Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Mark Bagley, Brian Michael Bendis
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #146: Naprzód Avengers›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #146: Naprzód Avengers
Scenariusz
Data wydania27 czerwca 2018
RysunkiMark Bagley
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788328212503
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Filmy rządzą
[Mark Bagley, Brian Michael Bendis „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #146: Naprzód Avengers” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Takie to czasy, że ekranizacje komiksów zaczynają rządzić samymi komiksami, nie na odwrót. Przykład tego mamy w sto czterdziestym szóstym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Naprzód, Avengers”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Filmy rządzą
[Mark Bagley, Brian Michael Bendis „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #146: Naprzód Avengers” - recenzja]

Takie to czasy, że ekranizacje komiksów zaczynają rządzić samymi komiksami, nie na odwrót. Przykład tego mamy w sto czterdziestym szóstym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Naprzód, Avengers”.

Mark Bagley, Brian Michael Bendis
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #146: Naprzód Avengers›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #146: Naprzód Avengers
Scenariusz
Data wydania27 czerwca 2018
RysunkiMark Bagley
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788328212503
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W 2008 roku wystartował projekt Marvel Cinematic Universe, przedsięwzięcie gigantyczne, ale nowatorskie, które do dziś jest hitem kinowym. Jego pierwsza faza miała na celu przedstawienie superbohaterów (Iron Man, Kapitan Ameryka, Thor i Hulk), by na końcu utworzyć z nich grupę Avengers. Można się spierać, które z solowych występów były bardziej udane od innych, ale chyba jesteśmy zgodni, co do tego, że pierwszy obraz poświęcony Mścicielom to jedno z najlepszych dokonań MCU.
Problem polegał jednak na tym, że to, co mogliśmy zobaczyć w kinie miało się nijak do tego, co znajdowało się w tym czasie w komiksach. W tych drugich mieliśmy do czynienia z półwiekową tradycją i tak skomplikowanymi relacjami wszystkich ze wszystkimi, iż potrzeba było dużo samozaparcia, by to nadrobić. Stąd też powstał pomysł, by równolegle z wydarzeniami głównonurtowymi, przedstawiciele drużyny, których możemy zobaczyć w filmie (a więc Kapitan Ameryka, Iron Man, Thor, Hulk, Czarna Wdowa i Hawkeye), otrzymali własną serię, zrozumiałą nawet dla laików. W ten sposób w 2012 roku zadebiutował „Avengers Assemble” (czyli właśnie „Naprzód, Avengers”).
Szefem przedsięwzięcia zrobiono niekwestionowanego marvelowskiego lidera w tamtym czasie Briana Michaela Bendisa, który kilka lat wcześniej mocno zamieszał w świecie Domu Pomysłów, doprowadzając chociażby do słynnej Wojny Domowej. Głównym rysownikiem został natomiast Mark Bagley. Nasz dobry znajomy jeszcze z czasów, kiedy TM-Semic w latach 90. wydawało przygody Spider-Mana. Była więc szansa na hit. Jednak coś poszło nie tak.
Na pewno nie była to wina Marka Bagley′a, który przez lata bardzo rozwinął swój styl, stając się coraz bardziej dynamicznym. W połączeniu z jaskrawymi kolorami, jest przyjemny dla oka i atrakcyjny. Nie zmienia to jednak faktu, że w pewnym momencie na kadrach zaczyna dziać się tak dużo, iż całkiem tracimy kontrolę nad akcją, a więc i zainteresowanie fabułą.
I w tym miejscu dochodzimy do największego mankamentu komiksu. Bendis lubi spektakularne akcje. Na palcach jednej ręki można jednak policzyć te, które doczekały się równie ciekawego zamknięcia. Tu jest podobnie. Sam pomysł z sięgnięciem po grupę superłotrów skrywających się pod ksywką Zodiak był całkiem interesujący. Na zlecenie jakiejś wysoko postawionej osobistości mieli ukraść z Ziemi duplikat Kosmicznej Kostki. Proste zadanie mocno się skomplikowało, ponieważ po drodze natknęli się na członków Avengers, którzy oczywiście postanowili do tego nie dopuścić. Z biegiem czasu okazuje się, że sprawa ma międzygalaktyczny wymiar i nie obejdzie się bez pomocy Strażników Galaktyki (a także nie wymienionych wyżej członków Mścicieli).
Jest więc monumentalnie, wybuchowo i… potwornie nudno. O tyle, o ile na początku całkiem przyjemnie oglądało się okrojony skład Avengers, który na własną rękę próbował jakoś sobie poradzić. Miało to swój sens i pokrywało się z koncepcją całego cyklu. Z czasem jednak Bendis zabrnął tak daleko, że trzeba było mieć spore rozeznanie w świecie Marvela aby połapać się kto jest kto i gdzie toczy się właśnie walka. I tu fabuła całkiem siadła. Ostatnie dwa zeszyty składające się na niniejszy tom przeczytałem już z musu, absolutnie tracąc zaangażowanie.
Jeśli zatem szukacie czegoś, co pomogłoby wprowadzić was w świat Marvela, omijajcie „Naprzód, Avengers” sporym łukiem. Zwłaszcza, że jeśli uważacie komiksy za bezmyślną stratę czasu, po lekturze niniejszego tomu tylko utwierdzicie się w tym przekonaniu. Najgorsze, że nawet wytrwali fani mogą poczuć się zawiedzeni jego zawartością. Ot, kolejna bijatyka, która nie wnosi nic nowego i nie angażuje emocjonalnie. Ponowna zapchajdziura w Kolekcji, która powinna się kończyć, a niestety wcale się na to nie zapowiada.
koniec
11 sierpnia 2018

