Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Eddy Barrows, Alvaro Martinez, James Tynion IV
‹Odrodzenie: Batman - Detective Comics #2: Syndykat Ofiar›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdrodzenie: Batman - Detective Comics #2: Syndykat Ofiar
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2018
RysunkiEddy Barrows, Alvaro Martinez
Wydawca Egmont
CyklBatman, DC Odrodzenie
ISBN9788328126480
Format156s. 165x255 mm
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Pierwsza ofiara, druga zdrada
[Eddy Barrows, Alvaro Martinez, James Tynion IV „Odrodzenie: Batman - Detective Comics #2: Syndykat Ofiar” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Początek cyklu był niezły i jego rozwinięcie też prezentuje się nie najgorzej. James Tynion IV – główny scenarzysta „odrodzeniowego” „Detective Comics” – stawia bowiem nie tylko na szybką i pełną zwrotów akcję, ale nie zapomina również o bardzo istotnej w opowieściach o Mrocznym Rycerzu podbudowie psychologicznej. Dzięki temu w „Syndykacie Ofiar” Batman musi mierzyć się… ze swoją nie zawsze chwalebną przeszłością.

Sebastian Chosiński

Pierwsza ofiara, druga zdrada
[Eddy Barrows, Alvaro Martinez, James Tynion IV „Odrodzenie: Batman - Detective Comics #2: Syndykat Ofiar” - recenzja]

Początek cyklu był niezły i jego rozwinięcie też prezentuje się nie najgorzej. James Tynion IV – główny scenarzysta „odrodzeniowego” „Detective Comics” – stawia bowiem nie tylko na szybką i pełną zwrotów akcję, ale nie zapomina również o bardzo istotnej w opowieściach o Mrocznym Rycerzu podbudowie psychologicznej. Dzięki temu w „Syndykacie Ofiar” Batman musi mierzyć się… ze swoją nie zawsze chwalebną przeszłością.

