Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jack Kirby
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #118: Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #118: Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu
Tytuł oryginalnyCaptain America and the Falcon: Madbomb
Scenariusz
Data wydania31 maja 2017
RysunkiJack Kirby
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-359-4
Format160s. 175×262mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Król jest nagi
[Jack Kirby „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #118: Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jack Kirby to niewątpliwie legenda komiksu. Nie sposób nie docenić wpływu, jaki wywarł na całe pokolenia rysowników, którzy naśladowali jego styl. „Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu”, który można znaleźć w sto osiemnastym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, to jego wielki powrót do Domu Pomysłów po kilkuletnim romansie z DC.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Król jest nagi
[Jack Kirby „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #118: Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu” - recenzja]

Jack Kirby to niewątpliwie legenda komiksu. Nie sposób nie docenić wpływu, jaki wywarł na całe pokolenia rysowników, którzy naśladowali jego styl. „Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu”, który można znaleźć w sto osiemnastym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, to jego wielki powrót do Domu Pomysłów po kilkuletnim romansie z DC.

Jack Kirby
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #118: Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #118: Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu
Tytuł oryginalnyCaptain America and the Falcon: Madbomb
Scenariusz
Data wydania31 maja 2017
RysunkiJack Kirby
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-359-4
Format160s. 175×262mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
The King (bo tak przyjęło się określanie Kirby′ego), wraz ze Stanem Lee byli fundamentem, na którym zbudowano potęgę Marvela. Współpracowali już w czasach, kiedy wydawnictwo nosiło nazwę Timely i choć podobno prywatnie nie przepadali za sobą, to jednak wytworzyła się między nimi nić porozumienia, której efektem są takie postacie, jak Hulk, Thor, Iron Man, Fantastyczna Czwórka i cały legion innych. Rysownik jednak już wcześniej dał się poznać, jako bardzo kreatywny i bardzo sprawny twórca. Kiedy Lee ganiał po redakcji Martina Goodmana w charakterze gońca, Kirby odnosił sukcesy, jako współtwórca postaci Kapitana Ameryki.
Choć jednoznacznie kojarzony był z Marvelem, w 1970 roku oficjalnie zmienił barwy klubowe, przenosząc się do DC Comics. Był to efekt ciągłych sporów ze Stanem o to, kto miał większy wkład w rozkwit tworzonego wspólnie uniwersum. Dla konkurenta, który zaczął tracić grunt pod nogami, pozyskanie tak wpływowej marvelowskiej gwiazdy mogło okazać się zbawienne. A jednak zaledwie po sześciu latach, Kirby powrócił do macierzystego wydawnictwa. Skusiło go to, że otrzymał pełną swobodę artystyczną. Poza rysunkami mógł także odpowiadać za scenariusz. Dzięki temu miał szansę uwolnić się od legendy Stana Lee i udowodnić, że bez niego również świetnie sobie radzi. Pozwolono mu też wybrać sobie bohatera, o którym chciałby pisać. Zdecydował się na Kapitana Amerykę, z którym był związany najdłużej.
Tak się złożyło, że wkrótce po przejęciu przez niego sterów serii wypadała okrągła rocznica dwusetlecia powstania Stanów Zjednoczonych, a także 200 zeszyt o przygodach Kapitana. Postanowił to połączyć, tworząc podniosłą i patriotyczną opowieść, rozpisaną na kilka numerów (choć podkreślał, że można je czytać również osobno), zrywającą z niedawnymi, burzliwymi losami Steve′a Rogersa, który zwątpił w amerykański sen i to właśnie ona składa się na „Bombę obłędu”.
Kapitan Ameryka i Falcon stają się świadkami niezwykłego zdarzenia, kiedy wszyscy mieszkańcy z okolicy zaczynają rzucać się sobie do gardeł. Okazuje się, że stało się tak pod wpływem działania tytułowej Bomby Obłędu, która wyzwala w innych złość. Epizod ten stanowił jednak dopiero przedsmak tego, co szykowali rojaliści, chcący pogrzebać wszystko to, co reprezentowała sobą Deklaracja Niepodległości. Ich marzeniem był powrót do społeczeństwa klasowego, w którym uprzywilejowana garstka bogaczy władałaby resztą. Aby tego dokonać, zamierzali zniszczyć potęgę Stanów Zjednoczonych, odpalając największą Bombę Obłędu, zwaną „Olbrzymem”. Kapitan i Falcon otrzymali zadanie namierzenia miejsca jej ukrycia, by wojsko mogło się nią zająć.
