Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Sara Elfgren, Karl Johnsson
‹Vei #1›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVei #1
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2018
RysunkiKarl Johnsson
Wydawca Non Stop Comics
CyklVei
ISBN9788381103442
Format160s. 190x265 mm
Cena56,90
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

I cóż, że ze Szwecji
[Sara Elfgren, Karl Johnsson „Vei #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czytelnicy komiksów znad Wisły chcąc sięgnąć po historie poświęcone wikingom, najczęściej skazani są na polsko-frankońskiego „Thorgala” lub amerykańską wersję Thora od Marvela. Nareszcie trafiła nam się pozycja napisana przez rodowitych Szwedów, a to za sprawą Non Stop Comics i pierwszego tomu cyklu „Vei”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I cóż, że ze Szwecji
[Sara Elfgren, Karl Johnsson „Vei #1” - recenzja]

Czytelnicy komiksów znad Wisły chcąc sięgnąć po historie poświęcone wikingom, najczęściej skazani są na polsko-frankońskiego „Thorgala” lub amerykańską wersję Thora od Marvela. Nareszcie trafiła nam się pozycja napisana przez rodowitych Szwedów, a to za sprawą Non Stop Comics i pierwszego tomu cyklu „Vei”.

Sara Elfgren, Karl Johnsson
‹Vei #1›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVei #1
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2018
RysunkiKarl Johnsson
Wydawca Non Stop Comics
CyklVei
ISBN9788381103442
Format160s. 190x265 mm
Cena56,90
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Czy w związku z tym mamy do czynienia z innym podejściem, niż zwykle? Trochę tak, ale nie ze względu na pogłębienie tematu, a swobodniejsze podejście do nordyckich wierzeń. Na pewno sporym atutem „Vei” jest to, że zarówno wikingowie, jak i postacie mityczne zostały przedstawione w nieco inny sposób, niż to sobie wyobrażamy. Kiedy dla nas już sama postać Odyna jest wystarczająco egzotyczna, by nie zmieniać jej charakteru, scenarzysta Karl Johnsson wybiera tylko elementy z kultury, którą przesiąkł i tworzy z nich ciekawe wariacje.
Już sam początek jest niestandardowy, albowiem próbujący dotrzeć do krainy olbrzymów Jotunheimu wikingowie, którzy od dłuższego czasu podróżują drakkarem po nieznanych wodach (co, poza ich księciem Eidyrem, nikomu się nie podoba), wyławiają unoszącą się na tafli kobietę. Jest nią tytułowa Vai i z miejsca stanowi zagadkę, ponieważ niemożliwością było, alby sama dopłynęła tak daleko. Choć pierwszą inicjatywą żeglarzy jest to, aby złożyć ją w ofierze Odynowi, ostatecznie się od tego powstrzymują. Dziewczyna, choć nie jest bogiem, pochodzi z Jotunheimu i obiecuje zaprowadzić tam wybawicieli. Choć rzuca z ironią, że na pewno tego nie przeżyją.
Losy Vei coraz bardziej zaczynają się wiązać z jednym z wikingów, niejakim Dalem. Jest to umięśniony blondyn, który każdego zabitego wroga upamiętnia raną na swoim ciele, jest dozgonnie wierny księciu i raczej ma problemy z podejmowaniem indywidualnych decyzji. Niemniej to właśnie on, po tym, jak drakkar wikingów zostanie zmiażdżony przez sztorm, jaki napotkali w czasie przekraczania granicy Jotunheimu i Midgardu, staje się jedynym sojusznikiem Vei. Odkrywa, że to w co wierzył przez całe życie mocno mija się z prawdą, a Asowie mają głowy zajęte całkiem czym innym, niż zamartwianiem się o los ludzi.
Nordycka mitologia jest zatem przedstawione w przewrotny sposób (kłania się film „Eryk wiking”, choć brak tu otoczki montypythonowskiego humoru). Sama Vei jest postacią ciekawą i niejednoznaczną, choć tak naprawdę trudno ją lubić. Zwłaszcza, jeśli prześledzi się jej przemyślenia w przypisach. A jednak generalnie postacie nie są najmocniejszym punktem programu. Poza główną bohaterką stanowią raczej schematyczne odzwierciedlenie tego, do czego przywykliśmy. Na przykład wspomniany już Dal zdradza przejawy, jakby niegdyś w czasie bitwy oberwał toporem przez łeb i do dzisiaj nie przeszło mu oszołomienie.
Odrębną kwestią jest szata graficzna, za którą odpowiedzialna jest Sara B. Elfgren. O tyle, o ile scenariusz, choć niepozbawiony mankamentów przejawia cechy oryginalności, to już rysunki są kontrowersyjne. Gdyby nie świadomość, że mam w rękach pozycję rodem ze Szwecji, byłbym święcie przekonany, że to produkt amerykańskiej sztampy. Ot, jakiś mniej uzdolniony grafik Marvela dostał do narysowania zeszyt „Thora”, bo ktoś tam nie wyrobił się z terminami. Pomimo kilku ciekawych kadrów (zwłaszcza na początku, kiedy przedstawiono Vei unoszącą się na wodzie), głównie ma się wrażenie, że całość powstawała w pośpiechu. Drażnią zwłaszcza niedopracowane twarze postaci.
Przyznam więc, że po szumnych zapowiedziach, że „Vei” to jeden z największych bestsellerów w Szwecji, spodziewałem się czegoś więcej. Faktem jest, że akcja dopiero się zawiązała i drugi tom tak naprawdę ma szanse pozytywnie zaskoczyć czytelników, niemniej na razie jestem daleki od oczarowania. Może nie jest to pozycja, o której natychmiast zapomina się po przeczytaniu, ale nie bardzo chce się do niej wracać, mając pod ręką „Thorgala”.
koniec
28 maja 2018

