Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Alvaro Ortiz
‹Murderabilia›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMurderabilia
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2018
RysunkiAlvaro Ortiz
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN9788365527813
Format112s. 165x210 mm
Cena69,00
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kolekcjoner kotów
[Alvaro Ortiz „Murderabilia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Murderabilia” to zaskakująco wciągająca i trzymająca w napięciu historia o nietypowych pasjach, uprzedzeniach oraz różnych formach kontroli społecznej. Choć zaczyna się jak typowa opowieść grozy, bardzo szybko zamienia się w dramat obyczajowy. Być może jeszcze bardziej przerażający, niż niejeden horror…

Paweł Ciołkiewicz

Kolekcjoner kotów
[Alvaro Ortiz „Murderabilia” - recenzja]

„Murderabilia” to zaskakująco wciągająca i trzymająca w napięciu historia o nietypowych pasjach, uprzedzeniach oraz różnych formach kontroli społecznej. Choć zaczyna się jak typowa opowieść grozy, bardzo szybko zamienia się w dramat obyczajowy. Być może jeszcze bardziej przerażający, niż niejeden horror…

Alvaro Ortiz
‹Murderabilia›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMurderabilia
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2018
RysunkiAlvaro Ortiz
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN9788365527813
Format112s. 165x210 mm
Cena69,00
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kolekcjonerzy mają nie po kolei w głowach. Są naprawdę dziwni, a ich pasje często dla przeciętnego człowieka wydają się – delikatnie mówiąc – niezrozumiałe. Właśnie spotkanie z takim ekscentrycznym kolekcjonerem całkowicie zmienia życie głównego bohatera komiksu „Murderabilia”. Malmo Rodrigez postanawia sprzedać dwa koty, które „osierocił” jego zmarły wujek. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie drobny szczegół. Otóż z powodu pewnego zbiegu okoliczności, koty przebywające przez kilka dni ze zmarłym… skonsumowały jego ciało. Zanim zaniepokojeni sąsiedzi zainteresowali się losem samotnie mieszkającego mężczyzny, koty zamieniły całe mieszkanie w krwawą łaźnię mogącą z powodzeniem służyć jako gotowa scenografia do jakiegoś slashera. Malmo ku swemu zdziwieniu dowiedział się, że istnieją ludzie gotowi zapłacić ogromne pieniądze za rzeczy związane z morderstwami. Zabiera zatem koty i wyrusza do małej mieścinki, w której mieszka dziwny kolekcjoner.
Opowieść Alvaro Ortiza zaczyna się jak thriller. Czytelnik oczekuje, że spotkanie z tajemniczym kolekcjonerem w jego stojącym gdzieś na uboczu domku stanie się początkiem krwawego horroru. W końcu ktoś tak szalony, by kupować tytułowe murderabilia musi być psychopatycznym mordercą. Kiedy dowiadujemy się, że ostatni autobus mogący odwieźć naszego bohatera do domu uciekł, a następny będzie dopiero po weekendzie i Malmo musi przenocować w domu swego kontrahenta już bardzo pachnie schematem opowieści grozy. I faktycznie rozpoczyna się dramatyczna opowieść, ale w zupełnie innym stylu niż można byłoby oczekiwać. Autor postanawia bowiem pobawić się schematem i funduje nam opowieść obyczajową, w której role szaleńców, psychopatów z jednej strony i normalnych, przykładnych obywateli z drugiej, zostają obsadzone w zaskakujący sposób. Nasz bohater znajduje się pomiędzy przysłowiowym młotem i kowadłem. Niedoszły pisarz odnajduje bowiem w miasteczku natchnienie do pisania oraz bratnią duszę, ale wpada także w poważne tarapaty związane z brakiem możliwości dostosowania się do reguł panujących w małej, zamkniętej społeczności.
