Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Przejąć władzę nad wszechświatem

Esensja.pl
Esensja.pl
Szósty tom zbiorczego wydania „Storma” zawiera kontynuację „Kronik Pandarwiańskich”. Współpraca Lawrence’a z Lodewijkiem układa się coraz lepiej, a Pandarwia staje się coraz bardziej intrygującym miejscem, w którym nie brakuje żądnych władzy szaleńców. Po Marduku poznajemy bowiem dwóch braci walczących ze sobą o władzę nad Aromaterą.

Don Lawrence, Martin Lodewijk
‹Storm #6: Labirynt śmierci / Siedmiu z Aromatery›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStorm #6: Labirynt śmierci / Siedmiu z Aromatery
Scenariusz
Data wydaniagrudzień 2017
RysunkiDon Lawrence
Wydawca Kurc
CyklStorm
ISBN9788394775339
Format112s. 210x295 mm
Cena75,00
GatunekSF
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 69,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jak pamiętamy z albumu rozpoczynającego cykl przygód pandarwiańskich, zatytułowanego „Piraci z Pandarwii”, Storm i Rudowłosa zostali bezceremonialnie wyrwani ze swojego świata w rezultacie eksperymentu prowadzonego przez władcę odległej planety – teokratę Marduka. Władca wypatrzył Storma jako anomalię, która ma zapewnić mu możliwość realizacji jakiegoś tajemniczego planu. Strumień czerwonego światła miał zabrać naszych bohaterów prosto na jego dwór, ale coś poszło nie tak i zostali oni porzuceni w bezkresnym kosmosie. Co gorsza, rozdzielili się. Storm został uratowany przez sędziwego Ranna polującego na kosmiczne wieloryby, a Rudowłosa niestety trafiła na dwór Marduka. Pandarwiański władca rozczarowany tym, że nie udało mu się dopaść Storma, postanowił wykorzystać dziewczynę jako przynętę. Ogłosił zatem wszem i wobec, że ma zamiar ją poślubić. Storm po uporaniu się z kilkoma kłopotami wspólnie z nowymi towarzyszami faktycznie wyrusza na ratunek swojej przyjaciółce.
I tu właśnie rozpoczyna się akcja „Labiryntu śmierci”. Bardzo szybko następuje znacząca zmiana ról – Rudowłosa ucieka z pomocą tajemniczych osób z niewoli Marduka, a jej miejsce w lochach zajmują Storm wspólnie z Nomadem. Teokrata jest zadowolony, bo dostał to, czego poszukiwał, czyli anomalię i w końcu może rozpocząć swój eksperyment. Rudowłosa wraz z nowymi kamratami nie ma jednak zamiaru biernie się temu przyglądać i wkracza do akcji. I choć opowieść nie kończy się jednoznacznym rozstrzygnięciem konfrontacji a Mardukiem (należy się spodziewać, że te wątki jeszcze powrócą), kolejny album zawarty w tym tomie – „Siedmiu z Aromatery” – zawiera już inną historię. Storm, Rudowłosa i Nomad zostają uwikłani w konflikt dwóch braci władających miastem Aromatera. Rządzący tą perłą oceanów władcy zwani Wiekuistymi Książętami poróżnili się, gdyż po dziesięcioleciach wspólnego panowania każdy z nich chciał rządzić samodzielnie. Jeden z nich wykradł źródło ich mocy i zbiegł wraz z siedmioma wyznawcami, a drugi postanowił zdrajcę dopaść. I tu właśnie do gry wkracza Storm, który w wyniku zbiegu okoliczności został wybrany przez żądnego zemsty brata jako mityczny Siódmy Wojownik. Konfrontacja obu braci i ich siedmioosobowych armii nie wróży dla Storma nic dobrego. Rudowłosa wspólnie z Nomadem po raz kolejny musi ratować swojego towarzysza.
Obie historie zawarte w szóstym tomie serii stanowią udaną próbę połączenia elementów fantasy i science-fiction z klasyczną przygodówką. Martin Ledewijk tworząc „Kroniki Pandarwiańskie” dał „Stormowi” nowy początek. Wykreował zróżnicowany świat i wrzucił do niego Storma z Rudowłosą. Dołożył im nowego towarzysza oraz demonicznego złoczyńcę. Nomad jak na razie daje się poznać jedynie jako lojalny pomocnik i nie wysuwa się na pierwszy plan, natomiast żądny władzy Marduk, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, choć w trzecim albumie zniknął z pola widzenia. Scenarzysta konsekwentnie rozwija ten świat ujawniając stopniowo informacje o tym, czym jest Pandarwia, dlaczego Storm jest anomalią i jakie to ma dla niego znaczenie. Ta nowa rzeczywistość zyskuje stopniowo coraz więcej szczegółów. Poznaliśmy kolejne miasto - Aromaterę, tylko po to, by przekonać się, że tu też najważniejsza jest walka o władzę. Pojawiają się nowe postacie, spośród których najbardziej spektakularną rolę odegrała waleczna kobieta znana jako Sterczyfryza (Lodewijk ma chyba jakąś słabość do nadawania kobietom imion związanych z ich włosami). Krótko mówiąc, wszystko wygląda bardzo obiecująco, a zapowiedź kolejnego tomu dodatkowo zaostrza apetyt na dalsze przygody Storma, Rudowłosej i Nomada.
O rysunkach Dona Lawrence’a trudno powiedzieć coś nowego. Jego wyjątkowy, malarski styl niezmiennie urzeka. Tym razem rysownik miał szansę zademonstrować swoje umiejętności tworząc kosmiczne krajobrazy, pandarwiańską architekturę i przyrodę oraz budując mroczne, cyklopowe wnętrza. Do tego oczywiście dochodzą systematyczne ćwiczenia z anatomii – jak przystało na opowieść z elementami fantasy skąpo odziani Rudowłosa i Nomad na niemal każdym kadrze eksponują atuty własnych ciał, a Lawrence pieczołowicie odtwarza każdy ich mięsień. Dodatkowo w albumie „Siedmiu z Aromatery” Storm i Rudowłosa przechodzą mutację, w efekcie której zamieniają się w efektownie zaprojektowane cyborgi. Tradycyjnie dostajemy też tekst, opisujący kulisy pracy nad serią. Ilustrujące go prace Lawrence są niesamowite, a okładka premierowego odcinka opowieści „Labirynt Śmierci” stworzona dla magazynu Eppo po prostu zachwyca swoim rozmachem.
Opowieści składające się na „Kroniki Pandrawiańskie” stają się coraz bardziej interesujące – rozgrywają się w szybkim tempie, obfitują w dramatyczne momenty i zaskakujące zwroty akcji. Stabilność na fotelu scenarzysty na pewno dobrze przysłużyła się tej serii. Martin Lodewijk może wreszcie systematycznie rozwijać swoją koncepcję nowego świata, łącząc elementy fantasy i science-fiction. W rezultacie widać tu pewną ciągłość, której do tej pory – głównie z powodu częsty zmian scenarzystów – trochę brakowało. Dają o sobie także rozliczne inspiracje autora, który wplata do swojej historii na przykład elementy legend arturiańskich. Dobrze układa się także jego współpraca z rysownikiem, o czym możemy przekonać się nie tylko podczas lektury obu albumów, ale także tekstu opisującego kulisy ich powstania.
koniec
17 stycznia 2018
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Nie wszystko złoto
Wojciech Gołąbowski

