Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Waldemar Andrzejewski
‹Klasyka polskiego komiksu: Wehikuł czasu i inne opowieści›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWehikuł czasu i inne opowieści
Data wydania28 marca 2018
RysunkiWaldemar Andrzejewski
Wydawca Egmont
CyklKlasyka polskiego komiksu
ISBN9788328126114
Format96s. 210x290 mm
Cena69,99
Gatunekprzygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Cytując Druilleta
[Waldemar Andrzejewski „Klasyka polskiego komiksu: Wehikuł czasu i inne opowieści” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ewenementem jest publikacja komiksu uznanego polskiego twórcy, komiksu, który dla czytelników jest całkowitą nowością chociaż powstał ponad ćwierć wieku temu. Taką właśnie perełkę zawiera antologia „Wehikuł czasu i inne opowieści” prezentujące prace Waldemara Andrzejewskiego.

Marcin Osuch

Cytując Druilleta
[Waldemar Andrzejewski „Klasyka polskiego komiksu: Wehikuł czasu i inne opowieści” - recenzja]

Ewenementem jest publikacja komiksu uznanego polskiego twórcy, komiksu, który dla czytelników jest całkowitą nowością chociaż powstał ponad ćwierć wieku temu. Taką właśnie perełkę zawiera antologia „Wehikuł czasu i inne opowieści” prezentujące prace Waldemara Andrzejewskiego.

Waldemar Andrzejewski
‹Klasyka polskiego komiksu: Wehikuł czasu i inne opowieści›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWehikuł czasu i inne opowieści
Data wydania28 marca 2018
RysunkiWaldemar Andrzejewski
Wydawca Egmont
CyklKlasyka polskiego komiksu
ISBN9788328126114
Format96s. 210x290 mm
Cena69,99
Gatunekprzygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Waldemar Andrzejewski [1934-1993] nie należał do najbardziej płodnych twórców komiksowych, tym niemniej pozostawił po sobie wyraźny ślad. Trudno jest mówić o polskim komiksie lat siedemdziesiątych nie wspominają o jego pracach. Jego charakterystyczny, inspirowany Druilletem groteskowy rysunek nie każdemu musiał przypaść do gustu ale z pewnością nie pozostawiał nikogo obojętnym. Philippe’m Druilletem Andrzejewski zafascynował się podczas pobytu we Paryżu w latach 60 ubiegłego wieku, gdzie miał okazję poznać go osobiście. Album otwierają komiksowe adaptacje najsłynniejszych książek H.G Wellsa – „Wojna światów” oraz „Wehikuł czasu”. Obydwie historie robiły ogromne wrażenie w czasie publikacji w latach siedemdziesiątych właśnie za sprawą nieszablonowych rysunków Andrzejewskiego. Można wręcz zaryzykować tezę, że jego styl pasuje idealnie do mrocznych opowieści Wellsa. Szarpana kreska, oryginalne kadrowanie i konstrukcja strony, niekonwencjonalne wizje budowli, urządzeń i stworów z innych światów. Na mnie do dziś robi wrażenie obraz trójnogiej maszyny bojowej Marsjan. To właśnie ze względu na tego stwora komiks został umieszczony w czwartym numerze magazynu „Alfa”. Tematycznie ta odsłona magazynu poświęcona była szeroko rozumianej problematyce robotów. Co prawda maszyna najeźdźców z Czerwonej Planety formalnie była mechem ale w tamtych czasach chyba nie było wyraźnego podziału. Do trzeciego numeru „Alfy” poświęconego podróżom w czasie trafił, jak łatwo się domyśleć „Wehikuł czasu”. Z tych dwóch komiksów lepiej wypada „Wojna…”. Przede wszystkim widać, że w „Wehikule czasu” Andrzejewski jeszcze się wprawiał, szukał swojego komiksowego stylu. Do wspomnianego na początku Druilleta nawiązywał nieśmiało a dopiero w „Wojnie światów” cytował go wręcz dosłownie (układ kadrów, ozdobniki ramek). Ale trzeba też przyznać, że historia o inwazji z Marsa jest dużo bardziej wdzięcznym materiałem na komiks, zwłaszcza stosunkowo krótki. W „Wehikule czasu” jest więcej niuansów, problematyki społecznej, relacji pomiędzy Morlokami a Elojami, których nie da się tak łatwo odzwierciedlić w komiksowej adaptacji. Na plus trzeba zaznaczyć, że Andrzejewskiego wizja końca Ziemi robi wrażenie porównywalne z maszynami Marsjan.
Po publikacjach z „Alfy” czas na perełkę czyli komiks, który po raz pierwszy ujrzał światło dzienne. To autorska adaptacja najsłynniejszej historii stworzonej przez Juliusza Verne’a. Andrzejewski nadał jej tytuł „Kapitan Nemo” aczkolwiek w scenariuszu bardzo umiejętnie łączy wątki z „20000 mil podmorskiej żeglugi” i „Tajemniczej wyspy. Jak na 22 strony to opowieść jest poprowadzona całkiem sprawnie i podobnie jak w przypadku opowieści Wellsa można powiedzieć, że rysunek Andrzejewskiego całkiem dobrze pasuje do prozy Verne’a. Czyni ją nieco mroczną ale czyż opowieść o Hindusie szukającym zemsty nie jest właśnie taka? Co ciekawe z materiałów jakie pozostawił po sobie rysownik nie można zupełnie wyciągnąć żadnych wniosków co do daty powstania „Kapitana Nemo”. Komiks pozbawiony jest całkowicie „druilletowskich” ozdobników ale niewiele z tego wynika.
Antologię komiksową zamyka najbardziej znany komiks Andrzejewskiego, opublikowana w jedenastym numerze „Relaksu” adaptacja opowiadania Stefana Weinfelda „Tam gdzie słońce zachodzi seledynowo” pod tym samym tytułem.
W materiałach dodatkowych otrzymujemy kilka plansz również znalezionych w archiwum Waldemara Andrzejewskiego opisanych tajemniczym hasłem „Słomot”. Są to same kadry bez wpisanych jeszcze dymków. Rysunek zdecydowanie bardziej przypomina klasyczne ilustracje Andrzejewskiego niż komiksy inspirowane Druilletem. Zresztą właśnie dużo porcję prac ilustracyjnych, projektów okładek dostajemy na samym końcu antologii. Nie jeden dojrzały czytelnik może się zdziwić patrząc na te grafiki bo może się okazać, że wiele jego dziecinnych książek z lat siedemdziesiątych było właśnie zilustrowanych przez Waldemara Andrzejewskiego.
koniec
1 kwietnia 2018

