Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Daniel Koziarski, Artur Ruducha
‹Kapitan Szpic #1: Kapitan Szpic i wielki cyrk›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Szpic #1: Kapitan Szpic i wielki cyrk
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2018
RysunkiArtur Ruducha
Wydawca ONGRYS
CyklKapitan Szpic
ISBN9788365803337
Format32s. 165x235 mm
Cena19,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 18,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Szpic na tropie
[Daniel Koziarski, Artur Ruducha „Kapitan Szpic #1: Kapitan Szpic i wielki cyrk” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tu niemal wszystko jest jak w klasycznym komiksie o kapitanie Żbiku. Odpowiedni format i objętość, kryminalna historia i dodany na deser short o bohaterskim funkcjonariuszu zasługującym na medal. Ale „niemal” robi wielką różnicę, albowiem „Kapitan Szpic i Wielki Cyrk” Daniela Koziarskiego i Artura Ruduchy to opowieść humorystyczna, udanie parodiującą słynną serię komiksową sprzed lat.

Sebastian Chosiński

Szpic na tropie
[Daniel Koziarski, Artur Ruducha „Kapitan Szpic #1: Kapitan Szpic i wielki cyrk” - recenzja]

Tu niemal wszystko jest jak w klasycznym komiksie o kapitanie Żbiku. Odpowiedni format i objętość, kryminalna historia i dodany na deser short o bohaterskim funkcjonariuszu zasługującym na medal. Ale „niemal” robi wielką różnicę, albowiem „Kapitan Szpic i Wielki Cyrk” Daniela Koziarskiego i Artura Ruduchy to opowieść humorystyczna, udanie parodiującą słynną serię komiksową sprzed lat.

Daniel Koziarski, Artur Ruducha
‹Kapitan Szpic #1: Kapitan Szpic i wielki cyrk›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Szpic #1: Kapitan Szpic i wielki cyrk
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2018
RysunkiArtur Ruducha
Wydawca ONGRYS
CyklKapitan Szpic
ISBN9788365803337
Format32s. 165x235 mm
Cena19,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 18,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Zanim jednak przejdę do samego komiksu, pozwolę sobie na krótką dygresję. Można bowiem odnieść wrażenie, że współcześni twórcy komiksowi mają pewien problem z legendarnym kapitanem Żbikiem. Nie wiedzą za bardzo, jak go „ugryźć”. Za bezpośrednią kontynuację, robioną na poważnie, nie bardzo mogą się zabrać, ponieważ na straży stoi główny pomysłodawca cyklu, Władysław Krupka, którego własne próby kontynuowania przygód dzielnego milicjanta (pod postacią jego wnuka) zakończyły się spektakularną klęską (vide fatalne pod każdym względem „Tajemnica Plaży w Pourville” oraz „Kim jest Biała Mewa?”). W efekcie we wszystkich (na pewno wszystkich? bo być może coś jednak przegapiłem) innych próbach zdyskontowania popularności Żbika (nawet jeżeli bohaterowie nazywali się inaczej) – włącznie z oficjalnymi trybutami, czyli antologiami „I co dalej, kapitanie?” (2002) oraz „Wesoły finał” (2002) – odczytywano go na wesoło, głównie zaś groteskowo i parodystycznie. Jakby ich twórcy bali się oskarżeń o gloryfikowanie funkcjonariusza dawnego reżimu…
Nie byłoby to jednak zapewne wielkim problemem, gdyby nie fakt, że wiele parodii Żbika w kategoriach artystycznych, pamiętając przy tym o wszystkich różnicach stylistyczno-gatunkowych, prezentowała się znacznie słabiej od oryginałów z lat 60., 70. i 80. ubiegłego wieku. Na szczęście nie można tej opinii powielić, recenzując najnowszą wariację na temat bohatera „Diademu Tamary”. „Kapitan Szpic i Wielki Cyrk”, mimo wszelkich ograniczeń wynikających z przyjętej formuły, jest po prostu absurdalnie śmieszny. Na dodatek umiejętnie wykorzystuje słabe punkty oryginału, czerpiąc z nich paliwo do rozwoju swojej opowieści. Za komiksem tym stoi dwóch autorów rodem z Pomorza: scenarzysta Daniel Koziarski, dotąd znany z powieści obyczajowych („Przypadki Tomasza Płachty. Życie i śmierć socjopaty”, 2010; „Klub samobójców”, 2013; „Kobieta, która wiedziała za mało”, 2017; „Miłość w czasach dyskontów”, 2018) i sensacyjno-kryminalnych („Mój prywatny sąd ostateczny”, 2009; „Zbrodnie pozamałżeńskie”, 2016; „Ciemnokrąg”, 2017; „Klub niewiernych”, 2018), oraz rysownik, który miał też jednak wpływ na fabułę, Artur Ruducha, tworzący głównie dla dzieci i młodszej młodzieży.
W „Wielkim Cyrku” Koziarski i Ruducha postanowili skorzystać przede wszystkim z pomysłów, jakie pojawiły się w trzech oryginalnych minicyklach serii: zapoczątkowanej „Wielorybem z peryskopem” tak zwanej „trylogii harcerskiej” (1973), tetralogii o cyrkowcach-złodziejach, jaką otworzył zeszyt zatytułowany „Nocna wizyta” (1972), oraz – w nieco mniejszym już stopniu – oficjalnie otwierającej komiksowe przygody Żbika trylogii „Ryzyko” (1968). Poza tym oczywiście w scenariuszu pojawiają się odwołania do innych odcinków, których wyławianie może zresztą sprawić dużą frajdę. Wiadomo, że w przypadku tak skonstruowanej historii trudno wszystkie nici fabularne połączyć w jedną w miarę logiczną całość. Nie inaczej jest z „Kapitanem Szpicem”. Kto będzie chciał się do czegoś przyczepić, ten znajdzie powód. Należy jednak pamiętać, że ten komiks ma przede wszystkim bawić. I bawi! Niekiedy nawet inteligentnie.
Zaczyna się od wyjazdu młodziutkiego i bardzo niesfornego Janka na obóz harcerski, podczas którego chłopiec wraz z kolegami jest świadkiem dramatycznego zdarzenia na wodach okolicznego jeziora. Podejrzewając przestępstwo, postanawiają oni wezwać na pomoc tytułowego kapitana Szpica. Jak się okazuje, nie muszą nigdzie pisać ani dzwonić, ponieważ dzielny funkcjonariusz pojawia się nagle i niespodziewanie, wyskakując – jak dżin z butelki – z… batyskafu. Takich niespodzianek będzie oczywiście więcej, warto zatem nastawić się odpowiednio od samego początku. Pojawił się jednak w tych okolicach w zupełnie innym celu; wraz z porucznikiem Michałem (jeszcze bardziej, delikatnie mówiąc, zakręconym od siebie) tropią szajkę złodziei kradnących uczciwym obywatelom cenną biżuterię. Tropy wiodą zaś do pięknej i tajemniczej Katariny, akrobatki cyrkowej, której uroda jest w stanie przyprawić o szybsze bicie serca nawet pułkownika Czekoladkę, dawnego przełożonego Szpica. Gag goni gag, a wszystko zbudowane jest na absurdalnym humorze słownym i ewidentnie zabawnych rysunkach Ruduchy.
Całość została starannie wydana przez Ongrys w formie przypominającej autentyczne zeszyty „Żbikowe”, ale bez – na szczęście! – silenia się na pseudomilicyjne frazesy. Podejrzewam, że wymyślanie kolejnych wątków i łączenie ich w całość przyniosło Koziarskiemu i Rudusze niemało satysfakcji, podeszli do tego z sercem i dlatego się obronili (w przeciwieństwie do wielu innych parodii). Czy powstanie kontynuacja? Autorzy zarzekają się wprawdzie, że wcale nie jest pewne, czy kiedyś powstanie „Kapitan Szpic i Czarna Niechcesete”, lecz, jakby co, okładkę mają już gotową.
koniec
23 grudnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie obawiajcie się, czytelnicy
Marcin Osuch

