Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 lutego 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

CJ Cannon, Marc Ellerby, Zac Gorman
‹Rick i Morty #1›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRick i Morty #1
Scenariusz
RysunkiMarc Ellerby, CJ Cannon
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Egmont
CyklRick i Morty
ISBN9788328134768
Format132s. 165x255 mm
Cena39,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Doktor Frankenstein bez kompleksów

Esensja.pl
Esensja.pl
Tak inteligentnej, dynamicznej i zabawnej animacji SF jak „Rick and Morty” jeszcze nie było. Jej komiksowa wersja wygląda, niestety, trochę słabiej. Przynajmniej pierwszy tom cyklu.

Sławomir Grabowski

Doktor Frankenstein bez kompleksów

Tak inteligentnej, dynamicznej i zabawnej animacji SF jak „Rick and Morty” jeszcze nie było. Jej komiksowa wersja wygląda, niestety, trochę słabiej. Przynajmniej pierwszy tom cyklu.

CJ Cannon, Marc Ellerby, Zac Gorman
‹Rick i Morty #1›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRick i Morty #1
Scenariusz
RysunkiMarc Ellerby, CJ Cannon
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Egmont
CyklRick i Morty
ISBN9788328134768
Format132s. 165x255 mm
Cena39,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Rick and Morty”, serial animowany Dana Harmona (odpowiedzialnego m. in. za serial „Community”) i Justina Roilanda przebojem zdobył rynek animacji dla dorosłych. Zgarnął Emmy i Annie (za odcinek „Pickle Rick”) plus parę nominacji (Saturn, Teen Choice). Produkcja jest co najmniej równie niegrzeczna jak „South Park”, choć z racji fantastycznonaukowej konwencji bardziej przypomina „Futuramę” Matta Groeninga. Ale o ile tegoż „Rozczarowani” raczej rozczarowali widzów, o tyle „Rick and Morty” to prawdziwa jazda bez trzymanki. Animacja jest naprawdę diabelnie inteligentna, dynamiczna i zabawna.
Pierwsze skrzypce grają w nim dwie postacie. Rick Sanchez, archetyp zwariowanego naukowca-socjopaty podniesiony do sześcianu, eksperymentuje, z czym tylko się da, z klonami samego siebie, rzeczywistościami alternatywnymi, liniami czasu i wymiarami wszechświata. Może też się stać, dla kaprysu, ogórkiem. Morty to wnuczek tegoż, sierotowaty czternastolatek wchodzący w okres dojrzewania, którego mentalność dziecka przerażonego światem dorosłych oddana została kapitalnie. Z racji olbrzymiego kontrastu ta para to duet-samograj. Dodajmy jeszcze do tego dysfunkcyjną rodzinę (rodzice Morty’ego – Jerry i Beth, siostra Summer) przeżywającą całkiem współczesne problemy z samymi sobą i z prawdziwym światem (takim nie z SF), w którym wciąż np. trzeba chodzić do pracy, przechodzić terapię małżeńską i czasem oderwać się od smartfona. Jest to naprawdę coś świeżego – serialowa rodzina nie wykazuje podobieństwa z „Simpsonami”, „Family Guy” czy „American Dad”. Poza tym, choć każda ze wspomnianych animacji („South Park” też) finalnie chce przekazać nam jakiś morał, czasem liberalny („Simpsonowie"), czasem „niepoprawny politycznie” („South Park”), to żadnej próby umoralniania widza w „Ricku i Mortym” nie znalazłem. Chyba że traktować cały serial jako radykalne ostrzeżenie przez transhumanizmem, wszystkoizmem i nadmiernym zaufaniem do nauki, która zmiecie tradycyjnie rozumiane człowieczeństwo.
Komiks jest przyzwoity, ale fabularnie jednak nie trzyma poziomu najlepszych odcinków serialu – można się czasami uśmiechnąć, jednak nie mamy tego poczucia docierania zarazem do granic konwencji i absurdu. Uśmiechniemy się przy Sennowersum i parodiowaniu Freddy’ego Kruegera czy przy historii o wyzyskiwanych przez dyktatorskiego Ricka robotach na plantacji. Nawiązań do popkultury jest mnóstwo, ich odczytywanie to część przyjemności z lektury. Można narzekać na to, że poszczególne epizody są pozbawione nie tylko morału ale i wyrazistej puenty na zakończenie. Puentę mają za to krótkie, parostronicowe historie zawarte w końcowym rozdziale „Materiały dodatkowe”. Odniosłem zresztą wrażenie, że te króciaki są lepsze niż główna fabuła komiksu.
Autorzy traktują konwencję SF tak, jak traktował ją Lem w przygodach Ijona Tichego albo Adams w „Autostopem przez Galaktykę”, ale z perspektywy mądrzejszej o kilkadziesiąt lat (albo głupszej – jeśli założymy, że ludzkość przez ten czas zgłupiała, a nie zmądrzała) i nie unikając rozmaitych pulpowych „bug-eyed monsters” czy innych obrzydlistw, z których radochy nie rozumieją antyfani science fiction. Oczywiście więcej tu demolki niż filozofii, ale słychać w „Ricku i Mortym” echa naukowych osiągnięć naszych czasów, podkopujących coraz silniej takie pojęcia jak świadomość czy indywidualizm.
Jeśli chodzi o stronę graficzną – szału nie ma, ale jest przyzwoicie, kreskówkowo, minimalistycznie i czytelnie. Powierzchnie wypełnione są jednolitymi kolorami, a komiksowe plansze nie rażą naszego zmysłu estetyki i nie atakują nadmiernym turpizmem.
Można sięgnąć po pierwszy tom przygód Ricka i Morty’ego, ale pozostawia on pewien niedosyt – ma się wrażenie, że to jednak produkt towarzyszący, scenariusz będący odpowiednikiem „odrzutów z sesji” ze studia nagrań. Tak, jakby lepsze pomysły wylądowały w serialu, a z tych średnio udanych zrobiono komiks. Fani serialu i tak kupią (i specjalnie grymasić nie będą), ale jeśli ktoś zacznie przygodę z Rickiem i Mortym od komiksu, raczej nie zrozumie fenomenu tej animacji.
koniec
22 listopada 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pora zacząć toczyć wojnę
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 II 2019

