Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 lutego 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Duncan Fegredo, Mark Millar
‹KM/H›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKM/H
Tytuł oryginalnyMPH
Scenariusz
Data wydania10 lipca 2018
RysunkiDuncan Fegredo
Wydawca Mucha Comics
ISBN9788365938176
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Spiesz się szybko. Jak najszybciej!

Esensja.pl
Esensja.pl
Pięcioczęściowa miniseria wymyślona przez Marka Millara to superbohterska opowieść z pogranicza sensacji i fantastyki, w której jednak nadzwyczaj ważną rolę odgrywa również wątek społeczny. Równorzędnym – z ludzkimi – bohaterem „KM/H” jest bowiem ogarnięte recesją gospodarczą na niespotykaną wcześniej skalę w dziejach Stanów Zjednoczonych Detroit.

Sebastian Chosiński

Spiesz się szybko. Jak najszybciej!

Pięcioczęściowa miniseria wymyślona przez Marka Millara to superbohterska opowieść z pogranicza sensacji i fantastyki, w której jednak nadzwyczaj ważną rolę odgrywa również wątek społeczny. Równorzędnym – z ludzkimi – bohaterem „KM/H” jest bowiem ogarnięte recesją gospodarczą na niespotykaną wcześniej skalę w dziejach Stanów Zjednoczonych Detroit.

