Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Steve McNiven, Charles Soule
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #136: Śmierć Wolverine'a›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #136: Śmierć Wolverine'a
Scenariusz
Data wydanialuty 2018
RysunkiSteve McNiven
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788328212404
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Pomysł był, zabrakło serca
[Steve McNiven, Charles Soule „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #136: Śmierć Wolverine'a” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wolverine ginął już wielokrotnie, ale tym razem miał to być zgon ostateczny (jakkolwiek głupio by to nie brzmiało). Został zaprezentowany w czteroczęściowej miniserii „Śmierć Wolverine′a”, którą możemy znaleźć w sto trzydziestym szóstym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pomysł był, zabrakło serca
[Steve McNiven, Charles Soule „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #136: Śmierć Wolverine'a” - recenzja]

Wolverine ginął już wielokrotnie, ale tym razem miał to być zgon ostateczny (jakkolwiek głupio by to nie brzmiało). Został zaprezentowany w czteroczęściowej miniserii „Śmierć Wolverine′a”, którą możemy znaleźć w sto trzydziestym szóstym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Steve McNiven, Charles Soule
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #136: Śmierć Wolverine'a›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #136: Śmierć Wolverine'a
Scenariusz
Data wydanialuty 2018
RysunkiSteve McNiven
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788328212404
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przyznam, że absolutnie tego nie kapuję. Wolverine to najpopularniejsza postać Marvela i uśmiercanie jej to podrzynanie sobie gardła. Oczywiście ma to związek z akcją All New, All Different, gdzie permanentnie znanych bohaterów podmienia się innymi. Całe przedsięwzięcie, zapowiedziane dwa lata wcześniej i rozdmuchane do niebotycznych rozmiarów, pachniało mi brakiem pomysłów na to jak przyciągnąć uwagę czytelników. A wiadomo, że nic tak dobrze nie sprzedaje się, jak spektakularna śmierć. Z drugiej strony to już nie te czasy, kiedy o tego typu wydarzeniach mówiło się w telewizji (pamiętam, jak o śmierci Supermana w latach 90. pojawiła się nawet wzmianka w Wiadomościach). To raczej odesłanie postaci na urlop, ponieważ bez względu na to co się z nią stało, czy została zastrzelona, czy wpadła do sieczkarni, prędzej czy później i tak zmartwychwstanie. Czym więc się emocjonować?
Ano czasem jest czym. Wszystko zależy od scenarzysty, który podobną akcję może przeprowadzić na dwa sposoby. Albo zafunduje nostalgiczną podróż przez wszystkie etapy życia, odwołując się do pamięci fanów, albo zakończy sprawę tyleż niespodziewanie, co efektownie. Do dziś pamiętam, jakim szokiem było dla mnie to, że Punisher zwalił sobie na głowę cały budynek, by zabić negocjujących w nim przestępców (inna sprawa, że okazało się, że z tego wyszedł, ale o tym pisałem wyżej). W pamięci pozostało również przetrącenie karku Batmanowi przez Bane′a. Z nowszych wydarzeń, należy wymienić kolejną śmierć Jean Grey i odstrzelenie Kapitana Ameryki. Choć w tym drugim wypadku rychła reinkarnacja była aż nazbyt oczywista. Niestety podobnie wygląda sytuacja z Wolverine′m. Bo czy dziś Marvel może istnieć bez poczciwego Logana?
Niestety „Śmierć Wolverine′a” czyta się tak, jakby szefostwo Marvela wezwało na dywanik scenarzystę Charlesa Soule′a i zakomunikowało mu, że został wyznaczony do tego, by w miarę zgrabnie zaprezentować ostatnie chwile Rosomaka. Ten się nieco zdziwił, ale przystąpił do dzieła. Miał pomysł, ale zabrakło mu serca. Tak, jakby za bardzo lubił tę postać, by z nią kończyć. Ewentualnie wymyślił dłuższą intrygę, którą kazano mu skompresować w czterech zeszytach. W każdym razie coś się nie udało.
A sam początek był niezły i dawał spore pole do popisu. Zwłaszcza, jeśli chciało się zrobić małą rundkę po przeszłości Wolverine′a. Po tym jak został pozbawiony czynnika gojącego, ktoś niezwykle wpływowy wyznacza nagrodę za jego głowę. Ponieważ suma jest spora, a i całe zastępy złych gości mają do wyrównania z naszym bohaterem rachunki, robi się niewesoło. Ten jednak nie zamierza czekać aż wreszcie któremuś z jego wrogów się poszczęści i sam próbuje wytropić zleceniodawcę.
Nie jest to może specjalnie skomplikowana intryga, ale dająca spore pole do nostalgicznych podróży i ukazania coraz bardziej osłabionego Logana. Coś, jak to zrobiono swego czasu w pamiętnym „Upadku Mrocznego Rycerza”. Charles Soule wprowadza co prawda Viper, czy Sabretootha, ale robi to bez przekonania. Podobnie sytuacja wygląda ze zmianą scenerii – zwłaszcza wizyta w Japonii wydaje się wetknięta na siłę. W efekcie śledzimy akcję, ale absolutnie nie wzbudza ona żadnych emocji. Tak samo jest z finałem, który z założenia miał być epicki, a tak po prawdzie jest niedopracowany i toporny. Wystarczy wspomnieć, że cały świat wie, iż Logan stracił swoje moce gojące, poza osobą, która pociąga za sznurki. Trochę to dziwne.
O wiele lepiej wypada strona graficzna komiksu. Nic dziwnego, zważywszy na to, że odpowiada za nią Steve McNiven, który dał nam chociażby „Staruszka Logana”. Jego prace stanowią klasę samą w sobie, co pokazuje już pierwszy kadr, przedstawiający zmaltretowanego Logana, siedzącego na werandzie przed swoim domem.
Wspomnieć też należy, że „Śmierć Wolverine′a” jest jedynym, jak do tej pory, tomem WKKM, w którym dodatki zajmują połowę miejsca. Związane jest to ze stosunkowo krótką historią tytułową, co samo w sobie jest dziwne, biorąc pod uwagę jej znaczenie. Niemniej są to bardzo ciekawe materiały, zwłaszcza cykl plansz, na których zdradzane są tajniki współpracy scenarzysty i rysownika. To świetna ściąga dla przyszłych twórców komiksów.
I niestety owe dodatki są więcej warte niż wątek główny. Choć z samą historią nie jest może wybitnie źle, to nie pozbawiona jest luk. Jednak największy zarzut jaki można jej postawić to to, że absolutnie nie oddaje doniosłości chwili. Jeśli faktycznie miał być to ostatni akt przygód Wolverine′a, to się nie udał, bo postać tego kalibru zasługiwała na o wiele ciekawsze epitafium (choć i tak największe rozczarowanie stanowi sposób zgonu Supermana w pojedynku z Doomsday′em, kiedy to po prostu wzajemnie przyłożyli sobie po prawym sierpowym). Czekamy na reinkarnację i jakąś lepszą śmierć.
koniec
28 kwietnia 2018

