Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Krótko o fanzinach
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„KGB” #15-17, „Paranoja” #1, „TFUR” #1

Marcin Herman

Krótko o fanzinach
[ - recenzja]

„KGB” #15-17, „Paranoja” #1, „TFUR” #1
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Herman
Dobrze
Tak się dziwnie złożyło, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy ukazały się aż trzy numery „KGB”. Daje to całkiem niezłe spojrzenie na tego zina. Zatem będzie to recenzja przekrojowa.
Okładki
Okładki to jedna z mocniejszych stron „KGB”. Widać, że redaktor Ronek dba o dobór ilustracji przyciągających wzrok i zachęcających do przeczytania zawartości. Numer 15 otwiera Marcin Ściolny rysunkiem do „Krainy Herzoga”, sztandarowego uniwersum „KGB”. Realistyczna, szczegółowa kreska intryguje i wciąga w klimat komiksu. Na okładce „szesnastki” Hellboy i Pika-chu w wykonaniu Daniela Grzeszkiewicza. Dobór postaci sugeruje, że możemy spodziewać się czegoś szczególnego (i rzeczywiście, ale o tym za chwilę). W numerze #17 sam Bill Sienkiewicz. No comments.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Herzog, jego kraina…
„Kraina Herzoga” to autorski projekt Huberta Ronka, do którego zaprosił on kilku innych twórców. Z jednej strony daje to różnorodność stylów. Z drugiej strony sprawia, że historia przestaje być dostatecznie spójna. Z dotychczasowych, najbardziej czytelnie opowiedziany jest odcinek trzeci w wykonaniu Mateusza Skutnika. Miłośnicy „Morfołaków” powinny być zadowoleni. Część druga, robiona wspólnie przez Huberta i Lucka jest wyjątkowo niespójna graficznie. Jeśli wierzyć sygnaturom na planszach, część z nich pochodzi sprzed dwóch lat. Jeśli porównamy z nimi prolog stworzony przez Huberta ostatnio, za który otrzymał on wyróżnienie za rysunek w konkursie Tenbitu i Egmontu, różnice widać gołym okiem. Dwóm epizodom niezależnym według Marcina Ściolnego trochę brakuje polotu, zarówno graficznego, jak i fabularnego. Ogólnie „Kraina Herzoga” to zarys uniwersum z niezłym potencjałem, który jeszcze się nie ujawnił. Za dużo w nim niejasności.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
…i inne komiksy
Najlepsze komiksy zawiera numer #16. Po pierwsze wspomniany już crossover „Zgóbne skótki picia wutki” z Hellboyem i Pika-chu w rolach głównych. Jest to postmodernistyczna fabuła z dużym przymrużeniem oka. Wbrew pozorom, najciekawsze odniesienie do „HB” nie jest w rysunku, a w tekście. Zabawna, dobrze opowiedziana historia, narysowana w millerowskich czerniach i mignolowskich bryłach. Mocna rzecz. W tym samym numerze powrót Gorgulca i Zdzicha Leśniczego, postaci znanych z łamów „Katastrofy”. Jedna plansza, sześć kadrów, prosty pomysł i proste wykonanie. Nic więcej nie trzeba. Rozrywa bebechy. Warto rzucić okiem na „Szpital” Roberta Soboty z KGB#15, dający mrożące krew w żyłach spojrzenie na służbę zdrowia, a także na jednoplanszówkę Marka Turka „Wiadomości”. Można sobie w łeb strzelić. Duża siła leży w kilku innych fabułach, ale brakuje im jeszcze precyzji i stylu.
Teksty
Mocną stroną „KGB” są felietony komiksowe. W każdym numerze są dwa, w porywach do trzech. Całkiem nieźle, nawet jeśli czasem umykają regułom gatunku. A już zupełnie dobrze biorąc pod uwagę, że w innych magazynach komiksowych felietonów można ze świecą szukać. Z poziomem tekstów bywa jednak różnie. Językowo najlepiej wypada Mariusz Zawadzki w tekście „Z rozmyślań przy planszy”. Ciekawe metafory, trafne uwagi. Tuż za nim plasuje się Lucek i jego „Gadka”. Jego poglądy wybijają się gdzieś pomiędzy kolejnymi polemikami z Hubertem Ronkiem. Ten zaś więcej wyjaśnia, mniej prowokuje, lepiej tłumaczy, gorzej kontestuje. Jest on również autorem ogólnie pojętej publicystyki w „KGB”, w której często daje upust swoim wrażeniom na dany temat (podobnie zresztą jak w recenzjach). Jedna rzecz, którą wypada skrytykować bezpośrednio to brak zaufania do czytelników (ha!) i przekroczony termin ważności KGBInfo. Widać, że zin powstaje na raty przez dłuższy okres czasu.
Podsumowanie
Dobrze, że „KGB” jest zinem komiksowym i pewnie zinem pozostanie. Dobrze, bo próba robienia z tego pisemka kolejnego najlepszego magazynu komiksowego w Polsce skończyłaby się źle dla jego twórców i fanów. Dobrze, że Hubert odczuwa nieodpartą potrzebę wydalania z siebie tego zina, czego wyraz dał dość dosadnie w jednym ze swoich felietonów. Dobrze, że można czasami poczytać coś innego, świeżego, alternatywnego, awangardowego, bez ambicji wysoko nakładowych. Dobrze, że wkrótce będzie kolejne „KGB”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Herman
Zainwestujcie w ksero!
Chłopcy od „Paranoi” powinni przede wszystkim zainwestować w ksero. Zgodnie z regułą, że nawet najlepsze rzeczy można położyć niską jakością wydania. Co więcej, jeśli mówimy o kserowanym zinie, to szkoda pozostawiać niezarysowaną drugą stronę okładki i całą ostatnią kartkę. Nawet jeśli ma służyć za (teoretycznie) estetyczną okładkę.
Z całą pewnością twórcy „Paranoi” tworzyli swojego zina z atencją i oddaniem. Ich rysunkom brakuje jeszcze wprawy, ale fabuły są lekkie i niezobowiązujące. Komiksy mają głównie charakter kontestujący kulturę masową. W „Have a nice trip” pojawia się postać Vincenta Vegi z filmu „Pulp Fiction”, a w „Umarł król, niech żyje król” bohater kreskówki Pika-chu. Humor jest niezbyt wyśrubowany, ale dowodzi, że autorzy uważnie obserwują świat wokół siebie i starają się jakoś go skomentować.
Zdaje się, że współczesna młodzież wysysa podstawowe zasady marketingu z mlekiem matki. Wydawcy „Paranoi” zadbali o obecność na swoich łamach Anny Miśkiewicz. Jest to osóbka, która dopiero zaczyna rysować komiksy, a jakiś czas temu swoim talentem temu zachwyciła samego Śledzia. Zdaje się, że to jej komiksowy debiut. Szkoda tylko, że wydawcy nie zadbali o odpowiedni skład jej komiksu. W przyszłości przydałoby się skanowanie w rozdzielczości przynajmniej 150 dpi dla czerni i bieli. Inaczej wychodzi pikseloza.
Ogólnie pismu brakuje staranności. Ponadto tego typu komiksy z powodzeniem można pokazać na małym formacie, składając jedną kartkę A4 na pół (a jako oszczędność na ksero!). Przed twórcami „Paranoi” jeszcze sporo pracy.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Herman
Pozytyw
Na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi zadebiutował fanzin miłośników „Produktu”, zatytułowany „TFUR”. Jak głosi napis na okładce, został on namaszczony przez „Produkt Crew”. A to zobowiązuje!
Pisemko to dosyć niezobowiązujące, co zresztą widać po luzackim podejściu tfurców do tematu. W końcu to zin, a ziny rządzą się swoimi prawami. Cieszy dbałość o jakość wydania. Trudno powiedzieć czy to druk (pewnie dałem się nabrać), czy ksero, w każdym razie czernie są wysokiej jakości. Niestety pod względem składu jest znacznie gorzej. Znakomita z punktu widzenia marketingowego publikacja komiksu Clarence′a Weatherspoona, najnowszego odkrycia „Produktu”, została całkowicie położona składem. O ile jeszcze czarną czcionkę na białym tle da się odczytać, o tyle biała na czarnym tle jest ledwie widoczna. A szkoda, bo to dobry komiks. Jako dodatek otrzymujemy wywiad z jego twórcą. Pytania sztampowe, ale to pierwszy wywiad z CW, więc broni się świeżością informacji i żywym językiem (czytaj: brakiem redakcji).
Jeśli chodzi o materiały autorskie TFUR Crew, to widać, że nieźle z łapą, gorzej z wyobraźnią. Czyli komiksy są dobrze narysowane, ale fabułom zdecydowanie brakuje pomysłów. Ogólnie pozytyw, ale jeszcze wiele pracy przed nimi.
koniec
1 grudnia 2002

