Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Mikel Janin, Tom King, Clay Mann
‹DC Odrodzenie: Batman #4: Wojna Żartów z Zagadkami›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDC Odrodzenie: Batman #4: Wojna Żartów z Zagadkami
Scenariusz
Data wydania21 listopada 2018
RysunkiClay Mann, Mikel Janin
Wydawca Egmont
CyklBatman
Cena49,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Gaszenie pożaru benzyną
[Mikel Janin, Tom King, Clay Mann „DC Odrodzenie: Batman #4: Wojna Żartów z Zagadkami” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Scenarzysta Tom King na dobre złapał bakcyla Gotham. W kolejnych tomach zbiorczych opowieści spod znaku „DC Odrodzenie” porusza się coraz sprawniej i z większą pewnością o uniwersum Mrocznego Rycerza. Gdyby jeszcze tylko potrafił wymyślać bardziej wciągające i mroczniejsze fabuły…

Sebastian Chosiński

Gaszenie pożaru benzyną
[Mikel Janin, Tom King, Clay Mann „DC Odrodzenie: Batman #4: Wojna Żartów z Zagadkami” - recenzja]

Scenarzysta Tom King na dobre złapał bakcyla Gotham. W kolejnych tomach zbiorczych opowieści spod znaku „DC Odrodzenie” porusza się coraz sprawniej i z większą pewnością o uniwersum Mrocznego Rycerza. Gdyby jeszcze tylko potrafił wymyślać bardziej wciągające i mroczniejsze fabuły…

