Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Rick Remender, John Romita Jr.
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #132: Kapitan Ameryka: Uwięziony w Wymiarze Z›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #132: Kapitan Ameryka: Uwięziony w Wymiarze Z
Tytuł oryginalnyCaptain America: Castaway in Dimension Z
Scenariusz
Data wydania13 grudnia 2017
RysunkiJohn Romita Jr.
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
Format232s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Marvel: Przez brzuch do serca Kapitana
[Rick Remender, John Romita Jr. „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #132: Kapitan Ameryka: Uwięziony w Wymiarze Z” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W komiksach superbohaterskich widzieliśmy już niejedno. Nieczęsto jednak zdarza się, by kogoś tak poniosła fantazja, jak Ricka Remendera, odpowiedzialnego za scenariusz „Kapitan Ameryka: Uwięziony w wymiarze Z”, który możemy znaleźć w sto trzydziestym drugim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Przez brzuch do serca Kapitana
[Rick Remender, John Romita Jr. „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #132: Kapitan Ameryka: Uwięziony w Wymiarze Z” - recenzja]

W komiksach superbohaterskich widzieliśmy już niejedno. Nieczęsto jednak zdarza się, by kogoś tak poniosła fantazja, jak Ricka Remendera, odpowiedzialnego za scenariusz „Kapitan Ameryka: Uwięziony w wymiarze Z”, który możemy znaleźć w sto trzydziestym drugim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Rick Remender, John Romita Jr.
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #132: Kapitan Ameryka: Uwięziony w Wymiarze Z›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #132: Kapitan Ameryka: Uwięziony w Wymiarze Z
Tytuł oryginalnyCaptain America: Castaway in Dimension Z
Scenariusz
Data wydania13 grudnia 2017
RysunkiJohn Romita Jr.
PrzekładJacek Drewnowski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
Format232s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Jest taki stary dowcip: idzie kot przez pustynię, wreszcie zatrzymuje się i mówi – „nie ogarniam tej kuwety”. I właśnie tak mam z komiksem „Kapitan Ameryka: Uwięziony w wymiarze Z” – nie ogarniam tego, co się w nim znajduje. Choć, jak każdy kto śledzi przygody marvelowskich herosów, nieobce mi są podróże po obcych światach i alternatywnych rzeczywistościach, tym razem lektura sprawiała mi spore problemy. Głównie ze względu na chaos fabularny.
Scenarzysta Rick Remender, który przejął dowodzenie nad serią o Żołnierzu Wolności po Edzie Brubakerze, nie miał łatwego zadania. Przede wszystkim dlatego, że jego poprzednik zrewolucjonizował życie Steve′a Rogersa, którego przygody uczynił bardziej realistycznymi. Wprowadził także postać Zimowego Żołnierza, którego pojawienie się odbiło się szerokim echem w fandomie. Tak silnym, że zdarzenie to zostało zaadoptowane do kinowych przygód Avengers w filmie „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów”. Remender postanowił jednak nie kontynuować stylu Brubakera, tylko postawił na czyste science fiction w duchu scenariuszy, za które w latach 70. odpowiadał Jack Kirby.
Nie był to najlepszy pomysł, biorąc pod uwagę, że komiksy Wielkiego Jacka z tamtego okresu nie dorównywały pracom z lat 60., kiedy współtworzył ze Stanem Lee. Mogliśmy się o tym przekonać za sprawą WKKM i pozycji „Kapitan Ameryka i Falcon: Bomba obłędu” (tom 118). Co tu dużo mówić, opowieść ta nie wytrzymała próby czasu, zarówno pod względem konstrukcji fabularnej, jak i samych dialogów. Niestety Rick Remender zdaje się tego nie dostrzegać.
Kapitan Ameryka zostaje przeniesiony do dziwacznego wymiaru Z, który w niczym nie przypomina naszego świata. Żyją tu przeróżne, najczęściej bardzo żarłoczne stwory, natomiast grawitacja i czas szaleją tu tak bardzo, że trudno dostosować się do ciągle zmieniających warunków. Jakby tego było mało, na życie naszego bohatera dybie jego stary przeciwnik – groteskowy Zola. Nie tylko zaraził go specyficznym wirusem, ale także z jego krwi zamierza wyhodować armię posłusznych mu wojowników. Po pierwszym, poważnym starciu, Kapitanowi udaje się jednak uciec z rąk okrutnego naukowca. Nie jest jednak sam, zabiera ze sobą niemowlaka, którego Zola nazywa swoim dzieckiem. Rogers postanawia się nim zająć i uczyć go, jak prawdziwy ojciec.
Scenarzyście udało się połączyć dwie, wydawałoby się przeciwstawne sobie rzeczy. Z jednej strony wprowadza duży chaos fabularny, a z drugiej akcję prowadzi w sposób liniowy i banalny. Wszystko bowiem dzieje się tak, jakbyśmy mogli się tego spodziewać, czyli od pojedynku do pojedynku, w których Kapitan ostatecznie wygrywa, choćby nie wiadomo w jak potężnych tarapatach się znalazł. Jednocześnie w tle przewijają się liczne postacie, które mają budować emocjonalną stronę komiksu, ale stanowią tak blade tło, że zupełnie nas nie obchodzą. Słabo również zarysowano wyjątkowość wymiaru Z, sprowadzającego się do tego, że spod każdego kamienia mogą wyskoczyć niebezpieczne i głodne stwory. W ogarnięciu wydarzeń nie pomagają spore przeskoki czasowe. W pewnym momencie nawet o osiem lat. Co ciekawe, okres ten nie wpłynął specjalnie na psychikę Kapitana.
Pewną ciekawostką są za to retrospekcje z dzieciństwa Rogersa. Okazuje się, że sam miał ojca alkoholika i jego rodzinie ciężko było związać koniec z końcem. Przyznam, że niezbyt do mnie przemawia tak postawiona sytuacja. Za bardzo w tym miejscu zbliżamy się do przeżyć Daredevila, tyle, że zamiast samotnego ojca, otrzymujemy samotną matkę.
Wreszcie dochodzimy do clou programu, czyli wirusa, który Zola wstrzyknął Kapitanowi. Otóż bardziej niedorzecznego i niezamierzenie śmiesznego pomysłu już dawno nie widziałem. Sprowadza się on do tego, że Steve′owi na klatce piersiowej i brzuchu pojawiło się coś w rodzaju telewizora z twarzą Zoli. Jak rozumiem, miało być to szokujące i przerażające, ale informuję, że zamysł się nie udał. Mimowolnie przyszło mi do głowy, czy Kapitan mógłby na tym oglądać Netflixa.
Mniej jednoznaczny jestem w ocenie rysunków Johna Romity Jra. Wiemy nie od dziś, że posiada on charakterystyczny styl, określany potocznie mianem kwadratowego i nie każdemu musi się podobać. Ja żywię do tego twórcy spory sentyment, głównie za świetnego „Daredevila: Człowieka nieznającego strachu” i „Punishera: War Zone”. Przez lata jednak coś w jego kresce się popsuło i nie jest ona równie efektowna, co kiedyś. Razi zwłaszcza dysproporcja dużych głów w stosunku do ciała. Z drugiej strony Kapitan przedzierający się w strugach deszczu wygląda świetnie i generalnie nie można powiedzieć, że Romita nie przyłożył się do pracy, tworząc kadry wypchane szczegółami po brzegi.
Intrygujące pomysły, nieszablonowe rozwiązania i szlachetne inspiracje starszymi kolegami są zawsze w cenie, niemniej „Uwięziony w wymiarze Z” pokazuje, jak nie powinno się przesadzać z każdym z tych elementów. Zamiast dramatu wyszła pozycja niemalże humorystyczna, czego dopełniają napuszone, pompatyczne dialogi. W sumie nie dziwię się, że Steve Rogers postanowił po tym wszystkim odpocząć i ostatecznie przekazał tarczę Falconowi (co prawda kilka numerów po zakończeniu prezentowanej opowieści, ale zawsze). On też nie ogarnął tej kuwety.
koniec
13 kwietnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Żydzi, Arabowie i ich koty
Sebastian Chosiński

