Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXXIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jason Aaron, Ron Garney, Davide Gianfelice, Yanic Paquette, Esad Ribic
‹Wolverine – Jason Aaron kolekcja #2›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWolverine – Jason Aaron kolekcja #2
Scenariusz
Data wydania24 stycznia 2018
RysunkiEsad Ribic, Ron Garney, Yanic Paquette, Davide Gianfelice
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklWolverine
ISBN9788328127517
Format320s. 170x260 mm
Cena99,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 85,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Solówka Rosomaka – runda druga
[Jason Aaron, Ron Garney, Davide Gianfelice, Yanic Paquette, Esad Ribic „Wolverine – Jason Aaron kolekcja #2” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Solówka Rosomaka – runda druga
[Jason Aaron, Ron Garney, Davide Gianfelice, Yanic Paquette, Esad Ribic „Wolverine – Jason Aaron kolekcja #2” - recenzja]

Jason Aaron nie jest może wybitny w tym co robi, ale to co robi nie jest miłe… dla Wolverine′a. Z lubością bowiem znęca się nad nim w swoich scenariuszach. Drugi tom ich zbiorczej kolekcji ukazał się właśnie w ramach serii „Marvel Classic” sygnowanej przez Egmont.

Jason Aaron, Ron Garney, Davide Gianfelice, Yanic Paquette, Esad Ribic
‹Wolverine – Jason Aaron kolekcja #2›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWolverine – Jason Aaron kolekcja #2
Scenariusz
Data wydania24 stycznia 2018
RysunkiEsad Ribic, Ron Garney, Yanic Paquette, Davide Gianfelice
PrzekładBartosz Czartoryski
Wydawca Egmont
CyklWolverine
ISBN9788328127517
Format320s. 170x260 mm
Cena99,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 85,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nie chcę przez to powiedzieć, że Aaron nie ma świetnych pomysłów. Wręcz przeciwnie, czasem przygniatają one historię, tak jak ma to miejsce w przypadku ataku Deathlocków z przyszłości. Zgrabnie również wykorzystuje popkulturowe wzorce (we wspomnianym segmencie mamy jawne nawiązania do "Terminatora"). Niestety ma problem z rozwinięciem ich w większą całość. O wiele lepiej sprawdza się w zeszytowych one-shotach, nastawionych na ukazanie emocji naszego bohatera, niż przeładowanych akcją i bohaterami akcyjniakach. Na plus trzeba mu jednak zapisać to, że w jego wersji Wolverine to nie tylko chodząca maszynka do zabijania o zdolnościach regeneracyjnych, a postać z wyraźnymi rozterkami wewnętrznymi, która choć chodzi po tym świecie sto lat z okładem, wciąż nie pogodziła się sama ze sobą.
Tak jak w przypadku innych komiksów z logiem "Marvel Classic", tak i ten tom został elegancko wydany w twardych okładkach. Jest też pokaźnych rozmiarów, albowiem liczy sobie 320 stron. Szkoda tylko, że jego formuła nie do końca spełnia pokładane w nim oczekiwania. O ile bowiem podobnie potraktowane zbiory scenariuszy Briana Michaela Bendisa do "Daredevila" i Gartha Ennisa do "Punishera" stanowiły logiczną kontynuację wątków, o tyle historie Jasona Aarona zostały wybrane z różnych serii. I nawet jeśli większość pochodzi z „Wolverine: Weapon X”, to odnoszą się bezpośrednio do wydarzeń, których nie dane nam było poznać. Utrudnia to czytanie i powoduje sporą dezorientację. A momentami także drażni.
Całkiem niepotrzebny (w kontekście pozostałych opowieści) jest otwierający tom zeszyt "Dark Reign: The List - Wolverine" z 2009 roku. Opowiada on o czasach kiedy S.H.I.E.L.D. przemieniło się w H.A.M.M.E.R., a władzę nad nim objął Norman Osborn. Aby ją poszerzyć, sięga także po program Weapon Plus, w którym Wolverine miał nieprzyjemność brać udział jako Weapon X. Kiedy tylko się o tym dowiaduje, postanawia powstrzymać szaleńca. Pomagają mu w tym Fantomex i Marvel Boy, co kończy się dość chaotyczną bijatyką, z której niewiele wynika. Nie za bardzo podoba mi się także karykaturalny sposób przedstawienia Osborna, który na ten czas pozował na inteligentnego psychopatę, nie szaleńca, jaki skrywał się niegdyś pod maską Green Goblina.
Dalej na szczęści jest już lepiej, a to za sprawą najlepszego i najbardziej klimatycznego fragmentu całości, jaki pierwotnie ukazał się w "Wolverine: Weapon X" #6-9 w 2009 roku. Jest to gratka dla fanów twórczości Lovecrafta, albowiem Logan trafia do zakładu dla psychicznie chorych, którym rządzi równie obłąkany lekarz, robiący na pacjentach eksperymenty medyczne. A jeśli doda się, że placówka znajduje się w miejscowości Dunwich, to jesteśmy w domu. Aaron przez pierwsze trzy zeszyty rewelacyjnie potęguje psychodeliczny klimat szaleństwa, jakie udziela się Loganowi, ale niestety w zakończeniu idzie na skróty, co pozostawia uczucie niedosytu.
Trochę inaczej sytuacja wygląda w poświęconych Deathlockom numerach 11-15 "Wolverine: Weapon X". Tu początek i koniec robią spore wrażenie, ale już środek z zawirowaniami w czasie i generalnym tłuczeniem się po gębach trochę się dłuży. Deathlocki nie przypominają pozytywnego superbohatera, którego zdążyliśmy już poznać w Polsce, a są odpowiednikami Arnolda Schwarzeneggera w pierwszym "Terminatorze", czyli bezdusznymi maszynami mającymi zlikwidować osoby, które mogą zagrozić im w przyszłości. Tyle tylko, że w filmie Camerona był jeden elektroniczny morderca, a tu są ich dziesiątki, naprzeciwko którym stają nie nieświadoma niczemu Sarah Connor i pozbawiony broni Kyle Reese, a plejada ziemskich superbohaterów z Kapitanem Ameryką (w dwóch wersjach), Spider-Manem, The Thingiem, Iron Fistem i Luke’iem Cage′em na czele. W efekcie wychodzi bardziej rozrywkowy, ale pozbawiony klimatu "Bunt maszyn", niż mroczny oryginał z 1984 roku.
Wreszcie mamy też wątki, na które składają się pojedyncze zeszyty, wetknięte niejako z przypadku, ponieważ nie znajdują one swojej kontynuacji w pozostałych historiach. Jeden dotyczy rozterek związanych z ponownym zakochaniem się Logana i tym co to może oznaczać dla jego wybranki ("Wolverine:Weapon X" #10), a drugi związany jest z przeżywaniem śmierci Nightcrawlera ("Wolverine: Weapon X" #16). Oba ciekawe z interesująco poprowadzonymi wątkami.
Aarona wspiera kilku rysowników. Niestety żaden nie wybija się ponad przeciętność i ich prace można określić jako rzetelne, ale mało zapadające w pamięci. Najlepsze wrażenie po sobie zostawia Ron Garney, choć można było spodziewać się po nim więcej. Z tego też powodu jeśli miałbym wyróżnić jakies rysunki, byłyby to te, które zdobią czteroczęściową przygodę w Dunwich. Idealnie oddają paranoiczny klimat całości, łącząc horror z groteską.
Ogólnie mamy do czynienia z interesującym zbiorem, któremu niestety daleko do genialności. Czasem w tym Wolverine′ie za mało Wolverine′a, a za dużo innych postaci. Czasem ma się wrażenie, że dostaliśmy strzępek historii, niemniej całość dobrze się czyta, a lektura potrafi wciągnąć. Przynajmniej tym razem Egmont nie ściga się z Hachette w publikowaniu konkretnych komiksów, jak to miało miejsce w poprzednim tomie.
koniec
17 lutego 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Koniec gry
Paweł Ciołkiewicz

