Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Lorenzo De Felici, Robert Kirkman
‹Pieśń Otchłani #1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPieśń Otchłani #1
Tytuł oryginalnyOblivion Song
Scenariusz
Data wydania7 marca 2018
RysunkiLorenzo De Felici
PrzekładGrzegorz Drojewski
Wydawca Non Stop Comics
CyklPieśń Otchłani
ISBN978-83-8110-404-3
Format144s. 170×260mm
Cena44,—
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zrobiła się dziura w niebie
[Lorenzo De Felici, Robert Kirkman „Pieśń Otchłani #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
No, może niezupełnie w niebie, ale wystarczyło, żeby pokaźną część Filadelfii zmiksować z jakimś nieznanym światem (autor „Pieśni otchłani” zapewne nawiązuje do tak zwanego Eksperymentu Filadelfijskiego) – zadziwiająco szybko poznajemy przyczynę tej katastrofy, jednak to dopiero początek przygód bohatera.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zrobiła się dziura w niebie
[Lorenzo De Felici, Robert Kirkman „Pieśń Otchłani #1” - recenzja]

No, może niezupełnie w niebie, ale wystarczyło, żeby pokaźną część Filadelfii zmiksować z jakimś nieznanym światem (autor „Pieśni otchłani” zapewne nawiązuje do tak zwanego Eksperymentu Filadelfijskiego) – zadziwiająco szybko poznajemy przyczynę tej katastrofy, jednak to dopiero początek przygód bohatera.

Lorenzo De Felici, Robert Kirkman
‹Pieśń Otchłani #1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPieśń Otchłani #1
Tytuł oryginalnyOblivion Song
Scenariusz
Data wydania7 marca 2018
RysunkiLorenzo De Felici
PrzekładGrzegorz Drojewski
Wydawca Non Stop Comics
CyklPieśń Otchłani
ISBN978-83-8110-404-3
Format144s. 170×260mm
Cena44,—
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Komiks narysowany jest w „kreskówkowej stylistyce” (moja grammarnazistyczna dusze wzdraga się przed użyciem słowa „cartoonowa”): wyrazista kreska, płaskie i dość kontrastowe plamy barwne, przy czym, mimo częstego zastosowania całkiem intensywnych kolorów, całość sprawia stonowane wrażenie dzięki temu, że każda strona utrzymana jest w jednolitej gamie. Pasuje to do fabuły, która – choć raczej przygnębiająca – jest czystą przygodą sf, w której miejsca na subtelności psychologiczne czy pogłębianie charakterów postaci jest tyle, co w przeciętnym filmie katastroficznym. I nie bez kozery nawiązuję do filmów: zwroty akcji, relacje między postaciami, nawet kadrowanie jest bardzo „kinowe”. Momentami miałam wrażenie, że czytam adaptację scenariusza jakiegoś hollywoodzkiego dzieła, które koniec końców nie trafiło do produkcji.
Dość nowatorskim pomysłem jest pokazanie nie samego momentu katastrofy, ale stanu dziesięć lat później, kiedy już zmieniona strefa została odcięta i zabezpieczona, zaginionym wystawiono wielką tablicę-pomnik, zaś akcję ratowniczą upamiętniono specjalnym muzeum. Organizacja zajmująca się przeczesywaniem strefy w poszukiwaniu jeszcze żyjących tam ludzi goni resztkami sprzętu i personelu, napędzana głównie niezłomnym uporem głównego bohatera. Nathan poszukuje brata, gnany… nie do końca wiadomo, więzią rodzinną, wyrzutami sumienia czy czymś jeszcze innym?
O dziwo, przyczyna katastrofy zostaje wyjaśniona już w pierwszym tomie, i w dodatku nie jest nią skutek eksperymentu Szalonych Wojskowych Naukowców Poszukujących Nowej Broni. Jednak to wyjaśnienie staje się tylko początkiem nowych problemów, a w dodatku na ostatniej stronie scenarzysta Robert Kirkman serwuje nam jeszcze bardziej zaskakującą niespodziankę.
Wizje amerykańskiej metropolii opanowanej przez dziwaczne pozaziemskie zwierzęta i roślino-grzybo-niewiadomoco wypadły bardzo malowniczo. Większość stworzeń wygląda naprawdę obco – w suplemencie na końcu tomu Lorenzo de Felici opowiada, jak nad tym pracował. Jedynym wizualnym mankamentem są twarze postaci: w momentach silnych emocji wyglądają albo groteskowo śmiesznie, albo nienaturalnie aż do zatracenia proporcji. Jedna z kobiet wypisz-wymaluj przypomina zombiaka, chociaż po dłuższym namyśle uznałam, że grafik zwyczajnie nie umie narysować pani około pięćdziesiątki. Szkoda, bo opowieść jest bardzo wciągająca, starannie zaplanowana i naprawdę zasługuje na odpowiednie dopracowanie, zaś dziwaczne miny utrudniają wczucie się w sytuację bohaterów.
koniec
9 kwietnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Sandman 2.0?
Marcin Knyszyński

9 XII 2019

W zeszłym miesiącu pisaliśmy o komiksie „Sandman Uniwersum” – swego rodzaju wprowadzeniu do czterech nowych serii kontynuujących dzieło Neila Gaimana. Dziś przyszła pora na pierwszą z nich – tę najbardziej „sandmanowską”, będącą bezpośrednim przedłużeniem fabuły i estetyki opowieści o „Śnie z Nieskończonych”. Odwiedzamy „Śnienie” – domenę Morfeusza. Królestwo opuszczone już dwukrotnie.

więcej »

„Martwi żyją, a żywi są martwi”
Paweł Ciołkiewicz

8 XII 2019

Na kolejną odsłonę postapokaliptycznej opowieści o mieście Bardo przyszło nam czekać dwa lata. W tym czasie zmienił się wydawca komiksu, ale nie stylistyka, w jakiej autorzy przedstawiają swoją depresyjną historię. Mrok, poczucie beznadziei oraz wszechobecna inwigilacja towarzyszą nam na każdym kroku.

więcej »

Uwieranie z tyłu głowy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

7 XII 2019

Po dłuższym okresie, kiedy Spider-Man działał globalnie, przyszedł czas na zawężenie terytorium zainteresowań. Zmniejszyła się także skala zagrożenia, choć akurat Peter Parker z tym faktem by się nie zgodził. A wszystko to w "Amazing Spider-Man - Globalna sieć: Starzy znajomi".

więcej »

Polecamy

Roślinny kryzys tożsamości

Niekoniecznie jasno pisane:

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

A może rzucić to wszystko i wyjechać w kosmos?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Gdzie leży Ukubar, albo o wpływie zasady nieoznaczoności Heisenberga na literaturę
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Sny w technikolorze
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Budowanie to radość…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A może rzucić to wszystko i wyjechać w kosmos?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.