Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2018
w Esensji w Esensjopedii

Hub
‹Okko #4: Cykl Ognia›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkko #4: Cykl Ognia
Tytuł oryginalnyOkko: Le cycle du feu
Scenariusz
Data wydanialistopad 2017
RysunkiHub
Wydawca Taurus Media
CyklOkko
ISBN9788365465139
Format124s. 215x290 mm
Cena75,—
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 65,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Płomienne uczucia

Esensja.pl
Esensja.pl
W czwartym tomie „Okko” liczba wszelkiej maści demonów została ograniczona i wychodzi to albumowi na dobre. „Cykl ognia” jawi się jako najlepszy w cyklu.

Marcin Osuch

Płomienne uczucia

W czwartym tomie „Okko” liczba wszelkiej maści demonów została ograniczona i wychodzi to albumowi na dobre. „Cykl ognia” jawi się jako najlepszy w cyklu.

Hub
‹Okko #4: Cykl Ognia›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkko #4: Cykl Ognia
Tytuł oryginalnyOkko: Le cycle du feu
Scenariusz
Data wydanialistopad 2017
RysunkiHub
Wydawca Taurus Media
CyklOkko
ISBN9788365465139
Format124s. 215x290 mm
Cena75,—
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 65,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wcześniejszym epizodom trudno byłoby cokolwiek zarzucić ale w „Cyklu ognia” Humbert Chambuel (pseudonim artystyczny „Hub”) pokazał lwi pazur. Bawiąc się z czytelnikiem, stworzył opowieść wielowymiarową zarówno pod względem intrygi jak i sposobu narracji. Autor przeskakuje pomiędzy czasem, miejscami, a w innych przypadkach bardzo sprawnie przedstawia nam wydarzenia dziejące się równolegle. Wiele rzeczy i wątków pozostawia niedopowiedzianych. Przy uważnej lekturze niby może znaleźć logiczne odpowiedzi w treści, ale zawsze pozostaje pewna doza niepewności czy czytelnik właściwie połączył posiadane informacje i poszlaki.
Całość wygląda jak leczenie dżumy cholerą, ale zacznijmy od początku. Ronin Okko wraz ze swoją ekipą od demonów i innych spraw beznadziejnych dostaje propozycję od przedstawicieli rodu Japan… przepraszam Pajan. Ma wstąpić do tak zwanej „białej straży”, której celem jest zapewnienie bezpieczeństwa i spokoju w trakcie ceremonii ślubnej syna Daymio Pajan i jego oblubienicy z rodu Yommo. Małżeństwo i związane z nim zbliżenie wspomnianych rodów nie jest w smak dwóm pozostałym klanom – Bashimon i Ataku. Nie bardzo mu się ta propozycja podoba ale trzeba przyznać, że możni klanu mają do dyspozycji mocne argumenty. Przede wszystkim przekonanie rodu Kiritsu aby złagodził swój gniew skierowany właśnie ku Okko (wydarzenia opisane w poprzednim albumie „Cykl powietrza”). Do tego możliwość zwrotu rodzinnych ziem wraz z zamkiem. Takie deklaracje jednoznacznie sugerują, że temat ślubu to bardzo ważna sprawa, skoro zdecydowano się przedsięwziąć tak daleko idące środki bezpieczeństwa. Nie będzie wielką tajemnicą fakt, że Okko wraz z ekipą ofertę przyjął. I nie będzie wielkiego zaskoczenia, gdy okaże się, że nie wszystkie sprawy związane z ceremonią zaślubin przebiegają po myśli organizatorów. Kluczowe jest proroctwo miejscowego poety-pustelnika, który pisze swoje wizjonerskie haiku przy okazji wybuchu pobliskiego wulkanu (sama erupcja jest traktowana jako dobra wróżba dla małżeństwa). Okko uznawszy, że znajomość proroctwa może być przydatna w jego zadaniu rusza na wyspę, na której mieszka pustelnik. Niestety, ten akurat postanawia wykonać skok z wysokiej skały wprost na statek Okko, co kończy się oczywiście śmiercią. Haiku zdążył jeszcze napisać ale zostało ono spalone. Czy tak przestraszył się swojej przepowiedni, że popełnił samobójstwo? Okko zaczyna prowadzić coś na kształt dochodzenia, lecz jego wynik zaskakuje jego samego bo z tropiącego sam staje się zwierzyną. Hub zwodzi czytelnika praktycznie bez przerwy. Wprowadza galerię pozornie drugoplanowych postaci, których poczynania oparte na emocjach powodują, że sytuacja wymyka się spod kontroli. I robi to w sposób bardzo logiczny - tak, że czytelnik nie ma poczucia rozwiązań na zasadzie deux ex machina. Swoją drogą, sugeruję szybką powtórkę lektury „Cyklu ognia” aby, znając już całą intrygę jej rozwiązanie, prześledzić wszystkie sygnały i sugestie jakie podrzuca czytelnikowi autor. Jest też, jak i poprzednie albumy, „Cykl ognia” ucztą dla oka. Niezależnie od tego czy rzecz dzieje się pośród wysp niewielkiego archipelagu, w bambusowym gaju czy też w pokrytym śniegiem lesie, kreska Huba jest perfekcyjna. Udanie łączy nawiązanie do tradycyjnych rycin japońskich z dynamicznym kadrowaniem i grą perspektywą. A zgodnie z tytułem w tle jest dużo ognia, zarówno wzniecanego przez wulkan jak i przez ludzkie uczucia.
koniec
6 kwietnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z prochu powstałeś…
Paweł Ciołkiewicz

