Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Regis Loisel
‹Myszka Miki: Kawa „Zombo”›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMyszka Miki: Kawa „Zombo”
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2017
RysunkiRegis Loisel
Wydawca Egmont
ISBN9788328127418
Format80s. 305x195 mm
Cena79,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marzenie rysownika
[Regis Loisel „Myszka Miki: Kawa „Zombo”” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Egmont praktycznie od początku swojego istnienia wydaje komiksy z bohaterami Disneya. Zapewne każdy miał je w ręku. Ot, proste historyjki narysowane poprawną ale do bólu powtarzalną kreską. „Kawa Zombo” wyłamuje się z tego schematu chociaż na początku miałem kłopot ze stwierdzeniem dlaczego tak jest.

Marcin Osuch

Marzenie rysownika
[Regis Loisel „Myszka Miki: Kawa „Zombo”” - recenzja]

Egmont praktycznie od początku swojego istnienia wydaje komiksy z bohaterami Disneya. Zapewne każdy miał je w ręku. Ot, proste historyjki narysowane poprawną ale do bólu powtarzalną kreską. „Kawa Zombo” wyłamuje się z tego schematu chociaż na początku miałem kłopot ze stwierdzeniem dlaczego tak jest.

Regis Loisel
‹Myszka Miki: Kawa „Zombo”›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMyszka Miki: Kawa „Zombo”
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2017
RysunkiRegis Loisel
Wydawca Egmont
ISBN9788328127418
Format80s. 305x195 mm
Cena79,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przede wszystkim w oczy rzuca się niestandardowa forma komiksu. O ile wszelkiego rodzaju „Giganty”, „Mamuty”, „Megiganty” to małoformatowe, książeczki z miękką okładką to w przypadku „Myszki Miki: Kawa Zombo” dostajemy duży album z twardą okładką i płóciennym grzbietem. Czytelnik dostaje jasny komunikat, że ma do czynienia z produktem klasy premium (za adekwatną cenę). Na okładce nie kto inny jak sam Miki z (jak się dowiedziałem z lektury) Horacym1). Tutaj też chwila zastanowienia bo postacie sprawiają wrażenie nieco „odschoolowych”. Czyżby Egmont wpadł na pomysł wydania jakichś archiwalnych historyjek Disneya w podwyższonym standardzie? Dopiero po dłuższej chwili zauważam nazwisko autora. Régis Loisel, ten Régis Loisel? Loisel i Myszka Miki? O co chodzi? Wyjaśnienie znajduje się w notce z podziękowaniami autora, z której dowiadujemy się, że narysowanie komiksu z bohaterami Disneya był marzeniem Loisela.
Główni bohaterowie „Kawy Zombo” to Miki i wspomniany Horacy. Towarzyszą im Minnie i Klarabella a na drugim planie spotykamy Goofiego i Pluto. Kaczor Donald dostał tutaj rolę raczej epizodyczną, natomiast jednym z głównych szwarccharakterów jest oczywiście Czarny Piotruś. Historia rozgrywa się w czasach Wielkiego Kryzysu. Miki i Horacy są bezrobotni i szukają jakiekolwiek pracy, która da im możliwość zarobku. Właściwie to jedynym, który w okolicy oferuje zatrudnienie jest niejaki Rock Füller, bankier z wizją. A ta wizja to zamiana osiedla, na którym mieszka Miki, w pole golfowe. A ponieważ osiedle poza Mikim ma wielu mieszkańców, którzy nie bardzo chcą się przeprowadzić, konieczny był fortel i to z tych nieuczciwych. Tym fortelem jest tytułowa kawa „Zombo”, która swoim zapachem zamienia wszystkich w posłuszne zombie. Przytrafiło się to między innymi Goofiemu i dopiero kuracja kijami bejsbolowymi (!) zaaplikowana przez Mikiego i Horacego wyleczyła go z tej przypadłości. Później zaczyna się wojna podjazdowa z Czarnym Piotrusiem i Sylwestrem Szacherem, wyrobnikami wspomnianego pana Füllera. Szala zwycięstwa przechyla się to w jedną, to w drugą stronę, do momentu aż na scenę wkroczą… Zresztą sami to zobaczcie.
Czytelnik nie powinien się tutaj spodziewać jakichś niesamowitych i zaskakujących rozwiązań scenariuszowych spod znaku Loisela. Starał się on jak najwierniej wpisać w narrację klasycznych disnejowskich komiksów. Stąd między innymi te „slapstickowe” rozwiązania, które mogą przyprawiać o gęsią skórkę osoby pamiętające akcję „służy do grania, nie do zabijania”2). Odcisnął natomiast autor „Składu głównego” mocno swoje piętno na stronie graficznej komiksu. Może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale jeśli przyjrzymy się dobrze rysunkom, zwłaszcza szczegółom tła, to od razu zauważymy różnicę w porównaniu ze zwykłymi komiksami disneyowskich serii. To prawdziwa komiksowa uczta.
koniec
28 listopada 2017
1) – przyznam szczerze nie wiem co to za zwierzę (krowa, koń?), często w przypadku filmów i komiksów Disneya miałem problem z tym, że nie wszystkie zwierzęta byłem w stanie rozpoznać, w tym Goofiego. 2) – akcja propagandowa uruchomiona kilkanaście lat temu po serii śmiertelnych pobić z użyciem kijów bejsbolowych

