Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CXCVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Yves Swolfs
‹Durango #16: Zmierzch ścierwojada›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #16: Zmierzch ścierwojada
Tytuł oryginalnyDurango: Le crépuscule du vautour
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2018
RysunkiYves Swolfs
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Elemental
CyklDurango
ISBN9788395133404
Format52s. 215x290 mm
Cena38,00
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Pociągiem do Piekła
[Yves Swolfs „Durango #16: Zmierzch ścierwojada” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zemsta ścierwojada” – trzeci tom serii „Durango”, jaki powstał we współpracy belgijskiego scenarzysty Yves’a Swolfsa z francuskim rysownikiem Thierrym Girodem – zamyka kolejny etap w życiu rewolwerowca. Jest także zwieńczeniem kooperacji obu uznanych artystów, co oznaczało dla pomysłodawcy serii konieczność rozejrzenia się za kolejnym ilustratorem.

Sebastian Chosiński

Pociągiem do Piekła
[Yves Swolfs „Durango #16: Zmierzch ścierwojada” - recenzja]

„Zemsta ścierwojada” – trzeci tom serii „Durango”, jaki powstał we współpracy belgijskiego scenarzysty Yves’a Swolfsa z francuskim rysownikiem Thierrym Girodem – zamyka kolejny etap w życiu rewolwerowca. Jest także zwieńczeniem kooperacji obu uznanych artystów, co oznaczało dla pomysłodawcy serii konieczność rozejrzenia się za kolejnym ilustratorem.

Yves Swolfs
‹Durango #16: Zmierzch ścierwojada›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #16: Zmierzch ścierwojada
Tytuł oryginalnyDurango: Le crépuscule du vautour
Scenariusz
Data wydaniaczerwiec 2018
RysunkiYves Swolfs
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Elemental
CyklDurango
ISBN9788395133404
Format52s. 215x290 mm
Cena38,00
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W ciągu sześciu lat – pomiędzy 2006 a 2012 rokiem – stworzyli trzy, układające się w tematyczną całość, opowieści. O każdej z nich można mówić tylko dobrze. Co należy podkreślić szczególnie, ponieważ seria ukazuje się od początku lat 80. XX wieku i nigdy nie zeszła poniżej bardzo wysokiego poziomu. Tworzyć jej -nastą z kolei odsłonę, nie popadając przy tym w rutynę i schematyzm, to prawdziwe mistrzostwo. Yves Swolfs jest jednak, co dzięki „Durango” udowodnił niepodważalnie, nie tylko wielkim miłośnikiem, ale i znawcą westernów (zwłaszcza w ich europejskim wydaniu). Wieńcząc w tomie „Krok do piekła” (2006) jeden istotny dla biografii głównego bohatera wątek, automatycznie otworzył kolejny, który rozwinął w „El Cobra” (2009), a zamknął – wystrzałowo! – w „Zmierzchu ścierwojada”.
Ten mało subtelny tytuł nie odnosi się jednak do leworęcznego rewolwerowca, ale tajemniczego człowieka, który nadepnął mu na odcisk, doprowadzając pośrednio swoimi knowaniami do śmierci Celii Norton. Niszcząc nadzieje na szczęśliwe rodzinne życie Durango, zmusił go do powrotu do fachu, jakim ten zajmował się wcześniej. Tyle że tym razem niebieskooki zabójca jest – z przyczyn osobistych – dużo bardziej zdeterminowany. Podążając śladem zabójców, dowiaduje się o niezgodnych z prawem i moralnie nieczystych interesach prowadzonych przez pewnego „biznesmena” gotowego uczynić najpodlejsze draństwo, aby powiększyć swój i tak spory już majątek. To człowiek z gatunku tych, którzy uważają, że kupić można każdego – jest to jedynie kwestia ceny. Korumpuje więc na potęgę urzędników państwowych i lokalnych, wynajmuje zbirów i każe im zastraszać, a nawet zabijać ludzi, którzy mu się sprzeciwiają. Jest przekonany, że Durango też może kupić, aby zapewnić sobie spokój i bezpieczeństwo…
Ale po kolei. Tym razem Swolfs wysyła swego bohatera do Kalifornii. Nieopodal Sacramento leży miasteczko Minden Town, w którego okolicach zamieszkują pokojowo nastawieni do białych Indianie z plemienia Washo. Mają jednak pecha, ponieważ na terenie ich rezerwatu znajduje się zasobne w ryby jezioro. Wielu ostrzy sobie na nie zęby, licząc na ogromne zyski z jego eksploatacji. Ale naprawdę niebezpiecznie robi się dopiero wtedy, kiedy obszarem tym zaczyna interesować się wzbudzający postrach w kilku stanach „mężczyzna z pociągu”. Chce poróżnić Washo z mieszkańcami Minden Town i korzystając z walki pomiędzy nimi, przejąć kontrolę nad całą okolicą. Wątpliwe jednak, aby chodziło mu tylko o jezioro, rezerwat musi więc skrywać znacznie wartościowszą tajemnicę. Dla Durango nie ma ona znaczenia – ważniejsze jest to, aby sprowokować nieznajomego i wyrównać swoje z nim rachunki. A że przy okazji można zrobić też dobry uczynek…
„Zmierzch ścierwojada” to klasyczna historia spod znaku spaghetti-westernu, w której nie ma postaci bez skazy. Piękna Indianka, choć szlachetna, prostytuuje się z białymi; zakochanym w niej młodym Indianinem, który po latach wraca do rezerwatu, aby poderwać swoich współplemieńców do walki o godność, kierują przede wszystkim gniew i nienawiść; burmistrz Minden Town, któremu zależy na rozwoju miasteczka, dał się przed laty skorumpować i cenę tego płaci po dziś dzień. Durango też niejedno ma na sumieniu, ale akurat jemu kibicujemy zawsze i wszędzie, bo chociaż dla wielu jest on jednym z Jeźdźców Apokalipsy, to jednak usuwa z tego padołu głównie ludzi, którzy nie zasługują na to, by żyć. Jak na przykład wspomniany już wcześniej „mężczyzna z pociągu”.
Album ten zamyka kilkuletnią współpracę Swolfsa z Girodem, co zapewne wielu fanów „Durango” mocno zasmuciło. W osobie Francuza belgijski scenarzysta znalazł bowiem ilustratora idealnego, z absolutną perfekcją odwzorowującego realia Dzikiego Zachodu. Dbającego nadzwyczajnie o szczegóły drugiego i trzeciego planu, potrafiącego kilkoma kreskami zdynamizować scenę. I – co także nie jest bez znaczenia – świetnie radzącego sobie z mimiką. Często niepotrzebne są słowa; wystarczy spojrzeć na twarze bohaterów, abyśmy wiedzieli, co myślą, i zdołali przewidywać, co za chwilę zrobią. To dowód na to, że Thierry Girod wgryzał się w scenariusze Swolfsa dogłębnie, a potem poddawał je wyjątkowo twórczej interpretacji. Kto przejął pałeczkę po nim? Ukrywający się pod pseudonimem Iko neapolitańczyk Giuseppe Ricciardi. I to on właśnie zilustrował, jak na razie ostatni tom serii, „Jessie” (2016).
koniec
14 sierpnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Czarująca feeria
Paweł Ciołkiewicz