Komentarze

01 IV 2018   06:59:40

"Nie jeden dojrzały czytelnik może się ździwić". Prima Aprilis?

01 IV 2018   08:01:56

Taaa, zdziwił się niezbornością recenzji.

01 IV 2018   20:39:34

@maruda
Dzięki, poprawione

03 IV 2018   18:51:46

Niestety poprawiony został tylko jeden błąd. W tym kontekście "niejeden" piszemy łącznie.

Osobiście na równi stawiam komiksowe adaptacje "Wojny światów" i "Wehikułu czasu" Andrzejewskiego. W "Alfie" chyba tylko komiksy Rosińskiego stawiały równie wysoką poprzeczkę.

Na pamięć zasługuje też wizerunek Morloków tu przypominających trochę wampira Nosferatu. Bardzo podobny Morlok znalazłsię w którymś rozszerzeniu do planszówki "Magia i miecz" jako Poszukiwacz Morlok.

03 IV 2018   18:54:09

Oczywiście "znalazł się" piszemy osobno. Poprawiam innych, więc sam powinienem być bez skazy.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kto chciałby żyć wiecznie?
Paweł Ciołkiewicz

1 XII 2020

Piąty tom „Azymutu” przynosi spektakularny finał serii o bezwarunkowej miłości i nieuchronnie upływającym czasie. Piękna Mania Ganza w pogoni za wieczną młodością zawarła straszliwą umowę. Teraz powoli nadchodzi czas spłaty zobowiązań.

więcej »

Biznes rozpaczy
Paweł Ciołkiewicz

30 XI 2020

W drugim tomie „Odysei Hakima” poznajemy dalsze losy młodego uchodźcy wojennego z Syrii. I tu już naprawdę robi się niebezpiecznie i dramatycznie. Kulminacyjnym momentem tej opowieści jest morska przeprawa do Grecji. Gdy Hakim wraz ze swoim kilkuletnim synkiem i kilkudziesięcioma innymi uchodźcami nocą płyną w nieznane, trudno nie drżeć o ich los.

więcej »

Legendarna Historia Polski: Umarł król, niech żyje król!
Marcin Osuch

29 XI 2020

Komiksem „O Piaście Kołodzieju” Grzegorz Rosiński żegnał się z „kolorowymi zeszytami”. Trzeba jednak przyznać, że było to pożegnanie w bardzo dobrym stylu, nawet pomimo mankamentów, jakie narzucały niewielki format i dwujęzyczna formuła.

więcej »

Polecamy

Umarł król, niech żyje król!

Legendarna Historia Polski:

Umarł król, niech żyje król!
— Marcin Osuch

Gryzonie zemsty
— Marcin Osuch

Zanim pojawił się wiedźmin
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

Człowiek według Harariego
— Marcin Osuch

Ostatnia (?) podróż Corto
— Marcin Osuch

Diesel to diabelska machina
— Marcin Osuch

Uważajcie na nowojorskie ośmiorniczki
— Marcin Osuch

Byliśmy Australijczykami
— Marcin Osuch

Ci cwani Brytyjczycy
— Marcin Osuch

Zwą mnie szybkokciuki Charlie
— Marcin Osuch

Czas pożegnań
— Marcin Osuch

Aborygeni i oceany? Dlaczego nie…
— Marcin Osuch

Westman po przejściach
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.