Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Joanna Karpowicz
‹Jutro będzie futro›

Jutro będzie futro
EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJutro będzie futro
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2005
RysunkiJoanna Karpowicz
Wydawca Atropos
Formatoprawa twarda
Cena22,-
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Jutro będzie futro

Opowieść w stylu „futrzany noir”
[Joanna Karpowicz „Jutro będzie futro” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Jutro będzie futro” ma u mnie wielki plus już na starcie. W polskim współczesnym komiksie z nielicznymi wyjątkami przyjęło się wydawać albumy będące zlepkami pasków komiksowych, eksperymentami artystycznymi bądź jednoplanszowymi skeczami – tym bardziej czytelnik spragniony jest rozbudowanych historii stawiających na fabułę, zaplanowanych na cały cykl. Komiks Joanny Karpowicz daje nadzieję na spełnienie tych oczekiwań.

Konrad Wągrowski

Opowieść w stylu „futrzany noir”
[Joanna Karpowicz „Jutro będzie futro” - recenzja]

„Jutro będzie futro” ma u mnie wielki plus już na starcie. W polskim współczesnym komiksie z nielicznymi wyjątkami przyjęło się wydawać albumy będące zlepkami pasków komiksowych, eksperymentami artystycznymi bądź jednoplanszowymi skeczami – tym bardziej czytelnik spragniony jest rozbudowanych historii stawiających na fabułę, zaplanowanych na cały cykl. Komiks Joanny Karpowicz daje nadzieję na spełnienie tych oczekiwań.

Joanna Karpowicz
‹Jutro będzie futro›

Jutro będzie futro
EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJutro będzie futro
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2005
RysunkiJoanna Karpowicz
Wydawca Atropos
Formatoprawa twarda
Cena22,-
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Jutro będzie futro
„Jutro będzie futro” wykorzystuje doskonale znany w komiksie motyw uczłowieczonych postaci zwierzęcych („Blacksad”, „Usagi Yojimbo”, „Zimny równik” czy choćby „Kaczor Donald”). W przeciwieństwie jednak do tamtych pozycji, w albumie Karpowicz wprowadzenie personifikowanych zwierząt zostaje uzasadnione już na wstępie. W czwartym tysiącleciu naszej ery na Ziemi współistnieją ludzie i inteligentne zwierzęta, owoce eksperymentów genetycznych z XXX stulecia. Nieważne zresztą uzasadnienie – to jedynie pretekst, aby autorka mogła wykorzystać popularny motyw i dać popis malarskich umiejętności.
Akcja toczy się w dalekiej przyszłości w mieście New Rome (znanym już z kilkuplanszowej historii „Biblioteka” prezentowanej w konkursie Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi w 2003 r.). W epizodach poznajemy bohaterów o dźwięcznych imionach Jagoda (pies), Budyń (pies), Kuper (kaczor) i Jesus Oberonn von Rottenburg (również pies) oraz Lupita, tracąca właśnie posadę kelnerki w lokalnym klubie. Zbieg okoliczności sprawia, że Jagoda (wbrew pozorom samiec) trafia do miejsca, do którego trafić nie powinien i usłyszy rzeczy, których nie powinien słyszeć, a wszyscy bohaterowie zostają wplątani w spisek zagrażający całej zwierzęcej populacji New Rome.
Gdyby szukać nawiązań, najbliżej komiksowy Joanny Karpowskiej do „Blacksada” i to nie tylko ze względu na wykorzystanie zwierzęcych postaci. Tak jak opowieść Diaza Canalesa i Guarnido, „Jutro będzie futro” opowiadane jest w konwencji czarnego kryminału (choć tu w wersji future noir), również pojawia się temat rasizmu, a postacie wyglądają podobnie. Autorka nie próbuje ukrywać swych inspiracji – na 41 stronie widać wyraźnie afisz kinowy reklamujący film „Blacksad”, zilustrowany obliczem tytułowego kota. Ale to nie wyczerpuje listy narzucających się nawiązań. Futurystyczne miasto, podzielone na wiele poziomów wraz z latającymi nad nimi pojazdami, nie może nie skojarzyć się z Los Angeles z „Blade Runnera” Ridleya Scotta, a niektóre projekty graficzne przypominają „Metropolis” Fritza Langa (Scott zresztą czerpał pomysły scenografii od Langa).
Nawiązania do „Blacksada” nie służą może komiksowi Karpowicz – nie da się nie porównywać grafiki tych albumów, w czym oczywiście wygrywa historia o czarnym kocie. Ale to niesprawiedliwe zestawienie – Karpowicz nie kopiuje niczego, maluje własnym stylem i jest to sztuka bardzo wysokiej próby (przyznam, że w wizjach miasta kojarzyła mi się dla odmiany z Bilalem) – a w polskim komiksie współczesnym taka jakość rysunku spotykana jest bardzo rzadko. Nieco gorzej z narracją – w scenach bardziej dynamicznych można się czasem pogubić, kolejne ramki niekoniecznie wynikają z poprzednich. Ale rekompensuje to kapitalna, oniryczna sekwencja snu Lupity z planszy 31.
Na razie historia się rozkręca – pierwszy album przedstawił scenerię, przedstawił nam głównych bohaterów i zarysował główny wątek – to zbyt mało, aby ocenić komiks jako całość od strony fabularnej, ale z pewnością wystarczy, aby czekać z zainteresowaniem na ciąg dalszy.
Plusy:
  • bardzo dobra strona graficzna
  • rozmach opowieści
  • inteligentne nawiązania do klasyki filmu i komiksu
  • eleganckie wydanie
Minusy:
  • czasami chaotyczna narracja
koniec
16 listopada 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Świat jest teatrem, aktorami ludzie… i zwierzęta
Paweł Ciołkiewicz