18 IX 2019

inał epickiej opowieści Briana Azzarello i Eduardo Risso robi wrażenie. Owszem, wszystko jest przedstawione w dość zawiły sposób, poziom brutalności znacznie wzrasta, ale jednak ostateczna rozgrywka wypada naprawdę imponująco.

więcej »

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
Sebastian Chosiński

16 IX 2019

Ależ to jest dobre! I przerażające. Wizja końca świata pokazana została tu w sposób syntetyczny – od szczegółu do ogółu – a więc zupełnie inaczej niż w publikowanych dotychczas opowieściach postapokaliptycznych. Zanim Jean-Christophe Chauzy powie, co się wydarzyło, musimy wraz z bohaterami „Reszty świata” przejść prawdziwą gehennę. A na końcu tej drogi czeka nas… tego zapewne dowiemy się z części drugiej cyklu.

więcej »

Marvel: Game over, man, game over!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 IX 2019

Ostatni, sto siedemdziesiąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela przynosi trzeci, finałowy odcinek eventu zakrojonego na kosmiczną skalę „Avengers: Operacja – Galaktyczna burza”.

więcej »

Polecamy

Dwanaście i pół fortepianu

Kadr, który…:

Dwanaście i pół fortepianu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nadchodzą złodupcy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Idę i powiewam
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ludzie nietoperze
— Paweł Ciołkiewicz

Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Córy Iranu
— Paweł Ciołkiewicz

…i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Docent tragarz
— Paweł Ciołkiewicz

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Puzzle doktora Dooma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wikingowie
— Paweł Ciołkiewicz

Marvel: Nietzsche nie żyje. Thor
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Może zamiast bić woli pan o tym porozmawiać?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Snikt!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

W stroju Pająka i bez
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punisher w trzech odsłonach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozterki młodego superbohatera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fani niezalu drą łacha z mejnstrimowców
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieważne jak Szwedzi zaczynają, ważne jak kończą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzieci w piaskownicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Olśniewający chaos
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dick byłby dumny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Todd McFarlane wielkim artystą jest!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fujnie, że wróciła
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.