Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Don Lawrence, Martin Lodewijk
‹Storm #7: Zabójca z Eribanu / Ogary Marduka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStorm #7: Zabójca z Eribanu / Ogary Marduka
Scenariusz
Data wydania31 października 2018
RysunkiDon Lawrence
Wydawca Kurc
CyklStorm
ISBN9788395200304
Format112s. 210x295 mm
Cena75,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

„Gdy przegrasz partię szachów, to tak jakbyś umarł”
[Don Lawrence, Martin Lodewijk „Storm #7: Zabójca z Eribanu / Ogary Marduka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W trakcie prac nad kolejną przygodą Storma Martin Lodewijk zaczął regularnie grywać w szachy. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, królewska gra zaczęła go fascynować coraz bardziej. Scenarzysta nie tylko systematycznie zgłębiał taktyczne i strategiczne zawiłości, ale także wplótł jej elementy do swojego kolejnego komiksu. I był to bardzo dobry pomysł.

Paweł Ciołkiewicz

„Gdy przegrasz partię szachów, to tak jakbyś umarł”
[Don Lawrence, Martin Lodewijk „Storm #7: Zabójca z Eribanu / Ogary Marduka” - recenzja]

W trakcie prac nad kolejną przygodą Storma Martin Lodewijk zaczął regularnie grywać w szachy. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, królewska gra zaczęła go fascynować coraz bardziej. Scenarzysta nie tylko systematycznie zgłębiał taktyczne i strategiczne zawiłości, ale także wplótł jej elementy do swojego kolejnego komiksu. I był to bardzo dobry pomysł.

Don Lawrence, Martin Lodewijk
‹Storm #7: Zabójca z Eribanu / Ogary Marduka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStorm #7: Zabójca z Eribanu / Ogary Marduka
Scenariusz
Data wydania31 października 2018
RysunkiDon Lawrence
Wydawca Kurc
CyklStorm
ISBN9788395200304
Format112s. 210x295 mm
Cena75,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Siódmy tom „Storma” przynosi dalszy ciąg przygód trójki bohaterów rozgrywających się na żyjącej planecie Pandarwii. Poznajemy nowe postacie, ale wracają także starzy znajomi. Jak pamiętamy pandarwiańskie przygody naszych bohaterów rozpoczęły się w opowieści zatytułowanej „Piraci z Pandarwii” (piąty tom wydania zbiorczego). W konsekwencji eksperymentu prowadzonego przez władcę tej planety Marduka, Storm i Rudowłosa zostali bezceremonialnie wyrwani ze swojego świata i przeniesieni do obcej rzeczywistości. Teokrata traktuje Storma jako anomalię mającą zapewnić mu możliwość realizacji jakiegoś tajemniczego planu. Storm i Rudowłosa mieli już wątpliwą przyjemność poznania tego szalonego despoty oraz zwiedzenia jego lochów, a później złożyli krótką wizytę w mieście Aromatera (szósty tom wydania zbiorczego). Teraz kontynuują swoje wojaże i wpadają w kolejne tarapaty.
Tom otwiera opowieść „Zabójca z Eribanu”. To właśnie tutaj scenarzysta dał upust swojej szachowej fascynacji. Gdy dryfujący w przestrzeni Storm, Rudowłosa i Nomad tracą już wszelką nadzieję na ratunek, natrafiają na tajemniczy statek. Jak się okazuje jedyną żywą osobą na jego pokładzie jest niewinnie wyglądający młodzieniec. Niestety powiedzenie „pozory mylą” okazuje się w tym przypadku wyjątkowo prawdziwe. Ten chłopak jest bowiem absolwentem Akademii Zabójców i właśnie ma zamiar dokonać swojego… dyplomowego zabójstwa. Renter Ka Rauw potrzebuje załogi i nie przebierając w środkach zmusza trójkę bohaterów do tego, by pomogli mu wykonać to zadanie. Wyruszają zatem wspólnie do królestwa Marrow, ponieważ bezwzględny zabójca chce uśmiercić jego władcę. Okazuje się jednak, że to zadanie będzie znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać i bardzo przyda się tu umiejętność stosowania szachowych strategii.
Gdy trójka bohaterów opuściła wreszcie królestwo Marrow, znów musiała stawić czoła Mardukowi. Jak się bowiem okazało teokrata nie zapomniał o Stormie, czy raczej o anomalii. Nasz bohater jest bowiem dla niego wyłącznie obiektem, który ma przed nim otworzyć wrota multiwersum. Storm, Rudowłosa i Nomad po raz kolejny muszą zatem uciekać przed tytułowymi „Ogarami Marduka”. Co gorsza, przekonują się również na własnej skórze, że na Pandarwii działa ruch oporu, a rewolucjoniści nie cofną się przed niczym, by obalić znienawidzonego władcę. W konsekwencji trójka bohaterów znajduje się pomiędzy młotem, a kowadłem. Czy uda im się znaleźć drogę ucieczki?
Lektura obu opowieści zawartych w tym tomie nadal stanowi źródło czystej, bezpretensjonalnej rozrywki. Scenariusze są dynamiczne i obfitują w zaskakujące zwroty akcji. Podczas lektury daje się odczuć, że również dla twórców praca nad tymi historiami jest źródłem radości. Scenarzysta bawi się w wplatając do opowieści to, co akurat go fascynuje. Skonstruowanie intrygi „Zabójcy z Eribanu” wokół szachów okazało się strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony widzimy zatem, że królewska gra zaczyna pełnić ważną funkcję w życiu bohaterów, z drugiej zaś obserwujemy specyfikę królestwa Marow, gdzie wszystko kreci się wokół rozgrywek bardzo szachy przypominających. Sportem narodowym w tym królestwie jest bowiem brutalna gra Barsaman, mająca wiele wspólnego z szachami. Martin Ledewijk dba jednak nie tylko o to, by dać wyraz swoim pasjom, ale także pamięta o zachowaniu ciągłości swojej historii. To właśnie dlatego po partii dość brutalnych szachów na scenę znów powraca Marduk ze swoją obsesją upolowania Storma.
Entuzjazm scenarzysty bez wątpienia udzielał się rysownikowi. Don Lawrence po raz kolejny wznosi się na wyżyny swoich możliwości kreując fantastyczne światy. Spójrzmy chociaż na królestwo Marrow. Struktura tego miejsca przypomina… no właśnie, trudno powiedzieć co. Wyrastające ze wspólnego rdzenia kolumny dryfujące w przestrzeni trudno z czymkolwiek porównać. Elementy wizualne decydujące o specyfice tego królestwa odnajdujemy także w innych jego miejscach. Na przykład arena, na której rozgrywane są zawody Barsaman stanowi pewien jej wariant, choć również w przypomina szachownicę. Artysta szaleje także przedstawiając sceny zbiorowe – szczegółowo odwzorowuje najdrobniejsze detale i zaludnia swoje kadry tłumem ludzi. Co ciekawe, często w tłumie umieszcza prawdziwe osoby. Zresztą nie tylko w tłumie – pandarwiańskim rebeliantom przewodzi bowiem postać, która bez wątpienia od razu przywoła u czytelników jednoznaczne skojarzenia. Szczegóły rozwoju warsztatu Lawrence’a możemy poznać dzięki tekstowi zamieszczonemu w albumie. Kolejny odcinek „Nieodkrytego Storma” przynosi nową porcję fascynujących informacji o pracy nad tą serią ilustrowanych wspaniałymi grafikami.
Siódmy tom serii na pewno nie zawiedzie fanów. Można nawet powiedzieć, że twórcy są w coraz lepszej formie. Zarówno scenariuszowo jak i graficznie wszystko prezentuje się coraz atrakcyjniej. Scenarzysta wprowadza do opowieści nowe elementy, dbając jednocześnie o zachowanie spójności i ciągłości historii, a rysownik testuje nowe rozwiązania graficzne. W rezultacie otrzymujemy kolejną porcję przygód, które zadowolą nie tylko miłośników klasycznych opowieści. Tym razem coś dla siebie znajdą również osoby lubiące zagrać od czasu do czasu w królewską grę.
koniec
1 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat jest teatrem, aktorami ludzie… i zwierzęta
Paweł Ciołkiewicz

