Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Yves Swolfs
‹Durango #14: Krok do piekła›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #14: Krok do piekła
Tytuł oryginalnyDurango: Un pas vers l'enfer
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2017
RysunkiYves Swolfs
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Elemental
CyklDurango
ISBN9788394732424
Format46s. 215x290 mm
Cena38,00
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
[Yves Swolfs „Durango #14: Krok do piekła” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie sposób wyobrazić sobie dzisiaj kanon światowego komiksowego westernu bez serii stworzonej przez Yves’a Swolfsa. Tym boleśniejsze musiało być, trwające długich osiem lat, oczekiwanie na „Krok do piekła” – czternasty tom legendarnego cyklu. Najważniejsze jednak, że ostatecznie doczekaliśmy się – i że był to powrót w wielkim stylu.

Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
[Yves Swolfs „Durango #14: Krok do piekła” - recenzja]

Nie sposób wyobrazić sobie dzisiaj kanon światowego komiksowego westernu bez serii stworzonej przez Yves’a Swolfsa. Tym boleśniejsze musiało być, trwające długich osiem lat, oczekiwanie na „Krok do piekła” – czternasty tom legendarnego cyklu. Najważniejsze jednak, że ostatecznie doczekaliśmy się – i że był to powrót w wielkim stylu.

Yves Swolfs
‹Durango #14: Krok do piekła›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #14: Krok do piekła
Tytuł oryginalnyDurango: Un pas vers l'enfer
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2017
RysunkiYves Swolfs
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Elemental
CyklDurango
ISBN9788394732424
Format46s. 215x290 mm
Cena38,00
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Patrząc na perypetie „Durango” – i chodzi tu o serię jako taką, nie zaś jej tytułowego bohatera – można odnieść wrażenie, że nawet najsmakowitsze danie może się w końcu kiedyś przejeść. Także samemu kucharzowi, to znaczy… autorowi. Yves Swolfs, choć jego sztandarowa seria komiksowa wydawana jest do dzisiaj, prawdopodobnie kończył ją już dwukrotnie – i jakoś mu się to nie udało. Ewidentnym zwieńczeniem fabularnym tej historii jest, wydany w 1994 roku, tom „Dziedziczka”. Belg doprowadził swojego bohatera do takiego miejsca i momentu, że trudno było oczekiwać, by ten kiedyś jeszcze porzucił spokojne i szczęśliwe życie u boku Celii Norton. Dzięki temu Yves mógł opuścić – być może wtedy wydawało mu się, że już na zawsze – Dziki Zachód i zająć się tworzeniem swojego kolejnego, jak się okazało, kultowego cyklu – gotyckiego horroru „Książę nocy”. A jednak…
…po czterech latach – zapewne ku wielkiemu zaskoczeniu wielbicieli leworęcznego, niebieskookiego rewolwerowca – Durango powrócił. I wcale nie było to odcinanie kuponów od dawnej sławy. Album „Bez litości” (1998) miał wszelkie cechy dzieła wybitnego. Skonfrontowanie tytułowego bohatera z postacią bandyty Louiego Holediggera było również majstersztykiem od strony psychologicznej. Chyba z żadnej innej „przygody” Durango nie wyszedł bowiem tak poturbowany moralnie. Naturalne wydawało się więc odstawienie go – ponownie – na boczny tor. I tak też się stało. Po czym Swolfs zajął się pracą nad drugą trylogią „Księcia nocy” (1999-2001), a następnie – do spółki ze swoim rodakiem Wernerem Goelenem (ukrywającym się pod pseudonimem Griffo) – wziął na warsztat futurystyczno-sensacyjnego „Vlada” (2000-2006).
Po siedmiu odcinkach historii o pogrążonej w chaosie XXI-wiecznej Rosji Yves prawdopodobnie poczuł jednak przemożną chęć powrotu na stary traperski szlak i odwiedzenia już nieco zapomnianych miejsc w Górach Skalistych i Wielkim Kanionie Kolorado. Sugerowałoby to kierowanie się nostalgią, o co jednak naprawdę trudno podejrzewać Swolfsa po lekturze „Kroku do piekła” – pierwszego premierowego (po ośmiu latach konsekwentnego milczenia) tomu „Durango”. Nie ma w nim bowiem nic romantycznego ani melancholijnego, jest natomiast Zło w najczystszej postaci – okrucieństwo, które trudno sobie nawet wyobrazić (chyba że wcześniej czytało się już „Bez litości”). Podejmując decyzję o kontynuowaniu serii, belgijski twórca musiał czuć na swoich barkach olbrzymi ciężar odpowiedzialności. Wielbiciele nie wybaczyliby mu przecież (albo przyszłoby im to z dużym trudem), gdyby comeback ich ulubionego bohatera okazał się falstartem.
