Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Mariusz Moroz
‹Endorf›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEndorf
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2018
RysunkiMariusz Moroz
Wydawca Kameleon
ISBN9788365577061
Format62s. 215x305 mm
Cena39,90
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 33,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Historia w obrazkach: „Z podszeptu diabła i własnej niegodziwości…”

Esensja.pl
Esensja.pl
Punktem wyjścia historii opowiedzianej przez Mariusza Moroza (scenariusz i rysunki) jest wydarzenie, które miało miejsce na zamku w Marienburgu (Malborku) 18 listopada 1330 roku. Wtedy to ofiarą zamachu padł wielki mistrz zakonu krzyżackiego Werner von Orseln. Tym, który doprowadził do jego śmierci, okazał się natomiast inny rycerz zakonny, Jan von Endorf. Jemu poświęcony jest ten komiks.

Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: „Z podszeptu diabła i własnej niegodziwości…”

Punktem wyjścia historii opowiedzianej przez Mariusza Moroza (scenariusz i rysunki) jest wydarzenie, które miało miejsce na zamku w Marienburgu (Malborku) 18 listopada 1330 roku. Wtedy to ofiarą zamachu padł wielki mistrz zakonu krzyżackiego Werner von Orseln. Tym, który doprowadził do jego śmierci, okazał się natomiast inny rycerz zakonny, Jan von Endorf. Jemu poświęcony jest ten komiks.

Mariusz Moroz
‹Endorf›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEndorf
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2018
RysunkiMariusz Moroz
Wydawca Kameleon
ISBN9788365577061
Format62s. 215x305 mm
Cena39,90
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 33,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Chociaż o wydarzeniach sprzed (prawie) siedmiuset lat pisali już średniowieczni kronikarze krzyżaccy, jak chociażby żyjący w czasach Wernera von Orseln Piotr z Dusburga (autor „Kroniki ziemi pruskiej” bądź prościej „Kroniki pruskiej”), a pod koniec XVI wieku toruński dominikanin, który następnie przeszedł na luteranizm, Maciej Marinius (w „Kronice mistrzów pruskich”) – tak naprawdę wciąż niewiele wiadomo, dlaczego 18 listopada 1330 roku po wieczornych modłach brat Jan (Johann) von Endorf zaatakował wielkiego mistrza Zakonu Najświętszej Marii Panny, dźgając go nożem i tym samym doprowadzając do jego śmierci. Kronikarz Piotr był przekonany, że stało się to „z podszeptu diabła i z własnej niegodziwości”. Czemu przeczą jednak najnowsze ustalenia badaczy, zawarte w wydanej przed trzema laty książce Hanny Bobińskiej i Grzegorza Ojcewicza „Zabójstwo wielkiego mistrza Wernera von Orseln”.
Ich zdaniem zamach był skutkiem rywalizacji o władzę wewnątrz krzyżackiej korporacji, a zamieszani w jego przygotowanie mieli być wielki komtur (w latach 1325-1330) Fryderyk von Wildenberg oraz Ludolf König von Wattzau, który z kolei został przełożonym zakonu dwanaście lat później. Jeśli rację mają Bobińska i Ojcewicz, to jaką rolę w wydarzeniach odegrał von Endorf? I czy na pewno to on zabił? Piotr z Dusburga nie miał wątpliwości co do tożsamości sprawcy, dlaczego więc mamy wątpić w to siedemset lat później? W każdym razie Mariusz Moroz daje wiarę krzyżackiemu kronikarzowi i na tym fundamencie wznosi fabularną konstrukcję swego komiksu. To trzeci w pełni samodzielny album tego autora i trzeci opublikowany przez radomskie wydawnictwo Kameleon. Dwa wcześniejsze to „Pani Twardowska …i inne opowieści…” (2016) oraz „Przeklęta puszcza 1280” (2017), w której po raz pierwszy w swej twórczości Moroz podjął wątek krzyżacki. „Endorf” jest w pewnym sensie rozwinięciem tej idei.
Właściwa część fabuły cofa czytelnika początkowo do 1320 roku. Właśnie wtedy poznajemy młodego Jana, który w wyniku nadzwyczaj nieszczęśliwego zbiegu okoliczności popełnia zbrodnię. Całkiem możliwe, że zapłaciłby za nią gardłem, gdyby nie bliska znajomość ojca chłopaka z sędzią Hildemarem. To on w rzeczywistości ratuje go przed „stryczkiem”, nakazując jednocześnie opuszczenie rodzinnej Saksonii. Pieczę nad młodym zawadiaką przejmują rycerze krzyżaccy; w ich szeregach Endorf trafia na wschód – najpierw do Marienburga (Malborka), a następnie do Memelburga (Kłajpedy), gdzie komtur Lothar von Berg wyznacza go do patrolowania granicy ze Żmudzią. Do pomocy Jan dostaje kilku służących zakonowi wojowników pruskich, wśród których prym wiedzie stary Matto. Młody Niemiec, mimo początkowej niechęci, z czasem nawiązuje bliskie relacje ze swoim pogańskim podwładnym, starając się przy tym zrozumieć, co pchnęło Prusa do przejścia na stronę śmiertelnych wrogów.
„Endorf” Mariusza Moroza to tak naprawdę komiks biograficzny – ma jednego wiodącego bohatera, którego losy poznajemy na przestrzeni całej dekady. Przy okazji otrzymujemy również całkiem zgrabny i dogłębny portret psychologiczny postaci. Jest to o tyle istotne, że to właśnie w nieposkromionym i konfliktowym charakterze Jana tkwią przyczyny problemów, w jakie tak często się pakuje. Moroz żywi wobec niego wiele sympatii. Z jednej strony idzie wprawdzie tropem wskazanym przez Piotra z Dusburga, który każe w Saksończyku widzieć zabójcę wielkiego mistrza, z drugiej jednak odrzuca przekonanie kronikarza o szaleństwie rycerza zakonnego. Stara się zracjonalizować jego postępowanie; w pewnym sensie wszelkie wątpliwości, jakie mogą pojawiać się w trakcie lektury kronik Piotra czy Macieja Mariniusa, rozstrzyga na korzyść oskarżonego. Nie czyni go przy tym wcale świętym, choć sprawia, że dotarłszy do ostatniej planszy komiksu, czytelnik patrzy na tę postać z zupełnie innej perspektywy.
Scenariusz jest sprawnie napisany i trzyma w napięciu aż do finału. Jedyne, do czego można się odrobinę w tej materii przyczepić – choć nieco na siłę – to dialogi. Niekiedy (ale nie zawsze, zaskakuje więc także brak konsekwencji) autor stara się bowiem stylizować język, jakim posługują się bohaterowie. Robi to w sposób nadzwyczaj prosty, stosując składnię łacińską i przesuwając czasownik na koniec zdania. Zupełnie niepotrzebnie. Raz, że brzmi to sztucznie; dwa, że i tak nijak ma się do języka, w jakim – obojętnie czy to niemiecki, pruski czy polski – mówiono w pierwszej połowie XIV wieku. Jeszcze większe zaskoczenie budzi natomiast elokwencja, z jaką wysławia się Matto – poganin i, jak można mniemać, analfabeta, który mimo to okazuje się godnym partnerem do rozmowy dla wykształconego Saksończyka. W sumie drobiazg, ale rzuca się w oczy.
O ile z warstwą fabularną dzieła Mariusz Moroz poradził sobie na mocną czwórkę, o tyle trochę słabiej wypada strona wizualna komiksu. Chociaż w tym przypadku na pewno nie można ilustratorowi zarzucić braku konsekwencji. Ma on jednak czasami problem z proporcjami postaci (wartownik strzegący murów kujawskiego grodu musiałby mieć kilka dobrych metrów). Bywa też, że kadry – pozbawione drugiego planu (bądź mające go tylko lekko zarysowany) – wyglądają po prostu ubogo. Przydałaby się również większa przejrzystość w odzwierciedleniu twarzy (i mimiki) bohaterów. Ale może tak właśnie miało być. Może taką formą Moroz chciał nawiązać do stylistyki belgijskiego mistrza Hermanna Huppena, autora jednej z najlepszych (a może i najlepszej) komiksowych serii o średniowieczu, czyli „Wież Bois-Maury”. Polakowi do starszego i dużo bardziej doświadczonego kolegi po fachu jeszcze daleko, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by w kolejnych latach doskonalił swój warsztat.
koniec
6 sierpnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pasek a sprawa polska
Paweł Ciołkiewicz

