Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jean-Baptiste Andréae
‹Mechaniczna ziemia #2: Antarktyka›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMechaniczna ziemia #2: Antarktyka
Scenariusz
Data wydania19 września 2018
RysunkiJean-Baptiste Andréae
Wydawca Kurc
CyklMechanicza ziemia
ISBN9788395084942
Format48s. 220x295 mm
Cena45,00
Gatuneksteampunk
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

W górach szaleństwa
[Jean-Baptiste Andréae „Mechaniczna ziemia #2: Antarktyka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Szaleńcza i pełna niesamowitych zwrotów akcji ucieczka z Mekatona okazała się zaledwie wstępem do niesamowitej, choć również niebezpiecznej przygody. Piątka zbiegów przekonała się, że istnieje życie poza pokładem statku, ale nie jest to życie bezpieczne.

Paweł Ciołkiewicz

W górach szaleństwa
[Jean-Baptiste Andréae „Mechaniczna ziemia #2: Antarktyka” - recenzja]

Szaleńcza i pełna niesamowitych zwrotów akcji ucieczka z Mekatona okazała się zaledwie wstępem do niesamowitej, choć również niebezpiecznej przygody. Piątka zbiegów przekonała się, że istnieje życie poza pokładem statku, ale nie jest to życie bezpieczne.

Jean-Baptiste Andréae
‹Mechaniczna ziemia #2: Antarktyka›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMechaniczna ziemia #2: Antarktyka
Scenariusz
Data wydania19 września 2018
RysunkiJean-Baptiste Andréae
Wydawca Kurc
CyklMechanicza ziemia
ISBN9788395084942
Format48s. 220x295 mm
Cena45,00
Gatuneksteampunk
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Uciekinierzy z Mekatona próbują teraz jakoś przetrwać w trudnych, mroźnych warunkach. Sprawca całego zamieszania, mały nosorożec Philéon, chłopiec o imieniu Bruno, jego mama piękną Edmée, która nie zważając na ujemne temperatury nadal z gracją eksponuje atuty swego ciała, nieco fajtłapowaty kapitan statku oraz tajemnicza, milcząca dziewczynka, spędzają kolejne dni na lodowej pustyni. Każdy z nich inaczej traktuje tę sytuację. Najbardziej zadowoleni są chyba Philéon oraz Bruno, którzy zabijają czas polując na króliki. Edmée cały czas czeka natomiast na ekipę ratunkową z Mekatona, a kapitan zastanawia się nad tym, czy nie trzeba poszukać bardziej gościnnego miejsca. Najtrudniej rozpoznać odczucia bezimiennej dziewczynki, która im towarzyszy. Bez wątpienia jest to jak na razie najbardziej tajemnicza postać w tej opowieści. Tak czy inaczej, piątka uciekinierów spotyka wreszcie mieszkańców tego mroźnego obszaru i poznaje ich problemy, wikłając się przy okazji w dość niebezpieczny konflikt. Tymczasem na Mekatonie, szef sił specjalnych, Finoiseau, planuje odnalezienie uciekinierów. Nie chodzi mu jednak bynajmniej o ich uratowanie. Wręcz przeciwnie, chce ich przykładnie ukarać i po raz kolejny udowodnić pasażerom, że życie po pokładem statku jest niemożliwe i niewskazane.
O ile w pierwszym tomie dominowały niekończące się, szaleńcze pościgi i slapstickowe gagi, o tyle druga odsłona zawiera znacznie więcej elementów charakterystycznych dla opowieści przygodowo-podróżniczej. Trudno powiedzieć, jaką rolę w tej zmianie odgrywa fakt, że drugi tom został już w całości stworzony przez Jean-Baptiste’a Andréae. Trzeba jednak przyznać, że rysownik świetnie sprawdził się w roli scenarzysty zastępując Patricka Fitou – akcja komiksu nadal jest wartka, postacie stają się coraz bardziej interesujące, a zakończenie tomu zapowiada kolejne emocje. Graficznie komiks nadal prezentuje się świetnie. Kreskówkowa, surrealistyczna stylistyka doskonale pasuje do charakteru tej opowieści nadając jej nieco groteskowy charakter. Lodowe krajobrazy ukazane z zimnych błękitach wyglądają świetnie. Nie wiadomo tylko, czy bardziej zimno robi się, podczas oglądania zmrożonych gór, czy w czasie podziwiania „zimowego” stroju Edmée. Tak czy inaczej, wszyscy sympatycy twórczości Jean-Baptiste’a Andréae będą mieli na co popatrzeć. Na pewno ucieszą się również z faktu, że niebawem dzięki staraniom Wydawnictwa Kurc będziemy mogli zapoznać się z kolejnym, czwartym tomem serii „Azymut”, który swoją francuską premierę miał w tym roku. Zapowiedź tej publikacji można było obejrzeć podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.
Drugi tom „Mechanicznej Ziemi” potwierdza wcześniejsze przeczucia. Mamy tu do czynienia z interesującą i świetnie narysowaną opowieścią przygodową, przy której miło można spędzić czas. Perypetie bohaterów trzymają w napięciu i nie pozwalają się nudzić. Jean-Baptiste Andréae, który zastąpił na fotelu scenarzysty Patricka Fitou udowadnia, że tajniki komiksowego scenopisarstwa nie są mu obce i przedstawia interesująca, zgrabnie poprowadzoną narrację. Teraz pozostaje tylko czekać na finał tej historii.
koniec
14 października 2018

