Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Neal Adams, Jim Starlin, Roy Thomas, Barry Windsor-Smith
‹Conan Barbarzyńca #1: Czerwone ćwieki›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułConan Barbarzyńca #1: Czerwone ćwieki
Scenariusz
Data wydania29 grudnia 2017
RysunkiBarry Windsor-Smith, Neal Adams, Jim Starlin
PrzekładRobert P. Lipski, Paula Bogusiewicz-Wołosz
Wydawca Hachette
CyklConan Barbarzyńca
ISBN978-83-282-1166-7
Format168s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena9,90
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Conan: Barbarzyńska przyjemność
[Neal Adams, Jim Starlin, Roy Thomas, Barry Windsor-Smith „Conan Barbarzyńca #1: Czerwone ćwieki” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Inwazja kolekcjonerskich serii komiksowych trwa. Przed chwilą DeAgostini wystartowało z „Gwiezdnymi wojnami”, natomiast z końcem minionego roku Hachette opublikowało pierwszy tom „Conan Barbarzyńca. Kolekcja”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Barbarzyńska przyjemność
[Neal Adams, Jim Starlin, Roy Thomas, Barry Windsor-Smith „Conan Barbarzyńca #1: Czerwone ćwieki” - recenzja]

Inwazja kolekcjonerskich serii komiksowych trwa. Przed chwilą DeAgostini wystartowało z „Gwiezdnymi wojnami”, natomiast z końcem minionego roku Hachette opublikowało pierwszy tom „Conan Barbarzyńca. Kolekcja”.

Neal Adams, Jim Starlin, Roy Thomas, Barry Windsor-Smith
‹Conan Barbarzyńca #1: Czerwone ćwieki›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułConan Barbarzyńca #1: Czerwone ćwieki
Scenariusz
Data wydania29 grudnia 2017
RysunkiBarry Windsor-Smith, Neal Adams, Jim Starlin
PrzekładRobert P. Lipski, Paula Bogusiewicz-Wołosz
Wydawca Hachette
CyklConan Barbarzyńca
ISBN978-83-282-1166-7
Format168s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena9,90
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Conan, postać stworzona przez Roberta E. Howarda, ma obecnie status kultowy. Ileż pokoleń swoje pierwsze kroki w świecie fantasy stawiało właśnie od zapoznania się z perypetiami kruczowłosego Cymmeryjczyka. Jest to imponujący wyczyn, zważywszy na to, że początkowo był jedną z wielu postaci, jakie przewinęły się na łamach magazynu groszowego „Weird Tales”, wydawanego na początku XX wieku (tytuł ten ukazuje się także dziś, ale ma niewiele wspólnego z pierwowzorem). O tym, jak istotny wpływ na popkulturę mieli autorzy do niego pisujący, niech świadczy to, że obok Howarda, publikowali tam H.P. Lovecraft, Robert Bloch czy Henry Kuttner. Niemniej do rozpowszechnienia barbarzyńcy w zbiorowej świadomości najbardziej przyczynił się Marvel, który na początku lat 70. wystartował z serią komiksową mu poświęconą. To na jej łamach zaprezentowano ikoniczny wizerunek Conana, bo nie oszukujmy się, ten, jak można znaleźć na grafikach z „Weird Tales” dziś nikogo chyba by nie porwał.
Decyzja o przerobieniu sztandarowej postaci Howarda na język obrazkowy była strzałem w dziesiątkę i wkrótce pojawił się on w cyklicznej antologii „Savage Tales”, a od 1974 dostał nowy tytuł „Savage Sword of Conan”. Miał on charakter magazynu, w związku z czym posiadał nieco większy format, ale też publikowano go jedynie w czerni i bieli. Co ważniejsze, nie podlegał rygorystycznej komiksowej cenzurze, więc twórcy mogli sobie na jego łamach pozwolić na wiele więcej swobody. Z czego chętnie korzystali. Seria nieprzerwanie ukazywała się do 1995 roku i zakończyła się na 235 numerze. To właśnie jej poświęcona jest kolekcja Hachette.
Proszę się zatem nie dziwić, że i my otrzymujemy wersję bez kolorów. Do tego jednak polscy czytelnicy powinni się już przyzwyczaić. Wszak poza krótkim epizodem, kiedy za Cymeryjczyka zabrał się TM-Semic w pierwszej połowie lat 90. ubiegłego wieku i incydentalnym zrywem Egmontu z 2004 roku, właśnie w takiej formie ukazywały się w Polsce komiksy mu poświęcone. Na początku były to zeszyty małego formatu AS Editor, czerpiące z „Savage Sword of Conan”, więc zapewne znajdziemy je w kolekcji, a później jednotomowe, potężne wydanie Mandragory „Essential”, na które składają się pierwsze albumy regularnej serii „Conan Barbarzyńca”.
Tym razem jednak poza elegancką czernią i bielą otrzymujemy twarde okładki, szczegółowe omówienie wydania, rys historyczny, galerię i grube, przyjemne w dotyku kartki (szyte, nie klejone). Naprawdę od strony edytorskiej nie ma się do czego przyczepić.
Na szczęście zawartość albumu również stoi na bardzo wysokim poziomie. Składają się na nią przedruki historii, jakie pierwotnie ukazały się w „Savage Tales” i odpowiadają za nie prawdziwe legendy Marvela. Scenariusz do wszystkich napisał Roy Thomas, który doskonale czuje język i klimat opowieści Howarda. Przedstawiony przez niego świat jest okrutny, brudny i zdeprawowany. Conan natomiast nie pozuje na szlachetnego wojownika, tylko z miejsca deklaruje, że można go wynająć za pieniądze. Równie chętnie sięga po miecz, co zerka w stronę powabnych, kobiecych wdzięków. Jak na początek lat 70. można powiedzieć, że są to historie wyjątkowo okrutne i obsceniczne. W dużej mierze bazują jednak na pomysłach samego Howarda.
Na rozgrzewkę otrzymujemy krótką opowieść „Córka lodowego olbrzyma”, która doskonale wprowadza czytelnika w klimat całości. Nie jest to może dzieło wybitne, ponieważ sprowadza się do tego, że nasz bohater gna przez śnieg za prawie nagą pięknością, ale ma w sobie sporo uroku. Jest to też jedyna z dwóch pozycji w tomie, jakie mogliśmy już przeczytać po polsku. Znalazła się w „Essentialu” Mandragory, jako przedruk w serii „Conan Barbarzyńca”. Warto porównać obie wersje, ponieważ doskonale widać gdzie cenzura miała zastrzeżenia do rysunków Barry’ego Windsor-Smitha. Głównie wiąże się to z tytułową córką, która nagle zyskała dodatkowe okrycie.
Dalej obowiązują już bardziej rozbudowane fabuły. W „Czerwonych ćwiekach” barbarzyńca wraz z Valerią najpierw rozprawia się ze smokiem, będącym mięsożerną wersją sympatycznego stegozaura, by potem wplątać się w intrygę zwaśnionych rodów uwięzionych w tajemniczym mieście na pustyni. Jest to najdłuższy rozdział w niniejszym albumie, ale i fabularnie też sporo się dzieje. A wszystko to ponownie ozdobione grafikami Windsor-Smitha. Następna w kolejce „Noc czarnego boga” to już popis Neala Adamsa i Conan, który trafia na tajemniczą wyspę wraz z dziwnym posągiem. Tu scenariusz jest prostszy, ale utrzymany w konwencji. Świetnie za to wypada „Mieszkaniec ciemności” ponownie z kreską Windsor-Smitha, gdzie Conan zostaje kochankiem i zabawką pewnej rozkapryszonej królowej. Roy Thomas umiejętnie łączy w nim horror z humorem, co daje piorunujący efekt. Ona również była dostępna w "Essentialu", ale na większych kartach jest czytelniejsza, co sprzyja delektowaniu się grafikami. Bardziej standardowo wypada natomiast „Tajemnica Rzeki Czaszek”, ale ją z kolei wyróżniają prace genialnego Jima Starlina, który, jak się okazuje, świetnie czuje się nie tylko w space operach, ale nieobce mu także heroic fantasy.
Kiedy pierwszy raz usłyszałem, że Hachette planuje wydawanie kolekcji poświęconej Conanowi, gorąco kibicowałem tej idei. Teraz, mając pierwszy jej tom w ręku (nie załapałem się na wydania testowe z zeszłego roku) wiem, że jest to strzał w dziesiątkę, który nieco odświeża rynek skoncentrowany na superbohaterach i starwarsach. Dawno już nie czytałem komiksu z takimi wypiekami na twarzy.
koniec
20 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pożegnanie z Dzikim Zachodem
Maciej Jasiński

