Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2018
w Esensji w Esensjopedii

Hergé
‹Przygody TinTina #24: TinTin i Alph-Art›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzygody TinTina #24: TinTin i Alph-Art
Scenariusz
RysunkiHergé
Wydawca Egmont
CyklPrzygody Tintina
Cena24,99
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Tintin nienarysowany

Esensja.pl
Esensja.pl
„Tintin i Alph-Art”, ostatni album z przygodami młodego reportera, nie jest klasycznym komiksem. To znaczy miał być takim, niestety twórcy zabrakło już czasu.

Marcin Osuch

Tintin nienarysowany

„Tintin i Alph-Art”, ostatni album z przygodami młodego reportera, nie jest klasycznym komiksem. To znaczy miał być takim, niestety twórcy zabrakło już czasu.

Hergé
‹Przygody TinTina #24: TinTin i Alph-Art›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzygody TinTina #24: TinTin i Alph-Art
Scenariusz
RysunkiHergé
Wydawca Egmont
CyklPrzygody Tintina
Cena24,99
Gatunekprzygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Georges Prosper Remi (posługujący się pseudonimem twórczym Hergé) rozpoczął prace nad dwudziestym czwartym albumem cyklu jeszcze w roku 1978. Ze względów zdrowotnych (twórca miał już 71 lat) historia powstawała bardzo powoli. Przygotował scenariusz, szkice oraz plansze próbne ale jego śmierć w marcu 1983 uniemożliwiła dokończenie albumu. Jego kolega, Bob de Moor (Robert Frans Marie de Moon) zaproponował dokończenie całości tak aby umożliwić wydanie pełnowartościowego komiksu. Miało to o tyle sens, że de Moor współpracował z Hergé’m przy niektórych odcinkach „Tintina”. Jednak wdowa po Hergé’m, Fanny Vlamynck, początkowo zaakceptowawszy pomysł, ostatecznie zmieniła decyzję powołując się na wolę męża, który nie chciał aby po jego śmierci ktokolwiek kontynuował jego dzieło. W 1986 roku wydawnictwo Casterman, wybrawszy część materiałów roboczych, wydało historię w formie albumu.
Jako zamykający cały cykl na naszym rynku album ten wydał Egmont. Czytelnik otrzymuje scenariusz uzupełniony szkicami kolejnych plansz. Intrygę rozkręca niezawodny kapitan Baryłka. Powiadomiony o rychłej wizycie Bianki Castafiore opuszcza zamek w Księżomłynie aby uniknąć spotkania z nielubianą przez niego śpiewaczką. Jak to w „Tintinie” bywa oczywiście Baryłka nadziewa się na nią na ulicy i daje nura w najbliższe drzwi. Okazuje się, że są to drzwi do galerii sztuki. Tam oczywiście spotyka madame Castafiore oraz poznaje Fourcarta, właściciela galerii i Ramó Nasha artysty będącego przedstawicielem nurtu alph-art (postać, która będzie odgrywać istotną rolę w dalszej części historii). Fourcart, dowiedziawszy się, że Baryłka to przyjaciel Tintina wyraża chęć ochotę spotkania z młodym reporterem. Ma mu coś ciekawego do opowiedzenia. Później sprawy dramatycznie przyspieszają. Zaczyna się od pozornie niezwiązanej z niczym informacji o zaginięciu w trakcie rejsu znanego rzeczoznawcy sztuki Jacquesa Monastira. Na drugi dzień ginie w wypadku Fourcart, jeszcze przed umówionym spotkaniem z Tintinem. A ten ostatni ledwo uchodzi z życiem z serii zamachów. Poturbowany, niczym feniks z popiołów podnosi się, ucieka ze szpitala i rusza wraz z Baryłką i Milusiem tropem potencjalnych złoczyńców na wysepkę nieopodal Neapolu. Tam dochodzimy do punktu kulminacyjnego, który… no właśnie, który kończy całą historię. Oczywiście kończy nie dlatego, że taki był zamysł autora ale dlatego, że ten ostatni zmarł. Trzeba przyznać, że ostatni obrazek przedstawiający Tintina prowadzonego na egzekucję zestawiony z odejściem Hergé’a zmusza czytelnika do refleksji. Był jednocześnie pożywką dla „tintinologów” twierdzących, że autor tworzył ten komiks z założeniem, że uśmierci w nim swego bohatera. Trochę to naciągane bo podobnych sytuacji w poprzednich dwudziestu trzech albumach było wiele i raczej należy je traktować jako naturalny element historii o wścibskim reporterze. Bo tak naprawdę to „Tintin i Alph-Art” nie odbiega niczym szczególnym od wcześniejszych historii. Tintin jest bystrym Tintinem, Baryłka jak zwykle raczej nierozgarnięty podobniej jak Bianka Castafiore. Wszystko i wszyscy są na swoim miejscu. Jedynie czytelnik przyzwyczajony do czystej kreski Hergé’a może mieć pewien problem z odbiorem szkiców plansz. Jeszcze kilka pierwszych z nich sprawiają wrażenie gotowych do pociągnięcia tuszem ale pozostałe to ewidentnie rysunki koncepcyjne. Jako całość dają niesamowitą okazję „dotknięcia” procesu tworzenia komiksu.
A skąd w ogóle u Hergé taki pomysł na przygody Tintina? Ponoć, gdy zaczął wchodzić w sędziwy wiek Remi chciał odejść od wizerunku popkulturowego twórcy komiksów na rzecz sztuki bardziej, jego zdaniem ambitnej. Może „Tintin i Alphe-Art” był właśnie wyrazem tych marzeń?
koniec
24 listopada 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z prochu powstałeś…
Paweł Ciołkiewicz

