Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Denis Hopeless, Kev Walker
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #155: Avengers na arenie: Zabij albo zgiń›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #155: Avengers na arenie: Zabij albo zgiń
Scenariusz
Data wydania6 listopada 2018
RysunkiKev Walker
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788328219465
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Igrzyska śmierci
[Denis Hopeless, Kev Walker „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #155: Avengers na arenie: Zabij albo zgiń” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy to "Igrzyska śmierci"? Czy to "Battle Royale"? Nie, to "Avengers na Arenie: Zabij albo zgiń" wydane jako sto pięćdziesiąty piąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Igrzyska śmierci
[Denis Hopeless, Kev Walker „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #155: Avengers na arenie: Zabij albo zgiń” - recenzja]

Czy to "Igrzyska śmierci"? Czy to "Battle Royale"? Nie, to "Avengers na Arenie: Zabij albo zgiń" wydane jako sto pięćdziesiąty piąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Denis Hopeless, Kev Walker
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #155: Avengers na arenie: Zabij albo zgiń›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #155: Avengers na arenie: Zabij albo zgiń
Scenariusz
Data wydania6 listopada 2018
RysunkiKev Walker
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788328219465
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wyobrażam sobie, jak bardzo scenarzyści Marvela musieli pluć sobie w brodę, że to nie oni pierwsi wpadli na pomysł areny, na której kilkunastoosobowa drużyna młodych herosów toczyłaby ze sobą pojedynek na śmierć i życie, do momentu, aż zostałby tylko jeden z nich. Uprzedzili ich jednak japoński pisarz Kōshun Takami, wydając w 1999 roku głośną powieść "Battle Royale", przeniesioną następnie na karty mangi, oraz na duży ekran; a także wzorująca się na podobnych temacie, choć formatując historię do pozycji przeznaczonej dla młodzieży, Suzanne Collins. Jej "Igrzyska śmierci" stały się międzynarodowym bestsellerem, którego popularność napędzała całkiem przyjemna ekranizacja. Pod jej sukces postanowił podpiąć się Marvel.
Nadworny szaleniec Domu Pomysłów, niejaki Arcade, który zazwyczaj grał drugie skrzypce, pozostając postacią w większej mierze groteskową, niż przerażająca, tym razem przeszedł samego siebie. Skonstruował ogromną arenę, zwaną Murderworld, po czym umieścił w niej szesnaścioro nastolatków, obdarzonych nadzwyczajnymi mocami. Ich zadanie polega na mordowaniu się nawzajem do momentu, aż nie zostanie wyłoniony zwycięzca. Ponieważ wydostanie się z pułapki wydaje się niemożliwe, a Arcade za zbyt pacyfistyczną postawę więźniów, wymierza specjalne kary, z każdym kolejnym dniem rozgrywka nabiera tempa.
Scenarzysta serii Dennis Hopeless twierdzi, że wpadł na pomysł "Avengers na Arenie" wcześniej, niż usłyszał o "Igrzyskach śmierci" i wzorował się na walkach gladiatorów w starożytnym Rzymie. Niemniej fakt, że komiks ukazał się zaraz po tym, jak trylogia Collins stała się przebojem sprawia, że wierzy mu się tak samo, jakby uważał, że w życiu nie słyszał o Tolkienie, a historię o siedmiu Avengers ruszających z misją wrzucenia złotego pierścienia do wulkanu wykombinował na podstawie "Pieśni o Nibelungach". Podstawową różnicą, między komiksem a książką jest to, że u Collins Głodowe Igrzyska obserwowaliśmy oczami Katniss, tymczasem Hopeless stara się pokazać Murderworld z punktu widzenia większości uczestników pojedynku. Czy mu się to udaje? Ciężko na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ w ramach WKKM otrzymujemy tylko pierwszy z trzech zbiorczych tomów "Avengers na Arenie". Nie poznajemy więc zakończenia, ani jak rozwijały się relacje między bohaterami.
Trzeba jednak oddać scenarzyście szacunek, że nie poszedł na łatwiznę, ściągając do walki najbardziej znane postacie Marvela. Spora część bohaterów została wykreowana specjalnie na potrzeby serii (Anachronism, Apex, Bloodstone, Kid Brition, Nara, Death Locket), albo swój debiut zaliczyła stosunkowo niedawno (Hazmat, Mettle, Reptil, Cammi). Mamy też dwoje Runaways (Chase Stein i Nico Minoru), jednostki wyciągnięte z archiwum (Darkhawk, Juston Seyfert, Red Raven) i wreszcie trochę niepasującą do tego towarzystwa X-23. Dzięki tak skrojonej obsadzie Hopeless mógł pozwolić sobie na niespodziewane zgony, pozostawiając czytelnika w niepewności, czy ten zawodnik, któremu dopinguje, nie ulegnie za chwilę dekapitacji.
Od strony graficznej jest poprawnie, bez specjalnych fajerwerków, za to przeglądając plansze ma się permanentne uczucie deja vu. Po pierwsze dlatego, że Kev Walker prezentuje podobny styl, co John Romita Jr, tylko bardziej wygładzony. A po drugie, wszystko wygląda, jak storyboardy z planu "Igrzysk śmierci".
Być może, gdybyśmy otrzymali całą serię, mój osąd "Zabij albo giń" byłby łagodniejszy, ale z przykrością muszę powiedzieć, że się zawiodłem. Po "Battle Royale" i powieści Suzanne Collins, ponownie otrzymujemy ten sam pomysł. Do tego bliźniaczo podobny z tym ostatnim. O ile więc sama fabuła nie jest najgorsza i ma swoje zalety, to jednak wierne powielanie schematów stanowi spory minus.
koniec
4 maja 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Najtrudniejsza decyzja
Konrad Wągrowski

