Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jeff Lemire, David Rubin
‹Czarny Młot: Sherlock Frankenstein i legion zła›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarny Młot: Sherlock Frankenstein i legion zła
Scenariusz
Data wydania25 lipca 2018
RysunkiDavid Rubin
Wydawca Egmont
CyklCzarny Młot
ISBN9788328135185
Format152s. 170x260 mm
Cena49,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Trykoty w stylu retro i vintage
[Jeff Lemire, David Rubin „Czarny Młot: Sherlock Frankenstein i legion zła” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czarny Młot to supebohater o nadzwyczaj krótkim stażu na rynku komiksowym. Daleko mu więc jeszcze do popularności postaci w trykotach rodem z Marvela czy DC Comics. Kanadyjski scenarzysta Jeff Lemire mozolnie buduje jednak jego pozycję, jest więc szansa, że za czas jakiś będziemy czytać o jego przygodach z takimi samymi wypiekami na twarzy, jakie mamy dzisiaj, gdy sięgamy po nowe perypetie Avengersów czy Batmana.

Sebastian Chosiński

Trykoty w stylu retro i vintage
[Jeff Lemire, David Rubin „Czarny Młot: Sherlock Frankenstein i legion zła” - recenzja]

Czarny Młot to supebohater o nadzwyczaj krótkim stażu na rynku komiksowym. Daleko mu więc jeszcze do popularności postaci w trykotach rodem z Marvela czy DC Comics. Kanadyjski scenarzysta Jeff Lemire mozolnie buduje jednak jego pozycję, jest więc szansa, że za czas jakiś będziemy czytać o jego przygodach z takimi samymi wypiekami na twarzy, jakie mamy dzisiaj, gdy sięgamy po nowe perypetie Avengersów czy Batmana.

Jeff Lemire, David Rubin
‹Czarny Młot: Sherlock Frankenstein i legion zła›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarny Młot: Sherlock Frankenstein i legion zła
Scenariusz
Data wydania25 lipca 2018
RysunkiDavid Rubin
Wydawca Egmont
CyklCzarny Młot
ISBN9788328135185
Format152s. 170x260 mm
Cena49,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Urodził się w lipcu 2016 roku. Znaczyłoby to, że niedawno skończył dopiero dwa lata. I tak, i nie. Urodziny te należy bowiem traktować czysto symbolicznie. Wtedy bowiem właśnie – nakładem Dark Horse – trafił do sprzedaży pierwszy zeszyt z Czarnym Młotem (i jego licznymi kompanami) w roli głównej. Jego ojcami chrzestnymi są kanadyjski scenarzysta Jeff Lemire (dotąd znany w naszym kraju głównie z „Opowieści z hrabstwa Essex”, do których niedawno dołączyły serie „Waleczni” i „Descender”) oraz hiszpański rysownik David Rubín (tym cyklem debiutujący w Polsce). Akcję swojego komiksu umieścili w amerykańskim Spiral City, które pod wieloma względami wydaje się lustrzanym, choć mimo wszystko nie tak mrocznym, odbiciem Gotham. Nie inaczej jest z jego superbohaterami, którzy sprawiają wrażenie „wariacji” na temat postaci znanych z serii wydawanych przez Marvela i DC Comics. Nie można jednak z tego powodu oskarżać Lemire’a o plagiat; Kanadyjczyk postanowił raczej nawiązać dialog z autorami publikowanymi przez komiksowych majorsów (sam zresztą się do nich zalicza).
„Sherlock Frankenstein i Legion Zła” to czteroodcinkowa miniseria, która jest odpryskiem głównego toku narracji. Jej zalążkiem stał się dwunasty zeszyt podstawowego cyklu (opublikowany w sierpniu 2017 roku), który następnie doczekał się rozwinięcia w rozdziałach wydawanych „na boku” do stycznia roku następnego. Czarny Młot pojawia się tu jedynie w retrospekcjach, uwaga scenarzysty skupia się bowiem przede wszystkim na jego córce, Lucy Weber. Nie jest już ona jednak małą dziewczynką, to dziewiętnastoletnia kobieta, która ma właśnie w planach rozpoczęcie studiów dziennikarskich. Wychowywana jedynie przez matkę i zmuszana przez nią do zatajania superbohaterskiej przeszłości swego ojca, czuje się z tym bardzo źle. Nie rozumie, dlaczego ma się wstydzić faktu, że jest córką Czarnego Młota. Nie trafiają do niej argumenty, że tak jest bezpieczniej, bo przecież ojciec miał wielu wrogów, którzy mogą chcieć po latach zemścić się na jego najbliższych.
Przychodzi jednak taki dzień, gdy wszystko powraca do niej ze zdwojoną siłą. Dzieje się tak za sprawą dręczonego wyrzutami sumienia Doktora Stara, byłego kompana ojca Lucy, który odnajduje dorosłą już dziewczynę i, zgodnie z wolą Czarnego Młota, oddaje w jej ręce tajemniczą kopertę z zapisanym na niej adresem. Tym sposobem panna Weber trafia do Sali Młota – przed laty bazy wypadowej swego ojca. Rozmowa ze Starem dodatkowo utwierdza ją w przekonaniu, że obrońca Spiral City (o jego sojusznikach też nie możemy zapominać) wcale nie zginął w czasie pojedynku z Antybogiem. Co więc się z nim (z nimi) stało? Być może zostali przeniesieni do innej rzeczywistości. By uzyskać odpowiedź na to pytanie, Lucy postanawia odnaleźć dawnych wrogów ojca, w tym tego najgroźniejszego – przybyłego przed laty z Londynu Sherlocka Frankensteina. Pierwsze kroki dziewczyna kieruje do zakładu dla obłąkanych przestępców (Wy też dostrzegacie zbieżność z gothamskim Azylem Arkham?), którym kieruje naczelnik Wingman.
Cała opowieść o Lucy tropiącej Sherlocka Frankensteina utkana jest w zasadzie z zapożyczeń (podobnie zresztą jak postać tytułowego superłotra) – a to od Mary Shelley i Arthura Conan Doyle’a (ba! nawet H.P. Lovecrafta), a to od twórców amerykańskich komiksów superbohaterskich. Jakimś cudem jednak Jeff Lemire potrafił ze strzępków opowieści innych autorów stworzyć coś świeżego i intrygującego. Głównie dlatego, że udało mu się połączyć humor (jego herosi mają posmak retro i vintage) z nostalgią; w jednej chwili czytelnik ma ochotę uronić łzę, by w następnej uśmiechnąć się pod nosem, przyglądając się wizualizacji postaci Wingmana lub – ten gość bije wszelkie rekordy! – Cthu-Lou. Śledztwo prowadzone przez Lucy nie prowadzi wprawdzie do wyjaśnienia wszystkich tajemnic, ale najważniejsze, że zwieńczone jest zaskakującą puentą. „Sherlock Frankenstein i Legion Zła” przypomina trochę komiks niezależny. Wszak jest to dzieło, którego autor nie jest skrępowany żadnymi narzuconymi odgórnie nakazami.
Przeciwnie! Mamy tu do czynienia z historią, w której Lemire, wciąż pozostając w kręgu klasycznych opowieści superbohaterskich, chętnie przełamuje utarte schematy. Spiral City narodziło się przecież w głowie Kanadyjczyka – i to on przede wszystkim decyduje, jak będzie wyglądało miasto i jego mieszkańcy. Swoje – nie tylko trzy – grosze do kreacji świata dorzucił też David Rubín, który, jeśli wierzyć Lemire’owi (a nie mamy powodów, by było inaczej), miał pod wieloma względami wolną rękę. I pewnie dzięki temu odwdzięczył się swojemu współpracownikowi bardzo wyrazistymi i zapadającymi w pamięć rysunkami. Kreska Hiszpana niekiedy może wydawać się gruba i toporna, ale taki właśnie obrał on styl – i nie ma wątpliwości co do tego, że zrobił to w pełni świadomie. Podkreślając tym samym umowność „spiralnego” uniwersum i jego odrębność od Gotham czy Metropolis. „Sherlock Frankenstein i Legion Zła” kończy się w momencie, który wydaje się idealnym początkiem dla kolejnej opowieści ze świata Czarnego Młota. Czekajmy więc cierpliwie!
koniec
24 września 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Marvel: Gdzie z tymi paluchami?
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 V 2019

