Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe (wybrane)

więcej »

Roger McKenzie, David Michelinie, Frank Miller
‹Daredevil #1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDaredevil #1
Scenariusz
Data wydania23 stycznia 2019
RysunkiFrank Miller
Wydawca Egmont
CyklDaredevil
ISBN9788328134836
Format176s. 170x260mm
Cena69,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 59,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zwiastun rewolucji
[Roger McKenzie, David Michelinie, Frank Miller „Daredevil #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwszy tom nowego runu „Daredevila”, wydany w styczniu tego roku przez wydawnictwo Egmont, jest dla czterdziestoletniego miłośnika komiksów powrotem do lat dziewięćdziesiątych. Wtedy to legendarne już wydawnictwo TM-Semic zawojowało polski rynek komiksowy a superbohaterowie Marvela i Detective Comics zostali szerzej zaprezentowani w naszym kraju. Teraz mamy okazję cofnąć się w czasie i przyjrzeć się jednemu z najciekawszych bohaterów Marvela – Diabłowi z Hells Kitchen.

Marcin Knyszyński

Zwiastun rewolucji
[Roger McKenzie, David Michelinie, Frank Miller „Daredevil #1” - recenzja]

Pierwszy tom nowego runu „Daredevila”, wydany w styczniu tego roku przez wydawnictwo Egmont, jest dla czterdziestoletniego miłośnika komiksów powrotem do lat dziewięćdziesiątych. Wtedy to legendarne już wydawnictwo TM-Semic zawojowało polski rynek komiksowy a superbohaterowie Marvela i Detective Comics zostali szerzej zaprezentowani w naszym kraju. Teraz mamy okazję cofnąć się w czasie i przyjrzeć się jednemu z najciekawszych bohaterów Marvela – Diabłowi z Hells Kitchen.