19 II 2018

Opowieść o skarbie? Niekoniecznie. O Polsce Ludowej. O Wrocławiu. O trudnej przyjaźni, rywalizacji, życiowych wyborach i ich skutkach – także tych nieoczekiwanych. I o tym, czym dla kogo jest tytułowy „Skarb”.

więcej »

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Coś się kończy, coś zaczyna…
— Paweł Ciołkiewicz

Ruda walczy jak szalona
— Paweł Ciołkiewicz

Gwiezdne wojny
— Paweł Ciołkiewicz

W pustyni i w puszczy
— Paweł Ciołkiewicz

Nadciąga Storm
— Paweł Ciołkiewicz

Krótko o komiksach: Kwiecień 2002, cz. 2
— Paweł Nurzyński, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Niewinna jest, kiedy śni
— Paweł Ciołkiewicz

Prawdziwy artysta w świecie pełnym „kreatywności”. Kilka refleksji o twórczości Jirō Taniguchiego
— Paweł Ciołkiewicz

Człowiek to za mało
— Paweł Ciołkiewicz

Na tropie nienawiści
— Paweł Ciołkiewicz

Chodź opowiem ci bajeczkę…
— Paweł Ciołkiewicz

Demencja gangstera
— Paweł Ciołkiewicz

Życie to nie manga
— Paweł Ciołkiewicz

Demony przeszłości
— Paweł Ciołkiewicz

Wszystko dla pieniędzy
— Paweł Ciołkiewicz

Iść, ciągle iść…
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.