Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Dan Mora, Grant Morrison
‹Klaus›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKlaus
Scenariusz
Data wydania5 grudnia 2018
RysunkiDan Mora
Wydawca KBOOM
ISBN9788395172137
Format208s. 185x285 mm
Cena109,00
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nazywam się Klaus, Santa Klaus
[Dan Mora, Grant Morrison „Klaus” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Historia trochę jak z radia Erewań. Nie renifery ale wilki, nie korpulentny staruszek ale umięśniony heros. I zapewne dlatego nowa wersja legendy o dostarczaniu prezentów pod choinkę panów Granta Morrisona i Dana Mory wciąga do samego końca.

Marcin Osuch

Nazywam się Klaus, Santa Klaus
[Dan Mora, Grant Morrison „Klaus” - recenzja]

Historia trochę jak z radia Erewań. Nie renifery ale wilki, nie korpulentny staruszek ale umięśniony heros. I zapewne dlatego nowa wersja legendy o dostarczaniu prezentów pod choinkę panów Granta Morrisona i Dana Mory wciąga do samego końca.

Dan Mora, Grant Morrison
‹Klaus›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKlaus
Scenariusz
Data wydania5 grudnia 2018
RysunkiDan Mora
Wydawca KBOOM
ISBN9788395172137
Format208s. 185x285 mm
Cena109,00
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przepiękna twarda okładka ze złotymi przetłoczeniami i złoconymi(!) krawędziami kartek mogą budzić lekkie podejrzenie, że to tylko wizualna wydmuszka ale nie dajcie się oszukać. To co znajdziecie w środku jest jeszcze lepsze od oprawy. Zaczyna się jak klasyczne fantasy. Zbliża się zimowe przesilenie i związane z nim święto Jul. Twardziel w typie „twardziela fantasy” (na głowie ma czerwony kaptur – to ważne) przybywa do miasteczka aby sprzedać skóry. Stając w obronie małego chłopca wdaje się w rozróbę ze strażą miejską. Strażnicy wypuszczają go z miasta pobitego i ze związanymi na plecach rękoma, czyniąc z myśliwego zwierzynę łowną. Przy okazji tego epizodu poznajemy kilka innych postaci – Linkvista, poczciwego sierżanta straży oraz diabolicznego lorda Magnusa, samodzierżcę grodu. Dowiadujemy się też, że główny bohater, tytułowy Klaus, ma tajemniczych zwierzęcych przyjaciół i nadnaturalne możliwości, czyli wkraczamy do świata magii. Z pojawiających się co kilkanaście stron retrospektywnych przebitek, poznajemy wcześniejsze losy głównego bohatera - dzięki temu dowiadujemy się, że miasto to, zwane Grimsvig, nie jest mu obce, wręcz przeciwnie, ale dawno temu musiał je opuścić w dramatycznych okolicznościach.
Wróćmy do incydentu ze strażnikami. Elementem, który spowodował eskalację napięcia był… kamyk. W rękach chłopca został on uznany za zabawkę, a te były surowo zakazane w Grimsvig. Dlaczego? Ze względu na Jonasa, syna Mangusa. Samotność dziecka tyrana jest wynagradzana zabawkami: zarówno tymi robionymi specjalnie dla niego, jak i konfiskowanymi innym dzieciom. Jak łatwo się domyśleć, im więcej zabawek, tym większe znudzenie Jonasa. W ostatecznym rozrachunku doprowadza to wprowadzenia zakazu posiadania zabawek przez kogokolwiek innego poza Jonasem.
Czy to chęć utarcia nosa Magnusowi i jego sługusom, czy współczucie dla dzieci pozbawionych rozrywki, dość powiedzieć, że Klaus uznał, że czas już wyjść z lasu i zacząć działać. Będąc człowiekiem dobrego serca postanowił czynić dobro zamiast podejmować walkę (choć wojownikiem był doświadczonym). Bo był też Klaus doskonałym rzemieślnikiem, tworzącym przepiękne zabawki. I właśnie je podrzucił najmłodszym mieszkańcom Grimsvig. Naiwny. Prezenty leżące pod drzwiami domostw zostały skonfiskowane, a kolejnej nocy strażnicy mieli pilnować wejść, aby sytuacja się nie powtórzyła i jednocześnie złapać prowokatora. I już pewnie wiecie, jaką drogę znalazł Klaus, aby jednak uszczęśliwić dzieci – potrzeba matką wynalazków.
Lecz jeśli obawiacie się, że wersja legendy autorstwa panów Morrisona i Mory sprowadza się do zabawy w ciuciubabkę ze strażnikami miejskimi, to mogę was uspokoić. Lord Mangus to naprawdę zły gość, i jak każdy zły gość ma swoje mroczne plany oraz asy w rękawie. Te asy mogą być twardym orzechem do zgryzienia nawet dla kogoś takiego jak Klaus. Pojawia się kilku sojuszników, ale czy to wystarczy?
Od strony graficznej „Klaus” jest praktycznie bez zarzutu. Dynamiczny rysunek Dana Mory bardzo dobrze oddaje przebieg akcji i atmosferę, w jakiej rozgrywa się cała historia. Kadrowanie, sposób przedstawienia scen walki przypomina to, do czego przyzwyczaiły nas komiksy o superbohaterach - ale w końcu TO JEST komiks o superbohaterze.
koniec
14 marca 2019