Roger McKenzie, David Michelinie, Frank Miller
‹Daredevil #1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDaredevil #1
Scenariusz
Data wydania23 stycznia 2019
RysunkiFrank Miller
Wydawca Egmont
CyklDaredevil
ISBN9788328134836
Format176s. 170x260mm
Cena69,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 59,47 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Daredevil. The Man Without Fear”, pięcioczęściowa miniseria komiksowa z przełomu 1993 i 1994 roku, ze scenariuszem Franka Millera i rysunkami Johna Romity Jr., – w Polsce był to siódmy numer „Mega Marvel”, flagowego tytułu TM-Semic – została okrzyknięta jedną z najlepszych opowieści o Daredevilu w historii. Komiks ten prawdopodobnie nigdy by nie powstał, gdyby w 1979 roku do ekipy twórców „Daredevila” nie dołączył pewien młody, ambitny rysownik – Frank Miller. Rysował postać czerwonego diabła już wcześniej – w lutym i marcu rzeczonego roku bohater ten pojawił się w serii „The Spectacular Spider-Man” i tak spodobał się Millerowi, że ten postanowił zrobić wszystko, aby rysować go dalej. Udało się – już dwa miesiące później wychodzi „Daredevil” #158 z rysunkami Millera. Tom pierwszy nowej serii Egmontu to dziewięć pierwszych komiksów o „Nieustraszonym”, w których za warstwę graficzną całkowicie odpowiada Frank Miller (numery 158-161 i 163-167). Miał on też mały udział w pisaniu scenariusza do dwóch odcinków, ale za całokształt serii odpowiadał wtedy tak naprawdę Roger McKenzie.
Kim jest Daredevil, zwany również „Śmiałkiem”? To niewidomy superbohater w czerwonym kostiumie, który nocą walczy ze złem w nowojorskiej dzielnicy Hells Kitchen a za dnia, jako Matt Murdock, prowadzi z kumplem kancelarię prawniczą. W dzieciństwie, w wyniku wypadku, stracił wzrok, ale zdobył za to niesamowite umiejętności związane z pozostałymi zmysłami. Jako mistrz sztuk walki i akrobacji, obdarzony „radarowym” super słuchem, walczy w tym „najgorszym miejscu Manhattanu” o sprawiedliwość dla tych najsłabszych i pokrzywdzonych. Robi to również jako Matt Murdock, broniąc w sądzie tych, którzy tego najbardziej potrzebują.
Osiem z dziewięciu historii, zaprezentowanych w pierwszym tomie, opiera się praktycznie na tym samym szkielecie fabularnym. Jest to schemat charakterystyczny dla komiksów superbohaterskich sprzed Mrocznej Ery Komiksu, zainicjowanej w 1986 roku między innymi przez „Powrót Mrocznego Rycerza” Franka Millera właśnie. Daredevil trafia na superłotra, który chce się na nim zemścić, albo zemścić na kimś innym, albo ukraść zapasy cennego surowca, albo jest zwyczajnie szalony ¬– i z nim walczy. Po drodze widzimy migawki z życia Matta Murdocka – dylematy sercowe, ślub kumpla, jakieś przyjęcie albo wizyta w sądzie. Gdy Matt wyczuwa niebezpieczeństwo, lub gdy zwyczajnie staje się obiektem ataku, do gry wchodzi Daredevil, który „wierzy w ślepą sprawiedliwość” i w to, że gdy ktoś zagraża życiu niewinnych ludzi, musi zostać powstrzymany bez względu na koszty. Wyjątkiem jest odcinek szósty (Daredevil #164), w którym główny bohater, mocno połamany po pojedynku z Hulkiem, leży w szpitalu i powraca w retrospekcjach do historii swej przemiany w Śmiałka.
Na kartach komiksu znajdziemy takie postacie jak Czarna Wdowa, Hulk, Doctor Octopus, Bullseye, Death Stalker czy Gladiator. Na pierwszy plan jednak wysuwa się Ben Urich – dziennikarz „Daily Bugle”, czasopisma znanego z komiksów o człowieku-pająku. Zafascynowany postacią niewidomego pogromcy złoczyńców rozpoczyna śledztwo w sprawie jego tożsamości. Tajemnica podwójnego życia Matta Murdocka jest zatem zagrożona – dodatkowo, wszystko zaczyna wskazywać na to, że to nocna, ciemnoczerwona strona osobowości naszego bohatera zaczyna dominować. Daredevil rzuca na Matta Murdocka coraz większy cień – wiecznie niezaspokojone pragnienie zaprowadzenia sprawiedliwości za wszelką cenę jest zapowiedzią nadchodzącej rewolucji w tej, mocno podupadającej pod koniec lat siedemdziesiątych, serii komiksowej.
Rysunki Franka Millera są tu jeszcze dość standardowe – nie odbiegają mocno od typowych graficznych narracji superbohaterskich swoich czasów. Jednocześnie widać już pewne cechy charakterystyczne, które później (chociażby przy okazji „Sin City”) ujawnią się w pełnej krasie. Frank Miller, nowojorczyk z krwi i kości, przyznał w jednym z wywiadów, że zawsze chciał rysować swoje miasto w klimatach noir – w „Daredevilu” zaczyna stawiać pierwsze kroki. Nowy Jork jest tu nieco inny niż ten znany z komiksów o Spider-Manie – można powiedzieć, że traci pewne cechy Metropolis na rzecz Gotham.
O ile do rysunków Millera trudno się przyczepić, to do fabuły już zupełnie łatwo. Musielibyśmy jednak pomarudzić na całą amerykańską superbohaterszczyznę sprzed Mrocznej Ery. Fabuły były wtedy bardzo proste, „bezpieczne” dla odbiorcy, bo wyregulowane niesławnym Kodem Komiksu z lat pięćdziesiątych, zabraniającym umieszczania w komiksach drastycznych, „inspirujących” scen przemocy, nagości czy innych kontrowersyjnych elementów. W „Daredevilu” Rogera McKenziego znajdziemy rozbudowane i irytujące „didaskalia” – jasno i łopatologicznie tłumaczące motywacje bohaterów i ich szczegółowe rozmyślania oraz opisy tego, co doskonale widać w kadrach lub czego można z łatwością się domyślić. Daredevil uwalnia się z pęt i krzyczy „Oswobodziłem się!”. Tak jakby nikt nie wierzył wtedy w inteligencję czytelnika albo wszyscy wychodzili z założenia, że opowieści o superbohaterach czytają tylko dzieci i nastolatki.
Przejęcie przez Franka Millera posady rysownika serii nie przyczyniło się jeszcze do wzrostu jej popularności. Sprzedaż „Daredevila” cały czas spadała aż do numeru 166, po którym Roger McKenzie zrezygnował z pisania scenariusza. Frank Miller, świeżak w Marvelu, który w „Daredevilu” znalazł w końcu takie historie jakie chciał zawsze rysować, przyznał po latach, że nie przepadał za historiami McKenziego i też myślał o odejściu. Gdy zaproponował, że przejmie po swoim starszym koledze funkcję scenarzysty, dostał ją od ręki – według władz Marvela nie mogło być przecież gorzej. I stało się coś czego nikt nie przewidział – nastąpiła rewolucja, która wywindowała Millera na szczyt i była zapowiedzią nadchodzących zmian w świecie komiksu superbohaterskiego. Daredevil, marvelowski odpowiednik Batmana, zaczął przechodzić niesamowitą metamorfozę – ale na to musimy poczekać do drugiego tomu.
koniec
11 marca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Historia w obrazkach: Gdyby nie Trymalchion…
Sebastian Chosiński