7 VIII 2020

„Wika i gniew Oberona” jest pełną przepychu wizualną orgią barw, zdobień i efektów specjalnych. Rysunki w tym komiksie są niesamowite, olśniewające, przepiękne… Namalowane z niebywałym rozmachem plansze po prostu zapierają dech w piersiach i sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. A mówiąc dokładniej, od podziwiania obrazów.

więcej »

Druuna zalicza zjazd
Tomasz Nowak

6 VIII 2020

„Druuna” w trzeciej zbiorczej odsłonie prezentuje coraz większe wyczerpanie materiału. Jednak o ile Serpieriemu zaczynało może brakować pomysłów na fabułę, to w graficznym mistrzostwie, w kreowaniu niewyobrażalnych światów pozostaje niezmordowany.

więcej »

Witajcie w Blackwood College
Paweł Ciołkiewicz

5 VIII 2020

„Blackwood” warto wpisać sobie na wakacyjną listę lektur. Mrok, tajemnica, nieszczęśliwa miłość, magia i dziwne stwory zapewniają emocje czwórce bohaterów, a czytelnikom gwarantują solidną porcję rozrywki. Ciesząca się złą sławą szkoła magii umiejscowiona w upiornej i owianej aurą tajemnicy okolicy zaprasza w swe niegościnne progi.

więcej »

Polecamy

Kilka słów na pożegnanie

Pilot śmigłowca:

Kilka słów na pożegnanie
— Marcin Osuch

Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Nasz polski superman
— Marcin Osuch

Pilot punktuje, „Pilot” dołuje
— Marcin Osuch

W końcu to komiks
— Marcin Osuch

Pożegnanie z Rosińskim
— Marcin Osuch

Rozkaz to rozkaz
— Marcin Osuch

Kapitan zmienia trasę
— Marcin Osuch

Latający dyliżans
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Łotr łotra łotrem pogania
— Sebastian Chosiński

Samotnik bez Imienia
— Sebastian Chosiński

Wśród skorpionów
— Sebastian Chosiński

Kobra kąsa zawsze dwa razy
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie
— Sebastian Chosiński

U podnóża Gór Skalistych
— Sebastian Chosiński

Nawet stryczek mu nie straszny
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Za siedmioma odległymi galaktykami…
— Sebastian Chosiński

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Gdy Łazarze śpią, budzą się upiory
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Zobaczyć dinozaura i umrzeć!
— Sebastian Chosiński

Równe, równiejsze… zarżnięte
— Sebastian Chosiński

Humanizm fantastycznonaukowy
— Sebastian Chosiński

Muzyka czasów pandemii
— Sebastian Chosiński

Uralski realizm zepsuty przez magię
— Sebastian Chosiński

Czasami lepiej widzieć mniej (lub nic)
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.