Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Rune Ryberg
‹Death Save›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDeath Save
Scenariusz
Data wydania27 lutego 2019
RysunkiRune Ryberg
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN978-83-65527-90-5
Cena99,00
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zachować życie
[Rune Ryberg „Death Save” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Death Save to historia o dorastaniu, trudnych wyborach i przyjaźni. Rune Ryberg opowiada o perypetiach dwóch nastolatków nieuchronnie wkraczających w dorosłość. Czy uda im się coś w życiu osiągnąć, czy może dołączą do licznego grona osób rozpamiętujących błędne decyzje i żałujących zmarnowanego życia?

Paweł Ciołkiewicz

Zachować życie
[Rune Ryberg „Death Save” - recenzja]

Death Save to historia o dorastaniu, trudnych wyborach i przyjaźni. Rune Ryberg opowiada o perypetiach dwóch nastolatków nieuchronnie wkraczających w dorosłość. Czy uda im się coś w życiu osiągnąć, czy może dołączą do licznego grona osób rozpamiętujących błędne decyzje i żałujących zmarnowanego życia?

Rune Ryberg
‹Death Save›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDeath Save
Scenariusz
Data wydania27 lutego 2019
RysunkiRune Ryberg
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN978-83-65527-90-5
Cena99,00
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Rick i Baas są kumplami. Razem spędzają czas na szwędaniu się po mieście i szukaniu guza. Liczy się dla nich tylko rozrywka. Całe dnie spędzają grając na flipperach, a gdy akurat nie grają, wdają się w jakieś awantury. Liczą się tylko kolejny rekordy oraz rywalizacja. Nie zaszkodzi także od czasu do czasu zwinąć skrzynkę coli i skombinować jakieś zioło. Grunt to nie przejmować się życiem i nie traktować zbyt poważnie problemów. W końcu jakoś to będzie! Towarzyszymy im w tych codziennych zabawach i poznajemy ich samych oraz ich znajomych. Oglądamy środowisko, w którym funkcjonują i trzeba przyznać, że nie sprzyja ono snuciu ambitnych planów życiowych.
Początkowo można odnieść wrażenie, że obaj kumple niewiele się od siebie różnią, jednak z czasem okazuje się, że jest to wrażenie błędne. Autor powoli, za pomocą drobnych zdarzeń pokazuje, że tak naprawdę Rick i Baas to dwa zupełnie przeciwstawne charaktery. Ten pierwszy jest całkowicie beztroskim kawalarzem, dla którego nie ma żadnych świętości. Niczym się nie przejmuje i myśli tylko o tym, żeby wywinąć jakiś numer. Natomiast Baas stopniowo, wraz z rozwojem akcji odsłania zupełnie inne oblicze. Jest wrażliwym, zdolnym, pełnym empatii chłopakiem, którego trzyma tu tylko jakaś forma lojalności wobec kumpla. No i skrywana, skazana na porażkę miłość do pracującej w lokalu z grami dziewczyny. Jeanie jednak nie ma szansy poznać prawdziwego Baasa, bo sprawy zazwyczaj przybierają zły obrót. Chłopak wyraźnie męczy się w tej sytuacji. Miota się i nie wie, co ma ze sobą zrobić. Wie, że jest na dobrej drodze, by zmarnować sobie życie. Czy znajdzie jednak siłę i motywację, by coś zmienić?
Wraz z rozwojem tej historii kibicujemy mu w tych poczynaniach coraz bardziej. Rune Ryberg umiejętnie bowiem prowadzi swoją narrację, konstruując z drobnych epizodów opowieść angażującą czytelnika. Pojawiają się w nich kolejne postacie tworzące barwne tło dla perypetii głównych bohaterów. Wszystko to składa się na interesującą całość przypominającą nieco „Buntownika z wyboru”. Tyle tylko, że relacje łączące Ricka i Baasa, są jednak chyba znacznie bardziej skomplikowane niż przyjaźń pomiędzy postaciami granymi przez Matta Damona i Bena Afflecka. Komiks intryguje także swoją warstwą graficzną. Rysunki Rune Ryberga początkowo wydają się nieco chaotyczne, ale z czasem wyłania się z nich starannie przemyślana stylistyka. Bohaterami są tu antropomorficzne zwierzęta, ale autor rysuje je w sposób daleki od bajkowej konwencji. Rozdrgana kreska i psychodeliczne kolory sprawiają, że całość wygląda, jakby powstawała pod wpływem jakich środków poszerzających percepcję. W rysunkach widać jednak także pewien rygor związany zachowaniem zasad perspektywy i wytwarzaniem wrażenia głębi. Od czasu do czasu autor serwuje nam także świetnie skomponowane, całostronicowe panele w efektowny sposób wypełnione szczegółami.
„Death Save” to komiks podejmujący ważne problemy, ale bez niepotrzebnego zadęcia. Rune Ryberg pokazuje istotne dylematy przez pryzmat codziennych perypetii dwóch kumpli. Obaj mają świadomość, że są w przełomowym dla własnego życia punkcie. Jeden z nich jednak nie chce przyjąć tego do wiadomości, drugi natomiast codziennie walczy ze sobą zastanawiając się nad własną przyszłością. Ciekawe w tym kontekście jest zastosowanie metaforyki odnoszącej się do flipperów. Baas często postrzega siebie jako kulkę w takim automacie, która porusza się bezładnie popychana z różnych stron. Czy coś w ogóle od niego zależy? Czy jest w stanie przejąć kontrolę nad swoim życiem? Bez wątpienia komiks inaczej będzie odbierany przez tych czytelników znajdujących się w tym samym punkcie, co jego bohaterowie, a inaczej przez tych, którzy mają takie wybory dawno za sobą. Dla jednych może być okazją do refleksji nad nieuchronnie uciekającym czasem, dla drugich sposobnością do zadania sobie pytania, czy decyzje podjęte przed laty były słuszne. Tak czy inaczej, warto zawrzeć bliższą znajomość z Rickiem i Baasem.
koniec
20 marca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