14 VIII 2022

W ostatnich miesiącach wydawnictwo Egmont zaprezentowało trzy tomy serii "Lucky Luke", będące ostatnimi, jakie narysował Morris. Niestety, nie są to najlepsze komiksy tego powstającego przez wiele dekad cyklu. Ale problem w mniejszym stopniu dotyczy ilustracji, ocenę tych albumów mocno obniżają scenariusze, które są o wiele mil poniżej poziomu tych, które w najlepszych czasach serii stworzył Rene Goscinny.

więcej »

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 VIII 2022

Bałem się tego komiksu. Zanim go przeczytałem, najpierw dość długo łypał na mnie z półki i doprawdy nie wiedziałem czego się po nim spodziewać. Oto on – „Mały astronauta” autorstwa Jean-Paula Eida.

więcej »

Ta, która ocaliła tysiące
Agata Włodarczyk

11 VIII 2022

Historia Ireny dobiega końca na wielu płaszczyznach: bohaterka kończy swoje przemówienie, sadzi drzewo w dolinie Jerozolimy, opuszcza tereny Jad Waszem, a wkrótce i Izrael, wracając do komunistycznej Polski. Zostało jednak jeszcze kilka istotnych kwestii, o których trzeba było wspomnieć.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Conan i latające miecze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan Krool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan jeszcze nie król
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan średniak
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan korsarz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Topory ociekające krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Poczuj klimat heroic fantasy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nagie piersi i fryzura księżniczki Lei
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W pustyni i na dzikim zachodzie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Koszmary Conana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Marvel: Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ludzie-sztosy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Wojna skrullo-kree pod flagą Avengers
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Uczta dla oka (nie tylko Saurona)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Kim u licha jest Kapitan Marvel?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Z archiwum X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Torturowany bez pamięci
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Sierpień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drobna usterka w maszynce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tygielek, nie tygiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie są „Yansy” z tamtych lat?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.