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: W Valleby zawsze coś się dzieje
Marcin Mroziuk

20 X 2021

Wielbiciele „Biura Detektywistycznego Lassego i Mai” z pewnością nie przepuszczą okazji, by poznać kolejne cztery sprawy rozwiązane przez ich ulubionych bohaterów. Co ważne, historyjki w „Sabotażu w punkcie skupu i innych komiksach” okazują się równie wciągające, jak te znane z książek Martina Widmarka, a charakterystyczne rysunki Heleny Willis wręcz nadspodziewanie dobrze się sprawdzają się jako komiksowe kadry.

więcej »

W służbie jej kosmicznej mości
Marcin Knyszyński

19 X 2021

Pierwszy zbiorczy tom „Armady”, wydany właśnie przez Egmont, zbiera cztery początkowe odcinki serii, które już dwadzieścia lat temu pojawiły się na polskim rynku. Młodzieżowa, typowo rozrywkowa space opera z dziesiątkami cudacznych miejsc i bohaterów – przed nami gargantuiczny konwój, złożony z tysięcy olbrzymich statków kosmicznych, od milleniów przemierzający galaktykę.

więcej »

Dobry diabeł w krainie potępionych
Andrzej Goryl

18 X 2021

Hellboy zginął i trafił do Piekła. Dokładnie tak jak głosi tytuł niniejszego albumu. Teraz błąka się po zaświatach, jednak przeznaczenie wciąż nie daje mu spokoju. Bohater spotyka swoją rodzinę, bierze udział w piekielnej rewolucji, ściera się z demonami i duszami potępionymi.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

Przyszłość Thorgala i prawo skali
— Marcin Herman

Nazwisko: Sienkiewicz, Henryk. Zawód: scenarzysta komiksowy
— Marcin Herman, Piotr Niemkiewicz

Kto mu pisze teksty?
— Marcin Herman

Reklama – wybór (nie)kontrolowany!
— Marcin Herman

Nie tylko underground #5
— Marcin Herman

Thorgal to dziewica?
— Marcin Herman

Festiwal się zmienia
— Marcin Herman

Debiutant zwycięża w Łodzi
— Marcin Herman

Wilq triumfuje
— Marcin Herman

Nieśmietelnie zabawne
— Marcin Herman

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.