Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

O pierwszym Angliku, który został Japończykiem

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie ufam komiksom mającym w tytule słowo „samuraj”. Zwłaszcza, jeśli ich autorami nie są Japończycy. Zwykle są to bowiem wariacje osadzone w mitycznej krainie, nie mające z feudalnym Krajem Kwitnącej Wiśni nic wspólnego. Pod tym względem „Wialliam Adams, Samuraj” autorstwa Matthieu Mariolle i Nicola Genzianella stanowi miłe zaskoczenie.

Nicola Genzianella, Mathieu Mariolle
‹William Adams, Samuraj (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWilliam Adams, Samuraj (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2017
RysunkiNicola Genzianella
Wydawca Elemental
ISBN9788394732448
Format112s. 215x290 mm
Cena75,00
Gatunekhistoryczny, przygodowy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 80,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Na pewno duży wpływ na to, że nie mamy do czynienia z fantasy osadzonym w realjach japońskich, ma to, że panowie postanowili opowiedzieć historię, jaka wydarzyła się na prawdę. Z drugiej strony wyświetlany kilka lat temu w kinach film „47 roninów” z Keanu Reevsem pokazuje, że nie jest to reguła. Szczęśliwie Mariolle i Genzianella staranie przyłożyli się do swojej pracy. Widać, że interesuje ich temat, którym się zajęli i nie wahali się grzebać głębiej w źródłach. Zarówno jeśli chodzi o różnice kulturowe, jak i stroje oraz architekturę.
Komiks poświęcony jest historycznej postaci – Williamowi Adamsowi, pierwszemu białemu, który mógł się uważać za naturalizowanego Japończyka. Jako doradca shoguna Tokugawy zyskał szacunek, majątek, a nawet założył rodzinę (dodajmy, że drugą – pierwsza żona z dwójką dzieci została w Europie). Na nim wzorował się James Clavell pisząc swoją najbardziej znaną powieść „Shogun”, zekranizowaną w formie serialu z pamiętną rolą Richarda Chamberlaina.
Nim Adams stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w XVII wiecznej Japonii był nawigatorem na holenderskim statku „Liefde”. Omawiany komiks skupia się na jego błyskawicznej, aczkolwiek ryzykownej karierze u boku Tokugawy, który właśnie wyruszał na wojnę z innymi klanami o dominację w podzielonej Japonii. Jeśli wierzyć scenariuszowi Matthieu Mariolle, William Adams miał spory wkład w powodzenie jego kampanii, choć z początku nic tego nie zapowiadało. W momencie przybycia do wybrzeży prowincji Bungo był jednym z około dwudziestu cudem ocalałych członków załogi „Liefde”. Z początku miał być osądzony jako pirat i zgładzony, do czego walnie mieli przyczynić się Portugalczycy, posiadający w tamtym okresie monopol na handel z Japonią. Buta i odwaga Williama na tyle jednak zafrapowała Tokugawę, że darował mu życie. Anglik trafił do więzienia, gdzie nauczył się miejscowego języka. Choć wciąż jego jedynym pragnieniem był powrót na otwarty ocean, to jednak coraz częściej stawał się obiektem wewnętrznych gier klanów. Posiadał bowiem cenną wiedzę na temat pilotowania okrętów i używania broni palnej.
Mariolle w sposób klarowny, ale nie zanudzający czytelnika prowadzi historię, tak, by poza fragmentami życiorysu Williama, pokazać także jego rozterki wewnętrzne. Dlatego też w pewnym momencie najważniejsze wydaje się nie to, czy uda mu się wrócić do Europy, tylko sposób w jaki staje się coraz bardziej związany z Japonią i jej kulturą. Warto także zaznaczyć, że nie wszystko jest dla Adamsa zrozumiałe i proces przyjęcia nowej rzeczywistości rozłożony jest w czasie. Niemniej to on właśnie wydaje się najbardziej fascynującym elementem całości, na którą poza rozterkami głównego bohatera i intrygami Tokugawy, składają się także wątki militarne, w tym słynna bitwa pod Sekigaharą, która na nowo zdefiniowała podział sił na wyspach.
Pochwalić należy także staranną pracę rysownika Nicola Genzianella. Może i na pierwszy rzut oka kreska wydaje się zbyt statyczna i niespecjalnie ciekawa, ale bardzo dobrze oddaje klimat feudalnej Japonii, a także sprawdza się w obyczajowym formacie opowieści. Zwraca uwagę także intensywna kolorystyka, która współgra z detalami, podkreślającymi piękno strojów i wnętrz pomieszczeń.
Oryginalnie historia Williama Adamsa ukazała się w dwóch albumach. W polskim wydaniu otrzymujemy je jednocześnie, zamknięte w twardej oprawie. Choć zasadniczo kończą one wątek przemiany Anglika w Japończyka, niemniej żałuję, że twórcy nie pokusili się także o jeszcze jeden komiks, pokazujący jego dalsze losy, które również są ciekawe. Zwłaszcza kwestia posiadania przez niego dwóch rodzin. Wbrew temu co uchodziło w tamtym okresie za standard, nie porzucił on kontaktu z żoną pozostawioną w Europie i wciąż utrzymywał z nią korespondencję, a także wysyłał pieniądze. Uwzględnił w testamencie ją i wspólne dzieci, obok tych, które urodziły się w Japonii.
„William Adams. Samuraj” to pozycja bardzo dobra, świetnie narysowana i z umiejętnie poprowadzoną narracją. Niemniej jej największą zasługą jest to, że lektura wzmaga zainteresowanie Japonią i postacią głównego bohatera. Nie każda biografia, zwłaszcza komiksowa, to potrafi.
koniec
27 stycznia 2018
dodajdo

Komentarze

29 I 2018   19:02:41

Wziąłbyś jakiś kadr z tego opisał...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zera i jedynki
Marcin Osuch

21 II 2018

W oryginale seria „The Manga Guide” obejmuje już kilkadziesiąt albumów z różnych dziedzin szeroko rozumianej nauki i techniki. W Polsce po tomie „Wszechświat” przyszła kolej na „Mikroprocesory” wydane nakładem PWN.

więcej »

Nie wszystko złoto
Wojciech Gołąbowski

19 II 2018

Opowieść o skarbie? Niekoniecznie. O Polsce Ludowej. O Wrocławiu. O trudnej przyjaźni, rywalizacji, życiowych wyborach i ich skutkach – także tych nieoczekiwanych. I o tym, czym dla kogo jest tytułowy „Skarb”.

więcej »

Solówka Rosomaka – runda druga
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 II 2018

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Solówka Rosomaka – runda druga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mocarny Conan w blasku chwały
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Barbarzyńska przyjemność
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nowa nadzieja w Kolekcji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.