My name is Brazil. Bruno Brazil
Paweł Ciołkiewicz

14 VIII 2020

Wydawnictwo Ongrys systematycznie poszerza swój katalog komiksów rysowanych przez Williama Vance’a. Były już: „Bruce J. Hawker”, „Howard Flynn”, „Ramiro”, „Rodryk” i „Ringo”, a teraz przyszedł czas na „Bruno Brazila”, czyli frankofońską wariację na temat Bonda. Jamesa Bonda.

więcej »

Droga nienawiści to droga do pustki
Paweł Ciołkiewicz

12 VIII 2020

„Szczurwysyny” to nie jest komiks lekki, łatwy i przyjemny. Autorzy ukazują z nim koszmarne oblicze wojny i mówią o tym, co robi ona z ludźmi biorącymi w niej udział. Ukazują także jej tragiczne konsekwencje, które zazwyczaj w największym stopniu dotykają zwykłych żołnierzy.

więcej »

Jest inny świat…
Tomasz Nowak

10 VIII 2020

Tom czwarty edycji zbiorczej „Druuny” miał stanowić koniec serii. Trudno tu jednak mówić o jakimś wyraźnym „zakończeniuˮ, skoro w kilkanaście lat później ukazał się dodatkowy tom „zero”, a potem następna jej odsłona… I, w rzeczy samej, ów tom czwarty nie przynosi zdecydowanych rozstrzygnięć. Choć z dzisiejszej perspektywy trudno wnioskować, czy i jakie dalsze losy przewidywał w 2003 roku Serpieri dla swej bohaterki.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż autora

My name is Brazil. Bruno Brazil
— Paweł Ciołkiewicz

Droga nienawiści to droga do pustki
— Paweł Ciołkiewicz

Czarująca feeria
— Paweł Ciołkiewicz

Witajcie w Blackwood College
— Paweł Ciołkiewicz

Nic nie może przecież wiecznie trwać
— Paweł Ciołkiewicz

Rewolwerowcy i potwory
— Paweł Ciołkiewicz

Perfekcja!
— Paweł Ciołkiewicz

Hrabia Mieszko Skarbek
— Paweł Ciołkiewicz

Pociąg pod specjalnym nadzorem
— Paweł Ciołkiewicz

Czarna krowa w kropki bordo…
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.