Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Daniel Clowes
‹Wilson›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWilson
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2019
RysunkiDaniel Clowes
Wydawca Kultura Gniewu
ISBN9788366128071
Format80s. 195x260 mm
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Żywot człowieka żałosnego
[Daniel Clowes „Wilson” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wilson to jeden z najbardziej antypatycznych bohaterów komiksowych, z jakimi dane mi było się zetknąć. Być może nawet najbardziej antypatyczny. Naprawdę. Owszem, jego błyskotliwe puenty i zabawne teksty czyta się nawet z pewną przyjemnością, ale jedno jest pewne. Nie chcielibyście spotkać tego zadufanego w sobie, zmęczonego życiem mężczyzny w średnim wieku na swojej drodze.

Paweł Ciołkiewicz

Żywot człowieka żałosnego
[Daniel Clowes „Wilson” - recenzja]

Wilson to jeden z najbardziej antypatycznych bohaterów komiksowych, z jakimi dane mi było się zetknąć. Być może nawet najbardziej antypatyczny. Naprawdę. Owszem, jego błyskotliwe puenty i zabawne teksty czyta się nawet z pewną przyjemnością, ale jedno jest pewne. Nie chcielibyście spotkać tego zadufanego w sobie, zmęczonego życiem mężczyzny w średnim wieku na swojej drodze.

Daniel Clowes
‹Wilson›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWilson
Scenariusz
Data wydaniastyczeń 2019
RysunkiDaniel Clowes
Wydawca Kultura Gniewu
ISBN9788366128071
Format80s. 195x260 mm
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nie chcielibyście, żeby usiadł obok was w autobusie. Nie chcielibyście, żeby przysiadł się do was w kawiarni. Nie chcielibyście także, żeby podszedł do was podczas spaceru w parku. Nie, i już. Takich ludzi omijamy zazwyczaj z daleka, a jeśli już nas jakimś sposobem osaczą, uciekamy czym prędzej. Wilson posiada bowiem zestaw cech, które czynią go ostatnim człowiekiem na ziemi, z którym chciałoby się spędzić czas. Nawet jeśli to miałby być ostatnie chwile przed końcem świata, to lepie spędzić je samotnie, niż w jego towarzystwie. Choć on sam na samym początku składa brawurową deklarację, że kocha ludzi, to każda kolejna plansza utwierdza czytelnika w przekonaniu, że ludzi to on akurat szczerze nienawidzi. A kocha jedynie siebie samego. No, może jeszcze swojego psa.
Jest zapatrzony w siebie. Ma do całego świata pretensje o to, że życie mu się nie ułożyło. Wszystkich zadręczałby tylko swoimi kłopotami. Niby mówi szczerze to co myśli, ale w tych wypowiedziach to nie szczerość wybija się na pierwszy plan, a frustracja. Nic dziwnego, że żona zostawiła go szesnaście lata temu. Dziwne jest raczej to, że w ogóle z nim była. Willson oczywiście nie utrzymuje żadnych kontaktów z rodziną. Jednak na wieść o śmiertelnej chorobie ojca wraca do swojego rodzinnego miasta, żeby go odwiedzić. Nie ma tu jednak mowy o jakimś rozczulającym pojednaniu. Nasz bohater towarzyszy ojcu w ostatniej drodze, ale to on głównie mówi. Ojciec nie wypowiada ani jednego słowa – nie wiemy, czy z powodu choroby, czy – co znacznie bardziej prawdopodobne – też po prostu nienawidzi swojego syna. Po śmierci ojca Wilson wpada na pomysł, żeby odnaleźć swoją żonę. Po szesnastu latach zebrało mu się na miłość i czułe spotkanie. Gdy ją odnajduje, dowiaduje się, że… ma córkę. Pippi, czyli jego żona, gdy podjęła decyzję o odejściu, była w ciąży. Jednak od razu po urodzeniu dziecka, oddała je do adopcji. Wilson postanawia zatem wspólnie z żoną odnaleźć córkę i jakoś odbudować rodzinę.
To mógłby być początek tyleż wzruszającej, co schematycznej opowieści o miłości, odkupieniu, naprawianiu wyrządzonego zła i triumfie rodziny. To mogłaby być kolejna łzawa historyjka o przemianie bohatera i odnajdywaniu tego, co w życiu najważniejsze. Mogłaby… Ale nie jest. Daniel Clowes nie zostawia żadnych złudzeń. Życie to nie jest bajka. Życie to nie jest komiks. W prawdziwym życiu tacy ludzie jak Wilson nie przechodzą wzruszającej transformacji. No, chyba, że zmieniają się na gorsze. A już na pewno nie stają się sympatycznymi bohaterami, których zaczynamy lubić. Tu nie ma mowy o szczęśliwym zakończeniu. No, chyba, że czytelników ucieszy to, że Wilsona nie spotyka nic dobrego. Ta, z pewnego punktu widzenia, to jest satysfakcjonujące zakończenie.
Komiks Daniela Clowesa czyta się z mieszanką odrazy do głównego bohatera i fascynacji formą tej opowieści. Krótkie, błyskotliwe jednoplanszowe epizody niepostrzeżenie układają się spójną historię o nędznym życiu głównego bohatera. Clowes eksperymentuje trochę z rysunkami przeplatając ze sobą plansze rysowane w stylu bardziej realistycznym, z tymi utrzymanymi w stylistyce cartoonowej. Choć ten realizm w ujęciu autora jest dość specyficzny. Kolorystyka większości plansz utrzymana jest stylistyce komiksów złotej ery. Jaskrawe, płaskie kolory przywołują wręcz skojarzenia z klasycznymi komiksami superbohaterskimi, tyle tylko, że głównemu bohaterowi do Supermana daleko. Pod każdym względem.
Autor „Ghost World”, „Davida Boringa” oraz „Patience”, daje się poznać jako przenikliwy obserwator współczesnej rzeczywistości i ludzi, jakich ta współczesność kreuje. Tym razem stworzył swojego bohatera tak, żeby przypadkiem żaden z czytelników go nie polubił. Obdarzył go najgorszymi cechami, jakie można sobie tylko wyobrazić. Łatwo go znienawidzić, ale pewien problem pojawia się w momencie, gdy uświadomimy sobie jeden drobiazg. Czyż nie jest bowiem tak, że my sami bardzo często mielibyśmy ochotę niektórym ludziom powiedzieć to samo, co mówi Wilson? Nie dbając o konsekwencje. Nie martwiąc się, że wywołamy awanturę. Nie troszcząc się o własną reputację. Oczywiście, że tak jest. No, ale nie robimy tego. Zachowujemy się kulturalnie i przyzwoicie. Tłumimy w sobie te zazwyczaj emocje, dzięki czemu świat jest w miarę przyjaznym miejscem. Nie zadręczamy obcych swoimi kłopotami, nie wyzywamy ich od najgorszych. Wszyscy się uśmiechają, są zadowoleni i mili dla siebie. Koszmar! Jeśli ktoś chce to jakoś odreagować, powinien zacząć od lektury „Wilsona”.
koniec
6 marca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ciechanów wolny i Christowy
Tomasz Nowak