Mikel Janin, Tom King, Clay Mann
‹DC Odrodzenie: Batman #4: Wojna Żartów z Zagadkami›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDC Odrodzenie: Batman #4: Wojna Żartów z Zagadkami
Scenariusz
Data wydania21 listopada 2018
RysunkiClay Mann, Mikel Janin
Wydawca Egmont
CyklBatman
Cena49,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Nie, wcale nie uważam, że Tom King jest pozbawiony talentu i że powinien dać sobie spokój z wymyślaniem komiksowych fabuł. Ale coś musi być na rzeczy w fakcie, że spośród dotychczas wydanych albumów zbierających „odrodzeniowe” perypetie Batmana najlepiej prezentuje się jednak debiutancki „Jestem Gotham” (2016), w pracy nad którym Kinga wspierał jeszcze doświadczony Scott Snyder. Tom drugi, czyli „Jestem samobójcą” (2017), wciąż trzyma poziom, ale dwa kolejne (powstałe już bez wsparcia Snydera) – to jest „Jestem Bane” (2017) i wydana nie tak dawno w naszym kraju „Wojna Żartów z Zagadkami” – mogą nieco rozczarować. Zwłaszcza jeżeli, a w przypadku opowieści o Zamaskowanym Krzyżowcu to norma, wysoko stawia się poprzeczkę.
„Wojna…” zbiera osiem oryginalnych zeszytów, które ukazały się pomiędzy sierpniem a grudniem 2017 roku. Fabuła została tak poprowadzona, że nie trzeba znać tego, co działo się w poprzednich tomach. Jeśli więc ktoś z Was nie sięgnął po wspomniane wyżej albumy, a wpadł mu w rękę dopiero tom czwarty, może zacząć lekturę bez najmniejszych obaw o to, że pogubi się w zawiłościach intrygi. Tym bardziej że nie jest ona przesadnie skomplikowana. Zaczyna się od tego, że policja w Gotham wciąż nie może trafić na ślad kryjówki Jokera. A złapać trzeba go jak najszybciej, bo przecież przebywając na wolności, gotów po raz kolejny – to zresztą pewne jak amen w pacierzu – ściągnąć na miasto gigantyczne kłopoty (wszak robił to już niejeden raz). Desperacja stróżów prawa jest tak wielka, że postanawiają… ugasić pożar benzyną i poprosić o pomoc siedzącego od roku w więzieniu Riddlera.
Ten uprzedza jednak policję i zanim ta składa mu intratną propozycję współpracy, Człowiek-Zagadka samowolnie opuszcza więzienną celę. Po czym natychmiast udaje się do Jokera, aby zaproponować mu kooperację. Obu ich łączy bowiem jeden cel – pozbycie się z Gotham Batmana. Riddler doskonale zdaje sobie sprawę, jak bardzo Jokerowi zależy na śmierci Mrocznego Rycerza. Dopóki ten żyje, żartowniś nie odzyska bowiem radości życia. Nigma ma jednocześnie nadzieję, że nienawiść zielonowłosego superłotra do Człowieka-Nietoperza jest tak wielka, iż całkowicie go zaślepia. Do tego stopnia, że nie dostrzeże on pułapki, jaką szykuje mu Riddler. Ale przecież Joker jest w tym samym stopniu podły, co inteligentny. Nie daje się podejść Edwardowi, który szykuje na niego zamach. Skutkiem tego staje się otwarta, krwawa wojna pomiędzy gothamskimi złoczyńcami. Obaj nie przebierają w środkach, by zabić jeden drugiego. A przy okazji niszczą miasto i deprawują jego mieszkańców.
Batman mógłby w zasadzie trzymać się na uboczu tego pojedynku i zacierać ręce z radości, że bandyci zwalczają się sami. Ale nie może przecież siedzieć bezczynnie, gdy cierpią niewinni. Z drugiej strony siły w tej rozgrywce rozkładają się dokładnie po połowie. Co sprawia, że Joker nie jest w stanie pokonać Riddlera i na odwrót. To prowadzi Zamaskowanego Krzyżowca do bardzo niebezpiecznej konkluzji: chcąc pokonać jednego z adwersarzy (i tym samym uratować miasto), musi przyłączyć się do drugiego. A więc stanąć po stronie Zła! Tylko którego poprzeć? Który wydaje się dla Gotham „mniejszym złem”? Jakąkolwiek decyzję podejmie Batman – będzie to wybór fatalny. Nie ma co ukrywać, że pomysł wyjściowy Tom King miał niezły. Co więc poszło nie tak? A może raczej: w jakim miejscu ambitne plany rozjechały się z przeciętnym wykonaniem?
Podstawowym problemem „Wojny…” jest to, że chociaż – parafrazując Witolda Gombrowicza – powinna zachwycać, to jednak nie zachwyca. Dlaczego? Głównie z tego powodu, że w ogóle nie trzyma w napięciu. Jeśli wciąż macie w pamięci demonicznego i na wskroś przeżartego nienawiścią do Batmana Jokera… jeżeli Riddler kojarzy Wam się z nadzwyczaj inteligentnym, ale również bezlitosnym i konsekwentnie dążącym do wyznaczonego celu psychopatą… – zapomnijcie o tych obrazach. King przedstawił ich jak dwóch zwaśnionych chłopców w piaskownicy, którzy średnio umiejętnie walczą o poszerzenie stref wpływu. Trudno uwierzyć w to, że ich rywalizacja jest w stanie pogrążyć w chaosie i anarchii całe Gotham, a Mroczny Rycerz, chcąc z tym skończyć, nie ma innego wyboru, jak sprzeniewierzyć się swoim najszczytniejszym ideałom. Scenarzysta narzuca nam tę wiarę w formie dogmatu. Ale przecież rozum każe do wszelkich dogmatów podchodzić sceptycznie.
Graficznie „Wojna…” trzyma poziom. Co jest zasługą obu rysowników pracujących nad tą historią – Hiszpana Mikela Janína i Amerykanina Claya Manna. Obaj starają się przydać tej opowieści nastroju grozy, której nie ma w scenariuszu. Służy temu przede wszystkim odpowiednie kreowanie postaci Batmana. Przedstawianie całej jego postaci, najlepiej jeszcze z perspektywy żaby, dzięki czemu wydaje się bardziej dostojny, monumentalny i powłóczysty. Zwłaszcza gdy ma za sobą mroczne tło. Bez ich wkładu komiks Toma Kinga byłby jeszcze banalniejszy i sztampowy. Ciekawostką fabularną jest natomiast na pewno wprowadzenie do akcji Kite Mana, „urodzonego” wprawdzie w 1960 roku, ale dotąd rzadko wykorzystywanego w nietoperzowym uniwersum. Tu staje się on czołową postać drugiego planu – zrazu karykaturalną, z czasem coraz poważniejszą i tragiczną.
Ach! warto też dodać, że całą historię wojny Jokera z Riddlerem poznajemy w formie retrospektywnych opowieści snutych przez Bruce Wayne’a w czasie nocy spędzanej z Seliną Kyle. To taka mała podpowiedź dotycząca tego, co Tom King wysmażył w dalszym ciągu opowieści. O czym przekonamy się niebawem, kiedy do naszych rąk trafi tom piąty serii – „Zasady walki”.
koniec
1 kwietnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Co za małpa!
Paweł Ciołkiewicz

