Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 listopada 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jean ‘Moebius’ Giraud
‹Feralny major #1: Garaż hermetyczny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFeralny major #1: Garaż hermetyczny
Scenariusz
Data wydanialistopad 2014
RysunkiJean ‘Moebius’ Giraud
Wydawca Egmont
CyklFeralny major
Cena69,99
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Moebius: Tajemnica pokoju numer 6
[Jean ‘Moebius’ Giraud „Feralny major #1: Garaż hermetyczny” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Moebius” i „Gir” to dwie osobowości twórcze jednego człowieka – Jeana Girauda, francuskiego scenarzysty i (przede wszystkim) rysownika komiksowego. Jako „Gir” zaczął rysować w latach sześćdziesiątych najsłynniejszy westernowy komiks w Europie – „Blueberry”. Współpraca Girauda z Alejandro Jodorowskym przy ekranizacji „Diuny” (film nigdy nie doczekał się premiery), wedle słów samego autora, była punktem przełomowym w karierze. To po tym etapie twórczości zaczął „rodzić się Moebius” i fantastyczna odnoga kariery Girauda.

Marcin Knyszyński

Moebius: Tajemnica pokoju numer 6
[Jean ‘Moebius’ Giraud „Feralny major #1: Garaż hermetyczny” - recenzja]

„Moebius” i „Gir” to dwie osobowości twórcze jednego człowieka – Jeana Girauda, francuskiego scenarzysty i (przede wszystkim) rysownika komiksowego. Jako „Gir” zaczął rysować w latach sześćdziesiątych najsłynniejszy westernowy komiks w Europie – „Blueberry”. Współpraca Girauda z Alejandro Jodorowskym przy ekranizacji „Diuny” (film nigdy nie doczekał się premiery), wedle słów samego autora, była punktem przełomowym w karierze. To po tym etapie twórczości zaczął „rodzić się Moebius” i fantastyczna odnoga kariery Girauda.

Jean ‘Moebius’ Giraud
‹Feralny major #1: Garaż hermetyczny›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFeralny major #1: Garaż hermetyczny
Scenariusz
Data wydanialistopad 2014
RysunkiJean ‘Moebius’ Giraud
Wydawca Egmont
CyklFeralny major
Cena69,99
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W 1974 roku wraz z trójką innych artystów założył wydawnictwo „Les Humanoïdes Associés”, które w grudniu 1974 roku wydało pierwszy numer „Métal hurlant” – legendarnego już magazynu komiksowego. To tam Moebius zaczął realizować swoją w pełni autorską wizję komiksu i to tam właśnie pojawił się jeden z najbardziej znanych bohaterów autora – Major Grubert. Moebius wymyślił tę postać w dzieciństwie – wysoki, przystojny mężczyzna, ubrany w charakterystyczny, kolonialny dziewiętnastowieczny strój afrykańskiego podróżnika z hełmem zakończonym ostrym szpicem.
„Garaż hermetyczny” wydany w Polsce przez wydawnictwo Egmont, to polska wersja zbiorczego albumu przygód Majora, przygotowana z myślą o rynku amerykańskim. Pierwotny album francuski, zbierający odcinki z „Métal hurlant” został pokolorowany (choć wzbudziło to kontrowersje wśród fanów Moebiusa) i w roku 1987 stał się komiksem otwierającym całą serię – „Moebius USA”. „Garaż hermetyczny” to prawdziwe komiksowe szaleństwo, improwizacja totalna i pokaz swobody twórcza. Komiks był tworzony w odcinkach bez jakiegokolwiek ogólnego zarysu fabuły, a Moebius, co sam przyznał, znajdował się często pod wpływem najróżniejszych używek. Czasem, gdy budził się rano i czytał co udało mu się narysować wieczorem, dziwił się, że mógł wpaść na coś podobnego.
Sam komiks zaczyna się krótką, surrealistyczną historią, zatytułowaną „Feralny Major” (tak nazywało się pierwsze polskie wydanie z 2005 roku łączące „Garaż…” i jego kontynuację, czyli „Człowieka z Ciguri”). Jakiś jeździec, jakby wyjęty z psychodelicznej wersji filmów Sergio Leone, przedstawia się jako Houm Jakim, który „musi udać się na poszukiwanie „łącznika”, aby naprawić „czytnik zwoju” do porzuconego miasta Bolzedury gdzie czatuje Bakalit o straszliwych mocach”. Ta mieszanka spaghetti westernu i odlotowej science fiction pozostawia nieprzygotowanego czytelnika oszołomionym, niedowierzającym i skonfundowanym. A to dopiero przygrywka, bo to, co wyprawia się w drugiej, dłuższej części, zatytułowanej „Garaż hermetyczny Jerry’ego Corneliusa”, przekracza nasze wszelkie oczekiwania.
Tytułowy garaż, o czym dowiadujemy się bardzo szybko, to gigantyczna asteroida w gwiazdozbiorze Lwa, w której mieści się cały świat zbudowany za pomocą tzw. generatorów poszerzających. Sprawa znana chociażby z „Doctora Who” – „większe wewnątrz niż na zewnątrz”. Świat podzielony na trzy poziomy, pomiędzy którymi podróż odbywa się w wielce niezrozumiały sposób, kontrolowany jest przez pewien tajemniczy statek kosmiczny o nazwie „Ciguri”, którym dowodzi Major Grubert. Rozbuchana, surrealistyczna scenografia świata, jest zdecydowanie bardziej szalona niż to, co znajdujemy w „Trylogii Nikopola” Enkiego Bilala. Gdy załoga „Ciguri” dowiaduje się, że światu grozi nieokreślone bliżej niebezpieczeństwo ze strony tajemniczego Jerry’ego Corneliusa (tak, to ten „udostępniony” całej popkulturze bohater, wymyślony przez Michaela Moorcocka), Major zaczyna działać.
„Garaż hermetyczny” to prawdziwy obłęd. Zwariowana podróż po świecie „garażu” i umyśle majora Gruberta, ale przede wszystkim wycieczka do wnętrza duszy Moebiusa, którą on sam zawsze chciał odbyć. Teraz po prostu zdarzyło się, że zabrał iluś tam pasażerów na gapę – czytelników. Kolejne epizody, sygnowane fantazyjnie wrysowanymi w strukturę kadrów nagłówkami oraz opatrzone żartobliwymi i absurdalnymi streszczeniami, zdają się być oderwane od poprzednich a akcja sprawia wrażenie psa zerwanego z łańcucha, który odurzony wolnością nie wie za bardzo co ze sobą zrobić. Moebius zaczyna mnóstwo nowych wątków, zapominając o zamknięciu poprzednich, dryfuje fabularnie w zupełnie nieprzewidzianych kierunkach. Prowadzi cały czas grę z czytelnikiem, serwując farsę, absurd i groteskę i prowadząc go przez kolejne fantasmagoryczne lokacje i stawiając w położeniu urągającym zdrowemu rozsądkowi. Jeden z bohaterów komiksu mówi w pewnym momencie: „Wcale mi nie żal, że opuszczam ten absurdalny świat”, na co jego towarzysz odpowiada „Rozumiem cię, bo to jest świat Majora Gruberta”. I Moebiusa – dodajmy, ponieważ jak powiedział sam Major na szesnastej stronie: „Moebius lubi skandale”.
Musimy przystać na pewne zagubienie w świecie „garażu”, w końcu nie jesteśmy tu na swoich warunkach. I podobnie jak Grubert, który jest zagubiony nie mniej, sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie co znajduje się w pokoju numer 6. Prawdopodobnie znajdziemy tam co innego podczas każdej, kolejnej lektury tego komiksu. O ile będziemy w stanie do niego wrócić.
koniec
20 września 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niezamknięty rozdział
Joanna Kapica-Curzytek

