Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Peter David, Rick Leonardi, Will Sliney
‹Spider-Man 2099 #1: Nie z tego czasu›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpider-Man 2099 #1: Nie z tego czasu
Scenariusz
Data wydania24 stycznia 2018
RysunkiWill Sliney, Rick Leonardi
Wydawca Egmont
CyklSpider-Man
ISBN9788328127890
Format120s. 165x255 mm
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 32,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku

Esensja.pl
Esensja.pl
Lubicie Spider-Mana? Jeśli tak (a na pewno tak jest), polubicie także jego odpowiednika z roku 2099, którego pierwszy tom przygód, po tym jak wylądował w naszych czasach, serwuje Egmont w komiksie „Spider-Man 2099: Nie z tego czasu”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku

Lubicie Spider-Mana? Jeśli tak (a na pewno tak jest), polubicie także jego odpowiednika z roku 2099, którego pierwszy tom przygód, po tym jak wylądował w naszych czasach, serwuje Egmont w komiksie „Spider-Man 2099: Nie z tego czasu”.

Peter David, Rick Leonardi, Will Sliney
‹Spider-Man 2099 #1: Nie z tego czasu›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpider-Man 2099 #1: Nie z tego czasu
Scenariusz
Data wydania24 stycznia 2018
RysunkiWill Sliney, Rick Leonardi
Wydawca Egmont
CyklSpider-Man
ISBN9788328127890
Format120s. 165x255 mm
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 32,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przyznam, że z rezerwą podchodziłem do tej pozycji. Pamiętam jak TM-Semic próbował przemycać u nas wątki powstałego w latach 90. uniwersum roku 2099. Nie było tego wiele, ale mniej więcej można było zorientować się o co chodzi. Po polsku przeczytaliśmy próbkę „Punishera”, genezę „Spider-Mana” i obszerny fragment „Ghost Ridera”. Z czego ten ostatni wydawał się najciekawszy, bo najmniej powielał schematy pierwowzoru. Niemniej wydawało się, że projekt definitywnie został zamknięty w 1996 roku.
W Marvelu jednak nic nie jest wieczne, włączając w to śmierć bohaterów (a może zwłaszcza śmierć bohaterów) i nieoczekiwanie Spider-Man 2099 powrócił na łamy komiksu. Stał za tym jego twórca Peter David, który postanowił go wskrzesić przy okazji kolejnego wielkiego eventu, jaki towarzyszy Człowiekowi Pająkowi, a który polscy czytelnicy poznają wkrótce – „Spiderversum”. Na szybko: chodzi o zagrożenie ze strony Morluna, któremu sprostać mogą jedynie połączone siły Spiderów z alternatywnych rzeczywistości, takich jak Superior Spider-Man, Ultimate Spider-Man, Spider-Gwen, Spider-Girl, Spider-Man Noir czy właśnie Spider-Man 2099.
Prezentowany przez Egmont komiks stanowi wprowadzenie do tego wydarzenia i jednocześnie ma oswoić czytelnika ze wskrzeszoną postacią Miguela O’Hary, czyli odpowiednikiem Petera Parkera z przyszłości. Uzyskał on swoje moce w wyniku wypadku, w czasie którego jego DNA zmieszało się z DNA Spidera z XX wieku (a teraz i początku XXI). W swoim czasie walczył z wszechmocną korporacją Alchemax. Teraz cofnął się o cały wiek do jej początków, by niejako od postaw usunąć jej deprawację. Utknął tu i nie ma pomysłu jak wrócić do siebie. Prowadzi więc podwójne życie – superbohatera i pracownika Alchemaxu, co ułatwia mu sztuczna inteligencja, jaką zabrał ze sobą, a która objawia się pod postacią hologramu atrakcyjnej dziewczyny.
„Nie z tego czasu” stanowi wycinek jego przygód, na które składają się walki z pojedynczymi złodziejami lub bandziorami napastującymi samotne dziewczyny, wzbogacone starciami ze Skorpionem oraz agentem organizacji broniącej kontinuum czasowego. I jest to moment oddechu między kolejnymi wiekopomnymi wydarzeniami czy gigantycznymi bataliami. Wciąż będę upierał się, że siłą Spider-Mana było to, że był przyjacielem z sąsiedztwa, który zajmował się lokalnymi bandziorami, a nie międzygalaktycznymi wydarzeniami. Od tych niech zostaną Avengers. Jeśli więc po serii „Superior Spider-Man” tęsknicie za bardziej tradycyjnym podejściem do Pajęczaka, śmiało możecie sięgnąć po jego kopię z 2099 roku.
Drugą rzeczą, która wyróżniała przygody Parkera, była paleta pełnokrwistych bohaterów wypełniających jego cywilne życie. O’Harze również takowi towarzyszą. Pomijając niezwykle sympatyczny hologram, na specjalną uwagę zasługują dwie kobiety, jakie pojawiły się w jego życiu. Pierwszą jest zbuntowana i obrażona na świat Tempest. Drugą natomiast zimna i twarda przedstawicielka Alchemaxu Liz Allan. Relacje między naszym bohaterem a oboma paniami należy określić jako iskrzące i bardzo ciekawie się zapowiadające.
Wszystko zostało podane za pomocą dość prostej, ale przede wszystkim czytelnej i wizualnie przyjemnej kreski Willa Slineya. Nie stosuje on udziwnień, dzięki czemu wreszcie nie ma się wrażenia, jakby zamiast komiksu Marvela sięgnęło się po adaptację kreskówki z „Cartoon Network”.
Na końcu otrzymujemy także wprowadzenie do „Spiderversum”. I jest to najmniej porywający element całości. Zaczynają się pojawiać skoki między wymiarami. Kolejnych Pająków ściga i zabija Morlun i w sumie mało z tego wynika. Sam Miguel (ten nasz, właściwy) również ma tu niewiele do roboty. To także najsłabiej narysowany fragment. Odpowiedzialny za niego Rick Leonardi preferuje kanciaste, trochę niedbałe szkice, które określiłby po prostu jako brzydkie.
Powtórzę zatem, że pomimo tego, iż sięgałem po „Nie z tego czasu” z „pewną taką nieśmiałością” i bez większych oczekiwań, muszę przyznać, że stanowi on porcję przyjemnej rozrywki. Nie mamy do czynienia ze scenariuszem innowacyjnym, czy wybitnie zaskakującym, ale paradoksalnie właśnie w tym tkwi siła tej pozycji. Jest za to ciekawy bohater – różniący się od Parkera nie tylko byciem Latynosem – trochę pojedynków oraz dobrze wyważoną proporcję między obowiązkowymi działaniami superbohaterskimi a realnym życiem w cywilu. I mnie to wystarczy.
koniec
10 lutego 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Marvel: Jestem Groot!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 V 2018