Komentarze

11 VIII 2018   20:00:40

"Szefem przedsięwzięcia zrobiono niekwestionowanego marvelowskiego lidera w tamtym czasie Briana Michaela Bendisa, który kilka lat wcześniej mocno zamieszał w świecie Domu Pomysłów, doprowadzając chociażby do słynnej Wojny Domowej." Civil War pisał akurat Mark Millar. Bendis tworzył inne wielkie eventy - House of M oraz Secret Invasion.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nienazwane
Marcin Knyszyński

30 III 2020

Trzeci i ostatni tom „Providence” Alana Moore’a i Jacena Burrowsa jest nie tylko kontynuacją tomu drugiego. To również zamknięcie i podsumowanie „Neonomiconu”, pierwszego komiksu Moore’a skupiającego się na literaturze i kulturowym dziedzictwie Howarda Philipsa Lovecrafta. Wracamy do Nowej Anglii roku 1919 i wraz z głównym bohaterem kontynuujemy poszukiwania prawdziwego oblicza Ameryki. Wiemy już, że znajdziemy o wiele więcej.

więcej »

Krew, seks i zaczarowane smartfony
Agnieszka ‘Achika’ Szady

29 III 2020

„Nie pozwolisz, by echo tego słodkiego czasu zgniło w posępnej puszczy niepamięci”. To cytat z wiersza, czy może inwokacji, znajdującej się w drugim tomie „Nomen Omen”. Trudno powiedzieć, co znaczy, ale całość brzmi wzniośle, romantycznie i nieco mrocznie, więc zapewne spodoba się domyślnej grupie docelowej tego komiksu.

więcej »

Na kolana, psy, Conan powrócił!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

28 III 2020

Po latach rozłąki Conan Barbarzyńca powraca do macierzy, czyli wydawnictwa Marvel. I, na Croma, jest to powrót udany, czego dowodzi „Conan Barbarzyńca: Życie i śmierć Conana księga pierwsza”.

więcej »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Czy to ty, czy to ja?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szóstka na tróję (z plusem)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W stroju Pająka i bez
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czas na Venoma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

W lesie… jesteśmy z polskimi slasherami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Na kolana, psy, Conan powrócił!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: Jeszcze więcej filmowych wirusów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmowych epidemii, zaraz i wirusów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fani Conana - to nie jest komiks, którego szukacie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 muzycznych wirusów i pandemii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ale im pokazaliśmy, nie?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarno to widać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Towarzysz dla szczęścia ojczyzny i utrwalenia pokoju świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czy to ty, czy to ja?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.