Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Scotch Arleston, Didier Tarquin
‹Wieże Meirrionu›

Wieże Meirrionu
EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWieże Meirrionu
Tytuł oryginalnyLes tours de Meirron
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2005
RysunkiDidier Tarquin
PrzekładMaria Mosiewicz
KolorYves Lencot
Wydawca Egmont
CyklLanfeust w kosmosie
Format48s. 215×290mm; oprawa miękka
Cena24,90,-
Gatunekhumor / satyra, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Jak zarżnąć bohaterów?
[Scotch Arleston, Didier Tarquin „Wieże Meirrionu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czytając drugi tom „Lanfeusta w kosmosie” zatytułowany „Wieże Meirrionu”, odniosłem wrażenie, że scenarzysta serii, Arleston, szczerze swoich bohaterów znienawidził. Oprócz tego, że wplata ich w nieprawdopodobnie głupkowatą i kiepsko skonstruowaną historię, to jeszcze jej poziomem próbuje wywołać nienawiść do Lanfeusta wśród czytelników. Podejrzewam, że wszyscy, którzy polubili sympatycznego kowala z Glininu w pierwszej serii, teraz na sam jego widok będą dyszeć żądzą mordu.

Daniel Gizicki

Jak zarżnąć bohaterów?
[Scotch Arleston, Didier Tarquin „Wieże Meirrionu” - recenzja]

Czytając drugi tom „Lanfeusta w kosmosie” zatytułowany „Wieże Meirrionu”, odniosłem wrażenie, że scenarzysta serii, Arleston, szczerze swoich bohaterów znienawidził. Oprócz tego, że wplata ich w nieprawdopodobnie głupkowatą i kiepsko skonstruowaną historię, to jeszcze jej poziomem próbuje wywołać nienawiść do Lanfeusta wśród czytelników. Podejrzewam, że wszyscy, którzy polubili sympatycznego kowala z Glininu w pierwszej serii, teraz na sam jego widok będą dyszeć żądzą mordu.

Scotch Arleston, Didier Tarquin
‹Wieże Meirrionu›

Wieże Meirrionu
EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWieże Meirrionu
Tytuł oryginalnyLes tours de Meirron
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2005
RysunkiDidier Tarquin
PrzekładMaria Mosiewicz
KolorYves Lencot
Wydawca Egmont
CyklLanfeust w kosmosie
Format48s. 215×290mm; oprawa miękka
Cena24,90,-
Gatunekhumor / satyra, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Siłą opowieści o Lanfeuście było połączenie schematu fantasy, gdzie jakaś drużyna ma wykonać takie a nie inne zadanie, z opowieścią humorystyczną, z dodatkiem erotyki i nawiązań intertekstualnych. Ale w momencie gdy autorzy komiksu odnieśli sukces, podjęli decyzję o zrobieniu kolejnej serii i odcinaniu kuponów od sławy. I tak powstał gniot pt. „Lanfeust w Kosmosie”. Pierwszy tom był kiepski, ale po cichu liczyłem, że Arleston bardziej się przyłoży w następnych. I tu się pomyliłem!
Arleston spaprał wszystko, co dało się spaprać!! „Wieże Meirrionu” odpychają każdą stroną. Natężenie głupot i błędów w konstrukcji komiksu rośnie z jednostajnie przyspieszoną prędkością. Historia jest przede wszystkim banalna i przewidywalna. Jak się okazuje, wszystko sprowadza się do tego, że Lanfeust jako osobnik obdarzony potężną mocą ma uratować świat. Olaboga! Oczywiście zanim do tego dojdzie musi pokonać to i owo przy pomocy swoich przyjaciół.
Arleston podjął „złą decyzję” obstawiając punkty, na których będzie się opierał budując fabułę. Każdy z tych punktów jest chybiony. Sztafaż sf nie udał się, jest durnowaty i prostacki. Dialogi straciły swą ostrość, a żarty są kiepskie i dobijane przez dziwaczne sposoby puentowania. Scenarzysta skupia się na wpychaniu wszędzie aluzji do innych książek/filmów/komiksów, tyle że popada w przesadę i przypomina to radosną bufonadę w stylu: „co to ja nie przeczytałem/obejrzałem”. No i wszędzie ciągle przebierająca się C’ixi… Z tego melanżu wynika jeden wniosek: Arleston skupia się na tym, co powinno stanowić jedynie drugi plan, swoiste „smaczki”, natomiast absolutnie nie przywiązuje wagi do tego, by fabuła była:
a) sensowna,
b) logiczna,
c) interesująca.
Komiks jest również położony konstrukcyjnie. Sceny się rwą, dialogi ewidentnie przeszkadzają w płynności akcji, niektóre fragmenty komiksu są absolutnie przegadane. Brakuje spójności pomiędzy poszczególnymi segmentami akcji. Aż się robi przykro podczas lektury.
Lanfeust i otaczający go bohaterowie byli doskonale ukształtowanym punktem wyjścia do mnóstwa historii. Arleston jednak poszedł na łatwiznę skupiając się na dodawaniu masy nowych postaci i skutecznie dezintegrując osobowości głównych bohaterów. Wstyd i hańba.
Tak wysoki ekstrakt daję jedynie ze względu na rysunki Tarquina, który robi co może, żeby chociaż warstwa graficzna uratowała ten komiks. Choć zdarzają mu się drobne błędy w ujęciach, to widać, że się starał i jego pracy niewiele można zarzucić. Ale w żadnym wypadku nie jest w stanie zrekompensować koncertowo położonej fabuły.
Plusy:
  • rysunki Tarquina
Minusy:
  • cała reszta…
koniec
10 listopada 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

