcę więcej!
koniec
17 listopada 2017

Komentarze

17 XI 2017   20:43:23

Chłopcy wyglądający jak dwunastoletnie dziewczynki w plisowanych spódniczkach są... słodcy i ech... ciepli?
Czy ta recenzja jest na poważnie czy to jakiś zgryw bo, jeśli mogę się posłużyć cytatem "przyprawiła mnie o radosny chichot".

18 XI 2017   10:20:27

Czy taki komiks w ogóle da się zrecenzować na poważnie? Znaczy, on mi się naprawdę bardzo podoba, ale co napisać o projekcie będącym jedną wielką zgrywą? (oczywiście jeżeli Ty lub ktoś napisze bardziej poważną recenzję, to chętnie zamieścimy!).

18 XI 2017   19:59:17

A czy można napisać poważną recenzję komedii filmowej? Myślę, że pytanie retoryczne. Ja recenzji nie machnę bo jestem z pokolenia przed-mangowego i nigdy tego fenomenu nie pojmowałem i już raczej nie pojmę.

18 XI 2017   20:07:37

Nie, nie chodzi mi o sama komediowość, tylko... nie wiem, jak to ująć. Zamiar kręcenia komedii jest na ogół poważny (zarobić kasę), a tu po prostu kilka dziewczyn stroi sobie żarty. I tak - jest to komiks dla osób płci żeńskiej raczej, więc niezależnie od mangowej kreski może być trudny do przełknięcia dla kogoś o chromosomach XY ;-)

18 XI 2017   22:18:24

No mnie by jakoś ciężko było przełknąć taką fabułę, a facetem nie jestem ;P
Ale mnie zafrapowało: "Japonio-Szkocji, zaludnionej wyłącznie mężczyznami". To skąd oni się biorą? Pączkują?

19 XI 2017   12:15:32

W komiksie na razie nie jest to wyjaśnione, ale z fejsa scenarzystki wiem, że wykluwają się z haggis. Dwóch zakochanych facetów przyrządza wspólnie haggis i z niego wychodzi dziecko. Tak, wiem, to jest porąbane :-)

19 XI 2017   13:28:39

Dobra... kolega mi ostatnio opowiedział o japońskiej grze, jak to on określił "symulatorze randkowania z gołębiami" w klimatach postapo. I to mnie zawiesiło na kilka dobrych minut, bo taka idea wyjściowa przekroczyła moje zdolności pojmowania. Ale teraz mam zagwozdkę, czy dzieci wykluwające się z posiłku nie są jednak bardziej...

Wyobrażam sobie właśnie:
- Krzysiek, nie widziałeś gdzieś Robercika?
- O, cholera jasna, Janek, nie wiedziałem, że to na Robercika, myślałem że na obiad...
- Chcesz mi powiedzieć, że właśnie zjadłeś naszego synka?!?
- No, głodny byłem...

19 XI 2017   19:53:36

@Beatrycze

Pisz scenariusze do mang, sukces pewny :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

To nie przyjaźń, to jakaś matnia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

25 II 2020

Zawsze sądziłam, że toksyczne środowisko szkolnych układów towarzyskich pokazywane w amerykańskich filmach dla młodzieży jest przerysowane, aby fabuła była ciekawsza. „Prawdziwe przyjaciółki” sugerują, że jednak nie: komiks oparty jest na wydarzeniach z dzieciństwa autorki. Choć obawiam się, że wiele polskich uczennic mogło mieć zbliżone doświadczenia.

więcej »

Nie obawiajcie się, czytelnicy
Marcin Osuch

24 II 2020

Bardzo, bardzo miłe zaskoczenie. Z lekką taką podejrzliwością podchodziłem do tego komiksu. Paradoksalnie, za sprawą czystego, ale jednocześnie trochę bezpłciowego rysunku. Moje obawy okazały się nieuzasadnione, „Strzeżcie się, olbrzymy” to kawał dobrej zabawy, zarówno dla młodszych, jak i starszych fanów komiksów.

więcej »

Więzień istnienia
Marcin Knyszyński

23 II 2020

„Mister Miracle” ze scenariuszem Toma Kinga, wydany w styczniu w egmontowym cyklu „DC Deluxe”, jest w mojej ocenie jednym z najlepszych komiksów superbohaterskich, jakie możemy obecnie kupić na naszym rynku. I podobnie jak w znakomitym „Visionie” tego samego autora nie chodzi w nim o superbohaterstwo sensu stricto. Oto opowieść o „największym eskapiście świata”, który zapragnął dokonać ucieczki ostatecznej.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Historia w obrazkach: „Szczury” kontra „Lis Pustyni”
— Sebastian Chosiński

Z tego cyklu

Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Luty 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Styczeń 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Styczeń 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Grudzień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (3)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Sierpień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.