25 IX 2020

„Płaszcz i szpony” to awanturnicza opowieść przygodowa spod znaku płaszcza i szpa…, to znaczy szponów, która porywa czytelnika od pierwszej strony. Dramaturgiczny przepych, trzymająca w napięciu fabuła, wyraziste osobowości bohaterów, wykwintny język, jakim się posługują oraz piękna oprawa graficzna to podstawowe atuty tej opowieści, które od pierwszych plansz zjednują sympatię czytelnika.

więcej »

Karola los wzniosły, los podły
Tomasz Nowak

24 IX 2020

Pamiętacie Johnhny′ego Rottena wykrzykującego dramatyczne pytanie: Kto zabił Bambi? Okazuje się, że to nie jedyne prawdziwie dramatyczne pytanie popkultury. Jest choćby taki Karol. Ba, powstał poświęcony mu w całości komiks! Ale jedyna wiedza o nim pochodzi z tytułu „Mówili na niego Karol”. Nadal więc pytamy, kim on właściwie jest? A odpowiedź, że to trup wcale nas nie zadowala.

więcej »

Wracamy do Teksasu, tam nie ma ropy
Marcin Osuch

23 IX 2020

Prawie dziesięć lat temu, przy okazji serii zbiorczych „Lucky Luke’ów” w rozmiarze szkolnych zeszytów, wyraziłem nadzieję, że przyjdzie czas, gdy wszystkie te historie zostaną wydane tak jak zostały do tego stworzone, w formacie A4. Od kilku lat Egmont wznawia całą serię właśnie w tym kształcie i ostatnio przyszedł czas na tom osiemnasty – „W cieniu wież wiertniczych”.

więcej »

Polecamy

Komiks, którego nie było

Podziemny front:

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Modlitwa
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Batalion Czwartaków gromi Niemców, czyli Gwardia Ludowa w akcji. O pewnym cyklu komiksowym PRL-u
— Konrad Wągrowski

Po co nam te pierwiastki
— Konrad Wągrowski

Kroniki młodych Indiana Jonesów
— Konrad Wągrowski

Jak zbudować fosę wypełnioną lawą
— Konrad Wągrowski

Wrogowie publiczni
— Konrad Wągrowski

Reacher Yojimbo
— Konrad Wągrowski

Perła obyczajowego komiksu
— Konrad Wągrowski

Powrót do pięknej epoki
— Konrad Wągrowski

Co cechuje dżentelmena?
— Konrad Wągrowski

Pomścić córkę!
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.