26 IX 2018

„Mort Cinder” to urzekająca w swej fabularnej prostocie historia, która z stopniowo odkrywa przed czytelnikiem wiele fascynujących znaczeń i symboli. Błyskotliwe i pięknie zilustrowane historie pochłania się jednym tchem, ale warto chwilę nad nimi się zatrzymać, żeby docenić kunszt ich twórców.

więcej »

Wybuchowa formuła
Paweł Ciołkiewicz

25 IX 2018

Vincente Segrelles kontynuuje swoją malarską przygodę z komiksem. Opowieść o przemierzającym bajecznie piękny i niezwykle niebezpieczny świat najemniku staje się coraz bardziej spójna, a spotykane przez niego postacie – zarówno przyjaciele, jak i wrogowie – zostaną w tej serii prawdopodobnie na dłużej.

więcej »

Trykoty w stylu retro i vintage
Sebastian Chosiński

24 IX 2018

Czarny Młot to supebohater o nadzwyczaj krótkim stażu na rynku komiksowym. Daleko mu więc jeszcze do popularności postaci w trykotach rodem z Marvela czy DC Comics. Kanadyjski scenarzysta Jeff Lemire mozolnie buduje jednak jego pozycję, jest więc szansa, że za czas jakiś będziemy czytać o jego przygodach z takimi samymi wypiekami na twarzy, jakie mamy dzisiaj, gdy sięgamy po nowe perypetie Avengersów czy Batmana.

więcej »

Polecamy

Zły, zły tyranozaur

Kadr, który…:

Zły, zły tyranozaur
— Marcin Osuch

Pewien głąb wkręca się w głąb
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tort bardzo piętrowy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadry odnalezione #1
— Marcin Osuch

Warszawa od podwórka
— Wojciech Gołąbowski

Promem przez Wisłę
— Wojciech Gołąbowski

Nie całkiem w stronę zachodzącego słońca
— Wojciech Gołąbowski

Uciekaj, myszko, do dziury…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Duochromatyczność
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czego się spodziewać
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Tintin przerysowany
— Marcin Osuch

Tintin nieprzerysowany
— Marcin Osuch

Tintin zakazany
— Marcin Osuch

Najlepszy, zdecydowanie najlepszy
— Marcin Osuch

Powrót superbohatera
— Marcin Osuch

Piętnaście lat przed Armstrongiem
— Marcin Osuch

Widziałem kondora cień
— Marcin Osuch

Perły z lamusa
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Walka o pyłek
— Marcin Osuch

Nie zabili go i uciekł
— Marcin Osuch

Miasteczko jak Rio Klawo
— Marcin Osuch

Było sobie DNA
— Marcin Osuch

Śpiesz się powoli
— Marcin Osuch

Były sobie dinozaury
— Marcin Osuch

Kosmici i gangsterzy
— Marcin Osuch

20 najlepszych książeczek Tytusa, Romka i A’Tomka
— M. Fitzner, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Psy nie robią hopsa-hop
— Marcin Osuch

Koniec, czyli jak się to wszystko zaczęło
— Marcin Osuch

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.