26 VI 2019

Mujrum potrafi mówić. Ma też bardzo głębokie przemyślenia na temat natury ludzkiej i poglądów religijnych. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro wychował się w domu rabina. W którego córce niegdyś się podkochiwał i był o nią, przynajmniej do momentu, gdy wyszła za mąż, bardzo zazdrosny. Zaskoczeniem może być tylko fakt, że Mujrum to… kot. Wymyślony przez Joanna Sfara.

więcej »

Drapieżcy w Gotham
Sebastian Chosiński

25 VI 2019

Komiksowe crossovery kojarzą nam się przede wszystkim z przenikaniem się uniwersów. Z sytuacją gdy jeden z (super)bohaterów dziwnym zrządzeniem losu trafia do świata innego (super)bohatera. W przypadku dwuczęściowego „Mrocznego Księcia z Bajki” również mamy do czynienia z crossoverem, ale o nieco innym charakterze. Tu przeniknęły się dwie odmienne kultury, by nie rzec – cywilizacje. Do na wskroś amerykańskiego Gotham City zawitał bowiem Enrico Marini, Europejczyk z krwi i kości.

więcej »

Krew i flaki
Paweł Ciołkiewicz

24 VI 2019

„Bodycount” to komiks adresowany przede wszystkim do czytelników uwielbiających bezpretensjonalną rozrywkę wypełnioną efektowną przemocą. Dwie krewkie postacie z uniwersum Wojowniczych Żółwi Ninja – Raphael i Casey – ratują piękną (choć nie tak bezbronną, jak mogłoby się początkowo wydawać) kobietę, a przy okazji robią totalną rozpierduchę.

więcej »

Polecamy

Dwanaście i pół fortepianu

Kadr, który…:

Dwanaście i pół fortepianu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nadchodzą złodupcy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Idę i powiewam
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ludzie nietoperze
— Paweł Ciołkiewicz

Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Córy Iranu
— Paweł Ciołkiewicz

…i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Docent tragarz
— Paweł Ciołkiewicz

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za dużo cukru w cukrze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie z tymi paluchami?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dinozaury nie wyginęły - nawet od kamieni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marna podróba Szczurzych Królowych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Igrzyska śmierci
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

…ale, to jest kaczka!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

WKKM #151: Strażnicy Galaktyki: Kosmiczni Avengers - recenzja
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Odbezpieczony granat
— Sebastian Chosiński

Ślepa miłość
— Paweł Ciołkiewicz

Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Inwazja facetów w kalesonach
— Paweł Sasko

Tegoż autora

Zagraj to jeszcze raz Sam: O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie mój Spider
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zabawa w mangę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Robert Kirkman w najlepszej formie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Oszołomiony i zmieszany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Jak zdobywano dziką miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Co się stało z naszą klasą…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj Pink Floyd Sam: Wtrącam się
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polowanie na nanity
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.