Komentarze

15 X 2018   03:57:06

Wy chyba bardzo lubicie Kurca. Inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć ocen tego komiksu (tak cz. 1, jak i cz. 2). O ile jeszcze rysunki można ocenić na 60, przy dobrym humorze na 70%, o tyle scenariusz to 30%.

15 X 2018   09:41:00

Czyli razem 100%? A tak na poważnie, to już teraz zawsze będę pytał, na ile mogę ocenić dany komiks.

15 X 2018   23:35:45

Sz. Panie, sądzę, że wie Pan co to jest średnia, czyli nie, razem nie 100%, tylko jakieś 45-50. I przecież może Pan każdy komiks oceniać jako rewelacyjny, to kwestia na czym Panu zależy - na byciu lubianym przez wydawców, czy byciu wiarygodnym.

A tak wyjaśnię - ocena rysunków jest przez pryzmat Azymutu, gdzie moim zdaniem, Andréae spisał się znacznie lepiej.

Natomiast ocena scenariusza... Mamy do czynienia ze sztampowym frankofonem, w którym prosta akcja gna na łeb na szyję, a bohaterowie mają głębię na poziomie wody w muszli klozetowej; jak to czasem nazywam: ludziki z papieru. Ani to zabawne, ani fajna intryga, ani rozrywka intelektualna - po prostu wielkie nic, wydmuszka.

15 X 2018   23:58:46

Szanowny Panie,

Każdy ma prawo do własnej opinii. Mnie ten komiks się podoba i nic na to nie poradzę. Podczas lektury dobrze się bawiłem i napisałem o swoich odczuciach. Rysunki, moim zdaniem, wcale nie odbiegają od tych z "Azymutu". Choć oczywiście widać, że autor z czasem nabrał lekkości i swobody. Zmienił także nieco sposób rysowania.

Swoją wiarygodność buduję natomiast od kilku lat. W tym czasie miałem szczęście i możliwość napisania kilkuset recenzji. Pod każdą opinią w nich zawartą podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem, a to wiele dla mnie znaczy.

Sugerowanie, że wydawcy lubią tylko tych recenzentów, którzy oceniają ich komiksy jako rewelacyjne, jest po prostu fałszywe. Wydawcy, wbrew temu, co może się niektórym wydawać, cenią rzeczowe recenzje, także krytyczne (choć pewnie woleliby czytać tylko entuzjastyczne). Mówię to na podstawie własnych doświadczeń.

Natomiast używanie określeń "głębia na poziomie muszli klozetowej" mówi niestety coś o poziomie tego, kto tak się wypowiada. Nawet krytykując komiks nie wolno obrażać jego twórców, a to określenie jest po prostu obraźliwe. O ile pamiętam, nigdy nie zdarzyło mi się używać podobnego języka.

I na koniec - jeśli mogę - drobna rada. Warto przyjąć do wiadomości, że nie wszyscy podzielają nasze oceny i opinie na temat konkretnych komiksów. Tak po prostu już jest. Z faktu, że dla Pana ten komiks jest jak wydmuszka naprawdę nie wynika, że inni muszą myśleć tak samo.


16 X 2018   03:00:04

Miałem coś napisać na te Pańskie belferskie zapędy, ale machnąłem ręką, bo pewnie poczułby się Pan obrażany... W każdym razie, teraz będzie łopatologia: Jeśli nazwę obraz gufnianym, to nie oznacza, że twórce nazwałem gufnianym. Przykładowo "Żmiję" Spakowskiego uważam za szajs, a "Wiedźmina" za świetną książkę - to wg Pana uznałem Sapkowskiego za szajs czy świetnego? Cóż, belferskie zapędy zaprowadziły Pana na manowce.

Sparafrazuję Pana, bo widzę, że uzurpuje Pan sobie prawa, których odmawia innym:

Jeśli mogę - drobna rada. Warto przyjąć do wiadomości, że nie wszyscy podzielają nasze oceny i opinie na temat konkretnych komiksów. Tak po prostu już jest. Z faktu, że dla Pana ten komiks jest wspaniały naprawdę nie wynika, że inni muszą myśleć tak samo.