17 X 2018

„Polska mistrzem Polski” to zbiór satyrycznych pasków komiksowych, które zdążyły już narobić sporego zamieszania. A mówiąc dokładniej, zamieszania narobiła darmowa wersja tej publikacji opublikowana przy okazji ubiegłorocznego Festiwalu Komiksowa Warszawa.

więcej »

To Chłopaki pilnują Strażników
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 X 2018

Garth Ennis nienawidzi superbohaterów. O tym jak bardzo, możecie przekonać się po raz kolejny, sięgając po pierwszy tom cyklu "Chłopaki" z podtytułem "Jak na imię tej grze", który ukazał się w Polsce za pośrednictwem wydawnictwa Planeta Komiksów.

więcej »

Władza nad kobietami
Paweł Ciołkiewicz

15 X 2018

Drugi tom komiksu „Shi” przynosi dalszy ciąg trzymającej w napięciu opowieści o kobiecym buncie. Buncie wynikającym z ogromnej niesprawiedliwości i krzywdy, skrywanej za fasadą kłamstw i obłudy. Odwołując się do słów jednej z bohaterek, można bowiem powiedzieć, że być może w czasach wiktoriańskich to kobieta sprawowała władzę nad największym imperium świata, ale tak naprawdę, to świat sprawował brutalną władzę nad kobietami.

więcej »

Polecamy

Jestem w domu!

Kadr, który…:

Jestem w domu!
— Marcin Knyszyński

Zły, zły tyranozaur
— Marcin Osuch

Pewien głąb wkręca się w głąb
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tort bardzo piętrowy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadry odnalezione #1
— Marcin Osuch

Warszawa od podwórka
— Wojciech Gołąbowski

Promem przez Wisłę
— Wojciech Gołąbowski

Nie całkiem w stronę zachodzącego słońca
— Wojciech Gołąbowski

Uciekaj, myszko, do dziury…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Duochromatyczność
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Racja stanu kontra chrześcijanie
— Sebastian Chosiński

Gdy jesteś „Żydem”, nie będąc nim…
— Sebastian Chosiński

…co usta słodsze ma od malin
— Sebastian Chosiński

Gal, który broni Imperium Romanum
— Sebastian Chosiński

„Rzucą się na wszystko i nic nie zostanie”
— Sebastian Chosiński

Żywot człowieka przyzwoitego
— Sebastian Chosiński

Dyplomacja białego człowieka
— Sebastian Chosiński

Krwią płacić trzeba
— Wojciech Gołąbowski

W człowieku najgorszy jest… człowiek
— Sebastian Chosiński

Bohater każdych czasów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.