Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 kwietnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

A imię jego Gotham!

Esensja.pl
Esensja.pl
Niekiedy bywa tak, że geniusz tkwi w prostocie. A taki właśnie jest tytuł pierwszego zbiorczego tomu opowieści o Batmanie w ramach nowej marki wydawnictwa DC Comics – „Odrodzenie”. Zarazem prosty i genialny! I na dodatek wieloznaczny. „Jestem Gotham” dotyczy bowiem w tym samym stopniu rodzinnego miasta Mrocznego Rycerza, co i nowej postaci, która pojawiła się w komiksie wraz z kolejnym restartem serii.

David Finch, Tom King, Ivan Reis, Scott Snyder
‹DC Odrodzenie: Batman #1: Jestem Gotham›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDC Odrodzenie: Batman #1: Jestem Gotham
Scenariusz
Data wydania20 września 2017
RysunkiDavid Finch, Ivan Reis
Wydawca Egmont
CyklDC Odrodzenie, Batman
ISBN9788328127685
Format144s. 165x255 mm
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 32,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Pierwsze komiksy zapowiadające otwarcie nowej marki, czyli „DC Odrodzenie”, pojawiły się w maju 2016 roku. Trzy miesiące później natomiast do sprzedaży trafiły premierowe zeszyty odświeżonego „Batmana” (formalnie „Vol. 3”). Mówiąc precyzyjniej, nie mamy tu jednak wcale do czynienia z restartem, ponieważ nie poznajemy historii Bruce’a Wayne’a – który to już byłby raz? – od początku, od symbolicznych „narodzin” Człowieka-Nietoperza. Batman z „Odrodzenia” zachowuje pamięć wcześniejszych wydarzeń, a scenarzyści w wielu kwestiach nawiązują do tego, co działo się w opowieściach, które ukazywały się ze znaczkiem „Nowe DC Comics” na okładce. Tyle że wprowadzają na arenę nowe postaci, które, jak można sądzić, będą od tej pory odgrywać – przynajmniej przez jakiś czas – istotną rolę. W „Jestem Gotham” – pierwszym zbiorczym tomie nowej serii – pojawiły się takie dwie.
„Jestem Gotham” zbiera sześć początkowych zeszytów cyklu (które ukazały się pomiędzy sierpniem a listopadem 2016 roku) oraz – w formie niepowiązanej z nimi introdukcji – króciutką historyjkę zatytułowaną „Batman: Odrodzenie”. Tę ostatnią należy traktować jedynie jako symboliczne wprowadzenie do kolejnego odnowienia serii. Jest ona na dodatek na tyle przekorna, że scenarzyści Scott Snyder i Tom King wykorzystują w niej w tym celu, zamiast zepchniętego na drugi plan Zamaskowanego Krzyżowca, jednego z superzłoczyńców, z którymi musi się on mierzyć – Calendar Mana. Potem przechodzimy do właściwej fabuły, za którą odpowiada już tylko jeden autor – Tom King (którego polscy czytelnicy mogli poznać wcześniej z pełnej rozmachu „Wojny Robinów”). Rysunki natomiast wyszły spod ręki dwóch grafików: Kanadyjczyka Davida Fincha (pięć rozdziałów) oraz Brazylijczyka Ivana Reisa (jeden rozdział).
Wzorem Alfreda Hitchcocka, King – nazwisko scenarzysty też w końcu do czegoś zobowiązuje! – postanowił zacząć swoją opowieść od nadzwyczaj mocnego akcentu. I chociaż nie jest to dosłowne trzęsienie ziemi, można się przestraszyć. Otóż podchodzący do lądowania na lotnisku w Gotham City samolot zostaje trafiony pociskiem ziemia-powietrze. Wszystko wskazuje na to, że rozbije się doszczętnie w centrum miasta, przynosząc śmierć także setkom niewinnych i niczego się nie spodziewających osób. Przerażeni pasażerowie złorzeczą miastu i jego superbohaterom; przekonani są, że gdyby to działo się w Metropolis, Superman ocaliłby ich bez najmniejszego problemu. W podtekście znajduje się tu oczywiście poważny przytyk pod adresem Batmana, który – jak możemy się domyślać – nie radzi sobie z przestępczością w Gotham. Ale czy to sprawiedliwe oskarżenie? Przecież stara się pomóc, pędzi na pomoc, by ocalić samolot i pasażerów. Ba! zdaje sobie sprawę, że może to uczynić tylko za cenę własnego życia. I gotów jest ją zapłacić.
Ostatecznie okazuje się to niepotrzebne, albowiem w ostatniej chwili w sukurs przychodzi mu niezwykła para – Gotham i Gotham Girl. Bruce Wayne nigdy wcześniej ich nie widział. Oboje są młodzi, mają podobne kostiumy, niemal takie same umiejętności (znacznie przewyższające to, co potrafi Człowiek-Nietoperz). Ale skąd, do (…)!, się wzięli? Kim są? Co sprawiło, że posiadają tak wielkie moce? Czy można im zaufać? Z jednej strony Mroczny Rycerz musi, jak niemal każdego dnia, ratować miasto przed kolejnym wykluwającym się i dojrzewającym śmiertelnym zagrożeniem, z drugiej – znaleźć odpowiedź na powyższe pytania. Jest to o tyle istotne, że czasu jest coraz mniej, a pewności, jaką rolę odgrywają nowi samozwańczy obrońcy Gotham – brak. Równie dobrze mogą bowiem okazać się skuteczną alternatywną dla Ligi Sprawiedliwości, jak i koniem trojańskim. Im szybciej i więcej Batman dowie się o ich pochodzeniu i przeszłości, tym miasto będzie bezpieczniejsze. Choć i tu kryje się pewna wątpliwość, związana z niespodziankami, jakie przygotował dla czytelników Tom King.
Pracy scenarzysty nie da się jednak ocenić jednoznacznie. Nie licząc wprowadzenia na karty komiksu nowych bohaterów, niczym specjalnym nie zaskoczył. Wykorzystał schemat, jaki w opowieściach o Batmanie pojawiał się wielokrotnie. Owszem, zrobił to z nerwem, umiejętnie wykorzystując motywy obecne już w ostatnich chronologicznie wydawnictwach „Nowego DC”. Wiedział też, kiedy trochę przystopować i rozrzewnić czytelnika. Gdzie więc tkwi haczyk? W braku rozmachu. King postawił przede wszystkim na akcję, a że musiał wkomponować się w objętość zeszytową – skutek był taki, że często prześlizgiwał się po ważnych dla zrozumienia intencji działań głównych bohaterów wątkach. Nad niektórymi istotnymi wydarzeniami, które dałoby się (zwłaszcza graficznie) wspaniale rozegrać, wprost przeskakiwał, informując o nich w dalszej części w dialogach. Co wprowadzało lekką dezorientację.
Za to złego słowa nie można powiedzieć o pracy Davida Fincha. Wykreowany przez niego Batman jest odpowiednio monumentalny i patetyczny, wzbudzający szacunek i groźny dla wrogów. Spowija go mrok, dręczą wyrzuty sumienia i niepewność. Tak, to wszystko udało się Kanadyjczykowi oddać w warstwie graficznej. Najlepiej rysownik radzi sobie w scenach dramatycznych. A że takich w „Jestem Gotham” nie brakuje, wielbiciele Człowieka-Nietoperza na pewno będą całością usatysfakcjonowani. W każdym razie na tle powiązanej z tym albumem fabularnie „Nocy ludzi potworów”, dzieło Kinga i Fincha prezentuje się po wielekroć ciekawiej.
koniec
30 marca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Popęd to… zmiana pędu
Marcin Osuch

