Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Gabriel Bá, Gerard Way
‹Umbrella Academy. Suita apokaliptyczna›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUmbrella Academy. Suita apokaliptyczna
Tytuł oryginalnyUmbrella Academy. Apocalypse Suite
Scenariusz
Data wydania29 maja 2019
RysunkiGabriel Bá
PrzekładMarceli Szpak
Wydawca KBOOM
CyklUmbrella Academy
ISBN9788395172175
Format184s. 170×260mm
Cena65,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Jazda bez trzymanki
[Gabriel Bá, Gerard Way „Umbrella Academy. Suita apokaliptyczna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydawnictwo KBOOM, wydało właśnie bardzo specyficzny komiks superbohaterski, który w lutym tego roku doczekał się serialowej adaptacji na Netflixie. „Umbrella Academy” kojarzy się z różnymi tworami popkultury – powiedzmy może na początek, że jest to coś w stylu „Iniemamocnych” dla starszego odbiorcy i z kilkoma znaczącymi poprawkami. Mamy opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie z niezaleczonymi ranami i traumami kształtującymi dorosłe życie jej członków, a wszystko to w formie szalonego komiksu pełnego czarnego humoru, groteskowej grozy i psychodeli.

Marcin Knyszyński

Jazda bez trzymanki
[Gabriel Bá, Gerard Way „Umbrella Academy. Suita apokaliptyczna” - recenzja]

Wydawnictwo KBOOM, wydało właśnie bardzo specyficzny komiks superbohaterski, który w lutym tego roku doczekał się serialowej adaptacji na Netflixie. „Umbrella Academy” kojarzy się z różnymi tworami popkultury – powiedzmy może na początek, że jest to coś w stylu „Iniemamocnych” dla starszego odbiorcy i z kilkoma znaczącymi poprawkami. Mamy opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie z niezaleczonymi ranami i traumami kształtującymi dorosłe życie jej członków, a wszystko to w formie szalonego komiksu pełnego czarnego humoru, groteskowej grozy i psychodeli.

Gabriel Bá, Gerard Way
‹Umbrella Academy. Suita apokaliptyczna›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUmbrella Academy. Suita apokaliptyczna
Tytuł oryginalnyUmbrella Academy. Apocalypse Suite
Scenariusz
Data wydania29 maja 2019
RysunkiGabriel Bá
PrzekładMarceli Szpak
Wydawca KBOOM
CyklUmbrella Academy
ISBN9788395172175
Format184s. 170×260mm
Cena65,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Wszystko stało się tego samego dnia, kiedy Tarmoszący Tom Gurney powalił ośmiornicę z Rigela X-9, o 21:38” – jak możemy wyczytać na pierwszej stronie komiksu. O tej właśnie godzinie, dokładnie w tym samym czasie, w różnych miejscach naszego globu narodziło się czterdzieści troje dzieci obdarzonych, jak się potem okazało, cudacznymi nadludzkimi mocami. Siedmioro z nich zostało adoptowanych przez niejakiego Reginalda Hargreevesa, bogatego przedsiębiorcę i naukowca, który zrobił to, jak sam przyznał prasie, „aby uratować świat”. Mali bohaterowie już od najmłodszych lat walczą z dziwacznymi superłotrami – robotami, zombie, robotami-zombie i tak dalej. Z niewyjaśnionych bliżej przyczyn grupa się rozpada i każdy z jej członków idzie w swoją stronę. Po dwudziestu latach wracają do Akademii Umbrella – miejsca, w którym się wychowali i uczyli superbohaterskiego rzemiosła. Ich mentor umarł a nad światem zawisło niebezpieczeństwo. Prawdopodobnie właśnie to, które Hargreeves miał na myśli przed laty.
Autorami tej historii są dwaj faceci – Gerard i Gabriel. Tego drugiego, o nazwisku Bá, znamy chociażby z „B.B.P.O. 1946-1948”, gdzie swoim „cartoonowym” sposobem rysowania nawiązywał do jakże charakterystycznego stylu Mike’a Mignoli. Gerard, scenarzysta i pomysłodawca serii, nazywa się Way i do 2013 roku był frontmanem zespołu „My Chemical Romance”. Komiksy, obok muzyki, były od zawsze pasją jego życia. Pisanie „Umbrella Academy” przypadło na początek roku 2007, czyli okres zaraz po ukazaniu się „The Black Parade”, entuzjastycznie przyjętej płyty zespołu. Way pisał scenariusz w biegu, między jednym koncertem a drugim, w niebywałym tempie i zawsze na granicy deadline’u – ale zawsze dostarczał produkt, który oszałamiał włodarzy Dark Horse Comics.
Bo czymże jest „Umbrella Academy”? Way podkreślał w wywiadach, że zawsze chciał napisać komiks taki, jaki sam chciałby przeczytać. Jego największymi inspiracjami była seria „X-Men” z epoki Chrisa Claremonta i „Hellboy” wspomnianego już Mike’a Mignoli. Komiks łączący superbohaterstwo i horror – to było celem Waya. I to widać – Akademia Umbrella jest przecież swego rodzaju mroczną, groteskową wersją rezydencji profesora Charlesa Xaviera. Trzeba jednak przyznać, że Reginald Hargreeves absolutnie nie kieruje się dobrem swoich wychowanków, lecz traktuje ich mocno instrumentalnie i bezdusznie – jako broń przeciwko ogólnoświatowemu zagrożeniu. A wpływ historii o czerwonym diable widać nie tylko w samym pomyśle na nieco steampunkowy świat przedstawiony i pulpowej metodzie serwowania grozy, ale i w samej warstwie graficznej. Wybór Gabriela Bá i jego estetyki rodem z Cartoon Network nie był przypadkowy.
Way przyznał też, że jest to komiks bardzo osobisty i odzwierciedlający stan jego ducha, zwłaszcza z okresu największej popularności „My Chemical Romance”. Siódemka bohaterów jest rodziną wielce dysfunkcyjną, jej członkowie, tak bardzo uprzedmiotowieni w dzieciństwie przez swego „ojca”, dopiero po jego śmierci zaczynają prawdziwie dojrzewać i zmagać się ze swoimi traumami – a każdy ma jakąś. I to wszystko Way ubiera w cechy komiksu superbohaterskiego, ale w bardzo specyficznym wydaniu i estetyce – wyobraźmy sobie „Genialny klan” Wesa Andersona z małą poprawką na to, że członkowie rodziny władają osobliwymi supermocami.
Scenarzysta wyszedł z założenia, że wszyscy ludzie wiedzą na czym polegają komiksy o trykociarzach, wszyscy znają utarte schematy. Nie ma co zatem tłumaczyć źródeł nadludzkich umiejętności, kto z kim, kiedy i dlaczego – tylko od razu jedziemy z akcją i zaczynamy sobie pogrywać z gatunkiem. Wymyślimy ekstrawaganckie supermoce, kuriozalnych wrogów, szaloną fabułę pełną zwrotów akcji, fajerwerków i pojedynków a Wieża Eiffla wpadnie w amok. W tej krótkiej, sześcioodcinkowej opowieści mamy prawdziwe zatrzęsienie pomysłów i wątków fabularnych – Way strzela z nimi jak z armaty. Czasami aż szkoda, że nie zatrzymuje się na niektórych dłużej (jak chociażby przy mechanicznych Terminautach, jakby żywcem wyjętych z „Doctora Who”), ale przyjął taką taktykę celowo. Sam twierdzi, że to dzięki swemu wielkiemu, oddanemu przyjacielowi, Grantowi Morrisonowi (autorowi innej opowieści obrazkowej o bardzo osobliwych herosach), który radził mu nie oszczędzać pomysłów, nie chomikować ich w celu późniejszego wykorzystania. Kto wie, kiedy będzie miał okazję to zrobić w przyszłości, najwyżej wymyśli nowe. „Umbrella Academy. Suita apokaliptyczna” mogłaby z powodzeniem mieć dwanaście odcinków, a nie tylko sześć.
Dzieło Waya i Bá jest znakomite. Słusznie zbiera pochwały i nie dziwi fakt, że zgłosiła się po niego wielka telewizyjna machina (choć pierwotnie miała to być ekranizacja kinowa). Serial sprowadza fabułę nieco na ziemię, prostuje niektóre dziwactwa, zmienia wątki tak, aby wyrugować trochę komiksowość i umowność niektórych rozwiązań Waya oraz mocno rozbudowuje charakterystyki siódemki głównych bohaterów. Autorzy komiksu sygnują serial swoimi nazwiskami, dając mu w ten sposób pewien symbol jakości. A ja polecam opowieść o superbohaterach-dziwakach w obydwu mediach.
koniec
11 czerwca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pożegnanie z Dzikim Zachodem
Maciej Jasiński

