Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jerzy Wróblewski
‹Binio Bill: Rio Klawo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBinio Bill: Rio Klawo
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2018
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Kultura Gniewu
CyklBinio Bill
ISBN9788364858833
Format48s. 210x295 mm
Cena34,90
Gatunekhumor / satyra, western
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 28,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nasz człowiek w Rio Klawo

Esensja.pl
Esensja.pl
„Binio Bill” to jeden z ulubionych bohaterów czytelników „Świata Młodych”. Jak jednak po latach bronią się humorystyczny western Jerzego Wróblewskiego i jego najbardziej udany bohater?

Konrad Wągrowski

Nasz człowiek w Rio Klawo

„Binio Bill” to jeden z ulubionych bohaterów czytelników „Świata Młodych”. Jak jednak po latach bronią się humorystyczny western Jerzego Wróblewskiego i jego najbardziej udany bohater?

Jerzy Wróblewski
‹Binio Bill: Rio Klawo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBinio Bill: Rio Klawo
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2018
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Kultura Gniewu
CyklBinio Bill
ISBN9788364858833
Format48s. 210x295 mm
Cena34,90
Gatunekhumor / satyra, western
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 28,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Zbigniew Bilecki, jeden z najsłynniejszych bohaterów Dzikiego Zachodu – był naszym rodakiem. Mieszkańcom preriowych miasteczek trudno było jednak wymówić jego prawdziwe nazwisko, nazywano go więc po prostu Binio Bill”. Tyle w tym oczywiście prawdy ile w stwierdzeniu na początku „Fargo” braci Coen, że film jest oparty na autentycznej historii. Po prostu Jerzy Wróblewski, wielki miłośnik westernu i opowieści z Dzikiego Zachodu (podobno gdy w kinach pojawiał się nowy western, Wróblewski chodził na niego codziennie przez tydzień) wymyślił sobie nowego komiksowego bohatera i taką mu dał biografię. Zapewne ze swego szeryfa uczynił Polaka, by móc łatwiej przekonywać niechętnych wydawców do publikacji komiksu należącego do podejrzanego jednak w PRL-u gatunku. Cóż, mimo że nie była to pierwsza wyprawa Wróblewskiego na Dziki Zachód, pierwszy komiks z cyklu czekał aż pięć lat na publikację (od 1975 do 1980). Ale gdy już pojawił się na łamach „Świata Młodych”, czytelnicy szczerze go pokochali. Opowieści o szeryfie z Rio Klawo należały do najbardziej wyczekiwanych komiksów na ostatniej stronie harcerskiego czasopisma.
Kultura Gniewu (w swym „młodzieżowym” cyklu „Krótkie gatki”) w jednym zeszycie przypomina aż trzy opowieści o Binio Billu – chronologicznie pierwszą „Rio Klawo” (opublikowaną w „Świecie Młodych” w 1980), drugą w kolejności „Binio Bill na szlaku bezprawia” (1980/81) i czwartą „Binio Bill kontra trojaczki Benneta” (1982). I jest to chyba najlepszy, najbardziej reprezentatywny zestaw, w pełni prezentujący atuty komiksu.
W pierwszej części Binio wraz ze swym wiernym i niezwykle inteligentnym koniem Cyklonem przybywa do modelowego miasteczka westernowego Rio Klawo, by objąć stanowisko szeryfa. Lekko nie będzie, bo w ciągu kilku poprzednich lat aż 50 szeryfów tej osady albo z niej uciekło w popłochu, albo znalazło kwaterę na lokalnym cmentarzu. Za terror w miasteczku odpowiada niejaki Max Kopyto, który szerzy bezprawie wraz ze swymi braćmi. Oczywiście Binio Maxa na początku upokorzy, a potem – nie bez pewnych problemów – ostatecznie pogrąży.
Część druga to debiut pierwszej w dziejach Binio Billa pięknej kobiety. Jest nią Jane Klamota (czyżby bardziej swojska wersja Calamity Jane?), pzywódczyni gangu zajmującego się napadami na banki i dyliżansy. Binio musi opuścić spokojne (już) Rio Klawo, przemierzyć dziesiątki mil prerii i pustyń, by zmierzyć się z dziewczyną (należy zakładać, że nikt z funkcjonujących bliżej szeryfów nie ma wystarczających kompetencji, by toczyć pojedynek z tak wymagającą przeciwniczką). Droga, pełna Indian, nie będzie łatwa, a potem trzeba będzie się wkupić w łaski Jane i wymyślić jakiś sprytny plan, by posłać ją za kratki. Ciężka sprawa.
Część trzecia, najdłuższa, to rozprawa z trojaczkami Benneta, którzy niepokojąco przypominają braci Daltonów z „Lucky Luke’a” („Binio Bill” był zresztą często zestawiany z dziełem Morrisa i Goscinnego, trudno powiedzieć, na ile francuski komiks był inspiracją dla Wróblewskiego). W czasie gdy Binio uganiał się za Jane Klamota, w okolicy Rio Klawo odkryto złoto. Spowodowało to przypływ podejrzanych osobników do miasteczka, w tym tytułowych braci, niezbyt lotnych, ale dyrygowanych przez cwanego ojca. Gdy zginie złoto z banku, Binio Bill będzie musiał wkroczyć do akcji.
Scenariusze tych trzech części są urokliwie naiwne. Wróblewski starannie wstawia wszystko, co tylko kojarzy mu się z westernem – szeryfów, lokalnych pijaczków, saloony, w których bywalcy wychylają jedną za drugą szklankę whisky, piękne kobiety, zwodzące swymi urokami bohaterów, Indian, nieraz bezwzględnych, ale kierujących się swym poczuciem sprawiedliwości. Będą strzelaniny (choć bez rannych), konne pościgi, napady na banki, dyliżanse i pociągi. Widać niekwestionowaną miłość do gatunku i frajdę z wykorzystywania jego atrybutów. Perypetie Binio Billa jakoś skomplikowane nie są, bohater zwycięża tyleż dzięki własnemu sprytowi i zręczności (jest przy wszystkich swych przymiotach też najlepszym strzelcem, który potrafi jednym pociskiem przeciąć nić pajęczą, bądź wytrącić broń z ręki przeciwnika), ile też dzięki głupocie przeciwników i szczęśliwym zbiegom okoliczności, hojnie serwowanym przez autora. Sam Binio, chodzący ideał, najlepszy strzelec, najzręczniejszy jeździec, najlepszy bokser, oszałamiająco przystojny, nie tykający alkoholu (czyżby inspiracja czeskim Lemoniadowym Joe?), nie staje się nudny czy przerysowany dzięki lekko sarkastycznemu poczuciu humoru, jakim obdarza go autor.
Dziś, po latach, siła oddziaływania „Binio Billa” w dużej mierze oparta musi być na nostalgii. Nie znaczy to jednak, że komiksy Wróblewskiego są jedynie mało zajmującą ramotką. Zupełnie poprawne scenariusze utrzymane w humorystycznej, lekko parodystycznej kowencji i znakomity rysunek, doskonale dopasowany do tej konwencji (wiemy, że Wróblewski był mistrzem rysunku realistycznego, ale w konwencji z przymrużeniem oka też radzi sobie świetnie), czynią z opowieści o polskim szeryfie dzieła które nadal można czytać nie bez przyjemności.
koniec
14 lutego 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Historia w obrazkach: Krwią płacić trzeba
Wojciech Gołąbowski