24 XI 2020

Autorka „Cudownego chłopaka” R. J. Palacio powraca z powieścią graficzną dla nastolatków, której akcja rozgrywa się we Francji podczas drugiej wojny światowej. W „Białym ptaku” dwójka bohaterów: Sara i Julian musi przedwcześnie dorosnąć i doświadczyć bolesnej konfrontacji ze światem dorosłych. Trzymającej w napięciu lekturze towarzyszą głębokie etyczne przemyślenia.

więcej »

Dżuma i cholera, czyli Wielki Test Czytelniczy
Marcin Knyszyński

23 XI 2020

„Perramus” to popularna argentyńska firma produkująca odzież – między innymi płaszcze przeciwdeszczowe, takie jaki nosi główny bohater komiksu Juana Sasturaina i Alberta Brecci. Kim jest tajemniczy mężczyzna cierpiący na całkowity zanik pamięci i przedstawiający się „imieniem” wyczytanym z metki płaszcza? Symbolem, chodzącą przestrogą, łamigłówką, metaforą?

więcej »

Legendarna Historia Polski: Gryzonie zemsty
Marcin Osuch

22 XI 2020

Komiksy w tej czy innej formule funkcjonowały praktycznie przez cały okres istnienia PRL, ale jako medium mainstreamowe zaistniały po wprzęgnięciu ich w machinę propagandową socjalistycznego państwa.

więcej »

Polecamy

Rajner kontra Reiner

Podziemny front:

Rajner kontra Reiner
— Konrad Wągrowski

Wojna o duszę doktora z AK
— Konrad Wągrowski

Noc długich noży
— Konrad Wągrowski

Komandosi z wyobraźni generała
— Konrad Wągrowski

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Geniusze i przeciętniacy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Srebrzysty paladyn
— Marcin Knyszyński

Blast It!
— Marcin Knyszyński

To nie jest „Tańczący z wilkami”
— Marcin Osuch

Poetycka makabreska
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Styczeń 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

W pogoni za skalpem Złamanego Nosa
— Paweł Sasko

Komiksy z przemytu: Blueberry nie jest Borówą!
— Miłosz Cybowski

Mechaniczny pterodaktyl ludzkiej podświadomości
— Marcin Osuch

Porucznik Borówka nie jest platfusem!
— Paweł Sasko

Tegoż autora

Dżuma i cholera, czyli Wielki Test Czytelniczy
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Pięcioro przeciwpancernych i pies
— Marcin Knyszyński

Na razie rozbieg
— Marcin Knyszyński

Teoria wszystkiego
— Marcin Knyszyński

Przed „Hellboyem”
— Marcin Knyszyński

Wata cukrowa
— Marcin Knyszyński

Jedenaście strzałów
— Marcin Knyszyński

Obierz stronę!
— Marcin Knyszyński

Szarość kosmosu
— Marcin Knyszyński

Wylogowani
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.