Komentarze

28 IV 2018   14:21:13

> Czekamy na reinkarnację

W Marvel LEGACY (opublikowanym 27 września 2017) ulawniono, że Wolverine ożył.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jest lepiej, a przynajmniej ładnie
Dagmara Trembicka-Brzozowska

19 I 2021

Ten tom jest zdecydowanie bardziej udany niż poprzednie dwie części „Thorgala – młodzieńczych lat”. Mamy akcję, piękne rysunki i rozwiązanie istotnego wątku – nareszcie!

więcej »

Czym skorupka za młodu…
Paweł Ciołkiewicz

18 I 2021

Piotr Kasiński i Robert Trojanowski biorą na siebie zadanie upowszechniania komiksu wśród najmłodszych. „Zrób sobie komiks” to interesująca próba zarażenia młodego czytelnika bakcylem opowieści obrazkowych. Pik i Robi – bohaterowie tej opowieści – prowadzą dzieci przez magiczny świat komiksu i tłumaczą im wszystkie jego tajemnice.

więcej »

Objawy gorączki złota
Maciej Jasiński

17 I 2021

„Klondike” to sześćdziesiąty piąty tom serii, który swoją premierę miał w 1996 roku. Jednak aby fabuła była w pełni czytelna, a część żartów zrozumiała, należy przed jego lekturą sięgnąć po wcześniejszy o ponad 30 lat album pt. „Żółtodziób” (w pierwszej polskiej edycji wydany jako „Wrażliwa Stopa”), do którego scenariusz napisał Rene Goscinny.

więcej »

Polecamy

Umarł król, niech żyje król!

Legendarna Historia Polski:

Umarł król, niech żyje król!
— Marcin Osuch

Gryzonie zemsty
— Marcin Osuch

Zanim pojawił się wiedźmin
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Umarł Kapitan, niech żyje Kapitan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oni idą po ciebie Bar… Clark
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Powrót kumpla do sąsiedztwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czas wrócić do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wizygot wraca do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prezenty świąteczne 2020: Muzyka pod choinkę i na kwarantannę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wszystko co najgorsze w Marvelu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zaglądam w swe serce i widzę Cymerię
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok, tajemnice i kolorowe neony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Venom, ty świnio
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.