Komentarze

14 III 2019   13:00:47

Jeśli ten wzorzec przeciętności ma 90% to dla naprawdę dobrych komiksów wam się skala skończy :D

Cóż, dla mnie:
Scenariusz - 40%
Rysunki - 60%

14 III 2019   23:07:53

Na współczesny obraz Świętego Mikołaja złożyły się bardzo różne elementy, które mają mało wspólnego z czcigodnym biskupem z Miry. Kilka ciekawostek a propos:
1. Brodacz w czerwonym kubraku w latających saniach ciągniętym przez renifery wg badaczy mitów wywodzi się od nordyckiego boga Thora, który podróżował w powozie zaprzężonym w kozły. A więc i wojownik, i heros.
2. Wilki w otoczeniu św. Mikołaja mają głębszy sens. Św. Mikołaj wg tradycji był opiekunem dzikich zwierząt i chronił ludzi właśnie przed atakami wilków. We "Lwie, czarownicy i starej szafie" Lewisa jest scena, kiedy Św. Mikołaj ratuje dzieci przed ścigającym je wilkiem Maugrimem.
3. W tradycji prawosławnej św. Mikołaj jest jednym z najbardziej"wpływowych" świętych. W folklorze rosyjskim przejął wiele cech ruskiego boga Wołosa (Welesa) jako strażnika krainy zmarłych i opiekuna zwierząt i bogactw. Sam Wołos jest za to mocno powiązany ze złowrogim Dziadkiem Mrozem, którego wcale nie wymyślili komuniści, ale który wywodzi się wprost ze słowiańskiej mitologii.

Komiks bym chętnie przeczytał, ale cena jest mało zachęcająca.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wrogowie publiczni
Konrad Wągrowski

6 VII 2020

Niepozorny czarno-biały belgijski komiks, z rysunkami nie rzucającymi na kolana, okazuje się być znakomitą, świetnie napisaną, precyzyjną, ale też grającą dobrze na emocjach historią kryminalną.

więcej »

Krótko o komiksach: Gdy tatusia masz ambitnego
Beatrycze Nowicka

5 VII 2020

Przyjemnie było się przekonać, że w czwartym tomie „Monstressy” akcja nieco przyspiesza.

więcej »

Zdekapitatowany Dekapitator
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

4 VII 2020

„Head Lopper i rycerze Venorii”, czyli trzeci tom serii o Norgalu Dekapitatorze, uwypukla prawdę, którą Andrew MacLean od początku próbował ukryć. A mianowicie, że komiks ten to w gruncie rzeczy dość stereotypowe fantasy, dla niepoznaki podrasowane oryginalną szatą graficzną.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.