2 IV 2020

Rocznica odzyskania niepodległości była znakomitym pretekstem do opublikowania kilku tytułów komiksowych. Miały one edukować, uświadamiać, propagować i – w myśl mistrza Papcia Chmiela – bawić. Założenia te do serca wzięli sobie twórcy tytułu o wyzwoleniu Ciechanowa - tyle że nie do końca wiedzieli, co z nimi począć.

więcej »

Zemsta jest słodka
Paweł Ciołkiewicz

1 IV 2020

Jennifer, jej japońska towarzyszka Kita oraz żyjąca na londyńskich ulicach Pickles znalazły się między młotem a kowadłem. Z jednej strony osacza je demoniczny komisarz Kurb będący na usługach królowej Wiktorii, z drugiej zaś nęka grupa weteranów wojennych bawiących się w Indian pod przywództwem ojca Jennifer – pułkownika Winterfielda. Mimo tego, a może właśnie na przekór wszystkiemu, trzy kobiety kontynuują swoje dzieło zemsty.

więcej »

Bunt skończony
Tomasz Nowak

31 III 2020

W pojawiającej się co jakiś czas fabularnej stagnacji Obcych wyczekujemy nieustannie powiewów świeżości. Pierwszy tom „Aliens: Bunt” jej umiarkowaną dozę dostarczył. Tym samym oczekiwania wobec kontynuacji nabrzmiały trochę za bardzo: druga cześć spełniła je tylko po części.

więcej »

Polecamy

Magia w przewodach

Niekoniecznie jasno pisane:

Magia w przewodach
— Marcin Knyszyński

Komiks nadmiaru
— Marcin Knyszyński

Śledztwo trwa!
— Marcin Knyszyński

Głębokie rozczarowanie
— Marcin Knyszyński

Roślinny kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Piękny, obleśny świat
— Paweł Ciołkiewicz

Daniel Clowes zmaga się z czasem
— Konrad Wągrowski

Dymki o dorastaniu
— Marta Bienias

Tegoż autora

Zemsta jest słodka
— Paweł Ciołkiewicz

Nowy, wspaniały świat?
— Paweł Ciołkiewicz

Marsjanie atakują
— Paweł Ciołkiewicz

Dranie z Południa
— Paweł Ciołkiewicz

Człowiek i maszyna
— Paweł Ciołkiewicz

Gra pozorów
— Paweł Ciołkiewicz

Podążaj za Białym Królikiem
— Paweł Ciołkiewicz

Czas na przygodę
— Paweł Ciołkiewicz

Nowy wspaniały świat
— Paweł Ciołkiewicz

„Chcę przetrwać w twojej sztuce”
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.