W momencie, kiedy wydawało się, że Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela nic nie jest w stanie uratować, pojawił się ON. Szop Rocket w historii „W pogoni za własnym ogonem”.

więcej »

Glutaminian Fiction
Paweł Ciołkiewicz

18 V 2018

Wydawnictwo Timof i Cisi Wspólnicy proponuje drugi już komiks argentyńskiego twórcy Berliaca. Po kontrowersyjnym „Sadboiu” dostajemy całkowicie zwariowaną opowieść o dwóch młodzieńcach uzależnionych od… glutaminianu sodu. Powiedzmy sobie to od razu: ten komiks jest naprawdę… dziwny.

więcej »

Dziedzictwo cesarzowej-szamanki
Beatrycze Nowicka

17 V 2018

Jak się okazało po paru miesiącach od lektury „Przebudzenia”, tom pierwszy „Monstressy” zaintrygował mnie na tyle, bym sięgnęła po kolejny.

więcej »

Polecamy

Jestem Groot!

Marvel:

Jestem Groot!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bo przez twe oczy… oszalaaaałem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Infantylność > Charakter
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pomysł był, zabrakło serca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Krąg komiksów Hachette
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bruce Banner będzie bić!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jedziemy po zioło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Thanos kopie tyłki!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Balonem w kosmos
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thor była kobietą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conana czas się nie ima
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pani mi ukroi połówkę tego komiksu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Trudno być dobrym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrzucanie jarzma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Solówka Rosomaka – runda druga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mocarny Conan w blasku chwały
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.