Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Clayton Crain, Fiona Kai Avery
‹Bez honoru›

Bez honoru
EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBez honoru
Tytuł oryginalnyNo honour
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2002
RysunkiClayton Crain
PrzekładPiotr Pajerski
KolorMatt Nelson
Wydawca Mandragora
ISBN-1083-89036-03-7
Format170×260
Cena22,90
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Bez honoru str. 3.

Lilak (Syringa vulgaris)
[Clayton Crain, Fiona Kai Avery „Bez honoru” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czego oczekuję od komiksów sensacyjnych? Ciekawych, umiejętnie sportretowanych bohaterów, logicznej, dynamicznej akcji, bogatego, barwnego tła. Czego oczekuję od komiksów fantastycznych? Ciekawych, umiejętnie sportretowanych bohaterów, logicznej, dynamicznej akcji, bogatego, barwnego tła. Czegóż więc oczekuję od komiksu sensacyjno-fantastycznego, takiego, jak „Bez honoru"? Można się domyśleć…

Wojciech Gołąbowski, Tomasz Sidorkiewicz

Lilak (Syringa vulgaris)
[Clayton Crain, Fiona Kai Avery „Bez honoru” - recenzja]

Czego oczekuję od komiksów sensacyjnych? Ciekawych, umiejętnie sportretowanych bohaterów, logicznej, dynamicznej akcji, bogatego, barwnego tła. Czego oczekuję od komiksów fantastycznych? Ciekawych, umiejętnie sportretowanych bohaterów, logicznej, dynamicznej akcji, bogatego, barwnego tła. Czegóż więc oczekuję od komiksu sensacyjno-fantastycznego, takiego, jak „Bez honoru"? Można się domyśleć…