19 VII 2019

Starożytna chińska legenda o Małpim Królu zyskuje w komiksie Silverio Pisu i Milo Manary zaskakujące oblicze. Autorzy bawią się tą postacią, wrzucając ją w wir surrealistycznych przygód. Postacie z chińskiej mitologii spotykają się tu z dwudziestowiecznymi politykami i przywódcami, a wszystko przyprawione sporą dawką lewicowej ideologii.

więcej »

A może rzucić to wszystko i wyjechać w kosmos?
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 VII 2019

Przypomnijmy: nieudany eksperyment sprawił, że spora część centrum Filadelfii zamieniła się miejscami z fragmentem jakiejś obcej planety.Główny bohater – Nathan Cole – przez kilka lat pracował w ekipie ewakuującej stamtąd ludzi za pomocą przenośnych urządzeń do teleportacji. No, nie jest to teleportacja taka jak w „Star Treku”, bo działa tylko między zamienionymi obszarami, ale trudno to inaczej nazwać. Na początku drugiego tomu mamy tę część fabuły streszczoną w jego zeznaniach przed agentami (...)

więcej »

Pająk w czarnej… „Dziurze”
Paweł Ciołkiewicz

17 VII 2019

Pająk Jeruzalem nie jest już dziennikarzem „Słowa”. Jego wojna z nowym prezydentem Garrym Callahanem nie potoczyła się dla niego najlepiej. Musiał salwować się ucieczką, bo prezydent elekt, choć cały czas się uśmiecha, to nie ma zamiaru żartować.

więcej »

Polecamy

Dwanaście i pół fortepianu

Kadr, który…:

Dwanaście i pół fortepianu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nadchodzą złodupcy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Idę i powiewam
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ludzie nietoperze
— Paweł Ciołkiewicz

Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Córy Iranu
— Paweł Ciołkiewicz

…i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Docent tragarz
— Paweł Ciołkiewicz

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ostatnia nadzieja Gotham
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Lepiej byłoby już pozostać w Paryżu!
— Sebastian Chosiński

Birdman znad Missisipi i Missouri
— Sebastian Chosiński

Jak Tommy Lee Jones (razy trzy) w „Ściganej”…
— Sebastian Chosiński

Pornobiznes i narkotyki, komunizm i nazizm
— Sebastian Chosiński

Żydzi, Arabowie i ich koty
— Sebastian Chosiński

Drapieżcy w Gotham
— Sebastian Chosiński

Jak radzić sobie z nienawiścią
— Sebastian Chosiński

Gdzie dwie się biją, tam trzeci korzysta
— Sebastian Chosiński

Jasne oblicze Zła i mroczna strona Dobra
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz w stylu vintage
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.