Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #153: Anihilatorzy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #153: Anihilatorzy
Data wydania8 października 2018
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788328219441
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Pół na pół
[„Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #153: Anihilatorzy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pytanie: co by się stało, gdyby zebrać najpotężniejsze postacie świata Marvela i zrobić z nich jedną drużynę? Odpowiedź: miniseria „Anihilatorzy”, którą możemy znaleźć w sto pięćdziesiątym trzecim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pół na pół
[„Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #153: Anihilatorzy” - recenzja]

Pytanie: co by się stało, gdyby zebrać najpotężniejsze postacie świata Marvela i zrobić z nich jedną drużynę? Odpowiedź: miniseria „Anihilatorzy”, którą możemy znaleźć w sto pięćdziesiątym trzecim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #153: Anihilatorzy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #153: Anihilatorzy
Data wydania8 października 2018
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN9788328219441
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W miarę upływu lat i kolejnych epickich starć, następne pokolenia scenarzystów Domu Pomysłów tworzyli coraz bardziej mocarnych superbohaterów, którzy musieli stawiać czoła jeszcze większym zagrożeniom. W pewnym momencie sytuacja zaczęła stawać się dość absurdalna, bo jak tu napisać dobrą historię o istotach tak wszechmocnych, że nic nie jest w stanie ich powstrzymać. Często zatem wykorzystywano ich jako szybkie rozwiązanie problemu, typu odsiecz w ostatniej chwili. Na szczęście nawet ci najpotężniejsi mieli swoje ograniczenia, wynikające z cech charakteru. Dlatego też taki Silver Surfer wciąż potrafi dostarczyć nam emocjonujących przygód.
W 2011 roku szefostwo Marvela wpadło na pomysł, by zebrać drużynę składającą się z takich kosmicznych gigantów. Ochrzczono ją nazwą Anihilatorzy i w jej szeregach znaleźli się wspomniany Surfer, Beta Ray Bill, czyli Thor o końskim fizis, Ronan Oskarżyciel, Gladiator z Imperium Shi′ar, oraz właściciel negaobręczy Quasar. Poza nadzwyczajnymi zdolnościami, panów nic ze sobą nie łączy i ich wspólne działanie ma raczej charakter nieformalny, coś jak w przypadku Defenders. Muszą jednak współpracować, by pokonać kolejnego łotra o nadspotykanych umiejętnościach, a mianowicie Doktora Dredda (nie mylić ze sędziami z Mega City One). Wspiera go czarna magia, tworząc z niego coś na kształt żywego ostrza.
Choć balansujemy na granicy przegięcia, to muszę przyznać, że odpowiedzialni za scenariusz Dan Abnett i Andy Lanning jakoś ogarnęli sytuację i całość całkiem sprawnie się czyta. Nie mamy może do czynienia z dziełem wiekopomnym, ale wstydu też nie ma. Ot, wielka naparzanka mocarzy, której towarzyszą całkiem sympatyczne, dokładne rysunki. Ich autorem jest Ten Eng Huat, który wydaje się być stworzonym do kreowania epickich batalii. Mam jednak co do niego jedną, zasadniczą uwagę. Nie wiem czemu rysując twarze, zawsze wychodzą mu szpiczaste, przerośnięte nosy i grymasy wkurzonych goblinów.
Jednak to co napisałem powyżej stanowi tylko połowę każdego zeszytu składających się na niniejszy tom. Dodajmy, że to ta słabsza połowa. Otóż mamy tu także drugą historię, całkiem nie powiązaną z Anihilatorami. Jej bohaterami są Szop Rocket i Groot. Zastajemy ich w momencie, kiedy po wydarzeniach opisanych w „Imperatywie Thanosa” (WKKM – 91), Strażnicy Galaktyki rozwiązują się. Rocket znajduje pracę w korporacji, jako goniec. Choć jest nią sfrustrowany, uważa, że zawiódł jako obrońca kosmosu i tylko na to zasługuje. Jednak po tym, jak pewien klaun, wykonany z myślącego drewna, zasadza się na jego życie, postanawia odnaleźć swojego drzewiastego kumpla i wyjaśnić całą sprawę.
Jeśli nie przepadacie za gargantuicznymi potyczkami przepakowanych bohaterów, to polecam właśnie tę część komiksu. Jest wyluzowana, pełna akcji i humoru. Zwłaszcza widok Rocketa na stanowisku gońca w korpo powoduje niekontrolowane ruchy przepony. Pomimo tego samego duetu scenarzystów, co przy historii o Anihilatorach, mamy zmianę na stołku rysownika. Epickie rysunki Ten Eng Huata raczej nie pasowałyby do pokręconych perypetii byłych Strażników Galaktyki, dlatego odpowiedzialnym za szatę graficzną został Timothy Green II, stawiający na bardziej kreskówkowe, choć podrasowane sporą dawką przemocy, kadry.
W efekcie kompilacji dwóch całkiem różnych opowieści w jednym komiksie, nie da się go jednoznacznie ocenić. Połowa o Anihilatorach, to taka mocna szóstka, natomiast humoreska z Rocketem i Grootem, zasługuje na ósemkę. Zmuszony jestem więc wyciągnąć średnią…
koniec
22 czerwca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tak naprawdę nie dzieje się nic, i nie stanie się nic aż do końca
Agnieszka ‘Achika’ Szady

13 XI 2019

Julien Neel chyba stracił natchnienie. Ostatni tom sagi o Lou pozostawia nas z pytaniami. Czym są różowe kryształy? Dlaczego rząd rozdaje telefony komórkowe? Z kim i dlaczego przespała się główna bohaterka? I czy ktoś, u licha, w ogóle to wydanie redagował?!

więcej »

Historia w obrazkach: Gdyby nie Trymalchion…
Sebastian Chosiński

11 XI 2019

Dla scenarzysty Jeana Dufaux praca nad „Ucztą” – dziesiątym tomem historycznej sagi „Murena” – była wyjątkowym wyzwanie. Była to bowiem pierwsza odsłona serii, która powstała po śmierci legendarnego rysownika Philippe’a Delaby’ego. Teraz Belga zastąpił włoski grafik Theo Caneschi i trzeba przyznać, że udźwignął ciężar, jaki zrzucono na jego barki.

więcej »

Mgły kolejnego eventu
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

9 XI 2019

„II Wojna Domowa” niespodziewanie okazała się całkiem udanym eventem. Niestety nie można tego powiedzieć o większości jego odprysków, takich jak „X-Men: II Wojna Domowa”.

więcej »

Polecamy

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!

Niekoniecznie jasno pisane:

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

O dwóch takich, co walczyli z Gotham
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za dużo cukru w cukrze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Mgły kolejnego eventu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Pot i Kreff: Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nigdy tak źle, by nie mogło być gorzej
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Missisipi w bluesie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sny w technicolorze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Kto to, kurde, nagrał?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deadpool w pięciu smakach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ms Marvel i trójkąt miłosny nastolatków w kosmosie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.