Wydaje się, że autor komiksu stąpa po bardzo cienkiej linii, oddzielającej tanie epatowanie przemocą i makabrą od wartościowego i dającego do myślenia przekazu. Moim zdaniem jednak, choć czasami jest naprawdę bardzo blisko, to jednak nie przekracza tej granicy i pozostaje w obszarze interesującej krytyki społecznej wykorzystującej jedynie elementy drastyczne do zwrócenia uwagi na bardzo istotne kwestie. Oczywiście pasja kolekcjonera, który kupuje od głównego bohatera koty, jest bardzo dwuznaczna. Obserwując kolejne przedmioty z jego kolekcji czytelnik może zadać sobie pytanie, czemu to ma służyć. Po co ktoś zajmuje się zbieraniem takich rzeczy? Czy potrzebne jest pisanie i opowiadanie o nich? Czy nie przyczynia się to do tworzenia kultu brutalnych morderców? Przecież ktoś niezbyt zrównoważony może to odebrać jako zachętę do… różnych rzeczy.
W tej opowieści jednak, szczegółowa charakterystyka ekscentrycznych zainteresowań pełni niezwykle istotną funkcję. Pozwala mianowicie autorowi skontrastować – mimo wszystko –niegroźną dla społeczeństwa pasję, ze znacznie bardziej kontrowersyjnymi, ale jednak powszechnie akceptowanymi zainteresowaniami zwykłych i uznawanych za jak najbardziej normalnych obywateli. Różnica polega jednak na tym, że to właśnie oni stanowią większość decydującą, co jest normalne, a co nie. Co więcej, zestawienie tych dwóch skrajności stanowi pretekst do pokazania dramatu jednostki próbującej jakoś odnaleźć się w tej sytuacji. Jak na dłoni widać tu, że bardzo niewiele potrzeba, by zostać uznanym przez innych za niebezpiecznego odmieńca i stać się kozłem ofiarnym.
Równie zaskakująca jest graficzna warstwa komiksu. Rysunki są bardzo proste, niemal schematyczne. Autor lubi stosować malutkie kadry, które nadają tej narracji nieco filmowy charakter. Z uwagi na bardzo uproszczoną kreskę, mimo małego rozmiaru kadrów, wszystko jest bardzo czytelne i przejrzyste. Rysunki mają w sobie coś z uproszczonych ikon stosowanych w grafice komputerowej. Całość doskonale uzupełniają nieco przytłumione kolory.
„Murderabialia” to bardzo wciągająca opowieść, stawiająca istotne pytania o granice ekscentryzmu, reguły konformizmu, siłę kontroli społecznej oraz szanse jednostki na przeciwstawienie się grupie. Autorowi od samego początku udaje się przykuć uwagę czytelnika, choć osiąga to trochę go oszukując. Zapowiada bowiem opowieść grozy, a ostatecznie funduje odbiorcom dramat obyczajowy. Choć z drugiej strony można powiedzieć, że perypetie Malmo Rodrigueza w małej społeczności mimo wszystko mają w sobie coś przerażającego. Jeśli bowiem uświadomimy sobie, jacy ludzie mogą uchodzić (i często uchodzą) za przykładnych, zwyczajnych obywateli, to faktycznie mogą przejść nas ciarki. Z drugiej strony zaś niezmiennie przygnębiający jest fakt, że osoby o ekscentrycznych, nietypowych i niezrozumiałych dla większości zainteresowaniach bardzo często mogą być (i zazwyczaj są) obiektem drwin i ataków. Fani komiksów, szczególnie ci nieco starsi, na pewno wiedzą coś na ten temat.
koniec
3 października 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
Marcin Knyszyński

22 IX 2020

Dziś znowu czytamy „Sin City”. Poznaliśmy już brutalnego Marva i poharatanego psychicznie Dwighta. Obaj byli antybohaterami pełną gębą, nie różnili się zbytnio od bandziorów, którym stawiali czoła. Dziś spotkamy Johna Hartigana, pierwszego jednoznacznie pozytywnego mieszkańca Miasta Grzechu – zdecydowanie najmniej cynicznego i zepsutego. Być może dlatego cierpi najbardziej.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Nic nie jest tak skomplikowane, jak się wydaje
— Paweł Ciołkiewicz

Ratunku!!! Człowieki atakują!
— Paweł Ciołkiewicz

Abrakadabra to czary i magia…
— Paweł Ciołkiewicz

Duchy umarłych
— Paweł Ciołkiewicz

My name is Brazil. Bruno Brazil
— Paweł Ciołkiewicz

Droga nienawiści to droga do pustki
— Paweł Ciołkiewicz

Czarująca feeria
— Paweł Ciołkiewicz

Witajcie w Blackwood College
— Paweł Ciołkiewicz

Nic nie może przecież wiecznie trwać
— Paweł Ciołkiewicz

Rewolwerowcy i potwory
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.