Komentarze

28 XI 2017   15:41:20

Autorze, a znasz odpowiedź ulicy na to hasło?
Polskie kije bejzbolowe rozwiązują każdy problem.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny
Paweł Ciołkiewicz

28 V 2020

„Kriegsmaschine” zainteresuje nie tylko miłośników opowieści obrazkowych, ale także fanatyków historii, militariów i modelarstwa. Głównym bohaterem jest bowiem… kultowy niemiecki czołg ciężki Tygrys.

więcej »

Samotnik bez Imienia
Sebastian Chosiński

27 V 2020

Choć na prestiżowym portalu bedetheque.com seria „Durango” wciąż ma status „w toku”, wydaje się mało prawdopodobne (choć nie całkowicie nierealne), aby jeszcze kiedyś ruszyła z kopyta. Tym bardziej że jej autor, belgijski scenarzysta i rysownik Yves Swolfs, przed dwoma laty w innym wydawnictwie wystartował z nowym, bliźniaczym cyklem – „Lonesome”.

więcej »

Fajne… po prostu
Marcin Knyszyński

27 V 2020

Głośno ostatnio o Harley Quinn. Większość konsumentów popkultury utożsamia ją oczywiście z Margot Robbie w kucykach z pofarbowanymi końcówkami, mocnym makijażem i w stroju wreszcie innym niż ten fatalny kostium arlekina. W sumie nic dziwnego, że ją tak widzimy – Wolverine to przecież Hugh Jackman. O Harley czytamy też w komiksach – pojawiła się ostatnio chociażby w takich historiach jak „Batman. Biały rycerz”, „Batman. Mroczny książę z bajki”, czy wreszcie „Szalona miłość i inne opowieści”.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Sierpień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nierozważna i romantyczna
— Paweł Ciołkiewicz

Esensja czyta dymki: Grudzień 2015
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ostatnia szansa na śmierć w walce
— Paweł Ciołkiewicz

Kanada pachnąca żywicą i truflami
— Konrad Wągrowski

Krótko o komiksach: Listopad 2003, cz. 2
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Tomasz Kontny, Piotr Niemkiewicz, Konrad Wągrowski

Bohaterowie z przypadku
— Sebastian Chosiński

Komiks dla Michaela Jacksona?
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Styczeń 2002
— Marcin Herman, Paweł Nurzyński

Krótko o komiksach: Czerwiec 2001
— Artur Długosz, Wojciech Gołąbowski, Marcin Herman, Paweł Nurzyński, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.