Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Garth Ennis, Leandro Fernandez, Lan Medina
‹Punisher MAX #4›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPunisher MAX #4
Scenariusz
Data wydania18 kwietnia 2018
RysunkiLan Medina, Leandro Fernandez
Wydawca Egmont
CyklPunisher MAX
ISBN9788328126657
Format312s. 170x260 mm
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Po bandzie z Punisherem
[Garth Ennis, Leandro Fernandez, Lan Medina „Punisher MAX #4” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Garth Ennis to scenarzysta, który lubi przeginać. Lubi też Punishera. Czytając opasły zbiór „Punisher Max. Tom 4”, można odnieść wrażenie, że z wzajemnością.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po bandzie z Punisherem
[Garth Ennis, Leandro Fernandez, Lan Medina „Punisher MAX #4” - recenzja]

Garth Ennis to scenarzysta, który lubi przeginać. Lubi też Punishera. Czytając opasły zbiór „Punisher Max. Tom 4”, można odnieść wrażenie, że z wzajemnością.

Garth Ennis, Leandro Fernandez, Lan Medina
‹Punisher MAX #4›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPunisher MAX #4
Scenariusz
Data wydania18 kwietnia 2018
RysunkiLan Medina, Leandro Fernandez
Wydawca Egmont
CyklPunisher MAX
ISBN9788328126657
Format312s. 170x260 mm
Cena89,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nie ukrywajmy, Ennis przywrócił Pogromcę na piedestał komiksowych postaci Marvela, po tym, jak zmasakrowano ją w latach 90. Zaczęło się niewinnie od „Witaj ponownie, Frank”, a skończyło na kilkuletniej pracy nad serią. Egmont sumiennie przybliża nam zeszyty ze scenariuszami Irlandczyka, wydając je w postaci grubych tomów, oprawionych twardymi okładkami. Co ważniejsze, poza tym, że rewelacyjnie wyglądają na półce, bardzo dobrze się je czyta. Oczywiście o ile akceptuje się specyficzne poczuycie humoru Gartha Ennisa i jego przerysowane spojrzenie na świat superbohaterów.
Oczywiście od razu należy zaznaczyć, że „Punisher” to komiks o wiele bardziej mainstreamowy niż „Kaznodzieja” i scenarzysta trochę odpuszcza, nie znaczy to jednak, że całkiem rezygnuje ze swojego mięsistego stylu. Język, jakim operują bohaterowie jest przebogato nasączony wulgaryzmami, zabójstwa odpowiednio krwawe, a moralność w świecie Pogromcy nie istnieje. Nawet do niego samego można poczuć mniej sympatii niż kiedyś. W wydaniu Ennisa jawi się bowiem jako psychopata, dla którego krucjata przeciwko zbrodni nie jest wcale wynikiem zemsty za zamordowanie rodziny, a celem samym w sobie i wendetta ma to tylko zamaskować.
Tradycyjnie tom składa się z dwóch dłuższych opowieści. Pierwszą jest „Człowiek z kamienia”, której akcja rozgrywa się w Afganistanie. Punisher bierze na cel radzieckiego watażkę, pieszczotliwie nazywanego właśnie Człowiekiem z Kamienia, zbrodniarza wojennego i indywidua bez skrupułów. Niestety ta część nie wypada tak dobrze, jak inne z serii „Punisher Max”. Zwrotów akcji nie mamy dużo, ale przede wszystkim kuleje to, co jest najmocniejszą stroną scenariuszy – Ennisa, postacie przez niego wykreowane nie stanowią tak malowniczej mozaiki jak zwykle. Można nawet posądzić się o to, że po tylu komiksach, do których rękę przyłożył Irlandczyk, nieco się uodporniliśmy i potrzeba czegoś więcej, by nas zaszokować, ale tym razem chyba nie o to chodzi. Po prostu seria złapała małą zadyszkę.
Jakkolwiek by nie było, sytuację ratuje kolejna opowieść – „Owdawiacz”, która zawiera już wszystkie niezbędne składniki Ennisowego scenariusza, co z góry gwarantuje sukces. Tym razem to nie Pogromca jest główną postacią, a wdowy po mafiozach, cynglach na zlecenie i bossach, których uśmiercił nasz antybohater. Pięć z nich zwiera szeregi, by zemścić się za swoją krzywdę. Ponieważ nie mają odpowiedniego doświadczenia, idzie im to dość średnio, a na domiar złego, same stają się celem ataku jeszcze innego mściciela. Mnogość wątków i przerysowanie fabuły to w tym wypadku zalety, które sprawiają, że od tej połówki komiksu ciężko się oderwać.
O odpowiednio krwawą i bezkompromisowo turpistyczną oprawę pomysłów Ennisa zadbało dwóch rysowników. Pierwszym jest Leonardo Fernández, który, choć wyrobił się od czasu pierwszych naszych spotkań, niczym specjalnym nie zaskakuje. Drugim natomiast został Lan Medina, najlepiej kojarzony z ilustracji do serii „Baśnie”. I choć nie mamy w tym przypadku do czynienia z dziełami wybitnymi, to jednak trzeba przyznać, że świetnie sobie poradził, a scena rozpruwania brzucha przy pomocy noża pozostaje w pamięci na bardzo długo. Choć i tak obu panów deklasuje Tim Bradstreet, którego przedruki oryginalnych okładek zeszytów stanowią małe dzieła sztuki.
Wiadomo, „Punisher Max” nie jest pozycją dla wszystkich (rodzice, proszę zwrócić uwagę na to, że ostrzeżenie „tylko dla dorosłych” zostało umieszczone nie bezpodstawnie), nawet dla tych, którzy pokochali Punishera za czasów TM-Semic. Tamten w porównaniu z wersją Gartha Ennisa to praktycznie aniołek. Irlandczyk potrafi pojechać po bandzie i robi to z godną podziwu konsekwencją. A że czasem nie wspina się na szczyt swoich możliwości, to może i lepiej. Dla naszego zdrowia psychicznego.
koniec
1 lipca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdzie pieniędzy brak, tam charakter też nie pomoże
Paweł Olejniczak