Duncan Fegredo, Mark Millar
‹KM/H›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKM/H
Tytuł oryginalnyMPH
Scenariusz
Data wydania10 lipca 2018
RysunkiDuncan Fegredo
Wydawca Mucha Comics
ISBN9788365938176
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W pierwszej połowie XX wieku Detroit było jednym z największych ośrodków przemysłowych w USA, nade wszystko zaś chlubą przemysłu motoryzacyjnego. Swoje siedziby stworzyli tam nie tylko producenci Forda, Buicka, Chevroleta czy Chryslera, ale też liczne korporacje finansowe i banki. Niestety, po drugiej wojnie światowej miasto powoli zaczęło tracić na znaczeniu – drastycznie spadła liczba ludności (z niemal 1,9 miliona w latach 50. do niespełna 700 tysięcy w 2015 roku), co pociągnęło za sobą upadek zakładów, wzrost bezrobocia i tym samym przestępczości. Biali w zdecydowanej większości wyprowadzili się na przedmieścia, centrum pozostawiając Afroamerykanom, co jedynie utrwaliło podziały rasowe. W takim świecie urodzili się, wychowali i weszli w dorosłość bohaterowie „KH/M” – jednego z najnowszych komiksów autorstwa Marka Millara.
Millar – Brytyjczyk z pochodzenia – to w światku komiksowym człowiek-instytucja, który pisał scenariusze zarówno dla DC Comics („Swamp Thing”, „Liga Sprawiedliwości”, „Flash”, „Superman: Czerwony syn”) oraz Marvela („X-Men”, „Ultimates”, „Spider-Man”, „Fantastic Four”), jak i wydawnictw – umownie – niszowych (kultowy „Kick-Ass”, „Chrononauci”, „Cesarzowa”). „KH/M” powstał dla mającego siedzibę w Portland w Oregonie Image Comics i pierwotnie ukazał się w pięciu zeszytach na przełomie 2014 i 2015 roku. Fabuła zaczyna się od skoku w przeszłość, w rok 1986, kiedy to poznajemy Mister Springfielda – nadczłowieka potrafiącego poruszać się z niezwykłą wprost prędkością. Nie do końca posiadł on jednak swoją moc, ponieważ powoduje wypadek i ląduje pod gruzami budynku, w jaki z potężnym impetem uderzył. Na miejscu zdarzenia natychmiast pojawia się policja; miejscowy szeryf ze sporym zdziwieniem konstatuje, że wyciągnięty spod zwałów cegieł i kamieni mężczyzna nie ma nawet jednego zadrapania. Znajduje przy nim jedynie niewielką buteleczkę z naklejką „KH/M”. Co w niej jest?
Na odpowiedź na to pytanie trzeba poczekać niemal trzy dekady. Detroit w 2014 roku to już zupełnie inne miejsce; całe dzielnice opanowane są przez gangi i handlarzy narkotyków. Młodzi, którzy nie mogą znaleźć uczciwej pracy, zarabiają na życie, sprzedając niedozwolone substancje. Jak Roscoe Rodriguez, który na przestępczą drogę wszedł, mając zaledwie dwanaście lat. Pracuje dla niejakiego Samuraja Hala, który powierza mu odpowiedzialne zadanie – ma przekazać klientowi paczkę z dziesięcioma kilogramami drugów. Na nieszczęście chłopaka, klient – zamiast muzykiem rockowym – okazuje się tak naprawdę agentem federalnym. W efekcie wpadki Roscoe ląduje za kratkami z piętnastoletnim wyrokiem. Na wolności pozostają jego przyjaciele, Chevy i czarnoskóry Baseball, którego siostra, Rosa, jest dziewczyną Rodrigueza. Wkrótce do więźnia docierają informacje, że został wystawiony przez szefa, który postanowił pozbyć się go, aby zdobyć Rosę. Załamany chłopak sięga po prochy zaoferowane mu przez Cedrika, kolegę z celi, choć ten nie potrafi mu nawet powiedzieć, co to za środek ani jak działa. Nazwa na opakowaniu – „KH/M” – też jest enigmatyczna.
W tym momencie historia zaczyna zataczać koło. Roscoe zażywa środek i nagle świat wokół niego diametralnie się zmienia. Czas spowalnia do granic (nie)możliwości, to zaś ułatwia Rodriguezowi ucieczkę z zakładu karnego. Profilaktycznie z zapasem „KH/M” zabranym Cedrikowi. Zyskawszy niezwykłą moc, Roscoe nie tylko mści się na tych, którzy go skrzywdzili, ale też dzieli się nią z przyjaciółmi – Chevym, Baseballem i Rosą. Wspólnie wypowiadają wojnę kapitalistycznym wyzyskiwaczom, postanawiają bowiem okradać banki i bogaczy. Tym sposobem „biegacze” – tak ich ochrzciła policja – stają się wrogami publicznymi numer jeden (a w zasadzie od jeden do czterech). Z czasem ich poglądy ewoluują, ale też, co nieuniknione, pojawiają się pierwsze niesnaski w grupie. Pamiętajmy bowiem, że nie mamy przecież do czynienia z chłopcami i dziewczyną z dobrych domów! Mark Millar ma jednak do swoich bohaterów sporo sympatii, dlatego też sprawia, że ich poglądy ewoluują, w efekcie czego „biegacze” wyrastają niemal na bohaterów narodowych. Chociaż stosunek władz i policji do nich wcale się nie zmienia…
Millar eksponuje wątek społeczny, nawiązując otwarcie do upadku Detroit. Fantastyczno-sensacyjna, do pewnego momentu dość sztampowa, opowieść nabiera tym sposobem zupełnie nowego blasku, a postępowanie głównych postaci zyskuje dodatkowy wymiar. Czytelnik coraz bardziej angażuje się w ich przygody, kibicuje im, ale jednocześnie zadaje sobie – podszyte niepokojem – pytanie: do czego to ostatecznie doprowadzi? Bo że finał tej historii musi być dramatyczny, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Tyle że brytyjski scenarzysta i w takiej sytuacji potrafi mile zaskoczyć, serwując w ostatnim rozdziale opowieści zdroworozsądkową porcję patosu i wzruszeń. Mimo sporych zawirowań fabularnych, niemal wszystko udaje mu się logicznie powiązać. Tylko jedna kwestia pozostaje nie do końca jasna: w jaki sposób Cedric wszedł w posiadanie KH/M? Da się to wprawdzie wyjaśnić, ale „poza protokołem”, bo w samym komiksie – chyba że coś przeoczyłem – nie ma o tym mowy.
Stroną graficzną miniserii zajął się rodak Marka Millara, Duncan Fegredo, w Polsce znany głównie z komiksów o Hellboyu. Tym razem jednak podszedł do tematu zupełnie inaczej. „KH/M” narysowane jest bardzo po amerykańsku, „młodzieżowo”, z pewną – zastosowaną jak najbardziej świadomie – dezynwolturą. Jeżeli coś sprawia wrażenie niedopracowanego, to oznacza tyle, że rzeczywiście „sprawia wrażenie”, bo jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Fegredo dołożył wszelkich starań, aby oddać rebeliancki klimat współczesnego Detroit, ale – dzięki pomysłowości Millara – miał też okazję w paru drobnych epizodach rysować Amerykę lat 80., a nawet lat 30. ubiegłego wieku. Tym samym walnie przyczynił się do sukcesu artystycznego „KH/M”. Żałować tylko należy, że komiks ten nie doczekał się – przynajmniej jak do tej pory – kontynuacji. Ale może kiedyś…
koniec
7 września 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pora zacząć toczyć wojnę
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 II 2019