23 V 2018

Przed sięgnięciem po „Wigilię w okopach”, hasło „Łowczówek” nie mówiło mi kompletnie nic. Nawet w połączeniu z rokiem 1914. Nawet z informacją, że to miejsce na mapie jest wymienione na Grobie Nieznanego Żołnierza.

więcej »

Barwy wojenne
Paweł Ciołkiewicz

21 V 2018

„Warpaint” Renzo Podesty jest czymś w rodzaju eposu rycerskiego, ale równie dobrze można ten komiks potraktować jako uniwersalną przypowieść o życiu. Może nawet przede wszystkim jest to uniwersalna przypowieść o życiu?

więcej »

Marvel: Jestem Groot!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 V 2018

W momencie, kiedy wydawało się, że Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela nic nie jest w stanie uratować, pojawił się ON. Szop Rocket w historii „W pogoni za własnym ogonem”.

więcej »

Polecamy

Jestem Groot!

Marvel:

Jestem Groot!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bo przez twe oczy… oszalaaaałem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Infantylność > Charakter
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pomysł był, zabrakło serca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Krąg komiksów Hachette
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bruce Banner będzie bić!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jedziemy po zioło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Jack Reacher wysiada z autobusu
— Konrad Wągrowski

Bolitar powraca w mroku
— Konrad Wągrowski

Ty i inne dziewczynki
— Konrad Wągrowski

Blaski i cienie świata liliputów
— Konrad Wągrowski

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

„Love Story” w wykonaniu Patryka Vegi
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Paddington daje sobie radę
— Konrad Wągrowski

Sympatyczna telepatyczna błahostka
— Konrad Wągrowski

Sztuka narodowa musi dawać po pysku. Metakomiks narodowy
— Konrad Wągrowski

Bolesne tajemnice różańca
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.