11 XI 2019

Dla scenarzysty Jeana Dufaux praca nad „Ucztą” – dziesiątym tomem historycznej sagi „Murena” – była wyjątkowym wyzwanie. Była to bowiem pierwsza odsłona serii, która powstała po śmierci legendarnego rysownika Philippe’a Delaby’ego. Teraz Belga zastąpił włoski grafik Theo Caneschi i trzeba przyznać, że udźwignął ciężar, jaki zrzucono na jego barki.

więcej »

Mgły kolejnego eventu
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

9 XI 2019

„II Wojna Domowa” niespodziewanie okazała się całkiem udanym eventem. Niestety nie można tego powiedzieć o większości jego odprysków, takich jak „X-Men: II Wojna Domowa”.

więcej »

Budowanie to radość…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

8 XI 2019

…słońce w miasto i wieś / budowanie to młodość / a jak młodość, to pieśń… Pieśni wprawdzie w tym tomie „Lou!” nie ma – taniec owszem – ale idea pasuje jak ulał. Jesteśmy młodzi, mamy wakacje i tworzymy coś razem. Czy istnieje coś wspanialszego?

więcej »

Polecamy

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!

Niekoniecznie jasno pisane:

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

O dwóch takich, co walczyli z Gotham
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Religijny fanatyk z Kosmosu
— Sebastian Chosiński

Leonidas i Kubuś Puchatek czyli władcy wyobraźni
— Marcin Osuch

Marvel: Witaj ponownie, Frank
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miasto nie do końca warte grzechu
— Konrad Wągrowski

Marvel: Nie ma lepszego niż Wolverine
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rysownicy do ołówków!
— Piotr Czerkawski

Gdy zalewa nas żółć
— Jakub Gałka

„Miłość drogę zna…”
— Sebastian Chosiński

300 sukinsynów
— Tomasz Kontny

Nie graj tego więcej, Bob
— Michał R. Wiśniewski

Tegoż autora

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kopiemy tyłek po raz drugi
— Marcin Knyszyński

Amerykański koszmar
— Marcin Knyszyński

Najdziwniejsi z dziwnych
— Marcin Knyszyński

Gotham w akwareli
— Marcin Knyszyński

Typowy Leo
— Marcin Knyszyński

Ukryta Ameryka
— Marcin Knyszyński

Horror skrajności
— Marcin Knyszyński

U kresu podróży
— Marcin Knyszyński

Wodzenie za nos
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.