24 II 2020

Bardzo, bardzo miłe zaskoczenie. Z lekką taką podejrzliwością podchodziłem do tego komiksu. Paradoksalnie, za sprawą czystego, ale jednocześnie trochę bezpłciowego rysunku. Moje obawy okazały się nieuzasadnione, „Strzeżcie się, olbrzymy” to kawał dobrej zabawy, zarówno dla młodszych, jak i starszych fanów komiksów.

więcej »

Więzień istnienia
Marcin Knyszyński

23 II 2020

„Mister Miracle” ze scenariuszem Toma Kinga, wydany w styczniu w egmontowym cyklu „DC Deluxe”, jest w mojej ocenie jednym z najlepszych komiksów superbohaterskich, jakie możemy obecnie kupić na naszym rynku. I podobnie jak w znakomitym „Visionie” tego samego autora nie chodzi w nim o superbohaterstwo sensu stricto. Oto opowieść o „największym eskapiście świata”, który zapragnął dokonać ucieczki ostatecznej.

więcej »

…i jeszcze widzimy kontury zdarzeń
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 II 2020

„Extraordinary X-Men: Inhumans kontra X-Men” to dodatek do głównej historii opowiadającej o konflikcie mutantów z Inhumans. Bez niego opowieść nic nie traci, za to nie da się go zrozumieć, nie znając całości.

więcej »

Polecamy

Komiks nadmiaru

Niekoniecznie jasno pisane:

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Czerstwy na szpicy, Szpic na tropie
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Nordic noir w postaci czystej
— Sebastian Chosiński

Starsza pani, która nie chce zniknąć
— Sebastian Chosiński

Mujrum na tropie
— Sebastian Chosiński

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

„Legiooony to…” niezły film
— Sebastian Chosiński

Kłopoty to jego specjalność
— Sebastian Chosiński

Okrutna zbrodnia na Bałkanach
— Sebastian Chosiński

Marszałek na to nie zasłużył!
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po katastrofie
— Sebastian Chosiński

Z „Ruskimi” lepiej nie zadzierać!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.