25 IX 2020

„Płaszcz i szpony” to awanturnicza opowieść przygodowa spod znaku płaszcza i szpa…, to znaczy szponów, która porywa czytelnika od pierwszej strony. Dramaturgiczny przepych, trzymająca w napięciu fabuła, wyraziste osobowości bohaterów, wykwintny język, jakim się posługują oraz piękna oprawa graficzna to podstawowe atuty tej opowieści, które od pierwszych plansz zjednują sympatię czytelnika.

więcej »

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Monstrum po drugiej stronie czarnej dziury
— Paweł Ciołkiewicz

Przejąć władzę nad wszechświatem
— Paweł Ciołkiewicz

Coś się kończy, coś zaczyna…
— Paweł Ciołkiewicz

Ruda walczy jak szalona
— Paweł Ciołkiewicz

Gwiezdne wojny
— Paweł Ciołkiewicz

W pustyni i w puszczy
— Paweł Ciołkiewicz

Nadciąga Storm
— Paweł Ciołkiewicz

Krótko o komiksach: Kwiecień 2002, cz. 2
— Paweł Nurzyński, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Świat jest teatrem, aktorami ludzie… i zwierzęta
— Paweł Ciołkiewicz

Nic nie jest tak skomplikowane, jak się wydaje
— Paweł Ciołkiewicz

Ratunku!!! Człowieki atakują!
— Paweł Ciołkiewicz

Abrakadabra to czary i magia…
— Paweł Ciołkiewicz

Duchy umarłych
— Paweł Ciołkiewicz

My name is Brazil. Bruno Brazil
— Paweł Ciołkiewicz

Droga nienawiści to droga do pustki
— Paweł Ciołkiewicz

Czarująca feeria
— Paweł Ciołkiewicz

Witajcie w Blackwood College
— Paweł Ciołkiewicz

Nic nie może przecież wiecznie trwać
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.