14 VIII 2022

W ostatnich miesiącach wydawnictwo Egmont zaprezentowało trzy tomy serii "Lucky Luke", będące ostatnimi, jakie narysował Morris. Niestety, nie są to najlepsze komiksy tego powstającego przez wiele dekad cyklu. Ale problem w mniejszym stopniu dotyczy ilustracji, ocenę tych albumów mocno obniżają scenariusze, które są o wiele mil poniżej poziomu tych, które w najlepszych czasach serii stworzył Rene Goscinny.

więcej »

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 VIII 2022

Bałem się tego komiksu. Zanim go przeczytałem, najpierw dość długo łypał na mnie z półki i doprawdy nie wiedziałem czego się po nim spodziewać. Oto on – „Mały astronauta” autorstwa Jean-Paula Eida.

więcej »

Ta, która ocaliła tysiące
Agata Włodarczyk

11 VIII 2022

Historia Ireny dobiega końca na wielu płaszczyznach: bohaterka kończy swoje przemówienie, sadzi drzewo w dolinie Jerozolimy, opuszcza tereny Jad Waszem, a wkrótce i Izrael, wracając do komunistycznej Polski. Zostało jednak jeszcze kilka istotnych kwestii, o których trzeba było wspomnieć.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Z literatury do komiksu
— Marcin Knyszyński

Powrót po latach
— Marcin Knyszyński

Więcej Hellboya!
— Andrzej Goryl

Narracyjna czkawka
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Nawet śmierć może umrzeć
— Marcin Knyszyński

Koniec pewnej ery
— Marcin Knyszyński

Nowe Gotham
— Marcin Knyszyński

Strzelając miłością
— Marcin Knyszyński

Urzeczywistnianie fikcji
— Marcin Knyszyński

Lekki przesyt
— Marcin Knyszyński

Bezkrwawa rewolucja postępuje
— Marcin Knyszyński

Całe życie z robakami
— Marcin Knyszyński

Wolność – kocham i… rozumiem?!
— Marcin Knyszyński

Uziemienie bogów
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.