W służbie jej kosmicznej mości
Marcin Knyszyński

19 X 2021

Pierwszy zbiorczy tom „Armady”, wydany właśnie przez Egmont, zbiera cztery początkowe odcinki serii, które już dwadzieścia lat temu pojawiły się na polskim rynku. Młodzieżowa, typowo rozrywkowa space opera z dziesiątkami cudacznych miejsc i bohaterów – przed nami gargantuiczny konwój, złożony z tysięcy olbrzymich statków kosmicznych, od milleniów przemierzający galaktykę.

więcej »

Dobry diabeł w krainie potępionych
Andrzej Goryl

18 X 2021

Hellboy zginął i trafił do Piekła. Dokładnie tak jak głosi tytuł niniejszego albumu. Teraz błąka się po zaświatach, jednak przeznaczenie wciąż nie daje mu spokoju. Bohater spotyka swoją rodzinę, bierze udział w piekielnej rewolucji, ściera się z demonami i duszami potępionymi.

więcej »

Podwodne wykopywanie przybysza z kosmosu
Konrad Wągrowski

17 X 2021

Jeśli narzekałem nieco na jakość scenariusza „Bogów z gwiazdozbioru Aquariusa”, to muszę przyznać, że w porównaniu do kolejnego dwuodcinkowca fantastycznonaukowego z rysunkami Zbigniewa Kasprzaka z lat 80., tamten scenariusz to majstersztyk. Seria złożona z zeszytów „Gość z kosmosu” i „Zbuntowana”, choć ładnie narysowana, pod względem skryptu razi banałem i naiwnością.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Za dużo wątków
— Marcin Osuch

O żonach, potworach i problemach rodzinnych
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Niespodzianka!
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Wielka powtórka z potencjałem
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Dużo pytań, mało odpowiedzi
— Marcin Osuch

Za Troy!
— Paweł Ciołkiewicz

You are my only hope
— Marcin Osuch

Powrót do przyszłości
— Paweł Ciołkiewicz

Dźlamgi i pfluki batorów
— Marcin Osuch

Luke, I’m your son!
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Na marginesie scenariusza #1
— Daniel Gizicki

Na północy krew z rozbitych czaszek bucha
— Daniel Gizicki

Letnie dni
— Daniel Gizicki

Narkotyki i poszukiwania
— Daniel Gizicki

Wspaniały komiks!
— Daniel Gizicki

Młodociani turpiści?
— Daniel Gizicki

Czy na sali jest korekta?
— Daniel Gizicki

Wojny robotów
— Daniel Gizicki

Dla fanów Naruto
— Daniel Gizicki

Uwaga, kiepścizna!
— Daniel Gizicki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.