Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Kurt Busiek, Tomás Giorello, Mike Mignola, Cary Norda, Timothy Truman, Michael Wm. Kaluta
‹Conan #2 (wyd. zbiorcze): Miasto Złodziei›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułConan #2 (wyd. zbiorcze): Miasto Złodziei
Scenariusz
Data wydania5 grudnia 2018
RysunkiTomás Giorello, Cary Norda, Michael Wm. Kaluta
Wydawca Egmont
CyklConan
Cena119,99
Gatunekfantasy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Dawno temu w Zamorze
[Kurt Busiek, Tomás Giorello, Mike Mignola, Cary Norda, Timothy Truman, Michael Wm. Kaluta „Conan #2 (wyd. zbiorcze): Miasto Złodziei” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Obrodziło ostatnio na naszym rynku pozycjami poświęconymi Conanowi z Cymerii. I bardzo dobrze, zwłaszcza, że większość z nich prezentuje bardzo wysoki poziom, tak jak drugi tom (tomiszcze) zbiorczego wydania adaptacji jego przygód w wersji Dark Horse Comics, przygotowane przez Egmont z podtytułem „Miasto Złodziei”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dawno temu w Zamorze
[Kurt Busiek, Tomás Giorello, Mike Mignola, Cary Norda, Timothy Truman, Michael Wm. Kaluta „Conan #2 (wyd. zbiorcze): Miasto Złodziei” - recenzja]

Obrodziło ostatnio na naszym rynku pozycjami poświęconymi Conanowi z Cymerii. I bardzo dobrze, zwłaszcza, że większość z nich prezentuje bardzo wysoki poziom, tak jak drugi tom (tomiszcze) zbiorczego wydania adaptacji jego przygód w wersji Dark Horse Comics, przygotowane przez Egmont z podtytułem „Miasto Złodziei”.