Eddy Barrows, Alvaro Martinez, James Tynion IV
‹Odrodzenie: Batman - Detective Comics #2: Syndykat Ofiar›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOdrodzenie: Batman - Detective Comics #2: Syndykat Ofiar
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2018
RysunkiEddy Barrows, Alvaro Martinez
Wydawca Egmont
CyklBatman, DC Odrodzenie
ISBN9788328126480
Format156s. 165x255 mm
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wiemy doskonale, kim jest Batman dla Gotham City. Ilu ludzi uratował. Ile razy uchronił miasto przed totalnym zniszczeniem przez genialnych szalonych naukowców bądź żądnych władzy dewiantów. Ilu superzłoczyńców posłał za kratki bądź prosto do przeszklonych klatek w Azylu Arkham. Ale czy kiedyś zastanawialiście się nad tym, jak wyglądałoby Gotham bez Człowieka-Nietoperza? Owszem, w pewnym sensie odpowiedzi na to pytanie udzielają komiksy przedstawiające początki superbohaterskiej kariery Mrocznego Rycerza. Czy jednak wizję miasta sprzed lat można przenosić – w skali jeden do jeden – do czasów nam współczesnych? Bo może znalazłby się w końcu stróż prawa lub burmistrz na miarę Rudolpha Giulianiego, który zdołałby oczyścić metropolię z przestępczości (zarówno tej drobnej, jak i zorganizowanej). Może – zdaję sobie sprawę, że ten domysł zabrzmi jak herezja – bez Batmana Gotham byłoby po prostu lepsze?
Takie pytanie zadał sobie również scenarzysta James Tynion IV (znany doskonale chociażby z cieszących się uznaniem serii „Wieczny Batman”, „Wieczni Batman i Robin” oraz „Szpon”) i – traktując je jako punkt wyjścia – postanowił zbudować wokół niego fabułę kolejnej „nietoperzowej” miniserii. Pomysłów starczyło mu w sumie na pięć zeszytów, którym nadał wspólny tytuł „Syndykat Ofiar”; poszczególne rozdziały tej przyprawiającej o dreszcze opowieści obdarował natomiast – podobnie jak wcześniej zrobił to w przypadku „Powstania Batmanów” – szyldami głośnych filmów. W oryginale były to: „I Saw the Devil” (2010; w komiksie: „Widziałem diabła”), „Payback” (1999; „Zemsta”), „Unforgiven” (1992; „Bez przebaczenia”), „Death Wish” (1974; „Życzenie śmierci”) oraz „The Brave One” (2007; „Odważna”).
Nie oznacza to oczywiście, że fabularnie Tynion IV nawiązał do tych obrazów. To jedynie rodzaj hołdu, podziękowania złożonego ich twórcom. I dobra zabawa dla czytelników. Choć tej nie brakowałoby nawet wtedy, gdyby kolejnym częściom przypisać zwykłe numerki. Przejdźmy jednak do rzeczy. „Syndykat Ofiar” zaczyna się mniej więcej tam, gdzie skończyło się „Powstanie Batmanów”. Po Red Robinie nie pozostał żaden ślad. I Batman, i pozostali członkowie drużyny są przekonani, że Tim Drake nie żyje. Najbardziej przeżywa to zakochana w nim Stephanie Brown (Spoiler), która wylądowała nawet w klinice psychiatrycznej doktor Thompkins. Nie mniej problemów osobistych dźwiga na swoich barkach Kate Kane (Batwoman), której ojciec – aktualnie przebywający w Arkham – okazał się być zdrajcą na usługach złowrogiej Kolonii. W każdym razie sytuacja jest o tyle nieciekawa, że siły nowej „nietoperzowej” rodzinki zostały mocno uszczuplone. Jeżeli więc ktoś marzyłby o rozpędzeniu jej na cztery wiatry i przejęciu pełnej kontroli nad miastem, powinien uderzyć w tym momencie.
I tak właśnie się dzieje! Obdarzone nadludzkimi mocami przerażające postaci włamują się do siedziby Wayne Enterprises, następnie atakują w czasie wielkiej gali zorganizowanej przez Luke’a Foxa, psując tym samym jego pokaz supernowoczesnej broni przeznaczonej dla służb policyjnych. Przedstawiają się jako Syndykat Ofiar i są grupą złoczyńców polujących na Batmana. Twierdzą, że Człowiek-Nietoperz zniszczył ich życie. Kiedyś byli normalnymi obywatelami Gotham, mieli rodziny, pracę, zainteresowania i fascynacje; ucierpieli jednak – najczęściej w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności – w czasie walk prowadzonych przez Mrocznego Rycerza. Wskutek tego stali się psychicznymi bądź fizycznymi kalekami. Teraz pragną zemsty. I, jak się zdaje, są całkiem bliscy odniesienia sukcesu. Tym bardziej że udaje im się wbić klin pomiędzy zgodną dotąd drużynę Batmana. Tynion IV umiejętnie rozgrywa dylematy moralne, z jakimi muszą radzić sobie Spoiler, Batwoman, wreszcie sam Bruce Wayne. Nie oszczędza przy tym swoich bohaterów, co rusz wbijając im symboliczne szpile prosto w serce.
Patetycznego Człowieka-Nietoperza, walczącego z najbardziej nawet wymyślnymi potworami, widzieliśmy już niejeden raz; tym większą wartość ma portret Batmana moralnie przybitego i rozbrojonego, dręczonego wyrzutami sumienia, starającego się uwierzyć w słuszność własnej walki, zwłaszcza gdy niektóre z bliskich mu osób zaczynają w nią wątpić. Jest mu tym trudniej, że nie ma u swego boku Red Robina, a próbujący zastąpić go Batwing dopiero wdraża się w tajemnice Dzwonnicy. Czyta się „Syndykat Ofiar” szybko i z przyjemnością, nawet wtedy gdy trzeba nieco zwolnić, by pewne zdarzenia przemyśleć i poukładać sobie w głowie. Graficznie miniseria także prezentuje się przyzwoicie. Jest odpowiednio mrocznie, nie brakuje rozbudowanych kadrów przedstawiających bohaterów w monumentalnych bądź dynamicznych – w każdym razie wizualnie bardzo atrakcyjnych – pozach. Z kolei każde pojawienie się na „ekranie” przywódcy Syndykatu Ofiar przypłacamy gęsią skórką. Czy można wyobrazić sobie lepszy komplement?
Dodatkiem do pięcioczęściowego „Syndykatu Ofiar” jest – składająca się z dwóch rozdziałów – opowieść o początkach kariery Batwoman. W retrospekcjach James Tynion IV cofa się do wydarzeń sprzed „Powstania Batmanów”, w czasie rzeczywistym przeskakujemy do momentu, w którym sprawa Syndykatu została już rozwiązana. Kate ma teraz czas, aby, zgodnie z sugestiami Bruce’a, skupić się na uregulowaniu swoich relacji z ojcem. Tylko czy pułkownik Kane będzie skłonny do współpracy? Oznaczałoby to bowiem dla niego kolejną zdradę – tym razem zdradę Kolonii. I tej krótkiej historyjce niczego nie brakuje. Nawet jeżeli Batman schodzi tu na plan drugi, trudno odczuwać z tego powodu dyskomfort – Batwoman zastępuje go z pełnymi honorami. Za ilustracje do tej części komiksu odpowiada Ben Oliver (z wyjątkiem dwóch plansz narysowanych przez naszego rodaka Szymona Kudrańskiego). Od razu też widać różnicę; rysunki Brytyjczyka bardziej syntetyczne, mniej w nich dbałości o szczegóły i drugi plan. Świetnie zapewne sprawdziłyby się w opowieści science fiction, w historii o Człowieku-Nietoperzu nie tyle drażnią, co wywołują poczucie irrealizmu. Ale może taki był właśnie autorski zamiar?
koniec
31 grudnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o komiksach: Kwiaty wyrastają z oczu…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

