Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Luc Brunschwig, Roberto Ricci
‹Urban #4: Nieruchome śledztwo›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUrban #4: Nieruchome śledztwo
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2018
RysunkiRoberto Ricci
Wydawca Taurus Media
CyklUrban
ISBN9788365465160
Format64s. 215x290 mm
Cena38,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 31,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Springy Fool jak Joker… I Blofeld
[Luc Brunschwig, Roberto Ricci „Urban #4: Nieruchome śledztwo” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nareszcie! W czwartym tomie serii „Urban” akcja nabrała tempa. By czytelnicy w końcu się tego doczekali, francuski scenarzysta Luc Brunschwig musiał zajrzeć w przeszłość. I to w odległą przeszłość – do momentu narodzin Monplaisir, największego Parku Rozrywki we Wszechświecie. Za kulisami którego dzieją się jednak rzeczy, które nie nastrajają optymistycznie.

Sebastian Chosiński

Springy Fool jak Joker… I Blofeld
[Luc Brunschwig, Roberto Ricci „Urban #4: Nieruchome śledztwo” - recenzja]

Nareszcie! W czwartym tomie serii „Urban” akcja nabrała tempa. By czytelnicy w końcu się tego doczekali, francuski scenarzysta Luc Brunschwig musiał zajrzeć w przeszłość. I to w odległą przeszłość – do momentu narodzin Monplaisir, największego Parku Rozrywki we Wszechświecie. Za kulisami którego dzieją się jednak rzeczy, które nie nastrajają optymistycznie.

Luc Brunschwig, Roberto Ricci
‹Urban #4: Nieruchome śledztwo›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUrban #4: Nieruchome śledztwo
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2018
RysunkiRoberto Ricci
Wydawca Taurus Media
CyklUrban
ISBN9788365465160
Format64s. 215x290 mm
Cena38,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 31,97 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Początki, jak wiadomo, bywają trudne. Ale scenarzysta Luc Brunschwig zdecydowanie przesadził. W trzech pierwszych tomach swej najbardziej znanej w naszym kraju (bo, jak do tej pory, jedynej) serii komiksowej wystawiał cierpliwość czytelnika na wielką próbę. Niby od czasu do czasu podrzucał mu coś interesującego – vide albumy „Reguły gry” (2011) i „Niech się stanie światłość” (2014) – ale jednocześnie sprawiał wrażenie, jakby sam do końca nie był pewien, w którą stronę ze swoją opowieścią podążyć, w efekcie czego, szukając najwłaściwszego rozwiązania, hamował dynamiczny rozwój fabuły („Idący na śmierć”, 2013). Potencjał w tej sensacyjnej futurystycznej historii tkwił spory, ale cóż z tego, skoro ślamazarne tempo akcji pozbawiało ją tego, co w takich komiksach najistotniejsze – zainteresowania dalszymi losami bohaterów. Na szczęście wszystkie powyższe – przyznajemy, mało pochlebne uwagi – możemy uznać za niebyłe. Oby już na stałe.
Po wydaniu „Niech się stanie światłość” Brunschwig zrobił sobie niemal trzyletni odpoczynek od Monplaisir. I nie da się ukryć, że wyszło mu to – i tym samym także czytelnikom – na dobre. Być może wpłynął na to również fakt, że mając więcej czasu na przemyślenia, Francuz mógł odcedzić pomysły mniej udane od tych intrygujących. W każdym razie znalazł w końcu właściwy klucz, dzięki któremu mógł otworzyć odpowiednie drzwi. Może nie od razu ze skarbcem, ale co najmniej ze skarbczykiem. Pomysł na ożywienie fabuły okazał się zaskakująco prosty, choć oczywiście najważniejsze było właściwe wykonanie. I tu jednak trudno byłoby się do czegokolwiek przyczepić. Brunschwig każdy element opowieści umieścił w miejscu, w którym ten powinien się znaleźć. A przy okazji dorzucił jeszcze od siebie stosowną porcję mroku. Tak, właśnie mroku. Mimo że akcja rozgrywa się przecież w największym w całym Wszechświecie Parku Rozrywki.
To oczywiste, że takie miejsca jak Monplaisir, świadczące wszelkiego rodzaju usługi ku radości gawiedzi, muszą mieć swoją mroczną stronę. I to ją właśnie scenarzysta postanowił w czwartym tomie opowieści wyciągnąć na plan pierwszy. Jak to zrobił? Zaglądając za kulisy teatru. Pozwalając czytelnikom poznać moment narodzin tego niezwykłego miasta. Zdradzając jego największą tajemnicę. W „Nieruchomym śledztwie” na głównego bohatera wyrasta Springy Fool, do tej pory będący przede wszystkim znanym gościom Monplaisir z rozmieszczonych w każdym możliwym miejscu ekranów Białym Królikiem – postacią tyleż sympatyczną, co nieco groteskową. Dzięki poprzednim tomom poznaliśmy już jego paskudny charakter, ale, jak się okazuje, to i tak nic w porównaniu z głęboko skrywaną przez Springy’ego prawdą. Swoją drogą ciekawe, czy był to w pełni świadomie wykorzystany koncept Brunschwiga, czy też wyszło mu to zupełnie niechcący – lecz odarty z sekretu Fool znacznie bardziej niż postać z „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla przypomina… Jokera.
Akcja „Nieruchomego śledztwa” rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: w – oczywiście komiksowej – teraźniejszości, czyli w końcu czerwca 2059 roku, oraz trzynaście lat wcześniej. Wydarzenia obecne i przeszłe są ze sobą ściśle powiązane, a całość spięta intrygującą klamrą fabularną. Coraz większą sympatię wzbudza też Zachary Buzz. Z każdym kolejnym tomem lepiej rozumie on świat, w którym przyszło mu żyć i któremu do tej pory wiernie służył, i coraz bardziej go to uwiera. Możemy tylko podejrzewać, że to jemu przypadnie w udziale w przyszłości zdemaskowanie knowań wielkiego manipulatora. Chyba że Brunschwig zdecyduje inaczej. W każdym razie byłoby fajnie, gdyby piąta odsłona opowieści o Monplaisir okazała się tak samo zaskakująca i ciekawa, jak czwarta. Jest ku temu szansa, ponieważ Francuz przerwał akcję w momencie wyjątkowo dramatycznym i zajmującym. Ach! trzeba też oczywiście oddać cześć ilustratorowi. Ale akurat do jego pracy wcześniej większych zastrzeżeń nie było. Rysunki Włocha Roberto Ricciego i tym razem perfekcyjnie dopełniają fabułę, oddając duszną, niemal klaustrofobiczną atmosferę największego bagna we Wszechświecie.
A o co chodzi z tym pojawiającym się w tytule recenzji Ernstem Stavro Blofeldem? Po lekturze „Nieruchomego śledztwa” wszystko będzie oczywiste.
koniec
2 marca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Galijska zmiana pokoleniowa
Marcin Osuch