26 IX 2018

„Mort Cinder” to urzekająca w swej fabularnej prostocie historia, która z stopniowo odkrywa przed czytelnikiem wiele fascynujących znaczeń i symboli. Błyskotliwe i pięknie zilustrowane historie pochłania się jednym tchem, ale warto chwilę nad nimi się zatrzymać, żeby docenić kunszt ich twórców.

więcej »

Wybuchowa formuła
Paweł Ciołkiewicz

25 IX 2018

Vincente Segrelles kontynuuje swoją malarską przygodę z komiksem. Opowieść o przemierzającym bajecznie piękny i niezwykle niebezpieczny świat najemniku staje się coraz bardziej spójna, a spotykane przez niego postacie – zarówno przyjaciele, jak i wrogowie – zostaną w tej serii prawdopodobnie na dłużej.

więcej »

Trykoty w stylu retro i vintage
Sebastian Chosiński

24 IX 2018

Czarny Młot to supebohater o nadzwyczaj krótkim stażu na rynku komiksowym. Daleko mu więc jeszcze do popularności postaci w trykotach rodem z Marvela czy DC Comics. Kanadyjski scenarzysta Jeff Lemire mozolnie buduje jednak jego pozycję, jest więc szansa, że za czas jakiś będziemy czytać o jego przygodach z takimi samymi wypiekami na twarzy, jakie mamy dzisiaj, gdy sięgamy po nowe perypetie Avengersów czy Batmana.

więcej »

Polecamy

Zły, zły tyranozaur

Kadr, który…:

Zły, zły tyranozaur
— Marcin Osuch

Pewien głąb wkręca się w głąb
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tort bardzo piętrowy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadry odnalezione #1
— Marcin Osuch

Warszawa od podwórka
— Wojciech Gołąbowski

Promem przez Wisłę
— Wojciech Gołąbowski

Nie całkiem w stronę zachodzącego słońca
— Wojciech Gołąbowski

Uciekaj, myszko, do dziury…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Duochromatyczność
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czego się spodziewać
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Koniec, czyli jak się to wszystko zaczęło
— Marcin Osuch

Demon demonowi wilkiem
— Marcin Osuch

Demony pod śnieżną kołderką
— Marcin Osuch

Usagi to mięczak
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Walka o pyłek
— Marcin Osuch

Nie zabili go i uciekł
— Marcin Osuch

Miasteczko jak Rio Klawo
— Marcin Osuch

Było sobie DNA
— Marcin Osuch

Śpiesz się powoli
— Marcin Osuch

Były sobie dinozaury
— Marcin Osuch

Kosmici i gangsterzy
— Marcin Osuch

20 najlepszych książeczek Tytusa, Romka i A’Tomka
— M. Fitzner, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Psy nie robią hopsa-hop
— Marcin Osuch

Koniec, czyli jak się to wszystko zaczęło
— Marcin Osuch

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.