Clayton Crain, Fiona Kai Avery
‹Bez honoru›

Bez honoru
EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBez honoru
Tytuł oryginalnyNo honour
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2002
RysunkiClayton Crain
PrzekładPiotr Pajerski
KolorMatt Nelson
Wydawca Mandragora
ISBN-1083-89036-03-7
Format170×260
Cena22,90
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Bez honoru str. 3.
Bohaterowie
Oto Random. Random jest wysokiej klasy specjalistą w swoim fachu. Jak sam mówi, „zajmuje się sztuką”. Uwielbia prywatne kolekcje dzieł sztuki, nienawidzi muzeów, które „są dwa razy lepiej zabezpieczone i zawsze w nich śmierdzi smarem i cytryną”. Random jest czasem rysowany ostrymi kreskami, czasem jednak jego twarz jest poorana krągłymi bruzdami. Rude, proste włosy sterczą na wiele stron, miejscami zakręcając w swych końcówkach. Oczy… nieraz Random rysowany jest z zezem, często jedno oko ma „bardziej” niż drugie…
Oto Tannen. Yojimbo. Niegdyś wasal wielkiego Yoshio, przy którego martwym ciele poprzysiągł zemstę. Musiał na nią czekać ponad dwanaście wieków… aż odrodził się w ciele Randoma. Przejmując je ma krótką szczecinkę na krągłej głowie i dziki, nieprzejednany wzrok – choć często w miejscu oczu widać jedynie plamy światła. Gdy wspomina czasy swej młodości, jego twarz nagle wydłuża się, a spięte z tyłu włosy sięgają pasa…
Oto Brit. Brit także jest specjalistką, choć tym razem stoi po drugiej stronie barykady… Poluje na Randoma, stosując metody niekoniecznie akceptowane przez przełożonych, stróżów prawa. Długie, spięte brązowe włosy i wiecznie głupawy wzrok to właściwie wszystkie jej cechy charakterystyczne, bo reszta zmienia się z kadru na kadr. Nieumiejętność rysowania kobiet aż bije po oczach…
Pozostałe postacie są rysowane dwojako – albo kilkoma ostrymi kreskami, albo wieloma krągłymi „włoskami”. Twarze są dość nieciekawe – napuchnięte bądź zniszczone życiem… a może tylko ręką kreślarza? Poza tym – są do siebie niezwykle podobne. Angelica do Brit, Alfie do Randoma, Sakai do ojca Floyda i sprzedawcy w sklepie, wszyscy młodzi samurajowie do siebie nawzajem…
Akcja
Random włamuje się do Muzeum Guggenheima na Manhattanie, kradnąc średniowieczny, samurajski miecz. Kalecząc się ostrym brzeszczotem, łączy swą krew z duszą Tannena, umożliwiając mu powrót do świata żywych. Samuraj, żądny zemsty, przejmuje w pełni ciało złodzieja, spychając w tło jego świadomość… z którą przez całą akcję będzie prowadzić dialog. Aby czytelnik nie pogubił się, zastosowano prostą, acz skuteczną sztuczkę: wszystkie kwestie Tannena, czy to słowne, czy wypowiadane tylko w myślach, są przedstawiane białą czcionką na czarnym tle. Skutek? Czytelnik wie, kto w danej chwili przemawia, reszta bohaterów pierwszo- czy drugoplanowych nie… Co w połączeniu z niezrozumieniem realiów współczesnego świata w prosty sposób prowadzi do kolejnych konfliktów napędzających akcję.
Brit poluje na Randoma, wykorzystując swe bogate doświadczenie. I już go prawie dopada, kiedy pewne wypadki powodują jej nagłe zniknięcie z kart komiksu. Wątek jest urwany, bohaterka mogła równie dobrze w ogóle nie istnieć.
Random, szukając sposobu na wyzwolenie / usunięcie Tannena ze swego ciała, wyrusza w podróż do Japonii… A tutaj już wszystko przebiega błyskawicznie. Zbyt błyskawicznie. Akcja wygląda na pośpiesznie zakańczaną, jakby autorce scenariusza brakło pomysłów na wykorzystanie bogatego duchowego świata Kraju Kwitnącej Wiśni. Oto Tannen idzie na cmentarz, walczy, jedzie pociągiem, znowu walczy… Na czterech stronach autorzy zamykają dość misternie rozwijaną fabułę. Ucinają, rzec można. Ostrzem samurajskiego miecza.
Tło
Manhattan nocą jest słabo rozświetlony, w dynamicznych kadrach przedstawiono jedynie jego skrawki. „Małe Tokio” poznajemy jako typową dzielnicę ciemnych zaułków. Wnętrza pomieszczeń i nabrzeża – wszędzie wyglądają podobnie. Podziemia wyróżniają się na plus, ale skąd się wzięły? Wreszcie Japonia – to połączenie Manhattanu, kilku drzew, zboczy Fuji i wnętrz sadyby Yoshio. Mało.
Rysunki bardzo dynamicznie zajmują dostępną przestrzeń. Wychodząc na barwny margines (którego kolor podkreśla bieżący nastrój czy akcję), często nie dają się zamknąć w tradycyjnych, prostokątnych ramkach – a nawet zajmują całą stronę oraz rozkładówkę. Duża, dynamiczna ilustracja – to jest to, co grafikom udało się najbardziej. Widok duchów ludzi zamordowanych w czasach prohibicji mógłby stać się niezłą okładką płyty niejednej kapeli metalowej. Ale umiejętność rysowania plakatów niekoniecznie idzie w parze z umiejętnością prowadzenia narracji komiksu…
W akcję wplątane są także całostronicowe plakaty okładek poszczególnych części, w których seria ukazała się pierwotnie – od marca 2001 do czerwca 2001, w postaci czterozeszytowej miniserii z wydawnictwa Top Cow.
Na dynamicznych rysunkach obowiązuje dynamiczna kreska. Czasem jednak nie udało mi się rozszyfrować, co właściwie dany rysunek przedstawia. Zamysł scenarzystki czy kreślarza nie do końca udało się przenieść na papier.
Do tego dochodzą, niestety, literówki i błędy tłumaczenia.
Oczekiwania
Oczekiwałem dobrze narysowanego komiksu. Otrzymałem dobrze wydaną historyjkę z wieloma błędami graficznymi i scenariuszowymi, którą mimo wszystko… dobrze się czyta. Szkoda, że – w świetle aktualnych informacji (a właściwie ich braku) – seria nie będzie kontynuowana, a więc wątki pozostaną urwane.
• • •
Do wydawnictw komiksowych Fiona Kai Avery trafiła przypadkiem. Długotrwała znajomość z Michaelem Straczynskim, jaka zawiązała się przy pracy nad serialami telewizyjnymi „Babilon 5” oraz „Kosmicznej krucjaty” (Crusade) spowodowała, że gdy ten zgłosił się do jednego z oddziałów wydawnictwa Image Comics z propozycją scenariusza do swojego autorskiego komiksu – i został entuzjastycznie przyjęty, Fiona nie pozostawała zbyt daleko. W kilka miesięcy po premierze pierwszego numeru „Rising Stars” w rodzimych wydawnictwach z Top Cow pojawiły się reklamy zapowiadające pierwszy komiks „protegowanej Straczynskiego”.
Clayton Crain, rysownik odpowiadający za kształt graficzny komiksu, nie był debiutantem. Po raz pierwszy jego rysunki pojawiły się w 1998 roku w szesnastym numerze komiksu „Shadow Man” (wyd. Acclaim Comics), a szlify komiksowe zdobywał Clayton później podrabiając rysowników rezydujących w takich tytułach jak „Kiss: Psycho Circus” i „Curse of the Spawn” (oba wydawane w pododdziale Image’a prowadzonym przez Todda McFarleana). Na szczęście woda sodowa nie uderzyła mu do głowy i w trzy lata po debiucie ciągle twierdził, że z jego punktu widzenia wciąż ma status amatora – nadal uczy się rysować, jest otwarty na wszystkie techniki. Z czasem wyrobił sobie swój własny, na początku jeszcze nieco toporny ale rozpoznawalny styl. A pomogła mu w tym właśnie seria Fiony Avery – „Bez Honoru” (No Honor).
Random, złodziej dzieł sztuki, włamuje się do nowojorskiego muzeum. W chwili gdy kradnie średniowieczny miecz samurajski, kaleczy się nim w dłoń. W jego ciało wnika duch, samuraja zabitego podczas ochrony swojego pana. I pragnie zemsty. W ten sposób zaczyna się pełna pościgów (zarówno pieszych jak i samochodowych), walk na miecze i spotkań z przedstawicielami zaświatów przygoda młodego złodzieja, którego ciało okupuje reinkarnowany samuraj. Rysunkowo komiks staje się momentami ciężki w odbiorze – twarze postaci pojawiających się często są zbyt do siebie podobne, a do tego dochodzi problem z głównym bohaterem. Jako, że jedno ciało zamieszkują dwie postaci, z zewnątrz często widzimy raz jedną, raz drugą. Nie byłoby z tym problemu, gdyby nie fakt, że samuraj „rodzi się” łysy, a z czasem jego czaszkę zaczynają porastać w niesamowitym tempie włosy (w końcowej sekwencji można z nich nawet spiąć imponujący kok).
Po zakończeniu lektury pozostaje niedosyt. Zbyt wiele wątków w tej opowieści pozostaje niedokończonych. „Bez Honoru” planowane było na wiele (była mowa o 24 zeszytach) osobnych miniserii, z których każda miałaby za zadanie rozwijać watki poprzedniej, a jednocześnie stanowić zamkniętą całość (vide: Hellboy). „No Honor: Makyo” – będąca w planach sześcioczęściowa kontynuacja „Bez Honoru”, miała odpowiadać na pytania, jakie stawiała pierwotna seria (co dzieje się z jedna z bohaterek komiksu – Brit Morrigan, czy wyjaśnienie dlaczego – mimo dokonanej zemsty – duch samuraja nie opuścił ciała złodzieja). Niestety. Zapowiadany na grudzień 2001 pierwszy zeszyt „No Honor: Makyo” jak do tej pory (maj 2002) się nie ukazał, a dalsze numery serii nie zostały już nawet zapowiedziane. Autorzy rozeszli się do innych komiksów. Fiona Avery do kolejnej autorskiej serii z Top Cow (tym razem dwunastoczęściowej „Tomb Raider: Journeys”), a Clayton Cray do „Universe” (ale o tym komiksie więcej już wkróce – szykuje się polska edycja). Pozostała tylko zakończona w pośpiechu opowieść o amerykańskim złodzieju z japońską duszą.
koniec
1 lipca 2002