Komentarze

29 V 2018   16:41:46

Oprócz Thorgali i Marweli jest jeszcze Saga Winlandzka, opowiadająca o "wikingach" ... manga, stosunkowo realistyczna i do tego przepięknie narysowana.

31 V 2018   16:24:03

"Czytelnicy komiksów znad Wisły chcąc sięgnąć po historie poświęcone wikingom, najczęściej skazani są na polsko-frankońskiego „Thorgala” lub amerykańską wersję Thora od Marvela".

No nie, komiksów o wikingach mamy całkiem sporo. Tu notka o wikingach w komiksie europejskim (na dole linki do notek o komiksie polskim oraz amerykańskim i azjatyckim):

http://seczytam.blogspot.com/2017/09/biblioteczka-wikingofila-4-komiks.html

I szykują się kolejne tytuły, jak choćby zapowiadany na czerwiec spory tom "Ludzie Północy: Saga anglosaska".

01 VI 2018   08:30:23

Tak mi przyszło do głowy, że w sumie pod komiks o wikingach można podpiąć "Na wczasach" Christy. I w sumie można dyskutować o pochodzeniu Rangara Złotowłosego z "Szranki i konkury".

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Martwi żyją, a żywi są martwi”
Paweł Ciołkiewicz

8 XII 2019

Na kolejną odsłonę postapokaliptycznej opowieści o mieście Bardo przyszło nam czekać dwa lata. W tym czasie zmienił się wydawca komiksu, ale nie stylistyka, w jakiej autorzy przedstawiają swoją depresyjną historię. Mrok, poczucie beznadziei oraz wszechobecna inwigilacja towarzyszą nam na każdym kroku.

więcej »

Uwieranie z tyłu głowy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

7 XII 2019

Po dłuższym okresie, kiedy Spider-Man działał globalnie, przyszedł czas na zawężenie terytorium zainteresowań. Zmniejszyła się także skala zagrożenia, choć akurat Peter Parker z tym faktem by się nie zgodził. A wszystko to w "Amazing Spider-Man - Globalna sieć: Starzy znajomi".

więcej »

Wizja absolutnego bezsensu egzystencji
Marcin Osuch

6 XII 2019

Za „Fistaszki zebrane” Naszej Księgarni należą się gorące brawa. Niby wszyscy znają Charliego Browna, Snoopy’ego i resztę dzieciaków ale porządne wydanie wszystkich pasków jest nie do przecenienia. To oczywiście dotyczy najnowszego zbioru, zawierającego publikacje z lat 1991-1992.

więcej »

Polecamy

Roślinny kryzys tożsamości

Niekoniecznie jasno pisane:

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nieważne jak Szwedzi zaczynają, ważne jak kończą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Uwieranie z tyłu głowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteśmy trójwymiarowym efektem ubocznym dwuwymiarowego wszechświata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zmiany… zmiany… zmiany…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mgły kolejnego eventu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Nigdy tak źle, by nie mogło być gorzej
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sny w technicolorze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deadpool w pięciu smakach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ms Marvel i trójkąt miłosny nastolatków w kosmosie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Odraza i komizm, czyli 10 razy Sid Haig
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.