14 XI 2019

To czwarty album kultowej serii autorstwa duetu Ferri-Conrad. Podobnie jak w poprzednich ich pracach, zachowany jest duch humoru Goscinnego i kreska Uderzo.

więcej »

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
Agnieszka ‘Achika’ Szady

13 XI 2019

Julien Neel chyba stracił natchnienie. Ostatni tom sagi o Lou pozostawia nas z pytaniami. Czym są różowe kryształy? Dlaczego rząd rozdaje telefony komórkowe? Z kim i dlaczego przespała się główna bohaterka? I czy ktoś, u licha, w ogóle to wydanie redagował?!

więcej »

Historia w obrazkach: Gdyby nie Trymalchion…
Sebastian Chosiński

11 XI 2019

Dla scenarzysty Jeana Dufaux praca nad „Ucztą” – dziesiątym tomem historycznej sagi „Murena” – była wyjątkowym wyzwanie. Była to bowiem pierwsza odsłona serii, która powstała po śmierci legendarnego rysownika Philippe’a Delaby’ego. Teraz Belga zastąpił włoski grafik Theo Caneschi i trzeba przyznać, że udźwignął ciężar, jaki zrzucono na jego barki.

więcej »

Polecamy

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!

Niekoniecznie jasno pisane:

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

O dwóch takich, co walczyli z Gotham
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ziszcza się zły sen…
— Sebastian Chosiński

Miasto rozrywki i bezprawia
— Sebastian Chosiński

Brzydota kontrolowana, chaos zamierzony
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Coś!
— Sebastian Chosiński

Starożytność postapokaliptyczna
— Sebastian Chosiński

Czerstwy na szpicy, Szpic na tropie
— Sebastian Chosiński

Na bezdrożach nostalgiczni poganie
— Sebastian Chosiński

Smutek nad Rusią
— Sebastian Chosiński

Bez nieba gwiaździstego, bez prawa moralnego
— Sebastian Chosiński

Kanibal z Niebuszewa
— Sebastian Chosiński

Olbrzym, którego nie należy się bać
— Sebastian Chosiński

Kim jestem? Czego chcę? Dokąd dążę?
— Sebastian Chosiński

Olof Palme musiał zginąć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.