23 X 2020

…a rzeźbiarz wiewiórek piecze je nad ogniskiem. Brzmi psychodelicznie, ale w nowym komiksie Mirki Andolfo o niejasnym, jak na razie, tytule „Mercy”, wszystkie te elementy naprawdę występują. Chociaż być może wiewiórki są tak naprawdę tylko jedną wiewiórką.

więcej »

Brazylijski Rozpruwacz
Aleksander Krukowski

22 X 2020

Wydawnictwo Mandioca znane jest z wydawania komiksów południowoamerykańskich. Ich pozycje tchną pewną egzotyką regionu, który w Polsce mało kojarzy się z komiksami. Do tej pory jednak Mandioca nie celowała w gatunek komiksowego horroru, dlatego „Skazaniec 666” jest okazją do jeszcze ciekawszego spotkania, po którym nie wiadomo, czego się spodziewać.

więcej »

Old Man Bruce
Marcin Knyszyński

22 X 2020

Komiksy z serii wydawniczej „DC Black Label”, które miały wypełnić lukę po zakończonym „DC Vertigo”, pojawiają się w Polsce już bardzo regularnie. Tę, przeznaczoną z założenia dla zdecydowanie dorosłego i bardziej wymagającego odbiorcy, inicjatywę wydawniczą zdominował oczywiście Batman – podróże wgłąb jego skomplikowanego i poharatanego umysłu to przecież nadal bardzo nośny i atrakcyjny temat. Tym razem zgłębiają go naprawdę doświadczeni ludzie – dwaj panowie, którzy pracowali przy komiksach z (...)

więcej »

Polecamy

Rajner kontra Reiner

Podziemny front:

Rajner kontra Reiner
— Konrad Wągrowski

Wojna o duszę doktora z AK
— Konrad Wągrowski

Noc długich noży
— Konrad Wągrowski

Komandosi z wyobraźni generała
— Konrad Wągrowski

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą
— Maciej Jasiński

Tegoż twórcy

Tajemnice Zakonu Świętego Dumasa
— Maciej Jasiński

Bóg, duch, pancerz i maszyna
— Sebastian Chosiński

Mroczna nietoperzowa rodzinka
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Myślozbrodnia Winstona Smitha
— Sebastian Chosiński

Ogień wciąż płonie, gniew nie wygasa
— Sebastian Chosiński

Słowiańska dusza, amerykański szyk
— Sebastian Chosiński

Morskie opowieści w rytmie roots reggae
— Sebastian Chosiński

Po obu stronach Bałtyku
— Sebastian Chosiński

Internacjonalizm międzygalaktyczny
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
— Sebastian Chosiński

„I po ch… pani robiła te badania?!”
— Sebastian Chosiński

Za siedmioma odległymi galaktykami…
— Sebastian Chosiński

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.