Swolfs musiał więc wymyślić nad wyraz przekonujący powód powrotu legendarnego rewolwerowca. Czy to mu się udało? Tak. I to nadzwyczajnie! Mimo że tę przyczynę poznajemy tak naprawdę dopiero w finale opowieści. Co ciekawe, fabuła „Kroku do piekła” nie wynika bezpośrednio z tego, co zostało opowiedziane w poprzednich tomach, chociaż oczywiście w jakimś stopniu do nich nawiązuje. Można nawet odnieść wrażenie, że pomiędzy „Bez litości” a „Krokiem…” powinna istnieć jeszcze jedna – zapomniana – odsłona cyklu. Skąd to domniemanie? Ano stąd, że opuszczając Nortonville i tropiąc niejakiego Clyde’a (typa spod wyjątkowo ciemnej gwiazdy), Durango powołuje się na dramatyczne wydarzenia, jakie zaszły w miasteczku. Musiało stać się coś wyjątkowo tragicznego, albowiem tak wkurzonego i owładniętego żądzą zemsty tytułowego bohatera serii nie widzieliśmy nigdy wcześniej. Z czasem Swolfs odsłania przed czytelnikami prawdę, ale przez większość akcji są oni skazani jedynie na domysły.
Otrzymawszy potrzebne informacje, Durango bez wahania zabija Clyde’a i rusza dalej – jego głównym celem jest bowiem zleceniodawca oprycha, ten, który wszystko wymyślił, czyli inteligentny, podstępny i bezwzględny Lance Harlan. Trop wiedzie rewolwerowca do małego miasteczka w Górach Skalistych. Miejscowy burmistrz nie ma na co narzekać. Właściciel okolicznych kopalni, Henry Gainsworth, to człowiek bogobojny i oddany swojej rodzinie (młodej i pięknej żonie oraz kilkuletniemu synkowi), który nie tylko zapewnia pracę setkom mężczyzn z okolicy, ale na dodatek inwestuje w miejscowość. Wszyscy korzystają na jego szczodrobliwości i wszyscy powinni czuć się zadowoleni. Zmienia się to jednak w dniu, w którym na progu domu Gainswortha pojawia się ze swoim ludźmi Harlan. Grozi śmiercią jemu i jego najbliższym, jeśli ten nie zgodzi się sprzedać za bezcen swoich kopalni. Henry odmawia, co wywołuje efekt domina – od tej chwili akcja nabiera rozpędu, a gdy na dodatek w ślad za Lance’em przybywa Durango, scenarzysta zostaje zmuszony do włączenia kolejnego biegu.
W „Kroku do piekła” znajdujemy to wszystko, co decydowało już wcześniej o niezwykłości serii Swolfsa – wartką fabułę, pełnokrwistych i niejednoznacznych bohaterów (także tych, jak chociażby żona Gainswortha, pojawiających się na drugim planie), wreszcie sporą dozę brutalności i moralnego relatywizmu. Tu nie ma prostego podziału na dobrych i złych (może poza bardzo naiwnym i prostolinijnym szeryfem Buttlerem). Przecież nawet Durango nie zalicza się do postaci, które za pierwszym podejściem dostałyby rozgrzeszenie – zakładając, że w ogóle przyszłoby mu do głowy wybrać się kiedyś do spowiedzi. Swolfs-scenarzysta nie zapomniał o żadnym elemencie westernowego uniwersum; mamy więc zasadzki, strzelaniny i pościgi – wszystko zaś przedstawione ze swadą i nerwem. I co najistotniejsze, w finale pojawia się jednoznaczna sugestia, że można liczyć na… ciąg dalszy.
Podkreślić należy jeszcze jeden fakt: „Krok do piekła” to pierwsza odsłona przygód leworęcznego rewolwerowca, której nie zilustrował Belg. Za ten i dwa kolejne tomy serii od strony graficznej odpowiadał francuski rysownik Thierry Girod (rocznik 1961). Gdy dołączał do ekipy, nie miał wielkiego doświadczenia, ale, co najważniejsze – i to zapewne zdecydowało o jego wyborze – przez niemal dekadę współtworzył ze scenarzystą Georges’em Ramaïolim (podpisującym się jako Simon Rocca) western „Wanted” (1995-2004). Nie trzeba go więc było wprowadzać w realia Dzikiego Zachodu; znał je doskonale i mógł z biegu wskoczyć w „skórę” Swolfsa. Zrobił to zresztą perfekcyjnie. Rysunki Giroda – na wskroś realistyczne, które dzięki wyjątkowo mrocznym kolorom nałożonym przez Jocelyne Charrance (też pracującej przy „Wanted”) nabrały zresztą dodatkowego wymiaru – to kolejny bardzo mocny punkt czternastego tomu „Durango”.
koniec
11 grudnia 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny
Paweł Ciołkiewicz