23 VII 2019

W czwartej części „Bajki na końcu świata” przyjaźń naszych bohaterek zostanie poddana największej próbie.

więcej »

Gdy milicji przydaje się pomoc…
Sebastian Chosiński

22 VII 2019

Tom trzynasty (a doliczając „Czterech pancernych i psa” to nawet czternasty) „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” zawiera dwie historie kryminalne, które powstały w momencie, gdy ich współautor szykował się do objęcia stanowiska etatowego ilustratora serii o kapitanie Żbiku. I bardzo też przypominają opowieść przedstawioną w trylogii rozpoczętej zeszytem „Wieloryb z peryskopem”. Może scenarzysta Andrzej Białoszycki zainspirował swoją fabułą Władysława Krupkę.

więcej »

Nadzieja w Montanie
Sebastian Chosiński

21 VII 2019

Jerzy Wróblewski kochał klasyczne westerny. Nie bez powodu tak często wracał w swoich komiksach do opowieści z Dzikiego Zachodu, a swoich bohaterów obdarzał twarzami wielkich gwiazd Hollywoodu grających w tego rodzaju filmach. Przekonuje o tym dobitnie dwunasty, jeśli chodzi o numerację, a tak naprawdę trzynasty, tom jego archiwalnych opowieści, w którym znalazły się komiksy prasowe „Montana” oraz „Szeryf miasta Hope”.

więcej »

Polecamy

Dwanaście i pół fortepianu

Kadr, który…:

Dwanaście i pół fortepianu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nadchodzą złodupcy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Idę i powiewam
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ludzie nietoperze
— Paweł Ciołkiewicz

Z kategorii „cytaty”
— Wojciech Gołąbowski

Córy Iranu
— Paweł Ciołkiewicz

…i nie zawaham się…
— Wojciech Gołąbowski

Pytania ważne i ważniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Docent tragarz
— Paweł Ciołkiewicz

Nie wyobrażaj sobie!
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za dużo cukru w cukrze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie z tymi paluchami?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dinozaury nie wyginęły - nawet od kamieni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marna podróba Szczurzych Królowych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batmany, Które Są Złe
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stary Thanos nie rdzewieje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Piekło ludzi wolnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batman metalem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W duchu przygody
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie mój Spider
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.