Co do Pańskiego oceniania i wiarygodności - nie oceniam, tylko zwracam na coś uwagę - i nie chodzi tylko o Mechaniczną ziemię czy Shi (nie jest to zły komiks, ale 100%?). U Pana dominuje ocena 100%, nieco rzadziej pojawia się 90%, rzadko 80%, a przeglądając ostatnie 24 recenzje - niższa ocena pojawiła się tylko raz (70%). Naprawdę na 24 komiksy trafił Pan jeden bardzo dobry, sześć świetnych (w tym "Władza"!) i siedemnaście arcydzieł? Wie Pan, ja tak się wszystkim zachwycałem mając 15-17 lat...

16 X 2018   09:54:07

Co do belferskich zapędów, to nich Pan sobie jeszcze raz przeczyta swoje wpisy. Moim zdaniem jest w nich 100% czystego belferstwa. No, ale tak możemy przerzucać się w nieskończoność. Mam tylko nadzieję, że dane mi kiedyś będzie osiągnąć Pański poziom krytycyzmu i rzeczowości.

Z drugiej strony fakt, że ktoś marnuje swój czas, by analizować moje teksty, okazuje się dziwnie przyjemny. Jeśli mógłbym jednak coś zasugerować - znów ryzykując oskarżenie o belferstwo - to polecałby bardziej wnikliwą analizę.

Po pierwsze, nie tylko liczby - że pozwolę sobie na brawurową frazę - się liczą. Są w tych tekstach przecież jakieś argumenty, opisy, uzasadnienia. Dla mnie akurat konieczność sprowadzenia komiksu do liczby jest najtrudniejsza i najmniejszą przywiązuję do tego wagę. Po drugie, wyrabia Pan sobie zdanie na podstawie bardzo małego wycinka materiału. Tylko wśród ostatnio opublikowanych recenzji było wiele bardzo krytycznych (np. Żelazo i kamień, James Bond. Eidolon). No, ale oczywiście nie sprawdził Pan nic poza Esensją.

Na tym chyba skończymy tę wymianę, bo ona najwyraźniej do niczego nie prowadzi. Najwyraźniej kompletnie się nawzajem nie rozumiemy. Szkoda czasu, a ja przecież muszę napisać kolejną bałwochwalczą recenzję.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Cokolwiek ci zrobi, nie krzycz
Marcin Knyszyński

22 IX 2020

Dziś znowu czytamy „Sin City”. Poznaliśmy już brutalnego Marva i poharatanego psychicznie Dwighta. Obaj byli antybohaterami pełną gębą, nie różnili się zbytnio od bandziorów, którym stawiali czoła. Dziś spotkamy Johna Hartigana, pierwszego jednoznacznie pozytywnego mieszkańca Miasta Grzechu – zdecydowanie najmniej cynicznego i zepsutego. Być może dlatego cierpi najbardziej.

więcej »

Skąd jesteś, Ziemianko?
Tomasz Nowak

21 IX 2020

Wszystkich cierpliwie śledzących przez lata wzloty i upadki „Armady” od zawsze dręczyło pytanie o pochodzenie Navis. I oto, w oczekiwanej od trzech lat, dwudziestej odsłonie sagi, prawda zostaje ujawniona. Nareszcie! Choć wypada bardziej prozaicznie, niż można by oczekiwać.

więcej »

Podziemny front: Komiks, którego nie było
Konrad Wągrowski

20 IX 2020

Wspomniałem na początku, że serial „Podziemny front” zaowocował sześcioma zeszytami komiksowymi, dwa kolejne były adaptacją telewizyjnego filmu „Powrót doktora von Kniprode”, a ostatni wykorzystywał fabułę kinowej produkcji „Pułapka”. W sumie dziewięć zeszytów. Tak, ale… Przecież serial miał siedem odcinków! Dziś chciałbym napisać o komiksie, który nigdy nie powstał.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nowy wspaniały świat
— Paweł Ciołkiewicz

Mania kochan(i)a
— Paweł Ciołkiewicz

Niech żyje bal
— Paweł Ciołkiewicz

Wieczni kochankowie
— Paweł Ciołkiewicz

Zabić czas
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Nic nie jest tak skomplikowane, jak się wydaje
— Paweł Ciołkiewicz

Ratunku!!! Człowieki atakują!
— Paweł Ciołkiewicz

Abrakadabra to czary i magia…
— Paweł Ciołkiewicz

Duchy umarłych
— Paweł Ciołkiewicz

My name is Brazil. Bruno Brazil
— Paweł Ciołkiewicz

Droga nienawiści to droga do pustki
— Paweł Ciołkiewicz

Czarująca feeria
— Paweł Ciołkiewicz

Witajcie w Blackwood College
— Paweł Ciołkiewicz

Nic nie może przecież wiecznie trwać
— Paweł Ciołkiewicz

Rewolwerowcy i potwory
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.