Kurt Busiek, Tomás Giorello, Mike Mignola, Cary Norda, Timothy Truman, Michael Wm. Kaluta
‹Conan #2 (wyd. zbiorcze): Miasto Złodziei›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułConan #2 (wyd. zbiorcze): Miasto Złodziei
Scenariusz
Data wydania5 grudnia 2018
RysunkiTomás Giorello, Cary Norda, Michael Wm. Kaluta
Wydawca Egmont
CyklConan
Cena119,99
Gatunekfantasy, superhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Pierwsza część sagi o najsłynniejszym barbarzyńcy okazała się wspaniałą lekturą, poszerzającą howardowską mitologię o dzieciństwo Conana. Do tego, w przeciwieństwie do oferty Marvela, akcja była poprowadzona liniowo, bez skakania z miejsca na miejsce i pomiędzy różnymi wydarzeniami z życia Cymeryjczyka. Był to niewątpliwy atut, jeśli komuś nie chciało się bawić w rozgryzanie, czy mamy do czynienia z nieokrzesanym młokosem, doświadczonym wojownikiem, dowódcą Zuagirów, czy piratów na morzu Vilayet.
Tradycję tę kontynuuje „Miasto Złodziei”, w którym poznajemy po kolei przygody Conana w tytułowym mieście (choć w komiksie jego nazwa nie pada, chodzi o Arenjun w Zamorze). Wciąż jest on nieokrzesanym barbarzyńcą, który nie zna zasad „cywilizowanych ludzi”, co powoduje, że z marszu pakuje się w kłopoty. Póki co, jego marzenia są jeszcze bardzo przyziemne, nie związane z przepowiednią o tym, że któregoś dnia zostanie królem. Chce dorobić się na złodziejskim fachu, bawiąc się przy tym w najlepsze. Jego porywczości do wyciągania miecza z pochwy dorównuje uwielbienie dla płci pięknej, podsycane dodatkowo przez przebiegłą Jiarę, liczącą na to, że przy muskularnym brunecie będzie opływała w luksusowe dobra.
Trzech scenarzystów pracujących nad niniejszy tomem – Kurt Busiek, Timothy Truman i Mike Mignola – bardzo sprawnie łączą ze sobą adaptacje opowiadań Roberta E. Howarda z wymyślonymi przez siebie epizodami, które uzupełniają luki między nimi. W tym wypadku chodzi o „Wieżę Słonia”, „Komnatę śmierci” (tu pod tytułem „Komnata umarłych”) i „Dom pełen łotrów”. Warto dodać, że środkowe opowiadanie przez autora nie zostało dokończone – zrobił to dopiero L. Sprague de Camp w 1967 roku. Scenarzyści komiksu dość wiernie trzymają się pierwowzorów, co niewątpliwie jest atutem, ponieważ Howard daleki był od schematu, w którym Conan dostałby zadanie do wykonania, wykonywałby je i wracał w pełni chwały. Mimo to, rozdziały pisane przez Mignolę najbardziej uwidaczniają styl twórcy Hellboya. W czasie, kiedy Busiek i Truman zasypują nas opisami narratora, ten stawia przede wszystkim na to, co można zobaczyć na rysunku. W związku z czym jego część jest najmniej naznaczona słowem pisanym. Wyczuwa się w niej także ducha twórczości Lovecrafta, pod której dużym wrażeniem pozostawał Howard.
Co najwyżej można zastanowić się, czy przypadkiem panowie nie za bardzo szarżują w ukazywaniu rubaszności i dzikości Conana. Zawsze wydawał mi się on bardziej spokojny i małomówny, po cichu ucząc się zasad panujących w cywilizowanym świecie, gdy tymczasem tutaj byłby dobrym kompanem dla hulaszczej kompaniji Andrzeja Kmicica. Mam nadzieję, że z biegiem czasu, kiedy nasz bohater będzie dojrzewał, jego charakter ulegnie zmianie. Zwłaszcza, że sprawiał wrażenie bardziej zachowawczego w poprzednim tomie, kiedy był młodszy. Póki co, zrzućmy to na karb zachłyśnięcia się nowym światem.
Za większość szkiców w tomie odpowiada Cary Nord, którego poznaliśmy już jako twórcę plastycznego, świetnie sprawdzającego się w dynamicznych sekwencjach, ale stosującego uproszczenia (głównie na dalszym planie), co nie zawsze może się podobać. Ja w każdym razie, po zachwytach nad rysunkami Johna Buscemy w wersji Marvela, potrzebowałem chwili, by się przestawić. Niemniej kiedy już mi się to udało, muszę przyznać, że Nord odwalił kawał dobrej roboty, nadając znanym historiom indywidualnego sznytu. Mimo to jednego nie mogę mu darować, a mianowicie tego, jak potraktował biednego, przedwiecznego Yag-Koshę w „Wieży Słonia”. W wydaniu Norda wygląda on jak zabiedzona wersja Dumbo, gdy tymczasem, pomimo ran odniesionych w wyniku tortur, miał w sobie sporo dostojeństwa. W tym miejscu John Buscema wygrywa na całej linii.
W ramach dodatków otrzymujemy galerię okładek oryginalnych zeszytów, w tym słynną, zdobiącą numer 24. Niestety nie jest to oryginalna grafika, która przedstawiała całkiem nagą kobietę na pierwszym planie, a jej ocenzurowana wersja z dorysowanym bikini.
Pomimo uwag i czepialstwa, wynikającego w głównej mierze z zakorzenionego w mojej wyobraźni wizerunku Cymeryjczyka, uczciwie muszę przyznać, że lektura „Miasta Złodziei” przyniosła mi kilka godzin (ponad 400 stron jednak robi swoje) wyśmienitej rozrywki. Mam nadzieję, że Egmont nie zrezygnuje z publikacji dalszych zeszytów sygnowanych przez Dark Horse Comics, bo stanowią wciągającą lekturę, nawet jeśli przed chwilą czytało się wydania marvelowskie, sygnowane przez Hachette.
koniec
9 stycznia 2019

Komentarze

09 I 2019   20:35:31

Scenariuszowo bardzo dobrze, ale graficznie to jest lekka porażka. Inna sprawa, że duet Buscema-Alcala tak wysoko podniósł poprzeczkę, że jest ona chyba nie do przeskoczenia dla współczesnych "cartoonowych" rysowników. Choć Giorello w miarę rysowania Conana wyrobił się i radził sobie coraz lepiej: https://pl.pinterest.com/silvanogarcia/tomas-giorello-great-conan-art/?lp=true

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat jest teatrem, aktorami ludzie… i zwierzęta
Paweł Ciołkiewicz

25 IX 2020

„Płaszcz i szpony” to awanturnicza opowieść przygodowa spod znaku płaszcza i szpa…, to znaczy szponów, która porywa czytelnika od pierwszej strony. Dramaturgiczny przepych, trzymająca w napięciu fabuła, wyraziste osobowości bohaterów, wykwintny język, jakim się posługują oraz piękna oprawa graficzna to podstawowe atuty tej opowieści, które od pierwszych plansz zjednują sympatię czytelnika.

więcej »

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Pora zacząć toczyć wojnę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Krótko o komiksach: Czerwiec 2005, cz. 2
— Artur Długosz, Wojciech Gołąbowski

Conan, nie Conan?
— Artur Długosz

Tegoż autora

Uważaj na przyjaciół swoich
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Elfy najeżdżają Polskę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

50 najlepszych filmów o żywych trupach według czytelników Esensji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Moon Knight nad kukułczym gniazdem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Autor, który zbyt się spieszył
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Geniusze i przeciętniacy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zakuj, zdaj… nie zgiń
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cierpienia młodego Petera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chcemy Neila Gaimana!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Back in the USSR
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.