Nowy gracz na naszym rynku komiksowym – wydawnictwo KABOOM – zaatakowało z grubej rury, prezentując przygody jednego z najpopularniejszych herosów, który nie należy ani do DC, ani do Marvela, a mianowicie X-O Manowara. Na razie otrzymujemy pierwszy tom jego odświeżonych przygód z podtytułem „Żołnierz”.

więcej »

Krótko o komiksach: Happy endy są dla mięczaków
Agnieszka ‘Achika’ Szady

13 II 2019

Dziadka i wnuczka jazda bez trzymanki przez wszechświaty alternatywne.

więcej »

Kocica za „kratami”
Sebastian Chosiński

10 II 2019

Po lekturze „Racji stanu” – ósmej odsłony wciąż kontynuowanej serii „Lady S.” – można odnieść wrażenie, że stanowi ona formę łącznika pomiędzy wcześniejszymi przygodami tytułowej bohaterki a tym, co dopiero ma nastąpić, począwszy od „Ściganej” (to jest tomu dziewiątego). Tym razem scenarzysta Jean Van Hamme nie wprowadza żadnych istotnych innowacji fabularnych, a jedynie wymyśla atrakcyjny sposób na wyciągnięcie panny Rivkas z więzienia.

więcej »

Polecamy

Szprrreeech!!

Kadr, który…:

Szprrreeech!!
— Paweł Ciołkiewicz

Nieco zdegenerowany owad
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Tak dobrych już nie ma…”
— Paweł Ciołkiewicz

Kiedy klaun zmyje uśmiech
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dwa, może trzy
— Wojciech Gołąbowski

Kadry odnalezione #2
— Marcin Osuch

Nerd w świecie fantasy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Minki dziewczynki i twarze gliniarzy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mary Jane, kocham cię!
— Marcin Knyszyński

Dłonie i łapki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o komiksach: Happy endy są dla mięczaków
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Jaka piękna prowizorka
— Sławomir Grabowski

Tęskniąc do białych plam
— Sławomir Grabowski

Changes are coming!
— Sławomir Grabowski

Jądro szarości
— Sławomir Grabowski

Lepiej być nie mogło
— Sławomir Grabowski

Google, Facebook i inni bogowie
— Sławomir Grabowski

Superman za 130 dolarów
— Sławomir Grabowski

Warto rozmawiać
— Sławomir Grabowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.