28 V 2020

„Kriegsmaschine” zainteresuje nie tylko miłośników opowieści obrazkowych, ale także fanatyków historii, militariów i modelarstwa. Głównym bohaterem jest bowiem… kultowy niemiecki czołg ciężki Tygrys.

więcej »

Samotnik bez Imienia
Sebastian Chosiński

27 V 2020

Choć na prestiżowym portalu bedetheque.com seria „Durango” wciąż ma status „w toku”, wydaje się mało prawdopodobne (choć nie całkowicie nierealne), aby jeszcze kiedyś ruszyła z kopyta. Tym bardziej że jej autor, belgijski scenarzysta i rysownik Yves Swolfs, przed dwoma laty w innym wydawnictwie wystartował z nowym, bliźniaczym cyklem – „Lonesome”.

więcej »

Fajne… po prostu
Marcin Knyszyński

27 V 2020

Głośno ostatnio o Harley Quinn. Większość konsumentów popkultury utożsamia ją oczywiście z Margot Robbie w kucykach z pofarbowanymi końcówkami, mocnym makijażem i w stroju wreszcie innym niż ten fatalny kostium arlekina. W sumie nic dziwnego, że ją tak widzimy – Wolverine to przecież Hugh Jackman. O Harley czytamy też w komiksach – pojawiła się ostatnio chociażby w takich historiach jak „Batman. Biały rycerz”, „Batman. Mroczny książę z bajki”, czy wreszcie „Szalona miłość i inne opowieści”.

więcej »

Polecamy

Pożegnanie z Rosińskim

Pilot śmigłowca:

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Nie lataj, synku, nisko i powoli
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Samotnik bez Imienia
— Sebastian Chosiński

Wśród skorpionów
— Sebastian Chosiński

Pociągiem do Piekła
— Sebastian Chosiński

Kobra kąsa zawsze dwa razy
— Sebastian Chosiński

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie
— Sebastian Chosiński

U podnóża Gór Skalistych
— Sebastian Chosiński

Nawet stryczek mu nie straszny
— Sebastian Chosiński

Gdybyś tylko chciał, zaciągnęłabym cię do łóżka!
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Samotnik bez Imienia
— Sebastian Chosiński

Dark Phoenix – Fatal Wonder Woman
— Sebastian Chosiński

W otchłani jazzu
— Sebastian Chosiński

W kraju zbożem i mlekiem płynącym
— Sebastian Chosiński

Strach z przeszłości
— Sebastian Chosiński

Od Cole’a Portera po Davida Bowiego
— Sebastian Chosiński

Bohaterowie z przypadku, zbrodniarze z wyboru
— Sebastian Chosiński

Wiele hałasu o nic, nic, nic
— Sebastian Chosiński

Ostatni ziemski twardziel (prawdopodobnie)
— Sebastian Chosiński

Miasto w rozkwicie. Ceną jest życie…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.