Nowy gracz na naszym rynku komiksowym – wydawnictwo KABOOM – zaatakowało z grubej rury, prezentując przygody jednego z najpopularniejszych herosów, który nie należy ani do DC, ani do Marvela, a mianowicie X-O Manowara. Na razie otrzymujemy pierwszy tom jego odświeżonych przygód z podtytułem „Żołnierz”.

więcej »

Krótko o komiksach: Happy endy są dla mięczaków
Agnieszka ‘Achika’ Szady

13 II 2019

Dziadka i wnuczka jazda bez trzymanki przez wszechświaty alternatywne.

więcej »

Kocica za „kratami”
Sebastian Chosiński

10 II 2019

Po lekturze „Racji stanu” – ósmej odsłony wciąż kontynuowanej serii „Lady S.” – można odnieść wrażenie, że stanowi ona formę łącznika pomiędzy wcześniejszymi przygodami tytułowej bohaterki a tym, co dopiero ma nastąpić, począwszy od „Ściganej” (to jest tomu dziewiątego). Tym razem scenarzysta Jean Van Hamme nie wprowadza żadnych istotnych innowacji fabularnych, a jedynie wymyśla atrakcyjny sposób na wyciągnięcie panny Rivkas z więzienia.

więcej »

Polecamy

Szprrreeech!!

Kadr, który…:

Szprrreeech!!
— Paweł Ciołkiewicz

Nieco zdegenerowany owad
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Tak dobrych już nie ma…”
— Paweł Ciołkiewicz

Kiedy klaun zmyje uśmiech
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Nerd w świecie fantasy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Minki dziewczynki i twarze gliniarzy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mary Jane, kocham cię!
— Marcin Knyszyński

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż twórcy

See you in hell, boy!
— Sebastian Chosiński

Chłopiec z piekła rodem
— Paweł Sasko

Tegoż autora

W hołdzie Mistrzowi nad mistrze
— Sebastian Chosiński

Kocica za „kratami”
— Sebastian Chosiński

Trzymajmy za niego kciuki!
— Sebastian Chosiński

Paryski słoń w składzie porcelany
— Sebastian Chosiński

Burszowie sprzed (ponad) stu lat
— Sebastian Chosiński

By nie pozostał po nim nawet powidok…
— Sebastian Chosiński

Wielkość i małość rodu Laurentów
— Sebastian Chosiński

Poznańska orkiestra jazzowa gra ponownie!
— Sebastian Chosiński

Pierwsza ofiara, druga zdrada
— Sebastian Chosiński

Nikt nie jest bez winy, ale czy wszyscy są winni?
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.