27 IV 2018

Tym razem na tapet Manga Guide bierze fizykę, na razie tę klasyczną, newtonowską.

więcej »

Naiwna, źli i brzydcy
Paweł Ciołkiewicz

25 IV 2018

Wydawnictwo OMG! pozostaje wierne twórczości Fabiena Nury’ego. Po dwóch świetnych opowieściach o Vladzie Tepesu Drakuli przyszedł jednak czas na całkowitą zmianę nastroju oraz gatunku. „Tyler Cross” to mocna, brutalna, gangsterska opowieść utrzymana w stylistyce noir. Nie ma w niej ani szlachetnego bohatera, ani jakiegoś pozytywnego przesłania, ale po lekturze – za sprawą kilku naprawdę wstrząsających momentów – ta opowieść na długo pozostanie w głowach czytelników.

więcej »

Balonem w kosmos
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 IV 2018

Egmont wystartował z nową serią komiksową autorstwa Alexa Alice′a „Gwiezdny zamek. 1869”. Jej pierwszy tom „Podbój kosmosu” budzi jednak mieszane odczucia i dalej nie wiadomo, czy będziemy mieli do czynienia z cyklem genialnym, czy tylko średnim.

więcej »

Polecamy

Krąg komiksów Hachette

Marvel:

Krąg komiksów Hachette
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bruce Banner będzie bić!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jedziemy po zioło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Młot na superłotrów
— Sebastian Chosiński

Postraszę cię Strachem!
— Sebastian Chosiński

Marvel: Ja pierdykam!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdy trwoga, to do… Batmana
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Ostatnia nadzieja Gotham
— Sebastian Chosiński

W Gotham przyszłości też nie brakuje kanalii
— Sebastian Chosiński

Ofiara na ołtarzu sprawiedliwości
— Sebastian Chosiński

Chciałoby się napisać coś pozytywnego, ale…
— Sebastian Chosiński

Poznański portret Iłły
— Sebastian Chosiński

Wakacje w gnieździe os
— Sebastian Chosiński

Matko! Trzymaj się od nich z daleka
— Sebastian Chosiński

Najpodlejsza wyspa na świecie
— Sebastian Chosiński

Sądowa historia Polski Ludowej (w pigułce)
— Sebastian Chosiński

Nagi pułkownik i histeryczna hrabina
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.