Nie wiem, jak ten komiks był odbierany w 1976 roku w Ameryce, zwłaszcza w okresie poprzedzającym narodową uroczystość, ale dziś „Bombę obłędu” można traktować jedynie jako historyczną ciekawostkę, albowiem jej lektura prawie wcale nie sprawia przyjemności. Nawet jeśli komuś nie przeszkadza styl retro, to jednak dzieło Kirby′ego jest tak archaiczne w swojej formule, że nawet współczesnym odbiorcom musiała w czasie lektury rosnąć siwa broda. Choć od strony graficznej mamy do czynienia z klasyczną kreską, za jaką fani pokochali Kinga, to już od strony fabularnej jest to rzecz najcięższej kategorii. Nie radzi on sobie z wyczuciem dramatyzmu, serwując pompatyczną i naiwną opowiastkę, którą ciężko czyta się nie tylko ze względu na nadprogramową liczbę przypisów od narratora, szczegółowo opisujących działania bohaterów, które widać na rysunkach, ale przede wszystkim ze względu na przeskoki fabularne i niemożliwie sztuczne dialogi.
Jednym z najbardziej kuriozalnych momentów, jest wątek nagłego zakochania się Kapitana w córce pewnego naukowca. Dla niej jest gotów zerwać z ukrywaniem swojej tajnej tożsamości i to po jedynym spotkaniu (w ciemnym pokoju). Dialogi tej dwójki, w założeniu wzruszające i podniosłe (jak wszystko w tym komiksie), powodują uśmieszek politowania (jeśli nie irytację). Do tego dochodzą smaczki, typu Centrum Kontroli Bomby Obłędu (bo jak wiadomo każda superbroń tajnej organizacji ma oficjalną, rządową komórkę, która ją kontroluje), czy dialogi, powodujące szczękościsk, typu: „w imieniu wszystkich dobrych ludzi, którzy kochają wolność i będą walczyć o jej utrzymanie, zniszczymy to gniazdo szczurów”, czy „całą prawdę poznają ci, którzy mają umrzeć”.
Pisząc niniejszą opowieść Jack Kirby miał udowodnić światu, że tak na prawdę to on odpowiada za sukces Marvela, a Stan Lee, jako osoba bardziej medialna, przywłaszczył sobie wszystkie laury. Niestety nie udało się, a wręcz zostało potwierdzone, że rysownik nie posiada zmysłu ciekawego opowiadania i wyczucia sztuczności. Nie można mu zarzucić braku pomysłów, ale po prostu nie potrafił ich sprzedać w atrakcyjny sposób. Potwierdziła to inna jego autorska seria dla Marvela „The Eternals”, która dość szybko została zamknięta, mimo ambitnej próby stworzenia nowej mitologii. Dopiero po latach jej podwaliny zostały twórczo wykorzystane przez innych autorów.
Współpraca Kinga z Marvelem zakończyła się po kilku latach w atmosferze niezgody. Po romansie ze światem filmu, ponownie nawiązał współpracę z DC. Tymczasem „Kapitan Ameryka: Bomba obłędu” została wspaniałym epizodem zawiłej historii Marvela i współpracujących z nim twórców. Niestety atrakcyjnym głównie dla archeologów.
koniec
26 stycznia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat jest teatrem, aktorami ludzie… i zwierzęta
Paweł Ciołkiewicz

25 IX 2020

„Płaszcz i szpony” to awanturnicza opowieść przygodowa spod znaku płaszcza i szpa…, to znaczy szponów, która porywa czytelnika od pierwszej strony. Dramaturgiczny przepych, trzymająca w napięciu fabuła, wyraziste osobowości bohaterów, wykwintny język, jakim się posługują oraz piękna oprawa graficzna to podstawowe atuty tej opowieści, które od pierwszych plansz zjednują sympatię czytelnika.

więcej »

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Marvel: Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ludzie-sztosy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tony Stark vs. HAL-9000
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Szlachetny oldschool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ukłon szacunku dla sędziwego dostojnika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: To jest prawdziwy Asgard, na Odyna!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ogniu płoń i czas na lanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tak to się robiło pięćdziesiąt lat temu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Uważaj na przyjaciół swoich
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Elfy najeżdżają Polskę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

50 najlepszych filmów o żywych trupach według czytelników Esensji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Moon Knight nad kukułczym gniazdem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Autor, który zbyt się spieszył
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Geniusze i przeciętniacy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zakuj, zdaj… nie zgiń
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cierpienia młodego Petera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chcemy Neila Gaimana!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Back in the USSR
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.