7 V 2021

W „Konstelacji strachu” Green Arrow nadal prowadzi walkę z wiatrakami, czyli najpotężniejszą organizacją przestępczą świata.

więcej »

Wolności!
Marcin Knyszyński

6 V 2021

Wydawnictwo Egmont kontynuuje zasilanie polskiego rynku komiksowego najróżniejszymi, coraz bardziej ekskluzywnymi i „grubymi” wydaniami zbiorczymi. Jedną z najważniejszych premier kwietnia jest pierwszy z trzech tomów „Lucyfera” ze scenariuszem Mike’a Careya. Oto jedna z najpotężniejszych istot w uniwersum Detective Comics – przyobleczona w ludzką postać knuje swoje własne, przerastające nasze rozumienie, plany.

więcej »

Przyjaciel sprzed lat
Sebastian Chosiński

5 V 2021

Bycie grabarzem – och, sorry!… przedsiębiorcą pogrzebowym na Dzikim Zachodzie to skrajnie niebezpieczne zajęcie. Klientów nie brakuje, ale nierzadko zapewnienie im godnego pochówku wiąże się z ogromnym ryzykiem – oczywiście dla żyjących, nie nieboszczyka. Jonas Crow przekonuje się o tym boleśnie w każdym kolejnym tomie serii „Undertaker”. Album „Biały Indianin” nie jest pod tym względem wyjątkiem.

więcej »

Polecamy

Na wielbłądzie boli tyłek

Tajemnica złotej maczety:

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Chcesz być mną?
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Zawracanie rzeki kijem
— Marcin Knyszyński

On tu idzie!
— Marcin Knyszyński

Uciec przed śmiercią
— Paweł Ciołkiewicz

Depresja szpiega
— Tomasz Markiet

Krótko o komiksach: Październik 2003, cz. 2
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Lorek, Piotr Niemkiewicz

W pajęczej sieci zdarzeń
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Batman wraca do miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zacne sędziowskie archiwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Włoski western (niekoniecznie spaghetti)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po tamtej stronie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nanopandemia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziesięć filmów Michaela Baya w jednym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly, metal i RPG
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tędy droga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman miała pieskie życie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Barbarzyńca hazardu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.