Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #161: Punisher. W drodze›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #161: Punisher. W drodze
Data wydania23 stycznia 2019
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Marvel: Ubogi klon
[„Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #161: Punisher. W drodze” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Sto sześćdziesiąty pierwszy tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Punisher: W drodze” dowodzi, że pomimo szczerych chęci, nie każdy może być Garthem Ennisem.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ubogi klon
[„Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #161: Punisher. W drodze” - recenzja]

Sto sześćdziesiąty pierwszy tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Punisher: W drodze” dowodzi, że pomimo szczerych chęci, nie każdy może być Garthem Ennisem.

‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #161: Punisher. W drodze›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #161: Punisher. W drodze
Data wydania23 stycznia 2019
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Przypomnijmy zatem po krótce, że Garth Ennis to scenarzysta znany z wyjątkowo mocnych i obrazoburczych dzieł. To on napisał historię „Kaznodzieja”, „Pielgrzym”, a także jeden z najlepszych, ale także najbardziej ekstremalnych komiksów o Punisherze „Witaj ponownie, Frank”. W swoich dziełach bardzo udanie łączy makabrę, elementy antykościelne i czarny humor. Jednak jego prawdziwą siłą są malownicze postacie występujące na pierwszym, jak i na drugim planie. Nie ma dla niego tematów tabu i bardzo nie lubi superbohaterów, przedstawiając ich często w negatywnym świetle.
Przejmując cykl poświęcony Pogromcy, Becky Cloonan, ewidentnie pozostawała pod ogromnym wpływem kolegi po fachu. Tym bardziej, że przypadła jej w udziale współpraca z nadwornym rysownikiem Ennisa – Steve′em Dillonem. Nie wiem na ile to zrobiła świadomie, ale podążyła tą samą drogą, co historia „Witaj ponownie, Frank”. Otóż nasz antybohater stanowi jedynie niezniszczalny monument, rozwiązujący problemy przy pomocy hurtowo wystrzeliwanych pocisków. O wiele istotniejsze jest to, co dzieje się wokół. Cloonan zasiedla więc karty komiksu licznymi, charakterystycznymi postaciami, na które w jakiś sposób wpływa działalność Punishera. Z jednej strony są to bandyci (w tym wypadku producenci narkotyku, po którym wpada się w szał bojowy), a z drugiej dzielnych policjantów, chcących za jednym zamachem sprzątnąć dilerów, oraz Franka Castle′a.
Niestety Cloonan nie ma tego polotu, co Ennis i choć czuć w jej pracy miłość do obranej konwencji, ostatecznie nie udźwignęła tematu. Jej Punisher nie ma potrzebnej charyzmy. W zasadzie to całkiem pozbawiła go osobowości. To już więcej emocji prezentował Arnold Schwarzenegger w pierwszym „Terminatorze”. Uratować sytuację mogły postacie drugiego planu, ale te również wydają się jedynie bladymi odbiciami Ennisowych bohaterów. Szalony główny łotr nie sprawia wrażenia realnego zagrożenia, zaś otaczający go pomagierzy robią za mięso armatnie. Podobnie sytuacja wygląda z jasną stroną, czyli agentką Ortiz, ścigającą Franka. Ma zadatki do bycia ciekawą postacią, ale przegrywa w przedbiegach z Martinem Soapem i Molly von Richthofen (i znów kłania się „Witaj ponownie, Frank”).
Sporo obiekcji mam także do prac Steve′a Dillona, choć może nie powinienem się nad nim pastwić, ponieważ były to ostatnie komiksy, nad którymi pracował przed śmiercią. Choć przyzwyczaiłem się do jego sztywnego stylu i nawet powiem, że uważam, że był wprost stworzony do szkicowania „Kaznodziei”, to tym razem coś mi tu nie pasuje. A zwłaszcza sam Frank Castle, który wygląda, jak mściwy Portorykańczyk. Nie wiem, skąd ta odmiana, ale kiedyś inaczej go rysował.
„Punisher: W drodze” nie jest specjalnie złą pozycją. To raczej średniak, jakich wiele. Nie wnosi nic do opowieści o Pogromcy i powiela kilka pomysłów. Niemniej całość czyta się nieźle, tyle tylko, że lektura absolutnie nie zostaje na dłużej w pamięci. Szkoda, bo ciekawie byłoby przeczytać opowieść o naszym mścicielu z punktu widzenia kobiety, która nie stara się uchwycić męskiego klimatu. Jeśli z jakiegoś powodu ta pozycja jest na tyle ważna, że zasługiwała na wyróżnienie w Kolekcji, to właśnie ze względu na to, że podczas pracy nad nią zmarł Steve Dillon. Choć i tak będziemy go pamiętali i cenili za całkiem inne projekty.
koniec
13 lipca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Deadpool w pięciu smakach
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 X 2019

Nie wiem o co chodzi, ale kiedy czytam archiwalne zeszyty o Deadpoolu, zebrane i wydawane przez Egmont w serii „Deadpool Classic” – w tym wypadku chodzi o tom 7 – są one o kilka klas lepsze, od tego, co serwowane jest współcześnie.

więcej »

Japońskie przygody
Paweł Ciołkiewicz

18 X 2019

„9 godzin” to surrealistyczna podróż po Japonii, a dokładniej mówiąc po pewnej, bardzo specyficznej wizji tego kraju. Wizji zrodzonej w głowie autora zafascynowanego japońską kulturą – szczególnie mangą i wszystkim co z nią związane.

więcej »

Chłopi i niewolnicy
Paweł Ciołkiewicz

16 X 2019

Thorfinn nie jest już tym samym człowiekiem. Po tym, jak zginął Askeladd, chłopak stracił jedyny, jaki napędzał go do działania. Chciał przecież własnoręcznie zabić mordercę swojego ojca. Teraz widzimy go jako pogrążonego w apatii niewolnika, który zupełnie nie jest zainteresowany tym, co wokół niego się dzieje. Teoretycznie zatem, niezbyt to dobry materiał na bohatera mangi.

więcej »

Polecamy

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!

Niekoniecznie jasno pisane:

No to łups, Asteriksie? No to łups, Obeliksie!
— Marcin Knyszyński

Siła symbolu
— Marcin Knyszyński

Pajęcze lata Todda McFarlane’a
— Marcin Knyszyński

Bilety w pierwszym rzędzie na koniec wszechświata
— Marcin Knyszyński

Wszystko jest złudzeniem
— Marcin Knyszyński

Wystarczy uwierzyć
— Marcin Knyszyński

Odkryj się sam
— Marcin Knyszyński

Protestujemy, ale co dalej?
— Marcin Knyszyński

Rozgrzewka do tańca rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

O dwóch takich, co walczyli z Gotham
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za dużo cukru w cukrze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Deadpool w pięciu smakach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ms Marvel i trójkąt miłosny nastolatków w kosmosie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Zajada daktyla i buja w obłokach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan i latające miecze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan Krool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Odraza i komizm, czyli 10 razy Sid Haig
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Conan jeszcze nie król
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.