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jak przestałem się bać i pokonałem demony
Maciej Jasiński

27 X 2021

Wyobraźnia dziecka nie posiada ograniczeń, które przychodzą z wiekiem. Pozwala to na tworzenie najbardziej odjechanych projektów. Szkoda jednak, że większość tych wytworów owej dziecięcej wyobraźni przepada, a tylko nieliczne są dokumentowane i prezentowane szerszemu gronu odbiorców, niż najbliższa rodzina. Tak też jest w tym przypadku, bo ten albumik to katalog demonów powołanych do życia przez siedmioletniego Nikodema.

więcej »

Extraordinary Moore: Do trzech razy sztuka
Marcin Knyszyński

27 X 2021

Trzeci tom „Ligi niezwykłych dżentelmenów” zatytułowany „Czarne akta” przeniósł nas z końca dziewiętnastego wieku w przyszłość odległą o dokładnie sześćdziesiąt lat. Alan Moore poszerzył w nim bardzo mocno wykreowane przez siebie uniwersum, konsekwentnie trzymając się narzuconych sobie zasad. Czwarty tom „Ligi…”, „Stulecie”, to dalsza ekspansja tegoż świata i kolejne zabawy popkulturową spuścizną.

więcej »

Historia w obrazkach: Miłość w czasach wojny
Marcin Osuch

26 X 2021

Historia wojen opiumowych nie jest zbyt dobrze znana w naszym kraju, być może dlatego, że omawiając ten okres historyczny, zwykle skupiamy się na polskich zrywach powstańczych. Świeżo wydana album „Laowai” wydawnictwa Lost in Time przybliża nieco tematykę tych – z naszej perspektywy egzotycznych – konfliktów.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Oprawa zdobi fabułę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Stare sztuczki Gartha Ennisa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miłe złego początki
— Tomasz Sidorkiewicz

Poranna kawa z Szatanem
— Tomasz Sidorkiewicz

Tegoż autora

Jak pić, to w wesołym towarzystwie
— Wojciech Gołąbowski

Szkoła dorzucania do stosu
— Wojciech Gołąbowski

Jak bardzo mnie (nie) znasz?
— Wojciech Gołąbowski

Klasycy rocka ostrzegają
— Wojciech Gołąbowski

Ale czemu szaleńca?
— Wojciech Gołąbowski

Biografia kadrami ilustrowana
— Wojciech Gołąbowski

Niesamowita księga
— Wojciech Gołąbowski

Odwagi!
— Wojciech Gołąbowski

To kto w końcu wygrał?
— Wojciech Gołąbowski

Wszystko, a nawet więcej
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.