Całkiem nowy, całkiem inny Daredevil, czyli jaki? Tym razem na szczęście obyło się bez zmiany płci, rasy, oraz orientacji seksualnej. O co więc chodzi, można przeczytać w sto sześćdziesiątym czwartym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Daredevil: Chinatown”.

więcej »

Na przedmieściach wciąż biją…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

24 V 2019

Redaktorzy Marvela nie mają litości. Jeszcze na dobre nie przyzwyczailiśmy się do zmian, jakie nastały po „Tajnych wojnach”, a tu serwuje się nam kolejny, zakrojony na szeroką skalę event – „Avengers. Impas: Atak na Pleasant Hill”.

więcej »

Kiedy robili coś razem, poza zabijaniem?
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 V 2019

Poprzedni tom „Rat Queens” zrywał z mrocznym klimatem, przywracając serii humor i lekkość. Jak się okazuje tylko na chwilę, ponieważ właśnie wydana przez Nonstopcomis piąta odsłona cyklu „Wielkie magiczne nic” staje w rozkroku między tymi stylistykami.

więcej »

Polecamy

Nadchodzą złodupcy

Kadr, który…:

Nadchodzą złodupcy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Idę i powiewam
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ludzie nietoperze
— Paweł Ciołkiewicz

Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Córy Iranu
— Paweł Ciołkiewicz

…i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Docent tragarz
— Paweł Ciołkiewicz

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Queens, Nowy Jork, 1975 rok
— Paweł Ciołkiewicz

Zobacz też

Tegoż autora

Magiczne słowo: „Shazam!”
— Sebastian Chosiński

Trzech panów na wyspie, nie licząc psa
— Sebastian Chosiński

Spacer po nieuznawanym kraju
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po „wyzerowanym” kraju
— Sebastian Chosiński

Móżdżek może i ptasi, ale serce bohatera!
— Sebastian Chosiński

Wielka tajemnica niewiary
— Sebastian Chosiński

Na brzegu rzeki łagodnej usiadłam i płakałam…
— Sebastian Chosiński

Bój się Królowej!
— Sebastian Chosiński

Wojna w przestworach oceanu
— Sebastian Chosiński

Jak rodzi się zbrodniarz
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.